«

»

sty 17

Książę z bajki na siwym koniu… bez księcia ;)

I chyba nawet wolę go w wersji bez księcia 😉
Urody i elegancji nie sposób mu odmówić – to zdecydowanie najciekawszy przedstawiciel gorącej, hiszpańskiej rasy, jakiego miałam okazję poznać osobiście. Spójrzcie zresztą:

IMG_0358 IMG_0310

Bez dwóch zdań – łapie chłopak za oko :)
Jak na andaluza jest bardzo nietypowy. Po pierwsze, jest nader rosłym koniem (ma ponad 170 cm wzrostu). Po drugie, w ruchu przypomina bardziej typowego „warmblooda”, niż hiszpański przecinak. Ma świetny galop, ciekawy kłus i nawet sam stęp jest niezły, chociaż każdy z jego chodów ma typowe dla koni hiszpańskich plusy i minusy.
Siwy jest dość jurnym i przez to często zdekoncentrowanym ogierem, ale mimo buzujących hormonów ma sympatyczny charakter i można się z nim dogadać.

IMG_0187 IMG_0185 IMG_0197
Sama nie jestem szczególną fanką koni PRE, ale niesamowicie cenię ich hodowców. Jestem pod wrażeniem tego, jak szybko i elastycznie są w stanie dopasowywać się do (mówiąc ładnie) nowoczesnych trendów w hodowli koni wierzchowych lub (mówiąc brzydko) potrzeb rynku.
Po pierwsze, całkiem niedawno przecież mieliśmy głównie andaluzy tylko i wyłącznie siwe. Gniade rodzynki cieszyły się zawsze zainteresowaniem, ale klienci znudzeni w końcu monotonią i tym, że wszystkie hiszpańskie konie „są takie same” zaczęli coraz intensywniej szukać koni innych maści, niż siwa. Hodowcy, zamiast uderzać się w piersi, drzeć szaty i zasłaniać tradycją poszli po rozum do głowy i błyskawicznie wprowadzili kolor, nie tracąc przy tym cech rasowych. Pojawiło się więcej gniadoszy, karych, kasztanów, a potem również niezwykłych maści, których mówiąc szczerze brakuje mi trochę w niemieckich czy holenderskich księgach hodowlanych: koni bułanych, palomino, cremello, perlino itd. Nie mogę nie przyznawać, że bardzo mnie to cieszy, zwłaszcza w kontekście monopolu koni karych i ciemnogniadych, jakie coraz bardziej dominują zachodnie linie ujeżdżeniowe.
IMG_0218 IMG_0284 IMG_0312
Po drugie, konie hiszpańskie wyróżniały się zawsze nie tylko charakterystycznym eksterierem, ale i swoistym ruchem, który chociaż wiąże się z talentem do zebrania, nie do końca koresponduje z tym, co najchętniej oglądalibyśmy na czworoboku. Andaluzy są za szybkie, za gwałtowne, nie „płyną” w chodach, tylko przebierają nóżkami, jakby przemieszczały się po zbyt gorącym piasku. Brakuje im miękkości, fazy zawieszenia, bardzo często brakuje dodań, stęp przeważnie nie powala, a do tego pojawia się sporo wad ruchu, jak chociażby bilardowanie.
I tutaj hodowcy zaczęli działać, jak tylko zaistniały możliwości skutecznego konkurowania rasy na sportowych czworobokach. Z pokolenia na pokolenie linie sportowe coraz bardziej „gonią” ruchem konie KWPN. Kiedy trzy lata temu byłam w Verden, miałam okazję oglądać MŚMK. W pięciolatkach startował ogier rasy lusitano. Przepiękny, gniady, z niesamowitą prezencją, piękną szyją i bujnym ogonem zachwycał już na rozprężalni.
IMG_0295 IMG_0305
Swoimi przejazdami na czworoboku uplasował się w środku stawki (stawki, jakby nie było, 25 najlepszych koni ujeżdżeniowych z danego rocznika na całym świecie). Doskonale poradził sobie z dodaniami w kłusie, pokazał bardzo dobre zwykłe zmiany nogi, niezły stęp. Oj, wcale bym nie narzekała mając do jazdy takiego rumaka! :)
Biorąc pod uwagę, że jeszcze piętnaście lat temu takich koni na czempionatach zupełnie się nie widywało, tym bardziej należy cenić pracę hodowców. Byłabym wniebowzięta, gdyby nasza rodzima hodowla była w stanie w ciągu 3-4 końskich pokoleń stworzyć linie ujeżdżeniowe, które mogłyby regularnie uzyskiwać kwalifikacje do Verden i jeszcze w dodatku wracać stamtąd z tarczą, a nie na tarczy… Gdybyśmy tak rok w rok widywali na MŚMK na przykład konie małopolskie – to by było coś :)

IMG_0369IMG_0365

Tymczasem będę z uwagą przyglądała się hiszpańskiej hodowli – i mam nadzieję z równą uwagą obserwować postępy w treningu siwego :) Jeśli poziom testosteronu mu trochę opadnie, to może zobaczymy go nawet na polskich czworobokach 😉

IMG_0206 IMG_0176

24 comments

Skip to comment form

  1. rybka

    Jest BOOOOOSki :) Nigdy nie kryłam mojej miłości do Hiszpanii i do koni PRE, a właśnie taki koń jest moim docelowym. Z racji swego temperamentu,charakteru, i budowy są dla mnie obłędne, a że jestem „zastodolnym sportowcem” to taki koń jest dla mnie :) Miałam okazję w Jerez de la Frontera podglądać pracę z tymi końmi, jak i u prywatnych hodowców z okolicy Jerez podziwiać i dosiadać te konie, wspomnienie, które już nigdy nie da spokoju…. :) Niech Książę będzie pociechą dla Ciebie! Może jakiś filmik wstawisz, chociaż krótki.. :)

  2. Asia

    Też nie przepadam za tymi hiszpańskimi końmi i zdanie „przebierają nóżkami, jakby przemieszczały się po zbyt gorącym piasku” idealnie opisuje ich sposób poruszania się. Tak samo nie lubię fryzów, arabów czy tinkerów, które wywołują powszechny zachwyt u społeczeństwa.
    Jestem jednak ciekawa, jak PRE z wpisu się rusza. Naprawdę z chęcią pooglądam wysokiego hiszpana z chodami zbliżonymi do oldenburga czy hanowera.
    Zarzucisz może jakimś filmikiem?;)

    1. quanta

      Postaram się coś nagrać :) Mnie konie PRE ogólnie raczej „z ruchu” denerwują, ten nie, jest nawet całkiem apetyczny :)

  3. Dominika

    Ja zawsze miałam słabość do hiszpańskich koni :)
    Mam pytanie trochę z innej beczki. Używasz może jakiegoś środka do dezynfekcji, który jest tolerowany przez konie? Nie wysołuje podraznień ani alergii? Chciałabym co jakiś czas potraktować wszystkie szczotki/derki/czapraki czymś co jest antybakteryjne, ale nie bardzo mam pomysł czym.

    1. rybka

      Manusan – kupisz w aptece

      1. Dominika

        O bardzo dziękuję, zapytam w aptece :)

    2. quanta

      Dobra, prosta i niedroga metoda to antybakteryjny płyn do płukania jamy ustnej. Poważnie :) Ma tę samą substancję czynną, co Manusan, no i plus taki, że można nim psikać (Manusan to mydło do mycia). Ja mam zawsze gdzieś na podorędziu w stajni butelkę.

      1. Dominika

        Jeszcze lepiej. Posikanie wypranych rzeczy jest zdecydowanie wygodniejsze! Dzięki :)

      2. sumire

        Yay! Wreszcie jakieś zastępstwo dla Octeniseptu, który cenowo trochę dobijał. Obojętnie, jaki płyn? 😉

        1. quanta

          Najwyższe stężenie chlorheksydyny ma Denivit, ale nie wszystkie markety go mają (ja kupuję zielony). Listerine też może być.

          1. milkiwaj

            w tym płynie to chlorheksydyny tyle co kot napłakał 0,05%

            jeżeli już ma coś zadziałać i nie być mydłem polecam takie coś, no chyba że o sam zapach chodzi 😉
            http://www.doz.pl/apteka/p14372-Spirytus_skazony_hibitanem_05_1000_ml_Amara

  4. Marzycielka z koniem

    Przepiękny :)
    Chciałabym kiedyś takiego poznać xd

    marzycielkazkoniem.blogspot.com

  5. Moona

    Strasznie mi zaburza jego odbiór nachrapnik hanowerski. Zupełnie mi tam wizualnie nie pasuje.
    A koń, cóż, zupełnie nie mój typ 😉

  6. Magda M.

    nie pogardziłabym takim PRE :) już jako mała dziewczynka „kochałam się” w takich koniach, oczywiście bez księcia. Sama mam fryza, ubolewam tylko nad jego wzrostem, ma 162cm, a ja do niskich osób nie należę, 172cm yhh.
    Wnioskując :) ten siwek byłby dla mnie idealny 😉

  7. bjooork

    Mądrzejsi już dokonali pewnych analiz – szczególnie związku genów z cechami kinematycznymi ruchu w poszczególnych subpopulacjach hiszpańskich koni- zdecydowanie potwierdza to woltę w wykonaniu południowych hodowców
    polecam lekturze 😉
    http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24230460

  8. quanta

    Książę z bajki dziś dał niezłego czadu 😆
    Chodził sobie na karuzeli (na szczęście sam) i stępowanie uznał najwyraźniej za straszliwie nudne, bo w pewnym momencie odwrócił się, ruszył galopem, opuścił łeb i po kolei brał na wielkie szyjsko i grubą grzywę każdą przegrodę. Nasza karuzela ma je wykonane nie z kratownicy, tylko pionowo ustawionych tyczek pod prądem. Siwy rozsuwał je z impetem na boki i galopował pod prąd bez najmniejszego stresu. Nawet zatrzymanie karuzeli i próby stanięcia w środku z uwiązem i szuflą do równania piasku nie bardzo wpływało na zatrzymanie siwego 😉 W końcu jednak zdecydował się stanąć i udało się go odłowić. A to ci pomysłowy gagatek…

    1. Asia

      Masz to nagrane? Byłby z tego hit internetu. 😛

      1. quanta

        Hit internetu, ale też dwa zawały – właściciela konia i zarządcy naszego ośrodka 😉 Lepiej nie! 😆

  9. Natalia

    Ja od zawsze byłam zakochana w koniach rasy PRE zawsze jakos zachwycały mnie może to tez ze wzgledu na grzowe ogon i tą budowę ! Takie ahh same w sobie spore koniska są dla mnie ideałem coś jak andaluzy włąsnie ! Siwy piękny , faktycznie łapie za oko czekam na wiecej wpisow z jego udzialem :).

  10. Klaudia

    Wpadło mi właśnie w ręce to ogłoszenie:
    http://www.eurodressage.com/equestrian/2015/01/28/fei-dressage-horse-sale-quimico
    idealny dowód na to, że „usportowianie” andaluzów idzie w bardzo ciekawą stronę :)

  11. Amelia

    mnie rzadko PRE ruszają – ale ten po prostu zachwyca! mimo niezbyt poprawny kłus i stęp nadrabia hiszpańskim temperamentem i galopem :) no i jednak dotarł do grand prix, co jest w ogóle wyczynem dla tych koni! https://www.youtube.com/watch?v=DVtZodFmcLU

    1. quanta

      Ja też jestem fanką Fuego, uwielbiam muzykę z jego kura, a ten moment, kiedy Juan wykonuje zmiany co tempo z wodzami w jednej ręce, uśmiechem na twarzy, wesoło i z niepowtarzalną łatwością – jest naprawdę wspaniały.

  12. Paulina Chan

    Quanta, z tego co wiem nie przepadasz za tymi rasami, ale jednak gdybyś miała wybierać pomiędzy Andaluzem, a Fryzem, którego byś wolała? Oczywiście biorąc pod uwagę ich typową budowę, ruch i ogólnie przydatność do ujeżdzenia? :)

    1. quanta

      Zdecydowanie wybrałabym andaluza. Niektóre z nich mają naprawdę duży talent do ujeżdżenia. Fryzy to konie zimnokrwiste, zaprzęgowe – i to się naprawdę czuje, kiedy się na nich siedzi. Budowa – z bardzo wysoko osadzoną szyją, miękkim grzbietem i mocno skośnym zadem nie ułatwia im pracy pod siodłem. Do tego temperament (czy raczej jego brak), zdecydowanie lubię konie z prądem, a nie grzmoty 😉 Miałam okazję jeździć na super fryzie – holenderskim premiowanym i licencjonowanym ogierze – i zdecydowanie jest to nie moja bajka. Chociaż nie powiem, nawet na nim skakałam :)
      Fryza bym mogła polecić osobie, dla której priorytetem jest to, żeby koń był bezpieczny.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *