«

»

sie 17

Kantarowy lans

Część z moich padokowo-stajennych kantarów zaczęła po dwóch latach użytkowania wyglądać cokolwiek nie najlepiej (wreszcie!). Poza tym taki Kiwi i Zombie raczyły wreszcie dorosnąć / odogierzyć się na tyle, że przestają być do codziennej ich obsługi potrzebne uwiązy z łańcuszkiem. Zatem czas na zakupy i to ładne zakupy 😉

BR kantar Event z uwiązem Event

Uniwersalny granat pasuje świetnie do każdej maści. Kantar jest wykonany z solidnej, lekko połyskującej taśmy (jak kantary Anky) i podszyty polarem (wolałabym sztuczny zamsz, jest bardziej praktyczny, ale tak wykończonych kantarów coś ostatnio nie ma za wiele w sklepach). Podszycie w kolorze białym raczej przekreśla opcję na wykorzystanie kantara na padok, ale z drugiej strony prezentuje się tak elegancko, że do użytku stajnia / transport / zawody granatowy Event to jeden z ładniejszych zestawów, jakimi dysponują moje szkapki. Kantar wyposażono w solidne satynowane okucia i zgrabny karabińczyk na ganaszu (bardzo nie lubię zapięcia podgardla na taki karabińczyk, jaki spotyka się w uwiązach, prawie zawsze zapięcie od niego wbija się koniowi w skórę).

Jako modeli do sesji zaangażowałam młodzież 😉 Drużynę kasztanów reprezentował jak zawsze słodki Biszkopt, a zespół gniadych* nieco zdziwiony pozowaniem Kiwi.

IMG_0985_IMG_0992IMG_0982IMG_0976

IMG_0974Kiwaczek chyba ma w sobie zadatki na modela (to jego pierwsze w życiu zdjęcia z końską modą) – po wyprowadzeniu go za stajni przybierał pozę szelmowskiej pewności siebie (w stylu: jestem kapitanem tej pirackiej łajby i nikt mi nie podskoczy!) i rozglądał się mając cały czas nastawione uszy.

IMG_0945IMG_0942 IMG_0947IMG_0954_ IMG_0955_

Waldhausen kantar Premium Edition + uwiąz BR Event

Kantar z sezonowej kolekcji utrzymanej w dwóch odcieniach szarości, uzupełnionej kontrastowymi pomarańczowymi wstawkami. Paski policzkowe wykończone taśmą z logiem producenta. Wyjątkowa dbałość o detale (pasek nagłówka zakończony metalowym okuciem z logo, profilowane sprzączki, które ładnie układają zapiętą taśmę kantara, małe i zgrabne zapięcie na ganaszu). Podszycia również polarowe, ale nie tylko na nachrapniku i nagłówku, ale też paskach bocznych (policzkowych) – kantar zatem dobrze sprawdzi się u delikatnych, wrażliwych koni, które szczególnie w letniej krótkiej sierści mają tendencję do obcierania się. Produkt zdecydowanie jakości premium.

IMG_1003IMG_1005 IMG_1013IMG_1032
I ten sam zestawik na gniadym koniu. Kolorystyka również mocno uniwersalna (chyba najmniej ciekawa na siwych, ale rewelacyjna dla wszystkich ciemnych maści. Pomarańczowe detale ożywiają całość i sprawiają, że całość mimo utrzymania w gamie neutralnych szarości nie wygląda smutno i zdecydowanie łapie za oko).

IMG_0966IMG_0963IMG_0959 IMG_0962

7 comments

Skip to comment form

  1. ania

    Ale mi się podoba ten drugi kantar :-) A jak podpinałaś łańcuszek (z moją klaczą mam duży problem z prowadzeniem, ciągnie mnie tam gdzie sama chce a ja do siłaczy nie należę…) ?

    1. quanta

      Standardowo zapinam łańcuszek na pętelkę, przez boczne kółko nachrapnika kantara pod końską żuchwą, przez drugie boczne kółko kantara i karabinczykiem łapię za początek łańcuszka. Konia pullera bym jednak bez żadnych wyrzutów sumienia zaczepiała również przez nos, albo dookoła paszczy:

      Na tym zdjęciu powyżej jest w ogóle fajny sposób zapięcia łańcuszka: z prawej strony do kółka na ganaszu, potem przez prawe kółko od nachrapnika, wzdłuż nosa, przez lewe kółko i dalej do ręki prowadzącego.

      Najgorsze, co można zrobić, to siłować się, albo dać ciągnąć – koń jest zawsze silniejszy, od każdego człowieka, a jak się o tym upewni, to mamy, no cóż, pozamiatane… Łańcuszek powinien być tak zapięty, żeby koń na niego reagował, a potrząśnięcie łańcuszkiem powodowało dyskomfort. To jedyny sposób czytelnego przekazania ciągnącemu koniowi, że prowadzanie człowieka wcale nie jest ani takie łatwe, ani takie proste, jakby się mogło wydawać.

      1. ania

        Dziękuję Quanta :-) Będę próbować :-)

  2. quanta

    Dostałam cynk, że zostawiłam niewyjaśnioną gwiazdkę w tekście o zespole gniadych*. Zatem wyjaśniam 😉 Nie wiem, na ile mogę pisać o zespole czy drużynie, bo Skwar Kiwaczka po prostu nie cierpi. Nienawidzi go soczystym, szczerym uczuciem i dostaje kociokwiku, jak tylko Kiwi jest gdzieś w pobliżu. Zaparkowanie Kiwacza nieopodal boksu Skwaroga powoduje dzikie kwiki, kopanie w ściany boksu z całej siły (Skwarowi to się NIGDY nie zdarza!) i totalny napad wścieklizny. Nawet na karuzelę nie można puścić tego piekielnika kilka przegród dalej, bo chodzi z położonymi uszami i wyszczerzonymi zębiskami, nakręcony i zirytowany. Kiwacz zupełnie nie jest agresywny i nic z tego nie rozumie. Jak to były ogier, zrobi jeszcze czasem „szyję” i pobulgocze nosem, ale bez większej afektacji. Do wszystkich koni podchodzi po przyjacielsku.
    Jaki czort? Co z tym Skwarogiem? Może zazdrosny? Może czuje na plecach oddech konkurencji? 😉

  3. WERT

    Mam pewien problem z koniem, a mianowicie mój też kiedyś (teraz zdarza mu się to raz na ruski rok) szarpał się na uwiązie np. w sezonie zimowym gdy ma dużo energii, a wyglądało to tak: wychodziliśmy ze stajni koń przyspieszał zachodził mi drogę bokiem i automatycznie musiałam go brać na woltę… doszło do tego że wyprowadzałam go na padok TYŁEM ! ( śmiać się czy płakać??) ale po kilku razach koń się wycwanił i gdy chciałam go brać na woltę koń cofał się, brykał, stawał dęba (kilka razy się zdarzyło). Doszło do tego, że musiałam go wyprowadzić przed stajnie puścić luzem i batem do lonżowania wygnać na padok… Wtedy zaczęłam chodzić zawsze z batem w ręku, ale ile można chodzić z batem… Nie wiem czemu tak jest ale ze mną koń idzie normalnie, ale np. z innymi osobami już nie… wpycha się łopatką. Jest też kwestia wycierania się: gdy tylko się do niego podejdzie on schyla łeb i zaczyna się przybliżać do wycierania, zdążył już uderzyć łbem koleżankę w rękę, moja mama nawet miała siniaka… i nie wiem kompletnie jak sobie z tym poradzić, może ktoś miał podobny problem??

  4. Filutek

    Pięknie wygląda Twój koń. W niebieskim mu do twarzy. Z tym złotym łańcuszkiem troche przesadzone wg mnie.

    1. quanta

      Tak mi się wydaje, że jeśli potrzeba do prowadzania konia mieć łańcuszek, to jego kolor ma akurat najmniejsze znaczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *