«

»

maj 10

Kantarek sznurkowy – samo dobro dla konika?

Przeglądam dziś forum i natrafiam na świeżo założony temat, w którym miłośniczka koni wyraża pragnienie jazdy na sznurkowym kantarku.
Czytam – i ręcę mi opadają.
Pomysł takiej jazdy wynika stąd, że miłośniczka pragnie być przyjemna dla konika i nie zmuszać go do trzymania brzydkiego, zimnego wędzidła w buzi. Za pomocą sznurkowego kantarka konie, ciągane przez niewprawnych jeźdźców za buzię, mają zostać „odciążone”. Na sugestie, że taki kantar jest dość niebezpiecznym narzędziem i można na nim konia równie mocno zaciągnąć, miłośniczka zaczyna zastanawiać się, że może faktycznie:

Rzeczywiście, może być ostry. Nie pomyślałam o tym. W końcu wydaje się, że to „tylko taka linka”, a przecież może się nieźle wrzynać w delikatny nosek.

Rany boskie! Wrzynać w delikatny nosek? Kompletny brak wiedzy o tym, czym jest sznurkowy kantar, jak i po co się go używa, a przede wszystkim – w jaki sposób sznurkowy kantar działa na konia.

sznurkowy_2

Zdjęcie za waldhausen.com

Przyjemna nazwa (kantarek sznurkowy, halterek) i delikatny, ażurowy wygląd produktu razem z nadaną mu naturalną PR-ową otoczką sprawiają, że bardzo wiele osób uważa, że zakup takowego sprzętu i zamontowanie go na końskiej głowie będzie wspaniałą oznaką tego, jak bardzo lubią swojego zwierzaka i jak delikatnie i łagodnie chcą go traktować. Nic bardziej błędnego! Kantar sznurkowy to nie wyraz miłości do konika, ale narzędzie, które może być świetną pomocą w treningu, służącą uzyskaniu kontroli nad koniem, jak również przyciągnięciu i utrzymaniu jego uwagi. I bynajmniej nie jest to narzędzie z kategorii absolutnie soft.

Schemat nerwów, biegnących po końskiej głowie przedstawia się następująco:

nervus_facialis

Żółta ścieżka, oznaczona numerem 40 to nervus facialis (nerw twarzowy), który jest jednym z największych i najbardziej wrażliwych nerwów biegnącym na końskiej głowie. Tuż pod kością jarzmową (to ten wystający „schodek” nieco poniżej ganasza) nerw ten rozdziela się na dwie gałęzie policzkowe. Ucisk czy urażenie nerwu jest bardzo bolesne (uderzyliście się kiedyś w łokieć? Jeśli bardzo i dogłębnie zabolało, to właśnie przez urażenie nerwu łokciowego).
A teraz popatrzmy, jak biegną sznureczki halterka. Tuż pod kością jarzmową zlokalizowany jest węzełek – bynajmniej nie dla ozdoby, tylko właśnie dla działania poprzez odpowiednio ulokowany punkt ucisku. Inne węzełki mamy za uszami – tuż nad nerwem usznym wielkim.
Wiele koni, w tym niekiedy ogierów – reaguje pokorniej na ucisk sznurkowego halterka, niż łańcuszka założonego do tradycyjnego kantara!
Druga przyczyna, dla której kantary tego typu są dość wyrazistym sposobem komunikacji z koniem, to materiał, z którego są wykonane. Nylonowa linka nie rozciąga się i aplikuje każdy nacisk na bardzo małym obszarze skóry. Im cieńsza linka, tym ostrzejsze ma działanie (podobnie – im więcej węzłów, tym większą presję będzie wywierał kantar na końską głowę – zwiększanie ilości węzłów w kantarze to działanie analogiczne do zakładania coraz ostrzejszego wędzidła). Warto zwrócić uwagę, że na końskim nosie i potylicy kantary sznurkowe wykonane są z podwójnej linki. Taki splot jest wprowadzony po to, żeby zmniejszyć niepożądany nadmierny nacisk na te bardzo wrażliwe części końskiej głowy (aby ocenić różnicę w działaniu na wąski lub większy rejon skóry, wystarczy sobie położyć na udzie cienki sznurek lub grubszy skórzany pasek i oburącz na niego nacisnąć). Mimo to, zbyt ciasno wyregulowany kantar sznurkowy może całkowicie przeciąć skórę na kości nosowej (ręka w górę, kto nadal uważa, że sznurkowy halterek jest taaaaaki przyjazny dla konia). I nigdy, przenigdy nie można pozostawiać konia w sznurkowym kantarze czy wypuszczać go na padok (skutki takiego zachowania – uwaga, drastyczne zdjęcie! – można zobaczyć tutaj.)

sznurkowy_3

Zdjęcie za waldhausen.com

Oczywiście – nie ma co demonizować sznurkowych kantarów (tak samo jak munsztuków, ostróg, wypięć i najrozmaitszych innych pomocy, które służą pracy z koniem). Halterki mają sporo zalet. Przede wszystkim ostre i konkretne działanie sznurkowego kantara można łatwo i natychmiastowo przerwać w każdej chwili (a taki już na przykład łańcuszek nie zawsze uda nam się całkowicie poluzować). W ten sposób konia można czytelnie i zawsze nagrodzić za każde pożądane zachowanie. Kantar sznurkowy jest lekki i dobrze układa się na końskiej głowie. Jest bardzo dobry do pracy z ziemi (znacznie lepszy niż tradycyjny kantar, który nie tylko nie przekaże koniowi wystarczająco czytelnie żadnych sygnałów służących komunikacji, ale też – np. pociągnięty z jednej strony – błyskawicznie się przekrzywi i przemieści) czy nauki chodzenia w ręku (której zasad można nauczyć nawet dość silnego konia bez potrzeby przeciągania się z nim). Jeśli jednak naszym celem jest jazda bez dotykania końskiej głowy, to chyba słuszniej rozważyć cordeo.

O sznurkowych kantarach należy jednak myśleć podobnie, jak o ogłowiach wędzidłowych. Na pewno nie są bardziej łagodne czy przyjazne koniowi niż wędzidła – przy czym ani jedne, ani drugie w odpowiednich rękach nie zrobią koniowi krzywdy.

25 comments

1 ping

Skip to comment form

  1. Marcjanna

    Ojej,Quanta a planowałam wpis o tej tematyce na fb,ubiegłaś mnie 😀
    Na FB gdzieś jest zdjęcie konia,którego pozostawiono na halterze przywiązanego-zaczął się szarpać,halter nie puścił.Do mięsa wytarty pysk z widoczną kością.Widok straszny.

    1. quanta

      Zdjęcie krąży po sieci, podlinkowałam je we wpisie powyżej.

      1. AR

        To następnym razem proszę o podanie źródła, z którego je wzięłaś. Tak z czystej uprzejmości…
        Wersja dla zaawansowanych: przekopać Internet w poszukiwaniu źródła strony, na której to zdjecie było pierwotnie zamieszczone (zajmie to około 30 sekund, a pożytek znacznie większy, ponieważ na tej stronie jest masa ciekawych artykułów w tym klimacie, (nie)stety w języku angieslkim – POLECAM WSZYSTKIM, tak samo jak kanał na yt tego autora:)).

        1. quanta

          Zdjęcie AFAIR wypłynęło na facebooku, a dodatkowo nie jest żadnym meritum mojego wpisu, wrzucone tylko z link ku przestrodze, nie zamierzam nim epatować, ani nikogo straszyć. Jak zakładam, chodzi Ci o stronę http://www.thinklikeahorse.org – proszę bardzo. Tak na marginesie autor strony zamieszcza masę zapożyczonych zdjęć czy filmów i przy żadnym jakoś nie kwapi się do podawania źródeł…

  2. Joanna

    quanta dzięki za ten wpis, powinny to przeczytać wszystki osoby uszczęśliwiające swoje konie takimi wynalazkami. Głowę daję, że większość nie pojęcia co jest co i po co. Tak jak piszesz dla nich jest to milusia, kolorowa linka :(

    1. quanta

      No właśnie, to jest ten problem, kantar wygląda bardzo przyjaźnie, szczególnie zaprezentowany na zrelaksowanym, przysypiającym koniu na zdjęciu w katalogu producenta. Powinien świetnie się sprawdzać, kiedy się chce być miłym i łagodnym dla konia. Kolejnym przyjaznym pomysłem, który miała wzmiankowana przede mnie założycielka tematu było pozbawienie konia siodła i jazda na oklep, również po to, żeby być bardziej przyjaznym. Dla mnie fatalny pomysł, bo jeśli ktoś nie jest faktycznie wprawnym jeźdźcem, to każdy jego błąd, utrata równowagi, klepnięcie siedzeniem w grzbiet koń odczuje z całą siłą, bez amortyzacji i bariery ze strony siodła i w dodatku również na kręgosłupie…

  3. Pat

    Baaaaardzo dobry temat zostal poruszony.Czuc ze artykul zostal napisany pod wplywem emocji i nie da sie ukryc bulwersacji,jaka wzbudzila ta malolata chcaca „jezdzic na swoim koniku na halterku”,przez co autor tekstu czuje ze malo wykorzystal temat a ja czuje niedosyt wiedzy.Mimo wszystko Brawo!

  4. Bea

    Kantarki sznurkowe sa do pracy z koniem z ziemi i z siodła ,dla doswiadczonych ale wielu zakłada je na padok! I to powinno się ganić bo tu nie myślą o bezpieczeństwie konia. Taki kantar nie puszcza jak kon sie o coś zaczepi a w panice się rani często do krwi.

    Proszę przeczytać Metal w pysku -Metal in the mouth dr.Cooka ,opisuje badania wpływu wędzideł na konia a potem się wypowiadać o metalu w pysku czy szkodzi czy nie i w jaki sposób :) Polecam ogłowie dr.Cooka http://www.bitlessbridle.com/

    http://www.bitlessbridle.com/index.php?main_page=product_info&cPath=5&products_id=17

    1. quanta

      Bea, jeździec na grzbiecie szkodzi koniowi. Jeśli rezygnujemy z wędzideł, to nie bądźmy hipokrytami i przestańmy w ogóle na koniach jeździć. Tak samo jak nie rodzą się one do noszenia wędzideł, to tym bardziej nie rodzą się też do noszenia kilkudziesięcio-kilogramowego człowieka na plecach.

      1. Agata

        Zaskoczę cię! Można jeździć na koniu i nie używać wędzidła. Niemożliwe? A JEDNAK!

        1. kujka

          Mozna jezdzic tez tylem do przodu.
          Tylko po co?

        2. quanta

          Agata, w ogóle też można nie jeździć na koniu, można go tylko przytulać i czyścić i patrzeć na niego. Dopiero Cię zaskoczyłam? 😉

  5. xoxo

    Zgadzam się ze wszystkim dotyczącym haltera, ale ‚demonizować sznurkowych kantarów (tak samo jak munsztuków, ostróg, wypięć i najrozmaitszych innych pomocy, które służą pracy z koniem)’ co do wypięć: stosuje się je do ustawienia głowy i rozluźnienia konia, niestety jest to tylko pozorne i wyrządza więcej szkody niż pożytku. Zapraszam do zapoznania się z działalnością vet. Gerda heuschmann’a.
    To nie jest atak z mojej strony, a wyjaśnienie niewiedzy która się szerzy tak jak o halterkach, pozdrawiam :)

    1. sumire

      co do „niewiedzy (ale że Quanty?…) w zakresie wypięć” powiem tylko: lol. nie wiedziałam, że w działaniu patentów chodzi o ustawienie koniowi głowy. to pewnie w ogóle jest głównym celem jeździectwa – ustawiona (najlepiej wysoko) głowa – nie? 😉

      1. xoxo

        Niestety w dzisiejszym „ujeżdżeniu” to zaraz obok wyrazistych chodów to ustawienie głowy jest najważniejsze…
        patenty typu czarna wodza maja za zadanie utrzymanie głowy we właściwej pozycji.
        komentarz miał za zadanie przybliżyć działanie objawowe patentów, liczę ze osoba używająca ich poszuka w internecie w.w nazwiska i zrozumie co robi źle.

        1. primavera

          Troche sie tutaj nie zgadzam. Mówisz o braku wiedzy na temat dzialania patentów, a piszesz ze czarna wodza, wypiecia sluza jedynie do ustawienia glowy? Owszem, na pewno znajdzie sie wiele mniej swiadomych osób, którzy mysla ze problem konia majacego jakies problem z prawidlowym kontaktem rozwiaze zalozenie wypinaczy, i ganaszowania go na sile -tak to bym nazwala dzialaniem objawowym, i szkodliwym. Ale w prawidlowych rekach ani wypinacze, ani czarna wodza nie beda sluzyc ku skrepowaniu i ganaszowaniu konia z wszelka cene, tylko pomóc w prawidlowym zaangazowaniu zadu, rozluznieniu grzbietu i co za tym idzie – prawidlowym ustawieniem.

        2. Olga

          Patenty typu czarna wodza NIE MAJĄ za zadanie utrzymać głowy konia we właściwej pozycji. Zwierzę powinno samo prawidłowo ustawiać ciało, kierowane poleceniami, sugestiami i prośbami jeźdźca. Niczego nie powinno się robić za konia: nie powinno się go pchać, zatrzymywać, ani ustawiać mu szyi i na pewno nie przy pomocy patentów. Quanta, dziękuję za ten post, jest świetny.

          P.S. Jeźdźcy stosują czarną wodzę głównie po to, by na siłę ściągnąć głowę i szyję konia w dół, nie zastanawiając się nawet z jakiej przyczyny on je zadziera. Czarna wodza błędnie jest wykorzystywana jako hamulec i narzędzie do zginania szyi zwierzęcia. W skrajnych przypadkach, gdy zwierzę bardzo silnie szarpie za wodze, wyrywając je z rąk jeźdźca, ten dodatkowy sprzęt może być pomocny, ale powinien on być jak antybiotyk zapisany przez specjalistę na receptę i dawkowany czasowo.

        3. quanta

          xoxo, nie wiem z jakim ujeżdżeniem masz do czynienia, ale jest naprawdę wiele osób, które potrafią prawidłowo pracować z koniem i ostatnią rzeczą, którą będą się zajmować, to „ustawienie głowy, najlepiej wysoko”. Polecam znaleźć takiego trenera, zamiast rzucać hasła, co to jest najważniejsze w ujeżdżeniu. Ja teraz współpracuję z trójką (albo z czwórką nawet) szkoleniowców i bynajmniej za cel nie stawiamy sobie ani chodów, ani głowy, tylko rozluźnienie, przepuszczalność i elastyczność konia. Nie lubię, jeśli ktoś stara się tworzyć sektę, obojętnie w jaką stronę – klasyczną czy naturalną.

          1. daria

            A z kim pracujesz poza p.Bienias? :)

          2. quanta

            W tej chwili – z Iloną Janas, Galiną Zotovą oraz Marcinem Woldańskim. Dużo koni, dużo pomysłów i dużo pracy z każdym 😉

  6. Natalia

    do wszystkich „mądrych” i znających temat – nerw twarzowy unerwia RUCHOWO mięśnie głowy i CZUCIOWO jedynie tylną część języka, więc jak już poruszacie temat to chociaż przygotujcie się merytorycznie, bo piszecie bzdury. Poza tym wszystko jest fajne, jeśli jest prawidłowo użyte! Dotyczy to ostróg, pelhamów i innych sprzętów.

    1. primavera

      Fakt, ze nerw twarzowy unerwia miesnie twarzy ruchowo, nie oznacza ze mocny nacisk na niego nie jest bolesny. Nerw lokciowy jest równiez nerwem mieszanym (ruchowo-czuciowym)tak jak twarzowy, ale jak sie stukniesz w lokiec to jednak boli 😉

  7. Baś

    pozwalam sobie udostępnić ten mądry tekst na swoim fb

  8. Lilly

    Święta racja! Ja używam kantara sznurkowego, ponieważ sprzyja rozluźnieniu szyi i potylicy a równocześnie zapobiega wychodzeniu nosem nadmiernie przed i za pion. Jest też dobry dla koni nie akceptujących wędzidła. Ale nigdy bym nie powiedziała, że jest to narzędzie delikatne. Owszem, przy prawidłowo użytym kantarze koniowi jest wygodnie, ale użyty zbyt ostro jest sto razy gorszy od szarpnięcia wędzidłem za pysk.

  9. Annie

    Ciekawe, że oba kantar na zdjęciach są źle związane. To też pokazuje, jaką ludzie mają wiedzę o halterach.

  1. Kim jestem? | Ucz się od konia

    […] ostatnio ciekawy wpis na blogu p.t. „Kantarek sznurkowy – samo dobro dla konika?”, który sprowokował mnie do przemyśleń. Autorka zwraca uwagę na to, że halterek uważany za […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *