«

»

sty 06

Końskie chody: co to jest dobry galop

Galop jest chodem trzytaktowym i tę równość skoków oraz rytmiczne przestawianie nóg powinniśmy zawsze móc zobaczyć – innymi słowy spoglądając na galopującego konia musimy „widzieć” sylaby pa-ta-taj, przy czym „taj” które obejmuje również fazę lotu powinno być jak najdłuższe. Wyraźna faza lotu pozwala przeważnie na bezproblemową pracę nad lotnymi zmianami.

Sezuan (Zack x Don Schufro) – niezwykły ogier rasy duński koń gorącokrwisty, który w ubiegłym roku wygrał Mistrzostwa Świata Młodych koni w kategorii koni 6-letnich, otrzymując ocenę 10 za galop. Takiej noty w Verden naprawdę nie spotyka się często!

sezu

Dla dobrego chodu – każdego chodu – kluczowa jest praca zadnich nóg. W galopie zad w każdym foule wyraźnie i sprężyście odbija się od podłoża, unosząc całe ciało konia do przodu i w górę. Kluczowe dla galopu jest nie tylko głębokie wkraczanie zadnimi nogami pod kłodę, ale również ich wyraźna separacja. Wiele koni z pozornie efektownym galopem ma tendencję do skakania tylnymi kończynami prawie równocześnie (i jest to równie ważny problem dla jakości chodu jak w przypadku kłusa „pedałowanie zadem w tył”). Koń, który głęboko wkracza tylną nogą pod kłodę, postawi kopyto pod popręgiem siodła – koń, który mało pcha się tylną nogą, kopytem stąpa na wysokości guza biodrowego (oczywiście wkraczanie dotyczy wesołego, wyjeżdżanego do przodu galopu roboczego, bo zebraniem rządzą się nieco inne reguły niż sama długość wykroku).

Escolar westf. (Estobar x Fürst Piccolo) oraz Don Juan De Hus kwpn (Jazz x Krack C), słynące z bardzo efektownego galopu:
004_escolar04_04 dh
Galop powinien mieć pełne, obszerne foule, ale doradzam ostrożność przed zachwytem „ogromnym” galopem. Jak każdy inny chód, galop musi mieć skalę, czyli poszerzenie i skrócenie. Gigantyczny galop nie tylko jest bardzo trudny do skrócenia i zrównoważenia, ale czasami nie ma też wyraźnych dodań.

Koń dobrze galopujący musi lubić galopować! Wiele koni w galopie nawet pozornie dobrym wygląda, jakby miało ochotę przejść do kłusa. Wiele ze świetnym galopem, oglądanych luzem, woli kłusować i galopem porusza się niechętnie. Jest to zawsze dość niepokojący objaw.

Na galop moich podopiecznych też bynajmniej nie narzekam 😉
IMG_7893IMG_7411

Warto również przypatrzyć się samym zagalopowaniom. Koń powinien miękko i płynnie ruszać, poczynając od zwnętrznej tylnej kończyny – w okrągłą sylwetkę pierwszego foule. Bywa, że konie wskakują w galop gwałtownie wyrzucając głowę i szyję do góry, a wówczas to niejako front konia „wciąga” całego wierzchowca w galop. Najczęściej świadczy to o braku elastyczności pleców – gdzieś na linii biegnącej od tylnego napędu powstają zaburzenia, które nie przekazują energii prawidłowo do przodu.

O dobrym galopie przeważnie mówi się, że jest „okrągły i pod górę”. Co to tak naprawdę oznacza?

Okrągły galop

Patrząc na galopującego konia powinniśmy wyraźnie widzieć okręgi. Cała sylwetka konia powinna sprawiać wrażenie wpisanej w duże koło, niczym witruwiański człowiek na rysunku Leonarda 😉 Okrągła praca zadu, uniesione i wysklepione plecy, łagodnie wnoszący się równy łuk szyi. Siedząc na dobrze galopującym koniu mamy wrażenie, że siedzimy na toczącej się kuli z napędem w środku. Taka kula unosi od dołu siodło i zabiera je do przodu razem z jeźdźcem. Jeśli jednak w galopie mamy uczucie, że siedzimy na trójkącie, i siodło na przemian wyskakuje do góry i spada, przeskakując po drodze ostre wierzchołki, to wierzchowiec najpewniej galopuje płasko, nie przez plecy, brakuje mu fazy zawieszenia, wykończenia foule i miękkości.
W galopie istotne jest również akcentowanie foule przednimi nogami. Powinny się one wyraźnie unosić i zginać w nadgarstkach – utalentowany koń w momencie podparcia na ziemi przekątną kończyn będzie miał przedramię kończyny uniesione nawet poziomo. W żadnym wypadku przednie kończyny nie powinny być przerzucane proste, nie zginane, czy przypominać szczudła lub ułatwiające chodzenie kule. To akcentowanie fouli przodem da się w późniejszym treningu zmienić tylko w niewielkim stopniu.

Koń o bardzo okrągłym galopie i niespotykanie okrągłej akcji przodu:

Jeśli wyobrazimy sobie, że koń galopuje wzdłuż wielkiej szkolnej tablicy, a do do kaloszków ma przyczepioną białą kredę :) to powinien na tablicy pozostawiać wysokie półokręgi. Duży – dla prowadzącej przedniej nogi i nieco mniejszy dla nogi drugiej. Tak galopuje koń o wyrazistym, okrągłym akcentowaniu przednimi nogami:
witruwianski1

Koń, który ma galop dość płaski czy prostonożny, zamiast półkoli wyrysuje mocno spłaszczone elipsy:
witruwianski2

Uphill, czyli pod górę

Równowagę w galopie możemy łatwo sprawdzić patrząc na dwa momenty każdego foule:
– oceniamy jeden z najładniejszych 😉 momentów galopu, czyli początek skoku, kiedy całe ciało konia opiera się na wewnętrznej tylnej nodze. Ta chwila powinna wyglądać, jakby koń z łatwością i bez wysiłku był w stanie nie tylko unieść całą swoją wagę na jednej nodze, ale wydźwignąć swoją kłodę, przednie nogi, łopatki, szyję i głowę w górę. To jest właśnie ten „uphill” – i nie można go mylić z podrywaniem samego przodu w górę!
Zobaczmy, jak prezentował się pod siodłem w tej fazie galopu młodziutki, trzyletni Sezuan:
up0 up1 up2 up3
Dwójka z moich, które naturalnie bardzo dobrze niosą się na zadnich nogach w galopie (i mają naturalny uphill):
IMG_2670 IMG_5460

– oceniamy również jeden z najmniej ładnych momentów foule, czyli ten, kiedy koń ląduje na przedniej nodze i przenosi na nią ciężar. Front konia opada, a zad unosi się do góry. Jeśli koń ma dobrą równowagę i nie jest przewrócony na przód, to przez jego oczy, kłąb i zad będziemy mogli poprowadzić poziomą, równoległą do podłoża linię. I znowu Sezuan trzylatek:
down0 down2 down3 down4
Dla porównania, trzyletni Zombie, który w uwagi na swoje duże chody miał ogromny problem z równowagą, prezentował się w tej fazie galopu tak (a przy okazji – niedługo zamieszczę na blogu case study ewolucji galopu od dziecinnego, pozbawionego równowagi, do dorosłego – właśnie na przykładzie Zombiszcza):
IMG_5411 IMG_9497

Na szczęście w kwestii równowagi, dźwigania się na zadzie i podnoszenia grzbietu w górę można wiele zdziałać poprzez prawidłowy trening.

Oceniając czy wybierając konia do ujeżdżenia powinniśmy w pierwszej kolejności zwracać uwagę na jego galop – oczywiście wyłącznie w parze obok stępa. Stęp tak naprawdę wystarczy nam rytmiczny i czterotaktowy – jest mnóstwo koni na wysokich czworobokach, które nie olśniewają jakością stępa, za to mają w tym chodzie wszystko, czego potrzebują na arenie wykonując programy. Dobry galop to jednak dobre lotne zmiany, ciągi, a przede wszystkim piruety. Jeśli koń ma słaby stęp wyciągnięty, to otrzyma jedną notę niską, jeśli ma słaby galop i wykonuje płaskie lotne zmiany, mało wyraźne dodania, drobiące ciągi czy wbite w ziemię piruety, to utrata punktów będzie już sumarycznie większa.

A tym, którzy jeszcze nie czytali, polecam wpisy o kłusie oraz o stępie:
http://quantanamera.com/konskie-chody-co-to-jest-dobry-klus/
http://quantanamera.com/konskie-chody-co-to-jest-dobry-step/

18 comments

Skip to comment form

  1. Marianna

    Proponuje notkę o poprawie jakości galopu, tzn jaki rodzaj ćwiczeń może nań zadziałać, możne na podstawie Zombie case study?

    1. Ania

      Też byłabym chętna na taki wpis :)

      1. Majka

        pomyślałam o tym samym.. Quanta, dasz sie uprosić…? Mam konia przebudowanego zadem, z bardzo nisko osadzoną szyją i tak rzeźbimy ile umiemy, ale często się zastanawiam, czy nie wymagam od niego za dużo, z racji na jego budowę… :/ A najfajniejsze są zdjęcia przemian Twoich koni ;D Dodają motywacji :)

        1. quanta

          Zombie był tak specyficznym i trudnym przypadkiem, że próba przełożenia metod pracy z nim miała by sens tylko w przypadku drugiego Zombiego.
          A co do wymagania – koń ze złą budową może nie będzie nigdy niósł się w galopie pod górę, ale przyjemny do jazdy i przepuszczalny – to powinno dać się zrobić.

          1. Majka

            No pewnie, rozumiem. Konie niesamowicie się różnią. Dopóki nie miałam swojego konia, nie byłam nawet świadoma, że jeden i ten sam koń potrafi tak się różnić jednego i drugiego dnia, a co dopiero 2 różne egzemplarze futrzaków.. A czy taka specyficzna budowa konia (jak u nas) może wpływać na jego kiepską równowagę? Zrobiliśmy co prawda ogromne postępy, ale to nadal nie jest to… nauczenie pracy w dole zajęło nam z pół roku :/ może to ja jestem jakaś taka tępa :/

          2. aleqs

            z tego jak opisujesz Zombiego w różnych postach – idealnie pasuje do mojego konia, więc na pewno taki wpis byłby pomocny choć już w tym roku udało się wypracować początki dobrego galopu u niego, ale niestety dopadła nas kontuzja, więc chętnie skonfrontuję tę metodę pracy, która zaczęła na niego działać z Twoimi doświadczeniami :) w przerwie od jazdy

  2. xymena

    Świetny wpis! Dokładnie wytłumaczone i poparte adekwatnymi zdjęciami :). Nic tylko czerpać.

  3. Rozalia

    Świetny wpis, dziękuję!

  4. Junta

    Świetny wpis Quanta :)

  5. tuch

    Piękne galopy, młodziki prezentują się rewelacyjnie. Czekam z niecierpliwością na notkę o poprawie jakości galopu i propozycji ćwiczeń do jego doskonalenia. Galop Malachita to zdecydowanie najgorszy z jego chodów, płaski, długi, pikujący w dół, z zadatkami na konia wyścigowego. Do tej pory świetnie otwierały go skoki przez przeszkody i cavaletti, ale teraz stoimy w stajni w której brak takich akcesoriów. Może czas na górki? :)

    1. quanta

      Górki zawsze :) Ostatnio czytałam ciekawy artykuł o placu do jazdy wykonanym ze spadkiem (8 do 12 stopni). Na takiej pochyłej ujeżdżalni konie muszą błyskawicznie zainwestować w lepszą równowagę, bo każda zmiana kierunku wiąże się z jazdą do góry, albo w dół, a równocześnie spadek nie jest na tyle ostry, żeby powodować przeciążenia.
      Na galop zawsze dobrze działają trawersy, ale jeżdżone nie tak, żeby „skrzywić konia”, tylko żeby poczuć tę tylną nogę mocno wstępującą pod kłodę.

  6. tuch

    Małych górek i ścieżek rowerowych crossowych u nas pod dostatkiem. Mamy też w okolicy stajni jeziorko borowinowe, które mocno obeschło przez ostatnie 2 lata. Brzeg jest gładki i płytki. Może by tak raz na jakiś czas zaserwować krótki trening na lonży/pod siodłem w wodzie? Za granicą dość modne są bieżnie wodne, ciekawe jakby się sprawdziła taka „polska wersja”. Czy uda się uzyskać lepsze osadzenie na zadzie? Jak w ogóle podejść do tematu wody, żeby nie pogrążyć galopu w czterotakt?

    1. quanta

      Spędziłam dwa miesiące w stajni, w której pracuje się z końmi w specjalnym basenie, regularnie zwierzaki zasuwają z nim na stępa oraz normalnie pracują na lonży. Po pierwsze, dno basenu jest gładkie, równe i pozbawione niespodzianek, które niestety mogą się przytrafiać w naturalnych zbiornikach wodnych. Po drugie, praca w trzech chodach odbywa się wtedy, kiedy woda sięga koniowi pod brzuch i nie musi on wyciągać nóg ponad jej powierzchnię. Krocząc, nie podrywa kończyn, tylko musi pokonywać opór pod wodą, stąd bardzo dobrze rozbudowuje sobie muskulaturę, pracuje grzbietem, bez nadwyrężania ścięgien.

  7. bio

    Ech, człowiek czyta, edukuje i okazuje się, że koń w sumie fajny, do oszlifowania, tylko samemu się tego nie zrobi, bo brak umiejętności. No i jak tu żyć 😛

    Wpisy super i bardzo mnie cieszy, że są często :)

  8. Tosia

    Cudowny wpis :)
    Od pewnego czasu obserwuję twojego bloga i wszystko jest świetnie, miło i profesjonalnie.
    Po prostu wow :)
    Ja jestem mega amatorką ale jednak zapraszam.

  9. Bi

    Bardzo interesujący wpis :) super się czyta i można dowiedzieć się czegoś przydatnego :) Oby więcej takich.

  10. Suski Blog Rowerowy

    Na prawdę fantastyczny artykuł. Tak jak to powinno wyglądać, czyli poważne argumenty i do tego przedstawiające zdjęcia = super 😉
    Widać zdecydowanie profesjonalizm na blogu.

    Pozdrawiam bardzo serdecznie,
    bloger :)

  11. MD

    A to galop nie zaczyna się od zewnętrznej tylnej? 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *