«

»

gru 23

Kilka przydatnych uwag o pracy batem do lonżowania

Lonżowanie, czyli praca z ziemi daje doskonałe efekty i jest rewelacyjnym uzupełnieniem treningu pod siodłem.
Pod warunkiem, że podczas tego lonżowania również pracujemy i staramy się osiągnąć jakieś efekty. Ileż to razy widuję obrazek, kiedy koń albo pędzi, albo wręcz przeciwnie snuje się bez życia, a lonżujący nawet nie próbuje nic z tym zrobić: stoi biernie i jedyne czym się zajmuje to zerkanie na zegarek, tudzież pogaduszki przez telefon. Lonża wisi, a bat ciągnie się po ziemi.

No właśnie – bat do lonżowania. Niedoceniana pomoc (wiele osób lonżuje w ogóle bez bata), a szkoda o tyle, że można dzięki niej tak wiele zrobić.
IMG_6403

Dobry bat powinien być:
lekki – żeby lonżującemu nie więdła ręka 😉 Bywa, że batem trzeba sporo pomachać, żeby wysłać konia „przed pomoce”.
– odpowiednio elastyczny, aby dobrze przenosił ruchy nadgarstka i łatwo… strzelał. Strzelanie z bata czasem może się przydać i zadziałać jak turbo-cmoknięcie 😉 Strzelającym batem można bardzo precyzyjnie operować, trafiając końcówką sznurka dokładnie tam, gdzie zaplanowaliśmy.
– odpowiednio długi. W profesjonalnej, klasycznej pracy na lonży używa się batów, które mają stylisko długości 3 metrów i aż pięciometrową część sznurkową lub rzemienną. Wszystko po to, aby bezproblemowo dosięgnąć kilku korekcyjnych punktów na ciele konia. Sklepowe baciki mają przeważnie długość 180-200 cm i sznureczek 1,5-2 metry, są zatem dość mizerną wersją takiego prawdziwego bata. Doraźnie, aby mieć konia w zasięgu bata, warto poruszać się w trakcie lonżowania po małym kole – dzięki temu koń nie będzie musiał biegać się po ciasnym okręgu, a nam w razie potrzeby uda się go dotknąć. Warto też wymienić sznurek bata na dłuższy lub przywiązać do niego na końcu np. metr rzemyka.

Koń absolutnie nie może się bać bata, ale musi czuć przed nim respekt.
Batem nigdy konia nie bijemy – chyba o tym pisać nie muszę – działanie powinno być analogiczne do działania łydki czy ostrogi, szybkie, aktywizujące, impulsowe. Ja sobie wyobrażam, że końcówką sznurka chcę strącić muchę siedzącą na końskim zadzie. Warto na sucho poćwiczyć precyzyjne celowanie sznurkiem bacika – to wcale nie jest takie proste! Za to świadome i celowe używanie bata to zupełnie co innego, niż wymachiwanie nim na „hurra” za biegającym koniem.

Punkty na ciele konia a użycie bata

Jest kilka obszarów na ciele konia, które możemy podczas lonżowania aktywizować batem. Każdy z nich spełnia inną rolę. I tak:

– ogólna zasada jest dosyć prosta. Zad i wszystko to, co mamy nad stawem skokowym – to obszar, którym przez działanie batem mówimy koniowi „naprzód”. Aktywizuje ruch do przodu.
l1

– z kolei wszystko to, co mamy poniżej stawu skokowego, np. stawy pęcinowe tylnych nóg – tutaj dotyk bacika zachęci konia do głębszego wkraczania tylną kończyną pod kłodę. Jeśli mamy odpowiednio długi bat, to możemy działać nie tylko na wewnętrzną, ale i zewnętrzną tylną nogę.
l2

bok – bat wycelowany w okolice działania łydki jeźdźca pozwoli konia wygiąć w kłodzie, lub poprosić o powiększenie koła, po którym się porusza. Na konie wpadające brzuchem do wewnątrz potrafi świetnie zadziałać już nawet samo wycelowanie „ostro” zakończonego styliska bata w kłodę.
l4

– góra zadu – to miejsce dla bardziej zaawansowanych lonżujących. Dotykanie bacikiem tej partii ciała konia może zmotywować go do podstawienia zadu, ale także do odbijania się tylnymi kończynami w górę i podskakiwania, co może być bardzo przydatne przy nauce pasażu.
l3

Trzeba pamiętać, że lonżowanie to nigdy nie jest wciskanie gotowych guzików i oczekiwanie, że będą działać. Praca z koniem zawsze polega na obserwowaniu reakcji konia i odpowiednim ich modyfikowaniu. Jeśli prostujemy skrzywionego konia przy pomocy działania końcówką bata na jego kłodę, to zwierz najpewniej poprawi zgięcie, ale też przyspieszy i zacznie uciekać od bata naprzód – a wtedy nie należy się spóźnić z półparadami, by wyrównać tempo chodu. Korekty powinny być nieznaczne i tak częste, jak tylko wymaga ich koń (na początkowym etapie pracy bywa, że mamy więcej korekt, niż przerw między nimi… Analogicznie bywa przecież z poprawianiem jeźdźca. Czasami musimy powtórzyć czterdzieści razy „nie garb się”, „nie patrz na grzywę konia, oczy przed siebie”, a i tak nasz rajter będzie za chwilę autopilotem wracał do swoich zakorzenionych nawyków). Regularna i systematyczna praca zawsze przynosi efekty.

7 comments

Skip to comment form

  1. vesper

    A co z różnymi przypięciami lonży? Bo spotykałam się z takim jak powyżej – do wewnętrznego kółka wędzidła; lonża przełożona przez wewnętrzne do zewnętrznego pod paszczą konia; i lonża przełożona przez wewnętrzne, idąca przez potylicę do zewnętrznego. Jak się mają różne przypięcia do działania? :)

    1. m

      Był już taki wpis, wystarczy poszukać :)

    2. quanta

      Wszystko zależy przecież o tego, co chcesz i co potrzebujesz z koniem zrobić. Różne zapięcia różnie działają.

      1. vesper

        quanta, przecież o to pytam 😉 Ale skoro taki wpis już gdzieś był, to poszukam :)

  2. Miśka

    Kurczę, tak się w sumie wielokrotnie zastanawiam… Niby respekt przed batem to co innego niż obawa przed nim, ale tak naprawdę wszystkie punkty, o których mowa powyżej, jedynie potwierdzają, że koń daną częścią ciała najzwyczajniej „ucieka” przed tym batem. Dotknięcie zadu – spierdzielam do przodu; dotknięcie poniżej st.sk. – koń zabiera nogę wyżej, uciekając przed batem; dotknięcie za popręgiem – koń w ucieczce przed batem wygina się, by być dalej od niego.

    1. ST

      Czyli chyba dokładnie tak samo, jak ustąpienie od nacisku łydki z siodła czy z ziemi – ręki. Akceptacja pomocy, respekt do nich powoduje wyuczoną reakcję, a nie „spierdzielanie” – ja to widzę tak.

    2. quanta

      Moim skromnym zdaniem jest lekka różnica między „spierdzielaniem”, a rozumieniem działania pomocy i ustępowaniem. Jeśli wycelujesz bat w kłodę konia, który się bata boi, to on wrzuci siódmy bieg i wywlecze lonżującego z koła. Jeśli wycelujesz bat w kłodę konia, który taką pomoc respektuje – to on ustąpi, odsunie daną część ciała.
      Analogicznie, czy koń odpowiada na łydki ze strachu? Zagalopuje ze stępa czy ze stój dlatego, że się boi, czy dlatego że rozumie pomoce i odczytuje je jako sygnał do przejścia w galop?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *