«

»

kwi 25

Kierunek Łąck: wygrana runda, secesja, lody lello i… ryba fugu ;)

W ubiegły czwartek wybraliśmy się do Stada Ogierów w Łącku, całkiem sporą ekipą zgłaszając się na zawody ogólnopolskie.

I było świetnie!

Pogoda dopisała, a same zawody minęły w wyjątkowo fajnej atmosferze i w doborowym towarzystwie. Henderson zadebiutował w ZO, wygrywając swoją rundę i przez trzy dni utrzymując bardzo dobrą formę, robiąc równe, bardzo satysfakcjonujące wyniki powyżej 67%, a w niedzielę przejechał swojego pierwszego w życiu KURa i…. zarazem świętował szóste urodziny z piękną rozetką przypiętą do ogłowia :)

IMG_1112_

Duma z chłopaka mnie rozpiera!
Tym bardziej, że ostatnie dwa tygodnie przed startem spędziliśmy dość nietypowo. Po wizycie chiropraktyczki mieliśmy jeszcze dodatkową sesję masażu i w efekcie trzy dni wolnego. Później wsiadałam na stępa, spacer w teren, na lekkiego stępo-kłusa, a za treningową pracę zabraliśmy się tak naprawdę w poprzedzający zawody weekend. Ten trening z resztą został właściwie zogniskowany wokół tego, żeby nagrać „jakiś” kur 😆 Potem jeszcze okazało się, że program dowolny wyszedł nam minimalnie za krótki, więc trzeba go było trochę przeorganizować. W efekcie pewne elementy z mojego piątkowego i sobotniego czworoboku miałam mocno zapomniane 😈
Henderson spisywał się super dzielnie. Pierwszego dnia na hali panował taki tłok, że zastanawiałam się, czy młody i niedoświadczony jeszcze koń w ogóle będzie umiał się w tym rozgardiaszu odnaleźć. Tym bardziej, że inne konie nastawiają Kudłacza dość ekspresyjnie… Pamiętam pierwsze bliskie wyminięcie się na placu u nas w stajni z galopującym z naprzeciwka koniem. Henryk rozentuzjazmował się tym faktem tak, że odpalił baranki i prawie wyskoczyliśmy z czworoboku, szykując do gonitwy płotowej przez ogrodzenia padoków. Utrzymałam się w siodle tylko cudem (a dalej było jak w dowcipie – następnego dnia cud posiniał i spuchł) 😆 Na szczęście temat innych ruchliwych koni został już najwyraźniej oswojony, bo Henry nie poświęcał im tym razem wiele uwagi.
IMG_0199

Za to nasze niedojechane elementy naturalnie odbiły się czkawką. Nie robiliśmy za bardzo cofania – kiedy przed pierwszym konkursem na rozprężalni dałam pomoce do tego ćwiczenia, Henryk niemalże odwrócił łeb patrząc na mnie i pytając: ” Cooooooo?” Pierwszego dnia zatrzymanie zostało zatem sromotnie skopane, coś tam zrobiliśmy, ale marnie. Następnego dnia na rozprężalni pomna doświadczenia zrobiłam sporo przejść kłus – cofanie – kłus… I oczywiście pognębiło mi to zatrzymania w X 😆 Henryk jest mądry i szybko łapie, no więc skoro zatrzymałam się z kłusa, to teraz na pewno trzeba będzie ruszyć ciut do tyłu… 😡

IMG_0524_ IMG_0372 IMG_0396 IMG_0506 IMG_0500 IMG_0502

Do doszlifowania jest jeszcze mnóstwo rzeczy, Kudłaty to wciąż duże dziecko i część elementów jest bardzo zielona. Jechałam go również dość zachowawczo, bo to jeszcze nie czas na odpalanie pełni jego możliwości. Kilka rzeczy też radośnie skopałam w 100% na własne życzenie 😆 Kiedy dzwonek zadzwonił mi w okolicach litery K, to zamiast na spokojnie poskładać sobie konia, nabrać wodze, zrobić duże koło i planowo wjechać na linię środkową, pomyślałam sobie „o, zdążę” i zawinęłam od razu na D, co skutkowało oczywiście tym, że kłus musiałam ogarniać już po wjeździe na linię i starać się zniwelować zaskoczenie pływającego konia, przy okazji łapiąc 5-tki za wjazd. Nie polecam 😆
I tak jestem niesamowicie zadowolona z Kudłaczka i myślę, że kolejnym razem wystartujemy już w C, na spokojnie przygotowując naprawdę dobrego, solidnego kura do jeżdżenia na cały sezon.
IMG_0519

Za to po startach – sielanka! Stado ma piękny teren, spore tereny zielone i dostęp do jeziora. Wybraliśmy się pozwiedzać i przegryźć trochę świeżej trawy. Było jak na wakacjach 😎 Henryk nie bał się wody i zasysał ją z wielkim upodobaniem:
IMG_0622

No, w takich okolicznościach przyrody to aż miło się porozplatać:
IMG_0642IMG_0662IMG_0663

Jestem też naprawdę zadowolona z wyników moich podopiecznych. Pablo i jego amazonka zrealizowali w 100% założony plan i wyjeździli wszystkie oczka do licencji. Co więcej, każdego kolejnego dnia para analizowała przejazdy i robiła lepsze wyniki. Rozsądna i dojrzała jazda (i całkiem satysfakcjonujące 63%, gdyby nie pomyłki w programie, to była by spokojnie szansa na podium). Na następne zawody przesiądziemy się już na Ctki :)
Również nasza rozrabiająca Armona Fider utrzymała swoje nerwy na wodzy, chociaż w stajni zachowywała się jak rasowy ogier. W L wyjeździła 62,159%, w Ptkach ponad 59% nadal z dużym polem do poprawy w kwestii posłuszeństwa i autorskimi elementami programu dowolnego 😉 Tym niemniej od poprzednich startów, które co najmniej w połowie były improwizowane przez kasztankę mamy skok o 10% w górę i znacznie lepszy obrazek i uczucia z jazdy. Ta para ma potencjał spokojnie na wyjeżdżanie 65%.
IMG_0441

Oczywiście po przejazdach nie byłabym sobą, gdym mogła usiedzieć na miejscu. zawsze z Blondynem przeczesujemy Wikipedię i wybieramy się w ciekawe miejsca w okolicy (i nierzadko można w ten sposób znaleźć prawdziwe perełki! Na przykład nieopodal Radzionkowa jest podziemna kopalnia srebra, którą zwiedza się w stylu Indiany Jonesa: zjeżdżając windą 40 metrów poniżej powierzchni gruntu, gdzie przedzieramy się korytarzami niekiedy na czworakach, pływamy łódką po podziemnej rzece, zwiedzając po drodze ogromne wykute w skałach groty) . Tym razem padło na wysoką skarpę wiślaną w Płocku (ponad 50 metrów wysokości! to naprawdę robi wrażenie!), płocką starówkę i Bazylikę Katedralną, w której w Kaplicy Królewskiej poza sarkofagami władców Polski  można zobaczyć zachwycające secesyjne malowidła, przedstawiające Trzy Cnoty Boskie (Wiara, Nadzieja, Miłość) oraz cztery cnoty kardynalne (Sprawiedliwość, Umiarkowanie, Roztropność, Męstwo) przynoszące na myśl wspaniałe prace Gustava Klimta:
kaplica1kaplica2

Gorąco polecam, to naprawdę zaskakujące, że mamy „pod ręką” tak wspaniałe zabytki i wcale nie trzeba podróżować na zachód Europy, żeby poczuć klimat fin de siècle.

Wycieczkę uwieńczyliśmy obżarstwem na rynku ręcznie robionymi lodami – kto zgadnie, co to za smak „Lello”? Zresztą zabawne było, gdy żeńska część wycieczki produkowała się z zamawianiem lello, bożej krówki, grylażu czy oreo, rozważając minionka, słodką chałwę albo może i solony karmel – a całe te skomplikowane wybory najdziwniejszych smaków zamknął krótko, konkretnie i po męsku Blondyn: śmietana, truskawka, czekolada 😆

Na sam koniec przespacerowaliśmy się jeszcze… po płockim ZOO. I tutaj duże zaskoczenie – tutejsze zoo to prawdziwy ogród zoologiczny. Ulokowany na wiślanej skarpie, pełen tajemniczych alejek wijących się po górkach, okolonych wspaniałą, bujną roślinnością i starodrzewem. I chociaż niektóre wybiegi mogły by być większe, to jednak było widać, że wszystkie zwierzęta czują się na nich bardzo dobrze. Na przykład słonie urządziły przed nami totalną pokazówkę: rzucały w siebie zabawkami, zaczęły się przepychać, przysiadać, aż w końcu wywróciły plackiem na ziemię 😆
IMG_0944IMG_0925

Największą jednak atrakcją okazała się tutaj… Ryba Fugu! 😀 Niestety, siedziała głęboko pod kamieniem i ani myślała prezentować komukolwiek swoje wdzięki. Razem z Blondynem zaczęliśmy ją zatem zaklinać, zachęcać i wzywać, żeby do nas wyszła 😆 I wiecie co? Fugu najpierw nieśmiało wysunęła spod kamienia swój zdziwiony pyszczek, a potem z wolna ruszyła w naszą stronę. Fugu do nas przypłynęła! 😆 to przeznaczenie 😉 I jaką radochę zrobiła dwojgu szurniętych, dorosłych – albo nawet trochę starych – ludzi:
fugu_fish

Po takim czterodniowym wyjeździe wszyscy jesteśmy w top humorach i mamy pozytywnie naładowane baterie. Konie też 😉 I już zaczynamy się zastanawiać, dokąd się wybrać następnym razem 😉

9 comments

Skip to comment form

  1. Ania

    Co tu dużo mówić…po prostu zdolne z Was bestie ;P Świetnie się na Was patrzy, nie ma co!

    Quanta, a nie chciałabyś powiedzieć czegoś o swoim obuwiu? ;p To są sztylpy z sztybletami czy oficerki? Może śmieszne pytanie, ale ja naprawdę się nad tym zastanowiłam

    1. Gośka

      Aniu, był już super post o butach i wydaje mi się, że Quanta jest „prawilniakiem” i nosi oficerki :)

      http://quantanamera.com/zakupy-na-niemieckim-ebayu/

    2. quanta

      Oficerki, Königsy wyłapane gdzieś na Ebayu 😉

  2. moon

    Pisałam już na fejsie, ale powtórzę się – mega gratulacje i najlepszości dla jubilata! 😀

    Fajnie jest mieć taką stajenną paczkę zawodową, i „w kupie” jeździć na zawody, mi np to bardzo dużo daje psychicznie. Bo jakbym miała się jeszcze stresować tym, jak transport, jak karmienie, jak rozprężenie i ogólnie ogarnięcie czasowe, to bym chyba przy pierwszym starcie padła trupem na nerwicę 😛

    A u Henryczka chyba nie ma rzeczy, która by na nim zrobiła jakieś wrażenie, co? Takie charaktery są super! <3

    I te foty z czworoboku od tyłu w ciągach – omg, pięknie prosta siedzisz! O.O

    1. quanta

      Na rozprężalni mi sznurowali ściany namiotu, trochę to Henryka nakręciło – ale on ma tę wspaniałą cechę, że nawet jak się mocno podnieci, to błyskawicznie odpuszcza te złe emocje, nie mieli ich w sobie, robi 100% let it go – i wraca do całkowitego luzu i zadowolenia.

      Ciągi mi się jechało świetnie! Teraz chcę na czworoboku móc głębiej i mocniej usiąść, szczególnie w dodaniach i przejściach w chodzie, tak, żeby to na pewno nie skutkowało zmienianiem nóg 😉 W domu to już zaczynam mieć, więc jesteśmy na dobrej drodze.

  3. Wigor

    Potwierdzam zawody były super, pierwszy raz w Łącku zawody z takim wysokim poziomem kultury. Zawodnicy wspaniali, uśmiechnięci, bardzo uprzejmi i kulturalni. Sama atmosfera również wspaniała, a do tego wszystkiego przepiękna pogoda. Szkoda, że kolejne dopiero w październiku, ale brawo Łąck za ten „pierwszy krok” po kilkudziesięciu latach!

  4. Ania

    Gratuluję zwycięstw oraz mile spędzonego czasu, czekam na więcej Waszych występów publicznych 😉
    Mam też pytanie, a właściwie prośbę o kolejny wpis jeździecki na blogu. Mam kobyłkę, podstawy mamy dość solidnie opanowane i chciałabym zacząć bardziej świadomą pracę. Nie mogę sobie poradzić ze zwolnieniem w chodach. Koninka jest bardzo wrażliwa, czuła na łydkę, ładnie odpowiada i jest chętna do pracy, ale zdecydowanie za bardzo odpala wrotki, mimo że ma siłę i możliwości to pożytkuje je na lecenie do przodu co jest kompletnie bezsensowne i dalekie od poprawnej pracy. Kiedy udaje mi się ją zwolnic to mam zdecydowanie za dużo na ręce na czym cierpi elastyczność i rozluźnienie przodu. Czy możesz zaproponować jakieś ćwiczenia na zwolnienia?

    1. quanta

      To nie jest takie proste „na wpis”, każdą parę trzeba po prostu zobaczyć na żywo.
      W ogóle zanim zadałabym podstawowe pytanie, czy koń rozumie i akceptuje półparadę, to o to samo zapytałabym w takim przypadku jeźdźca. Ile półparad robisz na rozprężeniu konia? Ile w trakcie całej jazdy? Jak koń na nie odpowiada? Czy po każdej półpradzie faktycznie oddajesz rękę i jedziesz nią do przodu na elastycznym kontakcie, czy jednak – nawet nieświadomie – zaczynasz konia przytrzymywać za twarz i trochę się z nim ciągnąć? Opis o utracie elastyczności i rozluźnienia, kiedy koń zwalnia mógłby na to wskazywać.
      Koń może również gnać i pędzić do przodu, bo nie ma własnej równowagi i w ten sposób próbuje uratować sytuację niesienia jeźdźca na grzbiecie. Wtedy musimy dobrać taki zestaw ćwiczeń, który pokaże koniowi, jak zostawać dłużej na tylnych nogach, jak wzmocnić zad i jak przenieść do tyłu własny środek ciężkości.
      Konie robią coś nie po naszej myśli wtedy, kiedy nas nie rozumieją. Trzeba przemyśleć to, na ile czytelnie potrafisz koniowi wytłumaczyć i pokazać, że ma przestać spieszyć pod siodłem.

  5. Staramaleńka

    Gratulacje !!!!! Ale się na to patrzy! A jakie ćwiczenia na rozluźnienie w sytuacjach wyjazdowych?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *