«

»

paź 02

Koń, jaki jest: od młodzieniaszka do dorosłego

Już od dawna rosła we mnie wielka chęć powrotu do wpisów o eksterierze, dostępnych na blogu pod tagiem „koń, jaki jest”. Muszę przyznać, że pisanie tych notek sprawiało mi sporą przyjemność, a fakt, że mam możliwość obserwować sporo koni w trakcie dłuższego, planowego treningu pozwala spojrzeć na budowę konia pod kątem tego, co faktycznie ułatwia pracę, co zauważalnie przeszkadza, a co (mimo, że na przykład nie do końca poprawne) nie ma szczególnie decydującego znaczenia. Trochę jednak niezręcznie było mi pisać posiłkując się głównie zdjęciami koni, które już ponad dwa lata temu sprzedałam – a z kolei moje młode były jeszcze zbyt dziecinne i na etapie nie tylko błyskawicznych, ale również dość drastycznych zmian całej sylwetki, żeby na ich przykładzie pokazywać coś, co za chwilę i tak będzie wyglądało inaczej.
Doczekałam wreszcie czasu, kiedy mam dwa sześciolatki i mogę przyjąć, że przynajmniej ramą są na tyle rozwinięte, od od strony szkieletu i proporcji nie będą się już w żaden zauważalny sposób przebudowywać. Muskulaturą na pewno jeszcze tak, ale mięśnie to przecież cecha dotycząca kondycji i użytkowania, a nie budowy konia.

Dzisiaj zatem na temat, ale trochę w innym ujęciu, bo chcę pokazać dorosłego Suchara w kontekście tego, jak wyglądał będąc koniem 3-3,5 letnim.

Voila:
IMG_5941m IMG_5967m

Od razu mam prośbę, żeby się okiem trochę na tych zdjęciach zatrzymać i spróbować wychwycić, co nam się najbardziej rzuca w oczy.
Macie już kilka głównych spostrzeżeń?

Ode mnie recenzja 😉 będzie taka: koń jest w wyraźnie ujeżdżeniowym typie. Właściwie wszędzie u niego widać te pożądane „długie linie”, chociaż sam ma kompaktową budowę i bynajmniej nie jest długi. Długie linie – to długi, i ładnie niosący się łuk szyi, kręgosłup o bardzo prawidłowych, łagodnie wijących się krzywiznach przechodzący i rewelacyjne zaokrąglony zad. Długa łopatka, długie nogi. Tych atrybutów budowy powinniśmy zawsze szukać u dresażowych koni.
Rysunek kończyn jest bardzo poprawny (z jednym małym „ale” – ale o tym poniżej), a wyraz końskiej twarzy pozwala rokować, że oto mamy przed sobą bardzo inteligentnego, wesołego, ciekawskiego i pewnego siebie konia.

Co do wytknięcia jako najsłabsze punkty?
1. Proporcja wysokości kłębu do wysokości zadu. Owszem, chcemy żeby kłąb był wyższy, ale w tym wypadku poszliśmy już o pół kroku za daleko. Najbardziej dosadny będzie problem z właściwym dopasowaniem i ułożeniem siodła. Nawet szyte na wymiar będzie miało tendencję do przesuwania się do tyłu. Jeśli sobie oczyma wyobraźni, patrząc na plecy, ułożymy siodło w optymalnym miejscu sugerując się wyłącznie kształtem kręgosłupa, to… zobaczmy gdzie wypadnie popręg! Gdzieś w połowie końskiego brzucha, a nie dłoń za łokciem! Tu nie ma miejsca na kompromisy, koń z podobną budową musi mieć naprawdę świetnie dopasowanie siodło, aby chciał prawidłowo pracować grzbietem. Przy siodłaniu trzeba być bardzo dokładnym i skrupulatnym, siodło nie może znaleźć się ani za blisko, ani za daleko. Nieocenioną pomocą są wszystkie lepkie, antypoślizgowe żele, które ograniczają ruch siodła do tyłu w kierunku obniżających się pleców. Tym niemniej, siodło to problem.
Koń z tak wysokim przodem nie bardzo może również ten przód obciążyć w dół (kolokwialnie: spaść na przód). Wszelkiego rodzaju próby nurkowania, pikowania w dół, „zwalania się na przód” są młodym koniom potrzebne, bo jest to normalna podpórka w trakcie szukania równowagi (tak jak pierwsze jazdy na rowerku z dokręconymi bocznymi kółkami, albo łapanie się za poręczy – czy sama chociażby jej obecność pod ręką) kiedy przemieszczamy się po jadącym autobusie. Jest łatwiej, dopóki nie opanujemy swojego ciała na tyle, aby radzić sobie gładko z nowymi wzorcami ruchu. Takie przebudowane przodem konie nigdy nie mają łatwiej…
2. Wystająca pierś. Długi, wysunięty wyraźnie do przodu mostek. Mocno rozbudowane mięśnie piersiowe u konia w treningu będą zawsze robić pod szyją widoczną wyraźnie wypustkę, ale u Suchego nie są to same mięśnie i jest tej wypustki trochę za dużo. Tak wystająca pierś jest mocną wadą u koni zaprzęgowych, ale u wierzchowych wpływa na chwiejność chodów, długą drogę do znalezienia równowagi. Wolałabym unikać.
3. Prawe przednie kopyto – ma wyraźnie tendencję do wysokich piętek, w przeciwieństwie do lewego, które tej tendencji nie wykazuje. Zdjęcie zrobiłam akurat przed kolejnym przekuciem konia, więc dysproporcje są w tym momencie najwyższe.

A teraz cofnijmy się w czasie dokładnie o trzy lata bez jednego miesiąca:
IMG_8048 IMG_8044
Suchy w wieku 3 lat i 4 miesięcy prezentował się jak zupełnie inny koń. Do czasu osiągnięcia dorosłości naprawdę mocno się przebudował. Głowa się zgadza, lewa tylna skarpetka również bez zmian 😉 Ale reszta? To, co najwyraźniej rzuca się w oczy w kontekście wydoroślenia sylwetki (i dla wygodniejszego oglądania dwa Suchary obok siebie:
dwa_suchary

1. Jaki on był krótki! Króciutka kłoda – ledwo się zaczyna, natychmiast się kończy. I tutaj przestroga: konie zaczynają się wydłużać grzbietem i kłodą dopiero w trzecim roku życia, czasem ten proces przychodzi, kiedy młodziak kończy 3,5 roku. Warto to mieć na uwadze, i raz – nie skreślać krótkiego konia, a dwa – z dużą ostrożnością podchodzić do koni, które wyglądają w tym wieku na dość długie. Pamiętam taką historię, kiedy dostałam wiosną film ciekawego siwego 3-latka na sprzedaż. Zwierzaczek bardzo urodziwy, kompaktowy, który w dodatku nader przyjemnie się ruszał. Koń był jednak bardzo młody, ja wtedy rozglądałam się za koniem 4-5 lat, zajeżdżonym, a siwek miał dopiero wybierać się do szkoły. W dodatku mieszkał w okolicach Wrocławia, te rejony Polski zazwyczaj wypadają mi mocno nie po drodze 😉 Obiecałam go jednak odwiedzić, kiedy nadarzy się najbliższa okazja, i taka okazja nadarzyła się dobre pół roku później, na początku listopada. Na miejscu doznałam szoku… Kurczę pieczone – aż musiałam zajrzeć w paszport, żeby uwierzyć, że to ten sam koń, którego widziałam na nagraniach. Ten koń zmienił się w tramwaj. W jamnika. To był koń dwu-, albo i trzyosobowy! Rozciągnął się jak guma do żucia. Nie zdecydowałam się na zakup 😉 Ale od tej pory wiem, że trzeba uważnie patrzeć na trzylatka, o ile nie chcemy mieć niespodzianki w postaci kłody ciągnącej się jak rozgotowane spaghetti… Do wieku 3-3,5 lat koń robi bazę wzrostu wzwyż, ale po tym czasie rośnie wzdłuż!

Natomiast wracając do Suchego – ciekawy jest fakt, jak bardzo pociągnęła się u niego się szyja. Z takiej w sam raz – na kilometrową…

2. Tu niespodzianka – zobaczmy sobie proporcje wysokości kłębu i zadu. Są praktycznie równe, może kłąb wypada minimalnie wyżej. Jak to się ma odnośnie dorosłej żyrafy ze zdjęcia powyżej?

3. Kopytka – kopytka właśnie, a nie kopyta. Mimo, że Suchy całe swoje dzieciństwo spędził luzem na ogromnych, zielonych łąkach, tylko na krótką zimę mieszkając z rówieśnikami w biegalniach – te jego raciczki nie grzeszyły rozmiarem. Przednie kopytka były mniejsze niż tyły! Oj, miał tu kowal trochę roboty – ma nadal, chociaż kilka dni temu zmieniliśmy podkowy na większy rozmiar. W temacie kopyt mogę być jednak skłonna do pewnych ustępstw u młodego konia. Świetnie oczywiście, gdyby były książkowe, ale dziwnym trafem przeważnie pozostawiają wiele do życzenia. Kopyta można jednak poprawiać i wyprowadzać, oczywiście koniecznie pod okiem dobrego i doświadczonego fachowca. Małe kopyta da radę powiększyć. Nieco różne – wyrównać. Lekko płaskie – poprawnie skątować. Piętki z tendencją wychodzenia w górę – systematycznie opuszczać, przyciasne strzałki – poszerzać. Z daleka bym się tak naprawdę trzymała przede wszystkim od kopyt sztorcowych – kozich, przypominających koturny, z puszką rosnącą pionowo w dół od piętki. Wyprowadzanie takiej wady trwa bardzo, bardzo długo, a szansa na kontuzję po drodze jest niestety ogromna.

A teraz coś dla osób o mocnych nerwach. 😆 Wsiadamy do wehikułu czasu i cofamy się w przeszłość w stosunku do poprzedniego zdjęcia, znów o kilka miesięcy w tył. Suchy właśnie skończył trzy lata – to urodzinowa sesja, Susz na chwilę zgarnięty od kolegów z trawnika dostał w prezencie postrzyżyny białej grzywy 😉 Bardzo żałuję, że fotka nie obejmuje całościowej Sucharka urody… 😆 No cóż, konie pięknieją w pracy i niejedno brzydkie końskie kaczątko kryje w sobie pięknego łabędzia.

susz3yo
Zatem ku pokrzepieniu serc – nie ma brzydkich koni :)

6 comments

Skip to comment form

  1. Ewa

    Piękny koń z niego wyrósł ☺ trzeba mieć wielką wiedzę, żeby w takim hmmm zwykłym Koniku zobaczyć terazniejszego rumaka. Mi się jeszcze w oczy rzuca jak zmienila się jego głowa wydaje mi sie też, ze fajnie podniosły się całe plecy, ale to chyba kwestia świetnej pracy.

    1. quanta

      Akurat głowa się u konia może zmienić co najwyżej w ten sposób, że ostygnie, uporządkuje się i zmądrzeje, ale tego nie widać raczej na miejscu.
      Plecy zyskały mięśnie, to normalna rzecz, kiedy młody koń idzie do pracy – natomiast sama ich linia również bez niespodzianek (poza wybujałym kłębem oczywiście).

  2. Ewa

    Przepraszam za brak przecinkow, ale pisze z telefonu. Dopiero po wysłaniu to zobaczyłam.

  3. Anne

    Ale najpiękniejsze to jest bystre spojrzenie kasztana! Ma w nim tyle energii i powera oraz uroku, że patrzy się tylko w te jego oczyska, a nie na słabo nabudowanego i wyglądającego młodziaczka! Zakochałam się <3

    1. quanta

      Z ust mi to wyjmujesz, naprawdę – ja zobaczyłam te oczy na zdjęciu od hodowcy i wiedziałam, że nie dadzą mi już nigdy spokoju, i że mnie czeka ponad 1000-kilometrowa podróż, żeby zobaczyć tego nieopierzonego kurczaka na żywo 😉 Takiego spojrzenia nie widziałam nigdy u żadnego innego konia.

      I chociaż miałam mnóstwo argumentów na „nie”, a dodatkowo musiałam sprzedaż innego z moich koni – to Suchy musiał po prostu do mnie trafić. Chyba jedyny z moich koni, gdzie rozsądek wylądował na jednej szali z sercem, bo konie jednak zawsze wybieram tylko intelektem :)

  4. Aga

    Dlatego tak cıezko konıa ocenıac. Patrzac na zrebaka/ dwulatka / trzylatka trzeba tez mocno przyjrzec sıe rodzıcom…
    Czesto ladny zrebak zmıenıa sıe nıe do poznanıa w kıepskı sposob. No ale duzo tez zalezy od warunkow wychowu… Ile to ja znam mlodych konı, ktore moglyby byc pıekne ale przez wlascıcıelı stracıly na to szanse…
    Ocena mlodego konıa to takıe nıewdzıeczne zajecıe.

    Przepraszam za dzıwne znakı, ale pısanıe na tureckıej klawıaturze to spore wyzwanıe! 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *