«

»

mar 27

Koń jaki jest: łączenie głowy z szyją

Zainspirowana ostatnią burzliwą dyskusją w kuluarach (po tym, jak Carl Hester zapytał w jednej ze swoich ostatnich publikacji, czy u współczesnego konia ujeżdżeniowego potylica musi być zawsze najwyższym punktem szyi) napiszę coś o potylicach – a także o łączeniu głowy z szyją oraz o końskich śliniankach.

Kształt szyi w ogromnym stopniu wpływa na to, jak koń będzie pracował na kontakcie, a prawidłowe połączenie głowy z szyją – na zdolność do ustąpienia potylicą i odpowiedzi na działanie kiełzna. O końskiej szyi – prawidłowym kształcie, jej noszeniu, ustawieniu podczas pracy pod siodłem – można by było napisać grube księgi, zatem skupmy się na początek na jej jednym, niedużym, ale niezwykle istotnym fragmencie.

Potylica zaczyna się zaraz za uszami konia i rozciąga się w miejscu, gdzie znajdują się dwa pierwsze kręgi kręgosłupa szyjnego: atlas oraz axis. Potylica może być krótka lub długa, sztywna lub luźna, mocna lub delikatna. Powinna być zaznaczona – a o tym, co dokładnie przez to należy rozumieć – nieco niżej.

szykielet_slinianka1

Tuż pod uszami znajdują się ślinianki przyuszne. Jak sama nazwa wskazuje, gruczoł ten zajmuje się produkcją śliny. Śliny, która wydzielana w odpowiedniej ilości sprawia, że koński pysk jest miękki i przepuszczalny, a kiełzno porusza się w nim gładko i płynnie. O takiej dobrze wyślinionej i zapienionej końskiej paszczy Anglicy mówią, że jest „jak ciastko z kremem” (rzeczywiście brzmi to nader apetycznie).

W interesującej nas części szyi mamy jeszcze podgardle. Powinno być u konia „otwarte”, czyli w naturalny sposób ustawiać linię nosa konia równolegle do linii grzebienia łopatki. Absolutnie nie może być nadmiernie grube. Takiemu koniowi będzie zwyczajnie ciężko zgiąć głowę (tak jak nam nie byłoby łatwo zgiąć w kolanie bardzo grubej nogi), a dodatkowo zgięcie będzie blokować pracę ślinianek.
Ślinianki są od zewnątrz nakryte mięśniem o wdzięcznej nazwie sternomandibularis. Po polsku znamy go również pod nazwą… mięsień oporu. Pewnie wiecie już, do czego zmierzam 😉 Jeśli ten mięsień jest mocno wykształcony (a dolna część szyi wygląda na grubą i wybrzuszoną), to ślinianki są stale ściśnięte i nie mogą prawidłowo pracować. Takiemu koniowi jest trudno rozluźnić się, ustąpić w potylicy i poprawnie żuć kiełzno. Jeśli koń walczy z ręką i wędzidłem, mięsień oporu napina się i dosłownie odcina ujście ślinianek. Koło się zamyka, bo suchy pysk odczuwa nieprzyjemnie ruchy wędzidła i koń ma dodatkową przesłankę ku temu, żeby walczyć z ręką jeźdźca.

Bardzo ładne przejście głowy w szyję: długa potylica, cienkie i subtelnie wyrzeźbione podgardle, dużo miejsca na ślinianki:
IMG_6431

Grzejąca się w słońcu Fukushima – proporcje jak u Suchara, świetna i górna, i dolna partia szyi:
szyjaruda

Grzybowy – koń w długich liniach, stworzonych do ujeżdżeniowej pracy:
IMG_5317
Tutaj, mimo pięknie umięśnionej szyi, zaczyna się kilka „kwiatków”. Potylica jest znacznie krótsza, szyja, w miejscu łączenia z głową – bardzo gruba, podobnie jak podgardle.
IMG_6360

W porządku, jak zatem ma wyglądać dobre łączenie głowy z szyją, potylica i podgardle? Przede wszystkim ma być wyraźne, zaznaczone, ale łagodne. Żeby nie pozostawać w sferze ogólnych przymiotników, posłużę się takim prostym przykładem. Jeśli głowę i szyję konia zobrazujemy sobie jako słomkę do napojów :) to ma to być rurka z miękkim, zgiętym kolankiem, a nie słomka złamana na pół.
slomki

Koń z długą potylicą i delikatnym podgardlem będzie miał szyję płynnymi i długimi liniami łączącą się z głową (nie mylmy jednak długiej potylicy z łabędzią szyją, która nie jest pożądana u konia wierzchowego!). Koń z krótką potylicą będzie sprawiał wrażenie, że jeśli założymy na niego kantar, to jego górny pasek zsunie się bez przeszkód do dołu, w stronę kłębu.
Starsi koniarze mieli jeszcze jedną metodę sprawdzania, czy koń ma wystarczająco dużo miejsca przy śliniankach. Między ganaszem, a wypukłą krawędzią mięśnia prostego dobrzusznego głowy (uff…  rectus capitis ventralis, to takie „skrzydełko”, które wystaje koniowi nieopodal ganasza) na szyi powinny zmieścić się dwa palce (w miejscu, które na zdjęciu zaznaczyłam zielonymi kreskami).
IMG_6446_

Przeglądając zdjęcia, które mogłabym umieścić w powyższym wpisie w pewnym momencie zorientowałam się, że mam same dobre przykłady – moje konie mają naprawdę prawidłowe szyje (co nieco do życzenia pozostawało tylko u Zombiego). Ponieważ jednak najłatwiej jest uczyć się na przykładach, pozwoliłam sobie zrobić szybki przegląd ogłoszeń z serwisów Allegro oraz Gratka, które niestety są kopalnią ogłoszeń z końmi o najrozmaitszych wadach budowy. Zatem kilka przykładów (niestety jakość zdjęć pozostawia sporo do życzenia).
Na początek zestawienie dobre i złe, czyli białe i czarne 😉 Dłuższa potylica i subtelne, delikatne podgardle (siwek) kontra krótka, prosta potylica i mocna, gruba dona część szyi w mało szlachetnym łączeniu (karusek):
potylice
Bardzo grube podgardle i mało miejsca przy śliniakach, potylica za krótka:
malokasztan malokasztan1
Ciasne, zablokowane ślinianki:
malopolskijablkowy_
Bardzo ciasne ślinianki i za krótka, prosta potylica:
urodziwa1 urodziwa2
Proste, krótkie niepoprawne potylice (nawiasem mówiąc, gniady koń po prawej był tak ogromnym zbiorem wad, że nadaje się chyba na osobny wpis…)
siwa_mlp
Krótka i prosta potylica, esktremalnie grube podgardle, bardzo ciasne łączenie głowy z szyją i coś dziwnego dzieje się w dolnej linii szyi:
gruby1 gruby2
Potylica nawet udana, ale całość mocno niweczy bardzo grube podgardle i mało subtelne, szerokie przejście szyi w głowę:
tar1 tarant2
Wszystkie zamieszczone powyżej zdjęcia pochodzą z dostępnych publicznie źródeł i są własnością ich autorów, a w razie życzenia mogą zostać usunięte. Nie komentuję jakości koni (mogą być świetnymi końmi rekreacyjnymi bądź zaprzęgowymi), a jedynie ich przydatność użytkową pod kątem pracy ujeżdżeniowej.
A koń, jaki jest, i tak każdy widzi 😉

35 comments

1 ping

Skip to comment form

  1. tuch

    Czyli koń „starego typu” z krótką i zablokowaną jak „słomka” potylicą będzie pracował z nosem przed pionem w stałej pozycji „potylica w najwyższym punkcie” bo to wynika z jego budowy. A koń „nowoczesny” z długą, miękką i elastyczną potylicą będzie chętnie pracował w każdego rodzaju ustawieniu, wyżej, niżej, przed pionem, za pionem w zależności od tego w której pozycji na dany moment lepiej angażuje grzbiet. Czy to jest ta zależność? Czy przepisy wraz z postępem hodowli ulegną zmianom?
    Czy mogłabyś Quanta opisać potylicę konia Ekwador i co z tego wynika :)

    1. quanta

      Brawo tuch, miałam nadzieję, że ktoś sam dojdzie do takich oczywistych wniosków :)
      Konie zmieniły się bardzo – kiedyś robiłam wpis z przeglądem ujeżdżeniowych olimpijczyków przez lata. Można go przeczytać tutaj:
      http://quantanamera.com/olimpiada-w-ujezdzeniu-od-roku-1912-do-dzis/
      Wystarczy popatrzeć, jak wyglądała szyja i łączenie szyi z głową np. u konia Uno czy Taine. Jeżdżenie takiego konia w pozycji innej, niż z najwyższą potylicą i nosem przez pionem byłoby nieprawidłowe, niekomfortowe dla zwierzaka i na pewno nie ułatwiałoby uruchomienia pleców (a wręcz przeciwnie).

      Ekwador to przypadek bardzo specyficzny. Ten koń ma tak potężnie rozwiniętą muskulaturę szyi, że nawet stojąc w boksie, na zupełnie swobodnie uniesionej szyi miał okrągłą górną linię od kłębu do potylicy. Nawet w takim swobodnym stój grzebień szyi układał się wyżej niż potylica – podniesienie jej do najwyższego punktu wymagało by tak naprawdę ekstremalnego zadarcia koniowi głowy – albo amputacji jej ogierzego kołnierza 😉 Warto jednak zwrócić uwagę, ze z uwagi na proporcje szyi (długość i znaczną grubość) koń był prezentowany z ustawieniem lekko przed pionem:

  2. Kasia

    Jeżeli ktoś chce tylko pojeździć sobie bryczką dla przyjemności to oczywiście koń nie musi być wybitny czy idealny. Jednak jeżeli podchodzi do tego poważnie i myśli o udziale w zawodach to taki koń musi spełniać szereg wymagań. Pod siodłem pójdzie każdy koń (nie ważne jak), w zaprzęgu niewiele…

    1. quanta

      Tak po prawdzie mówiąc, to koń do jazdy dla przyjemności powinien być szczególnie dobrze zbudowany. Co to za przyjemność podróżowania na grzbiecie konia, który będzie zasuwał z zadartą szyją i spiętymi plecami, tak, że ciężko go wysiedzieć? Jeśli przyjemność z posiadania konia ma się ograniczyć do pielęgnacji i spędzania z nim czasu z ziemi – ok, czemu nie. Ale jeśli ma dotyczyć też bezowej jazdy w trzech chodach, to już się robi problem.

  3. Moona

    Czy mogłabyś zdefiniować pojęcie „potylicy”, którego używasz? Piszesz tylko, gdzie jest zlokalizowana.
    Rozumiane w sensie jeździeckim „ustawienie” czy też „ustawienie w potylicy” dotyczy stawu stawu szczytowo-potylicznego (połączenie stawowe głowy i kręgu szczytowego (atlasa) i zwyczajowo to on jest określany mianem „potylicy”.

    1. quanta

      W zasadzie potylica powinna oznacza dokładnie wypukłość na górnej tylnej części czaszki. Sama kość potyliczna rozciąga się od ucha do końca czaszki. Rzeczywiście jeździecko za potylicę się przyjmuje staw potyliczny – połączenie czaszki z atlasem. W kontekście łączenia głowy z szyją nie mam na myśli potylicy tylko tego punktu, ale cały odcinek nad atlasem i jego połączenie z kolejnym kręgiem szyjnym.

      1. sumire

        Odnośnie mięśnia prostego dobrzusznego głowy – prościej można też powiedzieć, że te dwa palce powinny mieścić się między krawędzią żuchwy a skrzydłami atlasu (jego wyrostkami poprzecznymi). Wiem, że zasadniczo to ta sama lokalizacja, ale może w ten sposób niektórym będzie łatwiej zapamiętać. 😉
        A z tej odległości można wyczytać nie tylko, jak koń będzie się sprawdzał w pracy, ale również to, jak był jeżdżony do tej pory. Jeśli ta odległość jest nierówna pomiędzy jedną a drugą stroną – zwykle świadczy to o jakimś dyskomforcie w stawie skroniowo-żuchwowym. A ten dyskomfort powstaje np., gdy koń zaciska zęby (zagryza się na wędzidle), zgrzyta itp. W ramach odciążenia tego stawu żuchwa przesuwa się względem szczęki (prawo/lewo), a język często jest dopchnięty do siekaczy (a niestety są konie, które wypychają język na tyle mocno, że wchodzi on trochę między górne i dolne siekacze i zęby „nie są domknięte”)… Innym objawem problemów z tą okolicą są nabudowane mięśnie skroniowe (dwa symetryczne po bokach/pod grzywką), robią się takie bułki z nich (raptem wczoraj widziałam konia z takimi bułkami, że ojezu :/). Najczęściej jest to efekt jazdy „za mocna ręka-zapadnięte plecy”, jeśli koń pracuje prawidłowo, żując wędzidło, ten staw również pracuje prawidłowo (choć oczywiście zdarza się, że te objawy mają inną przyczynę, ale takie przypadki należą raczej do mniejszości).

  4. N.

    Sternomandibularis, tłumacząc z łaciny na polski to po prostu (mięsień) mostkowo- żuchwowy, co daje dość dobre wyobrażenie o jego lokalizacji 😉
    A jeśli chodzi o teorię o śliniankach, to produkcja śliny z czysto fizjologicznego punktu widzenia zależy od zupełnie innych czynników i budowa konia (czy człowieka czy jakiegokolwiek innego ssaka) ma tu raczej niewiele do powiedzenia. A że związek wydzielania śliny ze sposobem jeżdżenia konia jest, to się zgodzę, ale w innym mechanizmie.
    No i dobre pytanie odnośnie potylicy, kości czaszki-> atlas (kręg szczytowy)-> axis (kręg obrotowy)-> dalsza część odcinka szyjnego kręgosłupa. Anatomicznie, mamy coś takiego jak staw szczytowo- potyliczny, ewentualnie kość potyliczną (jedną z kości czaszki), warto by więc było bliżej zdefiniować „potylicę”.

    1. quanta

      Inny mechanizm związku pomiędzy sposobem jeżdżenia konia, a wydzielaniem śliny, czyli jaki?
      Koń ze ściśniętą i spiętą szyją ma utrudnione wydzielanie śliny. To proste. Tak to działa.

      Definicja potylicy – wyżej już wyjaśniłam, co mam na myśli. Wydaje mi się, że mamy otwarte miejsce do fajnej dyskusji na ciekawy temat dotyczący jazdy i pracy z koniem. Bardzo mnie cieszą takie komentarze, jak powyżej tuch czy Kasi. Widać, że ktoś przeczytał i wyciągnął swoje własne wnioski. Oczywiście, możemy skupić się na akademickiej analizie, gdzie koń ma potylicę i możemy nawet poskanować atlasy anatomiczne. Tyle, że to ma chyba w powyższym kontekście równy sens jak jedno z pytań na srebrną bodajże odznakę, a dotyczącą tego, w jakiej kolejności się koniowi czyści kopyta 😉

      1. N.

        Czy ja wiem, definicje są (a przynajmniej powinny być) po to, aby poprawnie z nich korzystać. Albo nie korzystać wcale, a stawiać własne tezy i skłaniać do dyskusji i myślenia. Ale nie korzystać niepoprawnie.
        Jeśli chodzi o wydzielanie śliny- proponuję przeanalizować unerwienie ślinianek, jak również mechanizm pobudzenia danej części układu nerwowego i jego wpływ na ilość i jakość produkowanej śliny. Nie ma możliwości fizycznego zablokowania przewodów wyprowadzających ślinianek poprzez sposób ustawienia głowy konia czy jego budowę (pomijając skrajne anomalie). Związek za to może być taki, że w zależności od tego czy koń jest spięty, czy rozluźniony, inna jest stymulacja nerwowa ślinianek i co za tym idzie inna ilość i gęstość produkowanej śliny. Idąc krok dalej- poprawna budowa konia sprzyja rozluźnieniu, a rozluźnienie sprzyja pobudzeniu „odpowiedniej” części układu nerwowego. W dużym uproszczeniu.

      2. N.

        A atlasy skanować bez sensu, należy jednak rozumieć, na co się patrzy i jakie to ma przełożenie na „życie”. Zupełnie jak z fizyką- uczyć się wzorów na pamięć bez sensu, ale np rozumieć dlaczego nadjeżdżający samochód nie zatrzyma się w miejscu i co za tym idzie nie wejść prosto pod koła, to już co innego.

  5. Dominika

    A czy taka krótka potylica i mocna szyja na dole może też przeszkadzać w giętkości szyi i głowy? Mam wrażenie, że takie konie będą miały dużo więcej problemów z wszelkiego rodzaju zgięciem.

    1. Amelia

      giętkość głowy? 😀 przepraszam, musiałam :)

    2. quanta

      Hmm, przecież cały mój wpis dotyczy tego, że nieprawidłowy kształt szyi i jej łączenia z głową szalenie wpływa na jakość kontaktu i łatwość osiągnięcia prawidłowej sylwetki w pracy pod jeźdźcem. Krótka potylica jest mało ruchliwa, zablokowana, pozbawiona swobody, grube podgardle i dolna część szyi – za sztywna i za silna. Dla uzyskania przepuszczalnej, pracującej i rozluźnionej szyi możliwość jej zgięcia jest niezbędna (przecież nie ustawia się konia na pomocach zaciągając go wodzami!).

  6. Patrycja

    Quanta, super temat! Jestem zachwycona, że poruszasz takie tematy i jesteś otwarta na dyskusje. Myślę, że właśnie tylko jeźdźcy z taką otwartą głową, potrafią stać się jednymi z lepszych. Moja trenerka też mi kiedyś tłumaczyła ten pomiar 2 luźno wchodzących palców miedzy potylicą, a łączeniem szyi. Myślałam, że czymś błysnę, ale ty jak zawsze wiesz wszystko 😉 OT: Fukushima? Już pewne? Wybrane? Zaklepane?

    1. quanta

      Wybrane takie jak we wpisie z naczółkiem. Ale stajniowo i tak jakoś musimy o koniu mówić: Fukuszima tak samo jak Ruda, Panienka, albo Księżniczka, albo Laleczka albo Kobyła 😉

  7. Dominika

    Hihi rzeczywiście kretyńsko napisalam, nie wiem dlaczego 😀 Oczywiście chodzi mi o szyję :)

  8. A

    A w czym łabędzia szyja przeszkadza? Co może utrudnić i jak znacząco? Są jakieś cechy budowy, w połączeniu z którymi jest jeszcze gorzej albo takie, przy których taka szyja jest nawet pożądana, żeby je wyrównać? Albo są jakieś cechy, które zwykle dobrze rekompensują tą szyję i koń niby ma coś „nie tego”, ale to „nie tego” jest tak poskładane, że dobrze do siebie pasuje? Wiadomo, że choćby arab do wysokiego ujeżdżenia raczej nie jest stworzony, ale też widziałam araba wyszkolonego do GP, więc się da, tylko właśnie zastanawiam się, jak duży był ten dodatkowy wysiłek i czy na tym lub nieco niższym poziomie wymagań koń z łabędzią szyją to jest droga przez mękę, czy jest trochę trudniej, ale do przejścia dla śmiertelnika mającego świadomość, na co trzeba zwrócić uwagę. :)

    A Sucharek jest taki piękny, że nic, tylko się gapić… 8)

    1. quanta

      Łabędzią szyję jest przede wszystkim ciężko ustabilizować na kontakcie. Normalna szyja będzie miała swoje prawidłowe ustawienie robocze, niskie, wysokie itd. – a u łabędzia wszystko się miesza i jest po trochu wszystko na raz. Jeśli zwykła szyja trochę się schowa za kontaktem, to wystarczy wyjechać konia mocniej od zadu, żeby dobrze poukładać go na ręce. Jeśli łabędzia szyja trochę się schowa za kontaktem, to koń może się całkiem imponująco zrolować i w dodatku nadal mu będzie tak wygodnie. Zwykła szyja podniesiona dźwignie się z kłębu w górę, łabędzia najczęściej uniesie przede wszystkim potylicę i pierwsze kręgi. To wszystko jeszcze w kontekście kontaktu „pojawiam się i znikam”. Nie jest łatwo prawidłowo pracować tak zbudowanego konia i stąd też łabędzich szyi się w ujeżdżeniu nie widuje.
      W każdej rasie może znaleźć się perełka – chociaż co innego koń wyszkolony do GP, a co innego koń chodzący i startujący takiej klasy konkursy. Takie talenty zdarzają się choćby i wśród fryzów, które są końmi projektowanymi do zaprzęgu i do ujeżdżenia zbyt dobrej budowy nie mają.

      1. A

        Rzeczywiście wizualnie łabędzia szyja wydaje się taka…bardziej podatna na powyginanie się w innych miejscach. Jestem fanką arabów, ale zdaję sobie sprawę, że z budową stricte do ujeżdżenia to u nich często jest słabo, nie ma co tego ukrywać, chociaż wiadomo, że to zależy od rodowodu, profilu hodowli itp. Ten arab był dodatkową atrakcją przy jakimś dużym pokazie, który jako miłośniczka arabów oczywiście oglądałam-widać było, że koń elementy robił, nie wyglądało to jakoś nieprawidłowo, ale jednak sylwetka i mechanika była trochę inna. I wydaje mi się, że kiedyś konkurs wygrywał raczej ten, komu zdarzyło się najmniej pomyłek, podczas gdy teraz już trzeba być najlepszym wśród bezbłędnych, a w ekspresji ruchu itp. arab raczej rzadko ma szansę. Bardzo dziękuję za odpowiedź :)

        1. Amelia

          a ja mam do jazdy wyjątkowo udaną mieszankę araba i małopolaka i gdyby tylko miał równo pod kopułą, to na pewno chwaliłabym się na czworobokach :) na lepiej stępującym koniu nie siedziałam!

  9. Amelia

    czekaj, czekaj! a więc… Fukushima? :)

    1. quanta

      Roboczo i stajniowo, czemu nie? 😉 I raczej Fugu, bo znacznie krótsze.

  10. Rozalia (Atea)

    Dziękuję za wiele uświadamiający artykuł.

    Hm… powszechnie wiadomo, że częstokroć zawody zaprzęgowe „wygrywa się” ujeżdżeniem. Przyjrzałam się zdjęciom z ujeżdżenia z Mistrzostw Świata w Izsak w zeszłym roku: większość koni z górnej stawki ma długą potylicę i sporo miejsca przy śliniankach (choć przyznaję, że najlepszy koń tej konkurencji ma tam nieco ciasnawo: a bardzo mi się podobał). Prawdą jest, że „zaprzęgowy koń ujeżdżeniowy” powinien być przede wszystkim bardzo rytmiczny, ale także łatwość ustawienia ma zdecydowanie duże znaczenie. Z Twojego doświadczenia wynika inaczej?

  11. Lidia

    a można przysłać szyję do interpretacji?? :)

    1. Joanna

      Ale zdjęcie, mam nadzieję, nie „w oryginale”… :)

      1. Lidia

        no jasne ze zdjecie! :)

    2. m

      Wydaje mi się, że artykuł jest na tyle opisany, że samemu można się przyjrzeć koniowi i jakieś wnioski wyciągnąć.

      Bardzo lubię tę serię wpisów i zawsze z niecierpliwością czekam na kolejny :)

  12. koronka

    A mnie ciekawi sprawa samych ślinianek. Wiadomo koń rozluźniony -> przeżuwa wędzidło -> zaśliniony pysk. A co z końmi „nadpobudliwymi”, które mielą wędzidło na skutek stresu? też mogą być zapienione jak ciastko z kremem, czy zawsze jest to efekt prawidłowej pracy?

    1. quanta

      Wydzielanie śliny przy ściśniętej szyi jest utrudnione, ale nie niemożliwe. To też nie znaczy, że koń z zapienionym pyskiem zawsze jest na poprawnym i dobrym kontakcie. Czasem konie walczące z kiełznem, lub trzymane w ustawieniu siłowo wręcz toną w powodzi z piany. Rozluźniony koń na pewno jednak nie będzie miał zupełnie suchego pyska.

      1. koronka

        dziękuje za odpowiedź :)

  13. Paulina

    Kolejne przydatne wskazówki :) Dzięki ci za to!
    Szczerze mówiąc, tęsknię za tą serią (pewnie nie tylko ja ;)). Czekam niecierpliwie na kontynuację :)

  14. Sandra

    Paulina nie tylko Ty! Chyba uzależniłam się od tego bloga, i codzień smętnie sprawdzam czy a nuż jakiś nowy wpis jest (jak dla mnie tematyka dowolna). I tak już pełny miesiąc cisza – czyżby Quante dopadła jesienna deprecha i spod kołdry nie wychodzi?? :-)

    1. ST

      Myślę, że Quanta raczej ma masę roboty i brak cudownej możliwości stworzenia sobie czasu na pisanie. 😉
      Ale my bardzo tęsknimy za postami!

  15. MoniQ

    Studiując zootechnikę dowiedziałam się, że wydzielanie śliny u konia dzieje się mechanicznie. Kiedy koń zaczyna żuć (cokolwiek – siano, owies czy więdzidło), to ślinianki zostają mechanicznie podrażnione i wtedy wydzielają ślinę. Ponoć innej opcji u konia nie ma, jak ta.
    Jeśli mogłaby Pani zerknąć na kobyłkę, z którą troszkę pracuję, to byłabym wdzięczna :)
    http://i66.tinypic.com/2cpfi80.jpg
    O ile dobrze zrozumiałąm wpis, to ten koń potylicę ma taką w miarę, ale raczej krótszą niż dłuższą, a dół dość ciasny. Mam rację czy nie za bardzo? 😛
    Uwielbiam Pani bloga. Siedzę „w koniach” już od 13 lat, ale nie mam na żywo dostępu do rzetelnych informacji, więc szukam ich na własną rękę w książkach, prasie jeździeckiej i internecie. Pani blog jest dla mnie skarbnicą wiedzy :)

  1. Koń jaki jest: szyja dla ujeżdżeniowca » Quantanamera Blog

    […] prosta, a na pewno nie nie wybrzuszona. Ładna szyja wznosi się swobodnie ponad kłąb i ma dobrze wykształconą i odpowiednio długą potylicę. Taka szyja może się swobodnie giąć, unosić kłąb konia w górę i poddawać potylicę […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *