«

»

wrz 17

Kopytkowy sparkling szyk (ANKY Hoof Oil)

Coś w sam raz dla lśniących koni 😉

Testuję i przy okazji dobrze się bawię, korzystając z tego, że firma ANKY nie poprzestała na wypuszczeniu kolekcji z brokatowymi padami pod siodło. Teraz naprawdę można błyszczeć, bo brokatowe mamy też oleje do kopyt i spraye do sierści. Na moje rudzielce na pierwszy ogień poszedł do sprawdzenia w praktyce

ANKY Sparkling Hoof Oil olej do kopyt

Wybraliśmy olej w kolorze Sunshine, czyli złocistych promieni słonecznych, najpiękniejszy dla kasztanowatych koni. Posiadacze siwków i karusków mogą zdecydować się również na wersję Moonshine – księżycowy blask srebrnych drobinek brokatu. Kopytowe kosmetyki pakowane są w takim oto pojemniczek z pędzelkiem:
olej0

Brokatowe iskierki to oczywiście fanaberia, ale miło czasem pozwolić sobie na nieszkodliwe fanaberie 😉 Olej nałożony na kopyta migocze mnogością świetlistych ogników:

Drobinki brokatu są naprawdę mikroskopijne i leciutkie – nawet jeśli kapniemy kroplę oleju na dłoń, nie będziemy w ogóle w stanie ich wyczuć. Są również wyjątkowo połyskliwe. Podobne znajdziemy w sprayu do sierści ANKY: Sun Shine Golden Show Spray (złotym) oraz Moon Shine Silver Show Spray (srebrnym). Ten nabłyszczacz do sierści dedykowany jest szczególnie eleganckiemu wyszykowaniu konia na zawody. Sierść po zastosowaniu nabłyszczacza ma sprawiać wrażenie, jakby padały na nią złociste promienie słońca, lub srebrna poświata księżyca. Taki „look” z pewnością pozwoli olśnić konkurencję 😆

Kopytkowy olej prezentuje się nie mniej efektownie:
oleja2 oleja1

Jako środek do pielęgnacji kopyt sprawdza się naprawdę bardzo dobrze. Pozostawia róg kopytowy gładkim i mocnym (kopyto wygląda na „gęste”). Olejek bogaty w wyciąg z drzewa laurowego dostarcza witamin oraz działa odzywiająco, wzmacniająco oraz antyseptycznie. Bardzo dobrze się wchłania, a pokrycie nim kopyta zajmuje tylko chwilę (co doceni każdy, kto walczył zimą z zamarzniętym smarem do kopyt). Od tej strony naprawdę brak zarzutów.
Niestety pojawia się podczas stosowania Sparkling Hoof Oil jeden mankament, hmm, techniczny.

oleja3

Otóż, aby dobrze rozprowadzić brokat, który osiada nieco na dnie, wypadałoby przed użyciem oleju mocno wstrząsnąć opakowaniem. Jeśli tak zrobimy, a potem otworzymy nakrętkę, jest ona od spodu cała mokra w oleju, podobnie jak pędzelek, z którego olej po prostu cieknie. Raczej na pewno trochę tłustego płynu skapnie nam na opakowanie, ręce czy podłogę. Trzeba koniecznie mieć na podorędziu ręczniczek frotte (lub chociażby papierowy), żeby móc wytrzeć swoje dłonie czy samą butelkę Hoof Oil. Kopytowe smarowidła często przechowujemy w skrzynkach ze szczotkami, gdzie zatluszczenie wnętrza byłoby szczególnie niepożądane. Oczywiście, można takiego kłopotu uniknąć nie wstrząsając oleju przed użyciem – ale w takim wypadku po co nam ten cały bajer – brokat?

Także, podsumowując wrażenia ogólne:
– bardzo dobrej jakości preparat do pielęgnacji kopyt. Daje konkretny i długo utrzymujący się efekt.
– brokat to urocza zabawka (na pewno poprawiająca humor właścicielki konia), ale też cokolwiek uprzykrzająca życie w stosowaniu.
– cena smarowidła nie należy do najniższych (85 zł). Jeśli więc brokatowy blask ma dla nas dodatkową wartość (bo chcemy ładnie wyglądać na zawodach, albo zwyczajnie błyskotka sprawia nam przyjemność) – to czemu nie. Jeśli ważniejszą ma być jednak kwestia ekonomiczna, to wtedy miałabym zupełnie inne typy kopytowych kosmetyków.

Ale parę przyzwoitych gwiazdek mogę dać – tak 7/10 😉

7-10

Metryczka produktu:
ANKY Sparkling Hoof Oil olej do kopyt z pędzelkiem, pojemność 450 ml, wersje Sunshine (złota) oraz Moonshine (srebrna), cena 85 zł.

11 comments

Skip to comment form

  1. Fog~

    A masz swój ulubiony smar na co dzień? Jakiś który ci się dobrze sprawdza, a nie jest bardzo drogi? Może jakiś ulubieniec na lato, lub zimę?

    1. quanta

      Zdecydowanie Effol Huf-Salbe, w wersji żółtej albo ewentualnie zielonej.

      32 zł opakowanie 500 ml, 49,9 zł litrowe. Przy jednym koniu litr wystarcza na bardzo długo, chyba ciężko to zużyć.

      1. Fog~

        Dzięki za odpowiedź :)

      2. Mustangowa

        Przepraszam za głupie pytanie, ale w stajniach w których jeździłam nigdy się olejów/smarów do kopyt nie stosowało. W jakich wypadkach warto stosować smar? Kiedy jest to zalecane, a kiedy wręcz przeciwwskazane? Powinno się smarować tylko ścianę puszki kopytowej czy też podeszwę i strzałki? Która lepsza, żółta czy zielona? Lepszy smar czy żel? Zielony i żółty różnią się tylko kolorem czy też procentową zawartością olejków? :)

    2. kujka

      Popieram, na zime zielony effol! Mam dokladnie ten: https://animalia.pl/effol-zimowy-zel-do-kopyt-500ml/szczegoly/15310/ i nie zamarza, ma fajna zelowa konsystencje, jest bardzo wygodny w uzyciu, no i poniewaz nie lepi sie i nie ma wlasciwie koloru to nie brudzi :) Pol roku stosowania na jednym koniu i wciaz mam ok polowe opakowania.

      1. Moon

        potwierdzam! On się nie chce skończyć, noo! 😛

  2. Aga

    Dlugo to to sie trzyma na kopytach? Niestety, oleje albo smary z brokatem maja to do siebie ze jeszcze na rozprezalni calkowicie sie scieraja… Albo lapia piasek i z efektu nici…

    1. quanta

      To jest tylko olej, a nie lakier, więc z długotrwałego i odpornego efektu nici. Odporny na piasek połysk daje Hoof Polish & Sealer Absorbiny.

  3. tuch

    (Pitu…pitu…ładnie się błyszczy) Czekam na relację z konsultacji z B.S. Co nowego, co fajnego, co innego.

    1. quanta

      No to jeszcze trzy tygodnie czekania 😉 Do tego czasu mam być cicho? :)

      1. tuch

        No jasne że NIE! 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *