«

»

maj 01

Jak zrobić konia do Grand Prix by Lauren Sprieser

Natrafiłam w sieci na zabawny tekst, więc wrzucam jego tłumaczenie. Każdy, kto sam pracuje z końmi na kolejnych etapach ich wyszkolenia wprawdzie przeczyta ten wpis z rozbawieniem, ale równocześnie kiwając przy tym głową, bo nie ma w nim nic nieprawdy… Ehh, konie!

Jak zrobić konia do Grand Prix by Lauren Sprieser

Spotkasz go, kiedy będzie kończył trzeci lub zaczynał czwarty rok życia. Będzie miał głębokie spojrzenie i rezolutny wyraz twarzy, i będzie też potrafił poruszać się pod siodłem stępem, kłusem i galopem. Będzie szedł naprzód, zwalniał, kiedy go o to poprosić i nawet przez większość czasu będzie sterowny 😉
Będzie umiał stać wiązany bez odsadzania, wchodzić do przyczepy i czekać w stój przy stołku do wsiadania. Będzie miał niezłą równowagę, lśniącą sierść, idealnie proporcjonalną budowę i czyste, suche nogi. Zakochujesz się w nim bez pamięci, co jest niezwykle ważne, bo dosłownie dwa tygodnie później będzie musiał kopnąć tylną nogą w boksie w ten sposób, że nabawi się efektownej blizny i nakostniaka. W tym czasie również urośnie o kilka centymetrów, zgubi kompletnie równowagę i straci zdolność do skręcania w prawo. Ale i tak go kochasz.

IMG_7864_

Miesiąc później: koń zachwycająco pracuje w żuciu i w głową w dole. Może nawet zbyt dobrze… Chyba czas sprawdzić, czy poradzi sobie z nieco wyższym ustawieniem?

Miesiąc później: teraz nie ma szans, żeby opuścić mu znowu głowę w dół.

Miesiąc później: Koń umie się zginać w lewo, ale nie w prawo. Czas zatem nauczyć go prawego zgięcia.

Miesiąc później: Koń zatracił zdolność gięcia się w lewo. Pracujesz nad tym, aby ją ponownie odnalazł.
Zabierasz go na pierwszy jego w życiu wyjazd, na szkoleniowe czworoboki lub do zaprzyjaźnionej stajni. Zachowuje się idealnie, zarówno na lonży, jak i pod siodłem. Zgłaszasz się na wasze pierwsze zawody.

Pierwsze zawody: z desperacją próbujesz utrzymać końskokształtny latawiec zamocowany na końcu lonży, a pierwszego dnia startów do programu konkursu klasy L włączasz elementy dowolne, czyli na przykład czyste lotne zmiany. Drugiego dnia startów masz tak zmęczonego konia, że nie jesteś w stanie na nim zagalopować.

Piąty rok życia: Twój słodki, delikatny konik rośnie kolejne 5 centymetrów w kłębie, przestaje grzecznie stać przy wsiadaniu, a w dodatku boleśnie gryzie Twoją matkę.
Wybierasz się z koniem na klinikę z Trenerem-Wielkie-Nazwisko. Słyszysz od niego, ze powinnaś sprzedać tego konia, bo nie jest warty wysiłku, jaki w niego wkładasz. Przepłakujesz całą drogę powrotną w koniowozie.

Szósty rok życia: Koń nie jest w stanie nauczyć się kontrgalopu i zachowuje się, jakby od tego miało zależeć jego życie. Oferuje Ci wspaniałe, czyściutkie lotne zmiany, byle tylko wrócić do „właściwej” nogi galopu. Kiedy zaczynasz prosić o lotne zmiany, spóźnia zad za każdym razem. Przez sześć miesięcy.
Chcesz sprawdzić potencjał do piafu i starasz się podcaplować na kilka kroków. Koń okazuje się nie mieć kompletnie żadnego talentu w tym kierunku. Pozostawiasz temat w milczeniu.

Siódmy rok życia: Zaczynacie się zgrywać jako para. Zabierasz konia na zawody i jedziesz konkurs klasy C. Trener-Wielkie-Nazwisko was widzi. „Może mimo wszystko jest dla was jakaś nadzieja”. Start wypada nieźle, oceny nie są powalające, ale nie ma czego się wstydzić. Zaczynasz myśleć, że wreszcie jesteś na dobrej drodze.
Dokładnie następnego dnia, po powrocie do domu Twój koń daje nurka pod ogrodzeniem padoku i kaleczy się niemiłosiernie, wyrywając sobie ogromne dziury w mięśniach i w skórze. Wymaga to spędzenia epickiego wręcz czasu w klinice, wydania tysięcy dolarów i sześciu miesięcy czekania na pełną rekonwalescencję.

IMG_5880Ósmy rok życia: Chcesz sprawdzić potencjał do piafu i starasz się podcaplować na kilka kroków. Koń nadal nie ma kompletnie żadnego talentu w tym kierunku. Pozostawiasz temat w milczeniu.

Dziewiąty rok życia: Pokazujesz konia w konkursie Świętego Jerzego. Rozmyślasz o tym, że koń stał się dorosły, stępując na długiej wodzy (coś, czego absolutnie nie dałoby się wykonać bez stanu zagrożenia życia, kiedy koń miał lat 5, 6 czy 8). W tym momencie podchodzi do ciebie ktoś z pytaniem, czy koń jest na sprzedaż. Cena, jaką rzuca, przypomina wygraną w Totolotka. Mówisz mu, że wrócisz do tematu.
Spędzasz całą noc bezsennie analizując fakt, że jadąc z wodzami za sprzączkę koń okazał się być kompletnie niewzruszony, nawet kiedy na wietrze odleciał namiot biura zawodów. Twój koń jest mądry i posłuszny, wygląda na to, że całkiem dobrze go zrobiłaś. Może mógłby być koniem dla amatora?
Następnego dnia dzwonisz i odmawiasz sprzedaży. Dzięki, ale nie.
Tego samego popołudnia Twój wspaniały-cenny-koń-dla-amatora zbrykuje Cię prosto w piach po tym jak zobaczył opadający w powietrzu listek.

Chcesz sprawdzić potencjał do piafu i starasz się podcaplować na kilka kroków. Po trzech dniach masz kilka kroków naprawdę niezłego piafowania. Nie masz zielonego pojęcia, co tym razem zrobiłaś inaczej niż wtedy, kiedy koń miał 6 czy 8 lat.

Walczysz ze zmianami co tempo. Walczysz ze zmianami co tempo. Walczysz ze zmianami co tempo. Walczysz ze zmianami co tempo. Twój trener wsiada i dostaje 15 pod rząd przy swojej drugiej próbie. Ty wsiadasz… i walczysz ze zmianami co tempo. Płaczesz w koniowozie.

Dziesiąty rok życia: masz zmiany co tempo. Startujesz w swoim pierwszym w życiu konkursie Grand Prix. Oj tam, chrzanić dwójki w arkuszach.
I tak dostajesz coraz więcej. Koń staje się znacznie bardziej poukładany i znacznie mniej „O mój Boże!”. Wreszcie czujesz się na nim jak gospodarz, a nie jak zakładnik.

Jedenasty rok życia: Masz wrażenie jazdy na roller-costerze. Wszystko leci w otchłań i w dół na łeb na szyję. Wracasz do postaw na dwa tygodnie i wtedy nagle wznosisz się na szczyt i zaliczasz swoją jazdę życia. Twoje wyniki w konkursach rosną. Objeżdżasz nawet Trenera-Wielkie-Nazwisko, który kazał ci sprzedać konia.

Wszystko staje się bardziej prawdziwe.

A Ty stajesz przed częścią drugą zadania: jak zrobić konia do Grand Prix zachwycającym? Obiecuję spisać identyczny poradnik, jak tylko poznam odpowiedź i nauczę się jak. Więc do zobaczenia za jakieś 20 lat 😉
Lauren Sprieser

13 comments

Skip to comment form

  1. Agnieszka

    „W tym czasie również urośnie o kilka centymetrów, zgubi kompletnie równowagę i straci zdolność do skręcania w prawo.”

    Z tym rośnięciem to nie wiem czy się śmiać, czy płakać. To jest takie prawdziwe 😀

    1. quanta

      Suchy urósł 5 cm, a potem kolejne, i totalnie mu się pogubiły nogi. Przestał ogarniać swoje ciało, zataczał się jak pijany, a siedziało się na nim, jakby miał do nóg doczepione łyżwy – ale każdą w inną stronę – i przemieszczał się nie po piasku, tylko lodzie. Polanym wodą 😆 Dostał praktycznie rok wolnego na wyrośnięcie w jakiś bardziej jednolity twór. Oczywiście przepłakana noc w koniowozie, że się trzeba będzie rozstać, a nie pracować i nic z tym nie zrobię po drodze.
      Zdarzyło mi się też kiedyś naprawdę pomyśleć, że mi z jednym kopytnym naprawdę idzie w dobrą stronę. Kupiłam frak, opłaciłam wyjazd na zawody… Kontuzja konia. Fakt wisi w pokrowcu do dziś (a ja właśnie rejestruję obecne 6-latki z myślą o startach i już trzęsę portami, że się coś stanie).
      Skwarek nie robi pojedynczych lotnych przez rok. Wiecznie ponosi, a jak nie ponosi to pół fule spóźnia… Od wielu trenerów słyszę, że będzie ciężko go nauczyć, że to nie jest jego mocna strona, no bywa, nie każdy ma talent do tego. 3 lata później robi lotne co tempo, 4 lata później lotne na dwie strony co tempo na kole, z wodzami w jednej ręce.
      Oj długo bym tak mogła 😉

      1. Antracyt

        Jakbym o sobie czytała 😉 U mnie długie przygotowania do naszych pierwszych zawodów, na konia uważane tak że o matko, mała kwaterka zamiast padoczku bo klaczka z gatunku ekstra temperamentnej dziczy i to takiej, która kompletnie nie patrzy na to co ma pod nogami i po czym biegnie, liczy się tylko to żeby biec. Ciuchy nabyłam, w kolejce do lekarza czekałam i tak dalej.
        Prawie dokładnie miesiąc przed – na tym mikro wybiegu poszło ścięgno. A to wyrok prawie na cały rok. Już nic nie planuję, choć mam maleńką nadzieję że może uda mi się wystartować na koniu trenera latem no ale też podchodzę już do tego z dystansem

        W ogóle moją współpracę z kobyłką mogę opisać tak jak w artykule w co drugim punkcie dodając „Płaczesz w samochodzie” 😉 ale byłam i jestem dumna z tego co udało nam się przez wiele miesięcy osiągnąć mimo ogromu przeciwności. Chyba to jedna z najpiękniejszych rzeczy w tym sporcie – satysfakcja mimo wszystko <3

  2. Ann

    Jejku to jest takie prawdziwe! Kiedyś w sumie jeden trener mi powiedział, że mój koń jest niezrównoważony psychicznie i powinien zostać kosiarką do trawy. Po krótkim namyśle uznałam, że fakt, szajba mu odbija, ale nie jest to nic czym trzeba się martwić bo to akurat nasza cecha wspólna 😉 A tak na serio praca z końmi to czasem miesiące płaczu, wysiłku i braku rezultatów. Aż tu nagle jednego dnia wsiadasz i jedziesz. I nie wiadomo co się zmieniło. Kiedy pierwszy raz wsiadłam na mojego konie nie byłam w stanie zakręcić w stępie w prawo. Dzisiaj pierwszy raz udało nam się zrobić naprawdę niezłe lotne. I kiedy to się stało?

  3. Olaa

    To ja zadam pytanie które myślę ze na blogu już było i pewno powtórzy się jeszcze milion razy 😀 Jakie książki jeździeckie kupić? Co polecacie? A tak żeby nie było że to zależy kto, co robi i na jakim jest poziomie, to jestem raczej nie zaawansowanym jeźdźcem, który ,,chciałby więcej” zdecydowanie od siebie ale na ,,więcej” od konia też się nie obrażę 😉 więc może podam kilka tytułów i jakby ktoś coś czytał i wiedział na temat tych książek to byłabym wdzięczna za podzielenie się ze mną tymi informacjami :) A więc:
    -Jak lepiej jeździć konno? (w czym tkwi problem) z płytą DVD, Hess Christoph Hessi Christoph Petra Schlemm
    -Wszechstronne szkolenie koni, Autor: Jane Savoie
    -Ujeżdżenie, Autor: Stefan M. Radtke
    -Ujeżdżenie, fundament jeździectwa. Koncepcja drzewa treningowego, Autor: Kurd Albrecht Von Ziegner
    -Harmonia jeźdźca i konia, Autor: Sally Swift
    -101 ćwiczeń z dresażu dla konia i jeźdźca, Autor: Jec Aristotle
    Na koniec nadmienię jeszcze, iż na razie najbardziej przemawiają do mnie te dwie ostatnie więc zamierzam je kupić, ale może jeszcze zdanie zmienię jeśli ktoś się wypowie. :)

    1. Ann

      Przeczytałam „Ujeżdzenie. Fundament jeździectwa” Nic odkrywczego, ot opisane to, co wiadomo było od lat 😉 Jeśli jednak jesteś początkująca może ci się przydać. Mimo wszystko pamiętaj, że jeździectwa z książek się nauczyć nie da, a każdy koń jest inny i czasami trzeba podejść go innym sposobem 😉 „Harmonia Jeźdźca i konia” jest świetna! Pomogła mi z niejednym problemem i mogę ją polecić każdemu. Jest to zdecydowanie książka o jeźdźcu i tym jak wpływa on na konia. Jest tam o problemach zarówno początkujących jak i zaawansowanych jeźdźców. Ja czytałam jeszcze „Ujeżdżenie naturalnie” K. Rohfl. W sumie to dosyć nierówna książka. Część czytałam z niemałym wtf na twarzy a część w sumie sprawdziła mi się z moim koniem. Jednak chyba naturalistą nie zostanę 😉

      1. Olaa

        Dzięki za odpowiedź. To że czytając książki jeździć się nie nauczę to jest dla mnie oczywiste, no ale jednak jak już ktoś książkę piszę to jakieś pojecie ma i warto korzystać z różnych źródeł informacji, więc mam nadzieję, ze książki przynajmniej naprowadzą mnie na odpowiedni tor myślenia, a reszta to już tylko godziny spędzone w siodle i szukanie, i sprawdzanie… Ogółem rzecz biorąc jestem otwarta na wszystkie źródła informacji, a co z czego wyciągnę to nigdy nie wiadomo, czasami to samo sformułowanie do jednej osoby trafia w 100% a do drugiej wcale.

    2. quanta

      Książki, które zdecydowanie polecę, jeśli chodzi o jeźdźca:

      – Mary Wanless: Ride With Your Mind
      https://animalia.pl/swiadome-jezdziectwo-mary-wanless-ride-with-your-mind/szczegoly/25424/
      Jeździć konno nauczyć się z książek nie da, ale można zwiększyć świadomość własnego ciała i zakres wiedzy o tym, co my tam będąc na górze w siodle wyprawiamy. Z wielu poważnych błędów czy problemów jeździec naprawdę nie zdaje sobie sprawy, a w takim układzie nie ma szans, żeby się poprawić.
      – Paul Belasik: Ujeżdżenie na XXI wiek
      https://animalia.pl/swiadome-jezdziectwo-ujezdzenie-na-xxi-wiek/szczegoly/34763/
      Ta książka, a właściwie księga (jest naprawdę obszerna) to jedna z lepszych publikacji na temat jeździectwa obecnie dostępnych w języku polskim. Bardzo czytelnie jest rozpisany kontakt, dosiad, działanie pomocami, najczęstsze błędy. Wszystko z odwołaniem do klasyki, ale zdrowym rozsądkiem, bez zakładania, że mamy albo nic, albo idealny szablonowy obrazek.

      A jeśli chodzi o konia:
      – Ingrid i Reiner Klimke: Podstawowe szkolenie młodego konia
      Podręcznik prowadzący przez pierwsze 2 lata pracy konia pod siodłem. Szczegółowo rozpisane, kiedy i jakie zadania wprowadzać, czego można oczekiwać od młodego konia. Tutaj niestety trochę mało na temat pojawiających się po drodze problemów (na zasadzie – zakładamy koniowi wędzidło i on je w pełni akceptuje, wprowadzamy łopatkę, mamy łopatkę, wprowadzamy trawers, mamy trawers…). Tę książkę nieźle uzupełnia „Cavaletti. Praca na koziołkach w ujeżdżeniu i skokach” tych samych autorów.

      – Paul Belasik: Ujeżdżenie na XXI wiek
      https://animalia.pl/swiadome-jezdziectwo-ujezdzenie-na-xxi-wiek/szczegoly/34763/
      To powinna być biblia do pracy każdego, kto chce coś dobrego wspólnie ze swoim kopytnym osiągnąć. Naprawdę czytelna pomoc przy pracy z prawdziwymi końmi – takimi, które nie zawsze aprobują kontakt, które są krzywe, nie potrafią wykonywać prawidłowych przejść, mają w ciele najrozmaitsze usztywnienia i ograniczenia. Polecam po trzykroć!

      1. Olaa

        Dzięki za odpowiedź, właśnie o RWYM też myślałam ale akurat tak gdzie miałam kupować resztę książek to tej nie było. Ale myślę że następnym razem na pewno się skuszę :) Cieszę się ze odpowiedziałaś mi dzieląc książki na dwie grupy -jeździec i koń, bo będę wiedzieć kiedy jaką kupić. 😀

  4. ewabe

    A kiedy jakiś wpis o Fugu? Jedyna dziewczyna w takim gronie a nic nie słychać o niej :-)

    1. quanta

      Z racji tego, że jest dziewczyną będzie się rozmnażać 😉 Więc newsy mam średnio malownicze – jutro lub w środę Cebulkę będzie odwiedzał Pan Doktor i zaglądał jej pod ogon 😆

      1. ewabe

        Ha ha, to dobra wiadomość! No I nie zapominamy, że to bardzo imponujący ogon jest 😛

        1. quanta

          Liczę na to, że to co spod tego ogona wkrótce wyjdzie będzie równie godne zachwytu 😎

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *