«

»

lis 10

Koń jaki jest: długość grzbietu

Ostatnie dwie rozmowy na facebooku podsunęły mi ciekawe pomysły na wpisy. Poczułam się zmobilizowana do odgrzebania wreszcie interesującej (jak mniemam) serii o końskiej budowie, ujętej w kontekście jej użytkowania wierzchowego (z uwzględnieniem przydatności w dyscyplinie ujeżdżenia). Od czasów, kiedy za ilustrację do artykułów robiło mi końskie trio: Skwarek, Karol i Zombie minęło już całkiem sporo czasu… Kiedy robiłam pierwsze eksterierowe zdjęcia chłopaków, Henderson miał rok i biegał po polu. Dziś sam – za rok – będzie robił się dorosły :)

Ale nie czas na wzruszenia, zatem wracając do meritum: dziś chciałabym takie tam skrobnąć o końskich plecach.
Dla ujeżdżeniowego konia jest to jedna z najważniejszych części jego budowy i – co warto wiedzieć – może się u konia zmieniać w wyniku zmian jego wieku, obłożenia pracą oraz prawidłowego, lub nieprawidłowego treningu.

Całą krzywiznę końskiego grzbietu od kłębu, przez plecy i lędźwie nazywamy „górną linią”. Może mieć ona najróżniejszy kształt – być stosunkowo prosta, równoległa do podłoża, opadająca do przodu, opadająca do tyłu, czy wreszcie wygięta do dołu (grzbiet łękowaty) lub wybrzuszona do góry (grzbiet karpiowaty). Plecy zawsze warto rozpatrywać w kontekście ich przejścia w lędźwie (prawidłowe, słabo związane, długie, krótkie) – bo to od lędźwi zależy łatwość zamknięcia konia na pomocach, stabilność jego chodów i zdolność do dźwigania jeźdźca. Chyba jednak kształt górnej linii pozostawię na osobny wpis, a dziś w takiej dość ciekawej, interaktywnej formie zajmę się podstawową kwestią, jaką jest

Długość pleców

U idealnie, harmonijnie zbudowanego konia cała sylwetka może zostać podzielona na trzy równe odcinki. Pierwszy z nich obejmuje całą łopatkę, przednią kończynę oraz kłąb (tuż „za” jego najwyższy punkt), a pod brzuchem kończy się w miejscu, w którym zaczynałby się popręg. Drugi odcinek to plecy do guza biodrowego, a trzeci – zad. Oczywiście nie chodzi nam o pomiary z dokładnością do centymetra – oceniamy proporcje sylwetki i chcemy tylko oszacować, czy dany osobnik ma grzbiet krótki, długi, czy poprawny. Niektórzy „dzielą” konia na trzy dołączając do tego szyję. Sama wolę metodę przedstawioną poniżej, bo długość szyi u konia potrafi być dość myląca i trudna do określenia. Wystarczy, że koń uniesie głowę wyżej – i jego szyja robi się „krótsza”. Jeśli opuści i wyciągnie głowę do przodu – tama sama szyja będzie „długa”. A przecież proporcjonalnie nic się w tym momencie u konia nie zmienia.

No dobrze, dla wyćwiczenia oka zacznijmy sobie od kolegi Precla. Najpierw wersja „saute”:
prec1
A poniżej Precelkowy podzielony na cząstki jak czekoladka. Jego grzbiet bardzo ładnie mieści się w normie, chociaż „na oko” mógłby wydawać się może ciut długi – do takiej mylnej oceny skłonić by nas mogły nieszczególnie długie nogi konia, przez co cała sylwetka wpisuje się w wyraźnie leżący na długim boku prostokąt.
prec1p

Szczerze mówiąc, ciut dłuższe plecy u konia dresażysty mogą być sprzyjające pracy. Takie konie mogą łatwiej „swingować” (kołysać, bujać przepuszczając przez plecy energię tworzoną przez tylne nogi) grzbietem, a odpowiedniej długości lędźwie pozostawia więcej miejsca na głębokie wkraczanie tylnych kończyn pod kłodę (krótki koń mocno wkraczając zadem „wpada” na swoje przednie nogi, a nie mogąc pomieścić tylnych kończyn pod sobą bardzo często zaczyna stawiać je „na okrak”, szeroko). Również, chociaż nie jest to reguła, minimalnie dłuższy grzbiet daje nam obszerniejsze foule galopu. Na dłuższych plecach zyskujemy sporo elastyczności bocznej, miękkie i płynne chody, co często przekłada się na wygodniejszą i bardziej „gładką” jazdę.
Konie z takimi plecami, zaczynając pracę pod siodłem, nie mają wystarczającej siły w mięśniach, żeby nieść jeźdźca. W związku z tym puszczają i rozluźniają plecy, co jest korzystne – dzięki temu  możemy zacząć pracować nad wzmocnieniem ich mięśni grzbietu i prawidłowo je nabudować.

Dużo mniej przychylnie patrzę jednak na zbyt krótkie plecy u konia. Takie konie są wprawdzie dość zwinne (co może przydawać się w skokach, szczególnie na halowych parkurach, kiedy jeździec musi pomieścić się w galopie na małej przestrzeni), ale to chyba jedyna zaleta krótkich pleców. Pojawia się problem z elastycznością grzbietu i zgięciem bocznym. Cierpią na tym łopatki i trawersy, które są w ujeżdżeniu podstawą do zbudowania wszystkich innych elementów. Krótki koń może zginać się bardzo niechętnie i odmawiać takiej pracy, czując spory dyskomfort (a w zależności od temperamentu i charakteru, albo będzie pracował niezadowolony, albo odmówi wykonywania nieprzyjemnych dla niego zadań). Krótkie konie są o wiele częściej „leg movers” – takimi, których ruch dotyczy tylko machania kończynami, przy martwych i nieaktywnych plecach. I wreszcie, za krótkie konie są znacznie bardziej predysponowane do schorzeń kręgosłupa takich jak kissing spines.
Każdy koń ma tyle samo kręgów w odcinku piersiowym czy lędźwiowym, a u krótkiego konia muszą one pomieścić się tuż obok siebie na małej przestrzeni. Niestety może to skutkować stykaniem się ze sobą wyrostków kolczystych kręgosłupa, które szalenie utrudnią nam pracę pod siodłem i mogą rozwinąć się w bardzo poważne zwyrodnienia.
Konie o zbyt krótkich plecach mają również krótkie mięśnie. Rozpoczynając pracę pod siodłem, kiedy nie są wystarczająco silne fizycznie, aby dźwigać jeźdźca, próbują jednak starać się go utrzymać. Często napinają mięśnie grzbietu i trzymają zafiksowane, a nie rozluźnione plecy. W związku z tym jest o wiele trudniej nauczyć konia o takim typie grzbietu prawidłowej pracy przez plecy, w rozluźnieniu.

No dobrze, czas na wprawę w ocenianiu. Proszę, kliknijcie w pierwszej kolejności w (anonimową) ankietę. Odpowiedź po zagłosowaniu :)

Czy ten koń ma krótki, czy długi grzbiet?

Trochę niespodzianka, prawda? Mogłoby wydawać się, że Skwarek jest długi. To wrażenie u niego – podobnie jak u Precla – sprawia długość nóg. Długość grzbietu jest jak najbardziej prawidłowa. Skwarkowym problemem był jednak niezbyt korzystny kształt jego pleców.

Następny delikwent. Krótki, prawidłowy, czy długi koń?

Myślę, że sporo osób miałoby ochotę ocenić Zombidło jako konia krótkiego 😉 Jego cała sylwetka prezentuje się zupełnie inaczej, niż u Skwarka, ale Zombie jest zdecydowanie długonożnym typem. Grzbiety mają w tych samych proporcjach (ciekawe, prawda?)

Czas na numer 3 – koń o krótkim, prawidłowym czy długim grzbiecie?

No i tutaj niestety mamy zwierzaka, który jest za krótki. Ze wszystkimi mankamentami takiego typu budowy. Nauka żucia z ręki była bardzo trudnym zadaniem, a sporą część pracy zajmowały lonże w niskim ustawieniu. Koniowi pomagała nieco dobrze rozwinięta muskulatura, ale tak czy inaczej stanowił dla mnie spore wyzwanie w treningu…

Kolejny koń, krótki, w normie, czy długi?

Przyznam się szczerze, że ten rudy kolega nawet mnie zaskoczył, chociaż może oceniam go również przez perspektywę treningu. Odrobinę dłuższy grzbiet – to są bardzo sprzyjające proporcje.

A ten kolega? Krótki, poprawny, długi?

O dziwo, również i ten koń mieści się w prawidłowej ramie. Jednak na jego faktyczną długość grzbietu wpływa wysoki i długi kłąb, który wymusza karkołomne zabiegi związane z siodłaniem. Prze swoje długie nogi Suchy wydawałby się nieco za krótkim koniem, prawda?

Ostanie zdjęcie, czyli jedyna panienka w tym towarzystwie do oceny. Grzbiet krótki, przeciętny czy długi?

Tak jest, Fugu również dysponuje odrobinę dłuższym grzbietem, co przekłada się na jej świetną pracę pleców. W żuciu z ręki czuje się (nomen omen) jak ryba w wodzie. Teoretycznie powinna być również predysponowana do łatwości pracy w zgięciach, ale z tym z powodu dużej wrażliwości na dotyk i damskiego focha nie idzie wcale tak łatwo :roll:

No dobrze, ale w takim razie jak wyglądają te za długie konie? W ogóle robią takie? 😉
Zdjęcia z internetu, bo sama nie mam jakoś pod ręką zbyt długich koni. W tym przypadku proporcje wyglądają w ten sposób:
longb longb2plecyd3

Ciekawa jestem, co sądzicie o takiej nieco bardziej interaktywnej formie wpisu? No i jak oceniacie swoje „oko” do oceny budowy konia? Trafne spostrzeżenia?

Wszelkie prawa zastrzeżone quantanamera.com 2017.
Zabrania się kopiowania, edycji oraz wykorzystywania w dowolny sposób zdjęć oraz treści strony.

39 comments

Skip to comment form

  1. gllosia

    Dla mnie wpis bomba, zawsze super jest dowiedzieć się czegoś nowego :)
    Ja nie trafiłam ani razu hahahah xD Sama natomiast mam konia o krótkim grzbiecie więc wiem co to za ból, by skłonić go do rozluźnienia, rozciągnięcia czy ruchów w bok.

    1. quanta

      Wielu osobom wydaje się, że im koń krótszy, tym „lepszy”. Sądzą one, że taki krótki koń w kwadracie ładnie wygląda, a poza tym będzie z nim łatwo pracować nie zaprzątając sobie głowy plecami: no bo przecież krótkie, krzepkie, silne. No cóż, porywają się na niezłe wyzwanie. Rzeczywiście u konia z krótkim grzbietem nie będzie łatwo o rozluźnienie i elastyczność – ne bez przyczyny do ujeżdżenia poszukuje się koni o długich liniach.

      1. Nal

        Za krótki koń to problem. Dokładnie z rozluźnieniem, aktywizacją i unoszeniem mięśni grzbietu, a także większe ryzyko kissing spines.

  2. Daria

    Super sprawa, poprosimy więcej! Oko jak widac po wynikach szwankuje nie tylko u mnie 😉

    1. quanta

      Oko trzeba uczyć ćwicząc, akurat jest fajna okazja :)

  3. ST

    A to mnie Skwarek zdziwił! :)

    1. quanta

      Patrząc po wynikach ankiety – nie tylko Ciebie :) Najwięcej u niego błędnych odpowiedzi. Szczerze mówiąc sama spodziewałam się, że wypadnie na dłuższego niż Alpi czy Fugu…

  4. Broszka

    Ja akurat mam konia z za długim grzbietem i cudownie buja :) mankament jelenia szyja. I klacz po Emetycie z proporcjonalną budową ciała :) Długość grzbietu robi swoje :) super wpis :)

  5. Mozilla

    Fantastyczny pomysł interaktywnego wpisu! 😀

    1. quanta

      Cieszę się bardzo, że się podoba :)

  6. Kasia

    Quanta wpis naprawdę na światowej klasy poziomie, mozna nauczyć się bardzo ciekawych i przydatnych rzeczy!

    1. quanta

      Polecam w takim razie rozsyłać i udostępniać bloga, ruch tutaj to zawsze motywacja, żeby przysiadać przy kompie i pisać :)

  7. Marta

    Oko takie sobie u mnie, trzeba poćwiczyć :)
    Forma wpisu rewelacyjna! Świetna :)

    1. quanta

      Chciałabym, żeby blog miał jakiś tam 😉 walor edukacyjny, a uczyć się najłatwiej na praktyce. A przy okazji wyszła w sumie fajna zabawa 😉

  8. Zafira

    Bomba! Naprawdę, bo można się sporo nauczyć w takim niby krótkotematycznym wpisie 😀

  9. Zuzanna

    Więcej takich interaktywnych wpisów! A moje oko? No cóż… Pozostawię bez komentarza 😀

  10. Asia

    Super forma wpisu. Lubię bardzo to serię i trochę mi ona oczy otwarła na budowę konia ale patrząc po swoich wynikach te oczy jeszcze mało spostrzegawcze i nie umieją długości konia oceniać.
    Myślę że taka forma wpisu bardziej mi utkwi w pamięci (zwłaszcza po tych wszystkich złych odpowiedziach XD )

    1. quanta

      Wyćwiczenie oka to nie jest taka prosta sprawa. Bardzo ciekawe są dla mnie wyniki klikania w ankietki. Jedna czwarta osób, patrząc na Skwarka, ocenia tego konia jako krótkiego ❗ Dla ponad połowy czytelników Zombie jest krótki. 13% osób uważa, że Karol ma długi grzbiet…
      Ciekawe, czy byłoby zainteresowanie klinikami szkoleniowymi dotyczącymi budowy konia i jej oceny w kontekście użytkowania wierzchowego / treningu ujeżdżeniowego? Może spróbuję takie zorganizować w przyszłym roku w stajni u siebie.

      1. Marta

        Quanta, to ja już rezerwuję miejsce na taką klinikę 😀 pomysł extra, jak będziesz miała możliwości to działaj! Zdecydowanie to moja ulubiona seria wpisów na blogu.

      2. Kujka

        Myśle ze znalazłoby się sporo chętnych osób! A jeszcze jakby się to wiązało np z ocenianiem koni osób uczestniczących? Super sprawa!

        1. quanta

          Czemu nie? Na pewno i tak potrzebne by były jakieś konie do oglądania ich na żywo 😉
          Lata temu był pomysł tego typu szkoleń z p. Jarosławiem Wierzchowskim, ale były chyba słabo rozpropagowane i się nie przyjęły.

  11. M.

    Zaskoczyły mnie niektóre wyniki! :) Forma wpisu świetna, czekam na więcej :-)

    1. quanta

      A które najbardziej? :)

  12. Turkuć Podjadek

    Świetna forma wpisu, oby jak najwięcej takich! Dobrze jest czegoś się dowiedzieć i móc się sprawdzić 😀
    Dzięki!

  13. Justyna

    Quanta, rewelacyjny wpis i apeluje do Ciebie o wiecej ! Wiecej pisz, jestes moja motywacja. Kiedy mi sie nie chce trenowac, bo lapie mnie niemoc jezdziecka, wystarczy ze zobacze jedno twoje zdjecie na koniu i od razu pakuje sie w bryczesy 😀
    Chłone Twoje opisy z zapartym tchem, jak gabka wode z blatu 😀 <3
    Takze wiecej, czesciej ! *.* <3

    1. quanta

      O nie, niemoc trzeba sobie ograniczyć do porannego wstawania z łóżka 😉 Konie są super przygodą, a od treningu tylko pięknieją, więc po prostu trzeba jeździć :)

      1. Justyna

        Wlasnie to to zdjecie mnie wczoraj tak zmotywowalo <3 Jestem bezgranicznie zakochana 😀 szkoda, że poprawne ujezdzenie jest trudne ehh uhh

  14. Ania

    A co z arabami ? Czy roznwiez poprze krótką budowe ciezko je rozluznzic ?

    1. xyz

      A ja wiem czy należy uogólniać, że araby są „krótkie”. U nich obiektywną ocenę zaburza fakt że, generalnie mają specyficzną budowę: prosty zad jak blat stołu, wysokie osadzenie ogona jeszcze bardziej pogłębia takie wrażenie. Zad zlewa się z plecami w jakby jedną całość i jak tu określić tak na szybko gdzie tu koniec zadu, a gdzie plecy 😉 Tak na szybko sobie „rozrysowałam” zdjęcie sylwetki klaczy Pianissima w postawie zootechnicznej (nie pokazowej, która jest na tyle specyficzna, że ciężko by tu cokolwiek oceniać;) Pianissima jako „kwintesencja” cech konia cz. krwi arabskiej ma całkiem prawidłową długość pleców…jeżeli prawidłowo wszystko rozrysowałam 😉 A w ustawieniu pokazowym nawet troszkę plecy długie… Myślę, że trudności w rozluźnieniu konia trzeba doszukiwać u danych koni indywidualnie, bo może rzeczywiście ten akurat arab jest krótki, ale nie należy generalizować, że ta rasa ma akurat krótkie plecy i dlatego się ciężko rozluźniają. A problemy z rozluźnieniem mogą wynikać co gorącej głowy oraz dużej wrażliwości, skłonności do napięć jaka faktycznie występuje u tej rasy…ale tu też nie należy generalizować (znam arabkę pod którą można by bombę odpalić i zero reakcji :)

      1. quanta

        xyz bardzo fajnie odpisała :)
        Bardzo wiele arabów, szczególnie tych w aktualnym pokazowym typie, ma długie – albo wręcz baaardzo długie – grzbiety. Dotyczy to nie tylko klaczy (Pianissima jest świetnym przykładem, ale ze innych szczególnie utytułowanych: Kwestura, albo nawet Emira, sprzedana dwukrotnie na tej samej aukcji…), ale również ogierów: Piaf, czy Eukaliptus.
        Mnie samej araby kojarzą się też raczej z długimi plecami. Jeden z najlepszych i najsłynniejszych na świecie reproduktorów, Gazal Al Shaqab, wygląda tak (i nie, to nie jest fotoszop):


        Chociaż w sumie i tak nic nie przebije legendarnego, polskiego pochodzenia ogiera Ecaho:

        Tylko konie arabskie nie są absolutnie hodowane i tworzone po to, żeby pracować pod siodłem w rozluźnieniu. Właściwie pożądanym jest, żeby umiały się nafukać, wzburzyć i pokazać bukiet. Nawet w wyścigach i rajdach rozluźnienie nie jest wcale na pierwszym miejscu. Ważna jest szybkość, wytrzymałość, wola walki, ambicje… I to niewątpliwie araby posiadają.
        Poza głową w kwestii budowy mamy mnóstwo „wierzchowych” mankamentów u arabskich koni: długie plecy, łabędzie szyje, płaskie jak deska, słabo kątowane zady z bardzo wysoko osadzonym ogonem, tylne nogi stojące za koniem, a nie pod.

        Jest w Stanach arabski ogier Mojave Kid, który odnosi pewne sukcesy w sportowym ujeżdżeniu (nie są to wysokie klasy), ale ten koń na pierwszy rzut oka wygląda zdecydowanie bardziej jak typowy warmblood, a nie arab:

  15. xyz

    https://drive.google.com/file/d/1aoL3f6-sgmlB-riTbtDELglBdwfbZfru/view
    będę wdzięczna za info czy dobrze wyznaczyłam proporcje ? :)

    1. quanta

      Chyba trochę za szczodrze wyłapałaś zad (guz biodrowy jest na pewno bardziej z tyłu, on wypada prawie nad kolanem) i również ciut za szczodrze front (zamykaj go zaraz za łopatką, odnosząc się do miejsca, gdzie zacznie się popręg). Ja bym tego konika szatkowała 😉 bardziej w ten sposób:

  16. Joanna

    Super wpis!
    Interaktywna forma angażuje. I pokazuje, jak zwodnicze jest nasze/moje niewyćwiczone oko…
    A krótkie plecy to jeszcze jeden dodatkowy problem: jak dopasować siodło, kiedy tyłek (i biodra matki Polki) nie mieści się w mniej niż 18″

  17. Jadzik

    Świetna seria, dziękuje Ci bardzo :) od dziś patrzę na konie trochę pod innym kątem 😀 Czekam na więcej :)

  18. Iwona

    Mnie najbardziej zszokował Skwarek, zdecydowanie określiłam go jako za długi, może dlatego, że ma trochę łękowaty grzbiet.
    Czyli wnioskując kupując konia lepiej brać z ciut dłuższymi plecami niż krótkimi 😉

  19. P.

    Ale mi się podobało 😀 już rysuję kreski na swoim! 😛
    proszę o więcej takich edukacyjnych zabaw!

  20. Kinga

    Mega, mega, mega!!! More, more, more!!
    Takie wpisy uczą też znalezienie sobie czasu i porządne przemyślenie danej kwestii 😀

  21. Natalia

    takich wpisów chcemy przynajmniej ja bardzo czytelnie łatwo zrozumiec bomba ! Z Twojego bloga ucze sie wiecej niz przez całe moje 12 lat jazdy konno. Pomyliłam sie tylko 2 razy wiec nie jest chyba az tak zle zmyliła mnie Fugu i Suchar nie wiem dlaczego w sumie :P. Wiele wyjasnia dlaczego moj gruby otyły konik beczka nie lubi zgiec :)
    Więcej Quanta takich wpisów wiecej !!!!!!!!!!!!!!!

  22. wer

    Uciekając troszkę od tematu najbardziej prawidłowo zbudowanym koniem wydaje się Alpi? Czy może się mylę?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *