«

»

lip 22

Kuloodporne ochraniacze – BR Pro Kevlar na kros i skoki

Nie mam za dużo do czynienia na co dzień z ochraniaczami typu skorupki – moje szalone rude stado wymaga zabezpieczania nóg z każdej strony, więc na co dzień korzystam raczej z ochraniaczy typu wrap, a na treningi przeważnie zawijam – ale w moje ręce trafiły ostatnio „na pomacanie” bardzo ciekawe ochraniacze dedykowane wkkwistom i skoczkom, a mianowicie

BR Pro Kevlar

Mogę zatem się podzielić pierwszym wrażeniem. Przede wszystkim są one uderzająco wręcz lekkie. Po złapaniu pary w rękę miałam raczej wrażenie, że trzymam podkładki pod owijki, a nie skórzane ochraniacze! To samo przyjemne uczucie „nic nie waży” dają ochraniacze Air Cooled Premier Equine. Duży komfort dla konia i zero dodatkowego wysiłku przy podnoszeniu nóg nad przeszkodą na parkurze.
IMG_2206
Tak ochraniacze prezentują się na zdjęciach producenta (nawiasem mówiąc, BR ma ode mnie plusa za to, że nie używa tzw. packshotów – wykonanych w studio mocno wyretuszowanych czy wręcz narysowanych przez grafika wystylizowanych wizerunków produktów, tylko rzeczywistych zdjęć faktycznych przedmiotów):
kevlar kevlar_
Ochraniacze mają tylną i spodnią część wykonaną z Kevlaru®. Jest to super wytrzymały polimer, który ze względu na swoją ogromną wytrzymałość, niełamliwość i odporność na warunki atmosferyczne zasłynął z wykorzystywania go w kamizelkach kuloodpornych albo policyjnych hełmach lub tarczach. Taką ochronę to ja rozumiem 😉 Faktycznie, szanse na uszkodzenie – złamanie, pęknięcie ochraniaczy jest naprawdę niewielka.
Kevlar Pro na moich zupełnie prywatnych, wykonanych na kosteczce pod stajnią zdjęciach wyglądają zgodnie z obietnicami producenta:
IMG_2220 IMG_2222 IMG_2219

Ochraniacze wyposażono w zapięcia na kołeczki (ich „profesjonalna” nazwa to knopiki – wiem to tylko dlatego, że swego czasu jeden z takich knopików w ochraniaczach Yorka odkręcił mi się i zagubił, i musiałam się sporo naszukać na Allegro, zanim udało mi się znaleźć i kupić zamienny) – co jest zawsze super wygodnym i praktycznym rozwiązaniem, szkoda, że tak rzadko stosowanym w ochraniaczach ujeżdżeniowych. Rzepy przeważnie „rzepią się” do wszystkiego dookoła w stajni, ze szczególnym uwzględnieniem samych siebie (nie ma to jak wyciągnięcie z szafki czy paki kuli sklejonych na amen rzepami ochraniaczy!), a często też potrafią porysować samą powierzchnię ochraniacza czy pozaciągać gumy, na których są wszywane. Knopiki są pod tym względem znacznie przyjemniejsze.
Wnętrze ochraniacza wyłożono miękką skórką na grubym neoprenie, kształtowanym z profilowaniem na końskie ścięgna. Wart uwagi jest tutaj również system wentylacji. W zewnętrznej skorupie znajdują się po cztery ukośne otwory z każdej strony, które od wewnątrz sąsiadują z odpowiadającymi im otworkami. Dobry krok w kierunku odprowadzania ciepła i zapewnienia dostępu powietrza do końskiej skóry pod ochraniaczem:
IMG_2223

Kevlarki bardzo ładnie ułożyły się na nogach obydwu moich modeli. Rozmiarowo wypadają raczej przeciętnie, dedykowane koniom 165-172 cm wzrostu, o przeciętnej grubości czy nawet nieco smuklejszej nodze (na moje rude wyścigówki kołeczki zapięłam bez mocnego napinania, ale za to na największą „dziurkę”). Wersja cob musiałaby zatem być już raczej mocno kucykowa gabarytami.

Ochraniacze BR Kevlar Pro na modelu rudym i na modelu srokatym 😉
IMG_2178_ IMG_2195_

Cena pary tego modelu ochraniaczy to 399 zł.

Pozostawię ochraniacze bez oceny z uwagi na brak jakichkolwiek własnych doświadczeń użytkowych. Za estetykę mogłabym dać plusa – elegancko i minimalistycznie, chociaż i tak wolę owijki 😉

8 comments

Skip to comment form

  1. keirashara

    Rzepy mają jeszcze jeden minus – jak się jeździ na kwarcu, to się go wyciąga z nich godzinami, razem z kawałkami fliseliny 😉 U mnie rzepowe ochraniacze poszły w odstawke właśnie z tego powodu. I jeszcze estetyki – niecierpię tych powiewających końcówek rzepów, prawie zawsze wyglądają niechlujnie.
    Szkoda, że jak większość ochraniaczy na konkretniejszej nodze wyglądałyby jak nieszczęsna narośl na ścięgnie :( Powoli godzę się z faktem, że jestem skazana na kupowanie koniu veredusów lub owijek…

    1. quanta

      Szkoda, że Veredusy Piaffe to taki niewypał, w sumie zapowiadały się świetnie. Ciekawe, czy ich klony (np. Harry’s Horse Grand Prix) się sprawują.

      1. bio

        Swoje HH GP mam już pół roku co najmniej i wyglądają super. Doczepić się można rozmiarówki, która jest z kosmosu – mam konia na chudej nóżce, ale 170 cm w kłębie i fulle są za duże, zjeżdżają, a coby się nie domykają na przodzie nogi. Z kolei na pół ślązaka koleżanki fulle są za małe…
        No, jeszcze nie wentylują tak jakbym chciała, ale pewnie ciężko o to w neoprenowej skarpecie nawet mimo dziurek.

  2. Kamarilla

    Mam wrażenie, że dla wszystkich trzech modeli są za małe…

    1. Riada

      Trzech? 😀
      Ja tu widzę dwóch modeli.

      1. Kamarilla

        Jeden model producenta + dwóch modeli Quanty. To chyba ochraniacze dla naprawdę cienkonogich 😉

        1. Karolina

          Ja tu widzę dwóch modeli- Alpiego i Suchego, jeżeli się nie mylę. 😉

          1. quanta

            Zgadza się, dwóch modeli 😉 A żaden też nie jest mały tudzież szczególnie cienkonożny.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *