«

»

gru 02

Koń jaki jest: Predyspozycje wierzchowe

konjakijestKoń jaki jest, każdy widzi. Prawda trywialna, ale kluczowa. O predyspozycjach konia decydują dwie rzeczy: jego pokrój oraz jego charakter. Koń ambitny, współpracujący i chętny do pracy będzie szybko progresował w treningu, ale o tym, czy dane rzeczy będą dla niego trudne, czy łatwiejsze do wykonania decyduje jego budowa. U moich koni absolutnie każdy mankament budowy wracał jako temat do przepracowania podczas jazdy czy pracy z ziemi i do przemyślenia, jak poprawić braki czy zniwelować trudności.

Nauczyć się patrzeć i widzieć, jaki jest koń, jest naprawdę bezcenne. Chciałabym zatem zacząć cykl, do którego przymierzałam się już od dawna i przelać na papier (na ekran monitora) własne spostrzeżenia i wnioski dotyczące tych cech eksterieru konia, które potem przydają się w treningu, lub odwrotnie, w codziennej pracy są problemem. Będę zatem daleka od wymieniania, jakie mamy postawy tylnych czy przednich nóg, ale postaram się skupić właśnie na tym, jaki jest dany koń. Mam trzy dobrze mi znane case studies, więc mam nadzieję, że zapowiada się ciekawie :)

Zaczynam zatem od samiuteńkich podstaw, czyli:

Predyspozycje wierzchowe

Jeśli wybieramy lub oceniamy konia, którego przeznaczeniem jest praca pod siodłem, w kontekście treningu sportowego – tudzież amatorskiego treningu sportowego 😉 – który ma stać się sprawnym, zręcznym i wytrzymałym atletą, to powinniśmy przede wszystkim zwrócić uwagę, czy linie jego ciała są skierowane do przodu w górę. Ergo, czy koń ma budowę „w górę” czy „w dół”. Prawidłowa budowa umożliwi koniowi zachowanie równowagi pod jeźdźcem, a proporcjonalne zawieszenie kończyn odpowiada za wolny i nieskrępowany ruch łopatką oraz możliwość pchnięcia zadnich nóg głęboko pod kłodę.

linia1Na co patrzymy w pierwszej kolejności? Na linię, którą wyrysujemy sobie od najwyższego punktu kłębu do najwyższego punktu zadu. Nazwijmy ją sobie roboczo linią grzbietu. Ta linia nigdy nie powinna opadać z przodu w dół! Jeśli linia grzbietu jest horyzontalna, to już mamy pewien jeździecki problem. Takiemu koniowi będzie znacznie trudniej podstawić i obniżyć zad (oczywiście, wszystko jest możliwe, ale sam fakt, że nasz wierzchowiec będzie musiał włożyć znacznie więcej wysiłku w zebranie, niż poprawnie zbudowany, na starcie daje mocno w plecy. Praca w zebraniu zawsze wymaga zaangażowania od konia. Niepoprawnie zbudowany koń będzie musiał się naprawdę ekstremalnie starać. Plus pozostaje pytanie, czy będziemy umieli zachęcić go do podjęcia i utrzymania takiego wyzwania).

 

linia2Drugą istotną linię jest trochę trudniej wyznaczyć. Powinna ona przebiegać pomiędzy stawem biodrowym a punktem obrotu łopatki. Już tłumaczę! Staw biodrowy wypada u konia na styku kości biodrowej i udowej. Dla uproszczenia przyjmijmy, że zaczynamy rysować linię w najbardziej wysuniętym do tyłu punkcie zadu. Nasz linia musi prowadzić do punktu „zaczepienia” / obrotu łopatki. To miejsce bardzo łatwo można znaleźć, kiedy obserwujemy konia w ruchu. Ten punkt w łopatce w trakcie przesuwania kończyny pozostaje nieruchomy (łopatka poniżej cofa się i wychodzi do przodu, fragment łopatki powyżej również wykonuje półobrotowe ruchy w przód i w tył. Punkt obrotu łopatki pozostaje nieruchomy. Wyobraźmy sobie, że mamy konika wyciętego z papieru, i na pinezkę doczepiamy mu do kłody przednią nogę. To właśnie jest to miejsce, o które chodzi).
Również ta linia musi wyraźnie rysować się do przodu w górę. O ile w przypadku niezbyt udanej linii grzbietu możemy starać się poprawić konia ćwiczeniami i pracą, to w przypadku konia, który ma punkt obrotu łopatki niżej, niż staw biodrowy nigdy nie uzyskamy poprawnego zebrania, samoniesienia i wszystkiego tego, co funkcjonuje pod pojęciem uphill. Absolutne minimum dla konia, który ma pracować pod siodłem to punkt obrotu łopatki oraz staw biodrowy na tej samej wysokości!
Im wyżej wypadnie u konia punkt obrotu łopatki, tym większą swobodę (i najczęściej również zakres) ruchu będzie miała przednia kończyna.

Tyle teorii, a teraz sprawdzian praktyczny. Zacznijmy od najmłodszego:

kary3

Wyraźnie widać, że jeśli chodzi o kwestię użytkowania wierzchowego, to nie ma się o co obawiać 😉 Kłąb wypada znacznie wyżej niż zad, linia między biodrem a łopatką również wyraźnie rysuje się w górę. U tego konia chciałabym jednak mieć nieco wyżej zawieszoną łopatkę, czyli punkt obrotu łopatki. Umożliwiłoby to swobodniejszą pracę nóg do przodu w dodaniach.
rudy2

Na pierwszy rzut oka – prima, na drugi – można się trochę zastanowić, jeśli chodzi o linię grzbietu. Wygląda bardzo prawidłowo, ale trzeba zauważyć, że koń ma bardzo wydatny kłąb. Gdyby był on nieco mniej wyraźnie zaznaczony, linia grzbietu zbliżałaby się do horyzontalnej. Koń trochę oszukuje budową.

gniady2

Ulalalala… Sama nie wiem, od czego tutaj zacząć – ale Skwarek będzie bardzo dobrym materiałem również na kolejne odcinki wpisów o budowie. Zad jest bardzo wysoki (a przy tym połączony z miekkim grzbietem, przy wysoko osadzonym ogonie, eh…). Sytuację ratuje poprawnie zawieszona łopatka, ale szczerze mówiąc – nigdy nie zdecydowałabym się zacząć pracę ujeżdżeniową z tak zbudowanym koniem, mając w planach pracę na poziomie wyższych klas dresażu…

To teraz zadanie domowe :) Robimy poprawne eksterierowe zdjęcie naszego (lub zaprzyjaźnionego) konia. Wyznaczamy potrzebne linie, punkt biodra i łopatki i analizujemy, co nasz koń od bozi ma, a czego mu nie podarowano w pakiecie 😉

20 comments

Skip to comment form

  1. Magda

    Bardzo się cieszę, że ten temat wypłynął.
    Linia grzbietu mojego konia niestety kieruje się w dół jeszcze mocniej od skwarkowej, ale nie towarzyszy temu miękki grzbiet. Muszę przyznać, że kupując go nie miałam bladego pojęcia o tych defektach, a jednak to, czy koń ma predyspozycje wierzchowe robi kolosalną różnicę. My niestety jesteśmu zmuszeni do ciągłej walki o równowagę, a napieranie na wędzidło, brak odpowiedniego zaangażowania zadu i kiepska akcja przednich nóg to u nas norma. Oczywiście wraz ze wzrostem mojej świadomości problemu te „objawy” zmieniają formę i stają się coraz bardziej subtelne, ale jak tylko przyjdzie gorszy dzień wszystko wraca ze zdwojoną siłą.
    Stanęłam więc przed dylematem: czy większą frajdę daje mi praca z koniem, z którym będę mogła rozwijać się ujeżdżeniowo na wyższym poziomie, czy z tym konkretnym egzemplarzem trochę nieprzystosowanym do tego rodzaju wyzwań?
    Cóż, zdecydowałam, że najlepszą opcją będzie znalezienie czegoś, w czym mój koń czuje się dobrze i co daje mu satysfakcję z wykonywanej ciężkiej (ze względu na swój grzbiet) pracy. Tą dyscypliną okazały się skoki, więc powoli rzeźbimy w tym kierunku. I mimo tych wszystkich trudności, załamek i wielokrotnej utraty wiary w to, że to co robimy ma jakikolwiek sens, uważam, że jazda na tak wymagającym koniu najwięcej mnie nauczyła i jest wyzwaniem samym w sobie. Więc stawiamy sobie cele na własne możliwości, ale nie odpuszczamy. I to nam obojgu sprawia frajdę :)

    1. quanta

      Magda, bardzo ciekawy i dojrzały komentarz. Rzeczywiście pracą można wiele mankamentów zniwelować, ale z drugiej strony jazda konna i codzienna praca z koniem ma być czymś, co obojgu (i koniowi, i jeźdźcowi) sprawia frajdę, a nie będzie nieustannym przełamywaniem oporu materii. Pół biedy, jeśli właśnie można znaleźć inny jeździecki cel, niż ujeżdżenie. Sama dobrze wiem, ile ciężkiej pracy wymaga od Skwarka przygotowanie pewnych elementów, i gdyby nie jego ogromne serducho, niespożyty zapas chęci i energii raczej nie ciągnęłabym pomysłu na pracę pod kątem bardziej zaawansowanego ujeżdżenia.
      Swoją drogą do skoków Skwarek się już kompletnie nie nadaje – gapi się na przeszkody, nie wylicza odskoków, skacze na trzy nogi… Ale za to mógłby się nieźle ścigać 😉

  2. Delicja

    O super wpis, wreszcie będę wiedziała na co patrzymy tak konkretnie! :) P.S. Skwarek ma minę jakbyś na nim narysowała te linie pomocnicze :) W ogóle każdy z nich na tym zdjęciu tak dobrze oddaje swój charakter, że aż się uśmiałam :)

  3. N.

    Świetny blog! Mnóstwo pomocnych rad i recenzji, czekam na więcej :)
    Skwarek na tym zdjęciu niczym arab pokazowy, tylko inną głowę i szyję mu dać 😉

    1. quanta

      Dokładnie tak samo uważam :) A najlepsze, że on koło araba nawet nie stał, za to jest prawie-folblutem: matka xx, ojciec hanower (sic!) z dużym dolewem pełnej krwi. Skwarek postanowił rozwinąć się po swojemu 😆

  4. Lizzy

    My mamy jeszcze słabiej związane plecy niż Skwarek, chociaż Skwarek budową bardzo przypomina mojego Śledzia. Nas czeka bardzo dużo pracy, a Tobie i Skrawowskiemu tylko gratulować!

  5. Dominika

    Skwarek to rzeczywiście nie ułatwia roboty. Można Ci tylko gratulować, że tak daleko zaszedł :)

  6. Natalia

    Gdyby nie Ty, pewnie nigdy bym się o tym nie dowiedziała. Poproszę o więcej tak merytorycznych notek! :)

    1. quanta

      Budowanie konia ujęte w kontekście pracy ujeżdżeniowej to też mój „konik” 😉 Na pewno takie wpisy będą się regularnie pojawiać, dotąd miałam dobrą wymówkę, że brakuje mi przyzwoitych eksterierowych zdjęć, ale wreszcie się za nie zabrałam.

      1. Dominika

        W ogóle bardzo fajnie, że chcesz się swoją wiedzą i obserwacjami dzielić. Niestety często można się spotkać z wręcz odwrotnym podejściem.

  7. Zuza

    Ja odrobiłam pracę domową, ale w kontekście konia skokowego. 😉 To, co zauważyłam, to tak jak u Zombiego wysoki kłąb i dodatkowo dłuższe plecy. http://re-volta.pl/galeria/foto/106422

  8. Natalia

    Quanta, z blogów o tematyce ‚końskiej’ Twój jest najlepszy, najbardziej merytoryczny i najładniejszy :) Zaglądam tu codziennie!
    Jeszcze chętnie bym poczytała notkę o Twojej stajennej rutynie, bo aż mi się w głowie nie mieści jak można pogodzić pracę zarobkową z pielęgnacją i z treningiem ujeżdżeniowym trzech koni! :))) Serio.

    1. quanta

      Tiaaa… Dziś (w środę) siedziałam w stajni 7 godzin. Poza jazdą poprałam ogony szamponem, wszystko dokładnie wyczyściłam, ogarnęłam dodatkowo boksy (zawsze wybieram kupy i czasami mokrą słomę, jeśli na wieczór koniska napaskudzą), przyniosłam siano (wieszam w siatkach na noc), naszykowałam żarcie na kolejny dzień (9 wiaderek z musli i sieczką), a na koniec przeprowadziłam wielkie szorowanie i smarowanie sprzętu (dwa na co dzień używane siodła, wszystkie ogłowia, popręgi etc., na jutro zostały mi jeszcze oficerki i wypinacze).
      Spałam 5 godzin :) Odliczając dojazdy do stajni, zostaje jeszcze 11 na kwestie pracy, pisania maili (co właśnie w tej chwili czynię, więc pewnie nie dam rady wrzucić następnej notki na blog).
      Przy jednym koniu to by mi się chyba totalnie nudziło! 😆

      1. gllosia

        Miałam właśnie zamiar pytać o to samo! Pracować, mieć trzy świetnie zadbane konie i to jeszcze trenowane.. Wow! Jesteś chyba totalną pracoholiczką :O Mi również zdarza się spać raptem 5 godzin przez stajenne sprawy, ale jeśli miałoby tak być na co dzień, to długo bym nie pociągnęła.. Nie wiem zatem jak funkcjonujesz i skąd znajdujesz na to wszystko energię! Na dodatek masz czas na aktywność w Internecie.. Ja często sobie odpuszczam, bo sen mnie goni 😛
        A tak a propos dbania o sprzęt.. 😉 Może skrobniesz coś i na ten temat? Jestem ciekawa czym czyścić i przede wszystkim JAK :)

      2. Natalia

        Absolutnie podziwiam!

  9. Natalia

    Świetne już wiem jak ocenić moją beczkę i przynajmniej czegoś się dowiedziałam , opisałaś to bardzo prostym językiem a nie tak jak u innych ;/

  10. iza

    Quanta, a pokusiłabyś się o ocenę źrebiąt, odsadów, roczniaków, dwulatków? Często na wystawach słyszy się „fantastyczne źrebię”, ale przecie… to źrebię! może się rozbudować w każdą stronę! Jak można stwierdzić predyspozycje wierzchowe u takiego szkraba, który bardziej przypomina pająka? Albo u ciut starszych dzieciaków, które wciąż nie osiągnęły swojego finalnego stadium?

  11. Joanna

    Witaj! Bardzo spodobał mi się artykuł: „Koń jaki jest: Predyspozycje wierzchowe” i postanowiłam go wykorzystać do mojej pracy inżynierskiej. Potrzebuje jednak znać źródło skąd czerpałaś informacje i skąd brałaś ilustrację. Czy mogłabyś się ze mną podzielić tą wiedzą? Będę Ci dozgonnie wdzięczna, gdyż tylko ta informacja mi została do uzupełnienia i będę mogła wreszcie zdać pracę.

    1. quanta

      Schemat szkieletu za wikipedia creative commons, zdjęcia i tekst moje własne. Nie mam zgody fotografa na rozpowszechnianie zdjęć, myślę jednak, że za wykazaniem źródła nie będzie problemu z wykorzystaniem ich (wyłącznie) w pracy.

      1. Joanna

        Oczywiście, wykorzystam je jedynie w pracy inżynierskiej. A wiedzę na ten temat z jakich książek czerpałaś?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *