«

»

cze 24

Kolejny top-trening

Szczęśliwie się ułożyło i przez pewien czas Ola Szulc odwiedzała nas co tydzień :)
Posunęliśmy zatem pracę sporo do przodu, skupiając się tym razem na galopie i początkach większego zebrania w tym chodzie – co wbrew pozorom tak naprawdę w ogóle nie polega na proszeniu konia o zebrany galop, tylko zajęcie go takim zestawem ćwiczeń, że przeniesienie równowagi na zad przychodzi samo. Nie powiem, z efektów jestem nader zadowolona :)
IMG_5007Najpierw oczywiście rozgrzewka, na którą Atari potrzebuje zawsze trochę czasu – przynajmniej dopóki nie oceni, że jest na tyle bezpiecznie, że można swobodnie rozciągnąć szyję 😉 Wielki plac do jazdy, który jest kulą u nogi przy zajeżdżaniu młodych koni, u takich trochę już podjeżdzonych rumaków dosłownie dodaje skrzydeł. Uwielbiam się rozgalopowywać tak, ze wyraźnie czuję odbijające się tylne nogi i słyszę dudniące pa-ta-taj na piasku! Kiedy koń włączy plecy i zaczyna sobie raźno poparskiwać, a po przejściu do kłusa chętnie zaproponuje żucie – robota zrobiona i przed właściwą pracą można chwilę odsapnąć w stępie.
Czego nam potrzeba do posadzenia galopu na tylnych nogach? Przede wszystkim szybkiego zadu i tego, że koń będzie starał się zwolnić nie gubiąc chodu.Tę pierwszą kwestię załatwiamy przejściami. Jeżdżę po drugim śladzie (doskonały sprawdzian tego, czy koń jest w łydkach) i po przekątnych, możliwie często zmieniając kierunki. Non-stop robię przejścia: galop-kłus-kontrgalop-kłus-galop, im gęściej tym lepiej. Ważne, żeby koń błyskawicznie reagował na pomoce, niezależnie od tego kiedy i w jakim miejscu jeździec poprosi o zmianę chodu. Alpi ma już na tyle równowagi, że mogę utrudnić mu zadanie i nie przejmować się tym, gdzie wypadają kontrgalopy – nawet jeśli trzeba pokonać w nich zakręty, akurat z tym koń rewelacyjnie sobie radzi.
IMG_4997 IMG_4786IMG_4778  IMG_4827 IMG_4950
Pozwalam sobie teraz również na coraz bardziej dorosłe, czyli bardzo subtelne pomoce. Zagalopowania staram się uzyskiwać tylko od zmiany ustawienia bioder w siodle, delikatnie przesuwając przy tym łydki, ale nimi poza modyfikacją ułożenia nie robię już w zasadzie nic. Docelowo koń ma być przecież czuły na najdelikatniejsze sygnały. Jeśli Alpi się zagapi i nie odpowie na lekkie przesadzenie się w siodle, natychmiast bardzo żywiołowo wysyłam go w galop błyskawiczną łydką, niekiedy z dotknięciem bacikiem zadu, jeśli czuję, że tył konia śpi. Takie pobudki bywają zresztą widowiskowe – no cóż, bywa i tak, byle tylko się z koniem zdążyć zabrać 😉
IMG_4970
Takie przejścia przy okazji bardzo fajnie rozwijają kłus. Z reguły 2-3 pierwsze kroki po galopie koń oferuje sam z siebie bardzo obszerne i otwarte – dobry jeździec umiejętnie jadąc z koniem może to zawsze wykorzystać. Wystarczy tylko delikatnie zaburzyć rytm galopu, na tyle, żeby koń „zgubił” ten chód i przeszedł do kłusa, a potem podłączyć się pod jego grzbiet zachowując otwarty przód – ponownie zagalopowując, jeśli tylko kłus się zmniejszy, a front konia będzie się starał opadać. To właśnie taką metodą i wykonując naprawdę tysiące przejść udało mi się nauczyć onegdaj Skwarka kadencji.
Ale wracając do treningów – kiedy mam już dostatecznie przyspieszonego i wyczulonego na pomoce konia przechodzę do drugiego z galopowych ćwiczeń. Przed nim pozwalam sobie na chwilkę stępa – i zobaczcie, jaki przy okazji dostaję efekt uboczny wykonanej właśnie aktywizującej pracy:
IMG_5038 IMG_5040
Genialny, absolutnie fantastyczny stęp przez plecy! Koń kroczy super obszernie, pcha się zadem, mimo zupełnie oddanych wodzy rozciąga szyję do przodu i w dół, a grzbietu używa niczym skradająca się czarna pantera. Taki stęp chciałabym widzieć u Alpiego zawsze – coś wspaniałego! Swoją drogą do tematu stępowania będę musiała kiedyś jeszcze wrócić w osobnym wpisie – pokażę wtedy, z czym Alpi zaczynał, bo było to nader dalekie od dobrej pracy…

Koń wyklepany, więc przystępujemy do tematu skrócenia. Niestety znów nie będzie tutaj żadnej tajemnej magicznej sztuczki 😉 Najzwyczajniej w świecie jeżdżę wolty :) Dużo. Jak najwięcej. Jeśli mamy do dyspozycji czworobok, to wolty mogą być kręcone w każdej literze. Jak najmniejsze – najmniejsze z takich, z jakimi jest w stanie poradzić sobie koń. Plus jechane wyraźnie na zewnętrznych pomocach – zewnętrzna wodza prowadzi koło, zewnętrzna łydka zakręca łopatkę, wewnętrzna łydka pilnuje zgięcia, a wewnętrzna wodza nie robi nic, można ją wręcz próbować oddawać na samoniesienie. Na małym kółeczku koń musi sam zwolnić – wystarczy wtedy myśleć o „siedzeniu na tylnych nogach”. Voila:
IMG_5024 IMG_5074
Na łatwiejszą alpową prawą stronę zaczynamy mieć już super „siedzący”, czyli podparty tylnymi nogami galop. Czego takie zwyczajne wolty nie zrobią!
Lekcja po chwili jest odrobiona, a koń również w kłusie zostaje w fantastycznie okrągłej sylwetce. Leciutka, mięciutka i przepuszczalna szyja, swobodne łopatka, zginający się zad i mięśnie brzucha, na których rysuje się koński sześciopak:
IMG_5334

Mnóstwo nowości, a praca zarazem trudna i łatwa.
Trening można kończyć w ten sposób:
IMG_5663

Niezwykła frajda 😀 A najtrudniejsze zadanie to teraz cierpliwie doczekać do jutra, kiedy będzie można kolejną godzinę równie inspirująco spędzić w siodle.
I niech mi ktoś powie, że to nie uzależnia!

9 comments

Skip to comment form

  1. Ann

    Uwielbiam po prostu ten końcowy stęp po dobrze wykonanej robocie, kiedy banan nie schodzi z twarzy 😉

  2. ST

    Alp wygląda, jakby zaraz miał wyewoluować i przyjąć postawę dwunożną. 😀

    I nieśmiało upomnę się o poprawkę (strzelam, że literówka) w drugim akapicie 😉

    1. quanta

      Haha, done – obiecuję nie wrzucać więcej wpisów z konia 😉 Chociaż dziś jeszcze dwa i jeden na spacerek, znów będę nocować w stajni 😎

  3. rybka

    Q w krótkim rękawie!!! nie możliwe …. 😉

    1. quanta

      Przy 30 stopniach tak do 18:00 daję radę. Ja z tych w zasadzie na co dzień zrośniętych z golfami – jak Jobs 😆

  4. moon

    Oj potwierdzam – możliwość konsultowania się regularnie jest super opcją treningu! :)

  5. moon

    I zapomniałam – UWIELBIAM TO! <3
    "Uwielbiam się rozgalopowywać tak, ze wyraźnie czuję odbijające się tylne nogi i słyszę dudniące pa-ta-taj na piasku! Kiedy koń włączy plecy i zaczyna sobie raźno poparskiwać, a po przejściu do kłusa chętnie zaproponuje żucie." Jeździeckie pure magic, prawie jak strzelenie gola! 😛

  6. ola

    Zapytam z ciekawości co Twoje konie jedzą- jakie witaminy, pasze? Tak pięknie wyglądają :)

  7. jadzz

    On jest piękny 😮
    Mogę mieć prośbę?
    Jako, że doszły mnie słuchy, że Ola Szulc dojeżdża ostatnio 4latka(?) Sunny Boy, a ten konik był zajeżdżany przez moją bardzo dobrą znajomą, ciekawa jestem jak sobie radzi w ujeżdżeniu ? :)
    Będę wdzięczna :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *