«

»

sty 23

Jak wyluzować konia? Easy Ride, czyli szczęście w kroplach

Był sobie onegdaj taki kultowy film „Easy Rider’, na polskich ekranach goszczący pod tytułem „Swobodny jeździec”. I chociaż opiewał losy pary nie do końca godnych podziwu bohaterów, którzy w dodatku bardzo paskudnie skończyli, to jednak nie można im odmówić jednej imponującej cechy charakteru: niesamowitego luzu. Wyatt i Billy podróżowali przez Stany Zjednoczone na motocyklach, kompletnie i absolutnie nie przejmując się niczym. Zero stresu, zero strachu, zero spiny i nastawienie takie, że nawet w niesprzyjających okolicznościach wszystko samo się ułoży, zatem po co tym sobie zaprzątać głowę 😉 Cieszmy się chwilą, która trwa.
Miło jest siedzieć na koniu, który ma podobne podejście do życia. Niestety konie są różne i większość z nich bynajmniej nie emanuje wewnętrznym spokojem. Hendriks nie boi się niczego, podobnie odważny był Precel, a u takiej Cebuli jedyne obawy, jakie jej zaprzątają głowę, to o jej własny honor 😉 Alpi dla odmiany żył w świecie z horroru, otoczony otchłanią i demonami, a Skwarek mógłby i trzysta razy dziennie minąć mały krzaczek, i te trzysta razy by od niego odskoczył. Mój Karol bał się białych rzeczy (krzesła! szranki!), a Suchemu jego nadaktywność bardzo na co dzień przeszkadza prawdziwie porozpinać się i wypocząć.

A gdyby tak wszystkie ogony czuły się w głowie wcinającymi tęczę (bez patrzenia na kalorie) jednorożcami? 😉
serot2

Na szczęście jest w tej chwili mnóstwo łatwo dostępnych, bezpiecznych i naturalnych preparatów, które pozwalają wyciszyć konia. Zaczynając od łagodnie działających ziół, przez suplementacje mineralne, na organicznych związkach chemicznych kończąc. Te ostatnie biorą udział w produkcji hormonów, wpływających na pracę mózgu, a co za tym idzie, nasz nastrój, osobowość, reakcje i samopoczucie. Pojęcie chemii mózgu jest mi o tyle nieobce, że sama jestem typem dopaminowym, że wszystkimi bonusami i mankamentami takiej natury (wyjątkowo trzeźwo  i logicznie myślę, strategia to moje drugie imię, lubię rozwiązywać problemy, jestem doskonałym organizatorem, ale też nie śpię, nie umiem odpoczywać, popadam w obsesyjny perfekcjonizm, nosi mnie, jeśli nie mogę się zmęczyć fizycznie i niestety dobrze znam uczucie, kiedy „za chwilę wylezę ze skóry”).
„Przeciwieństwem” dopaminy jest serotonina, zwana inaczej „hormonem szczęścia”. Jeśli ktoś ma wysoki poziom serotoniny, to umie czerpać przyjemność z życia 😉 Wysypia się dobrze, każdego dnia czuje się świeży, wypoczęty i gotowy do działania. Serotonina odpowiada za poczucie bezpieczeństwa. Osoba z takim typem natury odczuwa spokój i wewnętrzną harmonię. Dobrze się czuje w każdej chwili swojego życia, choćby miała pozmywać naczynia czy czekać na autobus, to robi to z pogodą ducha i szczerym uśmiechem. Różnica w postrzeganiu rzeczywistości jest olbrzymia:
funciones-serotonina
Hormony wpływają zatem na „nastawienie” mózgu, tak samo ludzkiego, jak i końskiego. Ich produkcję można jednak stymulować, dostarczając do organizmu substancji będących ich prekursorami. Cegiełek, które umożliwią zbudowanie dużych ilości przynoszącej tęczowy 😉 nastrój serotoniny.

Takim budulcem do produkcji serotoniny jest L-typtofan. Jest on aminokwasem egzogennym – takim, który nie jest syntetyzowany w organizmie, czyli żeby go mieć w środku i mógł on zadziałać, trzeba go najpierw zjeść 😎
W sklepach dostępnych jest sporo preparatów uspokajających dla nerwowych czy płochliwych koni, które w swoim składzie zawierają właśnie L-tryptofan (np. w kolejności od najwyższej zawartości tego aminokwasu w składzie: Equistro Equiliser, Equipur Tryptomag, Equina Repax, czy Vetripharm Equi Power Magnesium), ale dziś chciałabym pokazać jedną szczególnie ciekawą nowość. Jest produkowany w Polsce, łatwy w dawkowaniu i co najważniejsze – doskonale sprawdzony i skuteczny. Tym suplementem jest:

Easy Ride, czyli swobodna jazda 😉
66253

W składzie Easy Ride znajdziemy dwie substancje. Opisany wyżej L-tryptofan oraz magnez, będący również ważnym regulatorem układu nerwowego. Wpływa on na poprawę nastroju oraz zdolności do koncentracji, a z kolei jego niedobór wywołuje nadpobudliwość, nerwowość oraz skurcze i drgania mięśni. Konie użytkowane wierzchowo choćby były poddawane wzorowemu treningowi niestety zawsze są narażone na stres i rozmaite napięcia psychiczne (sam transport na zawody jest stresujący, nie mówiąc o pracy w nowym, nieznanym środowisku czy wykonywaniu trudniejszych lub zupełnie nowych ćwiczeń – kto z nas się nie denerwuje, jeśli robi coś pierwszy raz?). Taki tryb życia sprzyja „wypłukiwaniu” magnezu z organizmu, co przy zwiększonym zapotrzebowaniu łatwo prowadzi do deficytów.

Na szczęście jest Easy Ride 😉 Ten produkt „narodził się” w zlokalizowanej nieopodal Łodzi stajni SKJ Golden Dream. Z założenia jest przeznaczony szczególnie dla koni ujeżdżeniowych startujących w zawodach. Ma konia wyciszać, pozostawiając go łagodniejszym i bardziej skupionym, ale w pełni wrażliwym i responsywnym.
To, co wyróżnia Easy Ride, to płynna forma preparatu. Podajemy go w bardzo małych ilościach (dawka podtrzymująca to zaledwie 1 ml) małą strzykawką bezpośrednio do końskiego pyska. Preparatem można także nasączyć kostki cukru. Dzięki temu mamy pełną kontrolę, czy koń otrzymał i spożył dzienną dawkę. Niestety suplementy w proszku, dodawane do paszy, przeważnie opadają na dno żłobu, skąd koń jest w większości wydmuchuje. Kiedy zerkam na Hendriksa, który „je całym sobą”, a przy okazji potrafi zapatrzyć się daleko w przestrzeń, niczym krowa w kropki bordo kręcąc przy tym mordą 😆 to nabieram poważnych wątpliwości, czy jakiekolwiek proszkowe suplementy dla niego nie uzupełniały by swoim składem jedynie podłogi boksu. Dla efektywnego działania kluczowe jest regularne podawanie właściwej ilości substancji czynnych.

Easy Ride również cenowo wypada bardzo konkurencyjnie.
Jedno opakowanie tego preparatu kosztuje 160 zł. Wystarcza na 100 dni podawania.

A rezultaty? Miałam okazję testować krople Easy Ride na przerażonym życiem Alpim. Szczególnie pierwszy okres wprowadzania preparatu (większa dawka) przyniósł wyraźne zmiany behawioralne. Alpus zaczął czuć się swobodniej na swojej domowej hali i już nie tak bardzo paranoicznie patrzył na bandy i narożniki. Można było zintensyfikować „straszenie go” nietypowymi przedmiotami (parasolki, rowerki, folie) i koń o wiele łatwiej te straszaki akceptował. Wożony przyczepą w środku nie przybierał już pozycji konika-garbuska z wygiętym w łuk grzbietem i podkulonym ogonem, tylko normalnie stał na czterech nogach i skubał siano.
IMG_5781 IMG_5782
Podczas każdej sesji treningowej udawało się go znacznie szybciej rozluźnić i skupić – co na początku naszej współpracy było możliwe tylko wtedy, kiedy rudzielec był już mocno zmęczony swoją ultraczujnością i stałą kontrolą otoczenia. Easy Ride oczywiście nie zmienił sparaliżowanego strachem Alpusa w kwiat lotosu na spokojnej tafli jeziora, ale zdecydowanie ułatwiał pracę z tym zwierzakiem i sprawiał, że jemu samemu z pewnością łatwiej się na co dzień funkcjonowało. Nawet zaczął bardzo elegancko przybierać na wadze 😉
IMG_0207

Dla każdego cykora, histeryka i spiętaszka jest nadzieja, a trening i prawidłowo ułożona dieta potrafią zdziałać cuda. Naprawdę warto zrobić wszystko co się da, żeby pomoc koniowi odnaleźć zadowolenie z siebie, beztroskę i luz prawdziwego hipisowskiego Easy Ridera.

25 comments

Skip to comment form

  1. Daria

    Namówiłaś:) jak tylko zima sie skończy i wrócimy do treningow, przetestuje na swojej kobyle (typ Cebuli, porównanie z dziećmi i pianinem jest perfekcyjne :) i zobaczymy czy poprawi to codzienną pracę :)

    1. quanta

      No cóż, odniesienie do grających dzieciaków jest aż do bólu prawdziwe 😉
      Teraz Easy Ride jest dostępny w regularnej sprzedaży i również chcę sprawdzić, jak ten środek zagra na Cebulce. Chociaż ona jest ciężkim zawodnikiem, jej humory wynikają również z ekstremalnej wrażliwości, a tego nie uda się chyba żadnym suplementem tak łatwo wyciszyć – no chyba, że zatrudnię do tego anestezjologa 😆

      1. Marta

        Albo dobrego dilera!

        1. quanta

          Blondyn z przywoził parę razu z rowerowych wypraw po Kampinosie konopie samosiejki – rośnie tutaj tego od zatrzęsienia. Wszystkie konie się tym zajadają – szczególnie Scooby, to znaczy Suchy 😉 Fugu zioła w ogóle nie rusza – taka z niej purytanka 😆

  2. WW

    Ja chyba również wypróbuję na swoim choleryku. Aktualnie dostaje sam magnez, ale już nie daje takiego efektu. Mój za to jest jak bomba, tyle że nie tyka – od razu następuje eksplozja 😀 to powoli zaczyna wyprowadzać z równowagi… Ostatnio jeździła trenerka, a ten cały zlał się potem ze stresu… Mam nadzieję, że to nam pomoże. Quanta widzę, że specyfik powstał na zlecenie SKJ Golden Dream, czy jest może więcej publikacji na ten temat? Opis problemu lub opinia?

    1. quanta

      WW, Easy Ride dopiero świeżo pojawił się w sklepach, ale jest używany przez bardzo wielu zawodników (nie tylko w ujeżdżeniu, wiem, że był sprawdzany również na koniach wkkw) już od kilku lat. Ponieważ daje konkretne i wyraźne efekty, to kolejne osoby chciały go kupować, pojawił się temat opracowania go w wersji przeznaczonej do sprzedaży (co wiąże się z gigantyczną biurokracją i utonięciem w formalnościach, ale to na szczęście udało się jakoś przetrwać). Na pewno pojawią się i z czasem jakieś konkretne weterynaryjne publikacje.

  3. Marta

    Bardzo ciekawy preparat. Po jakim czasie u Alpiego zauważyłaś różnicę?
    Miałam doczynienia z preparatem DH dla koni i nie zauważyłam na koniu, który go dostawał wielkich efektów.

    1. quanta

      Już po pierwszym tygodniu, bo robiliśmy większą dawkę wprowadzającą i w ogóle u niego wet trochę inaczej rozpisał podawanie. Easy Ride ma wyłącznie naturalne substancje, to naprawdę bezpieczny preparat i w szczególnych przypadkach – a Alpus naprawdę jest szczególny 😆 – można improwizować.
      DH – masz na myśli Dodson&Horrel? Jeśli tak, to oni uspokajające mają tylko ziółka. One działają trochę jak loteria – na jeden egzemplarz dobrze, na inny wcale. Dla Apiego wsuwanie suszonego rumianku to byłoby jak przyklejenie plasterka na świeżo odciętą w kolanie nogę 😉

      1. WW

        U mnie też ziółka z Hippolyta Anti Stres nie dały rady. Koń był tak samo pobudliwy, a może bi bardziej? 😀 Ja mam ze swoim aktualnie kryzys i chyba na prawdę odstawię magnez i spróbuję tych magicznych kropelek :)

  4. Kinga

    Szczerze, ja nie wierzę w takie preparaty.. Dla konia z ekspresyjnym usposobieniem taki produkt i tak zbyt wiele nie zdziała a dla strachliwych… Myślę, że trzeba też swoje wyjeździć i opatrzeć z różnymi rzeczami.

    1. quanta

      Wiesz co, a ja się nauczyłam nie mówić głośno, że „nie wierzę w…” – po tym, jak ziółkami za 5 złotych wyleczyłam koniowi paskudnego sarkoida wokół oka. Zniknął bez śladu, łysa i bulwiasta skóra porosła sierścią, nikt by nie przypuszczał, że koń cokolwiek mógłby mieć.
      Z żadnym suplementem nie ma gwarancji, każdy organizm odpowie na niego inaczej. Trzeba jednak pamiętać, że zestresowany i pospinany koń niczego nie nauczy się w treningu. Nie nauczy się konia odwagi i rozluźnienia, jeśli jego mózg będzie w kółko tylko kręcił się wokół „o boże, o boże, o boże”. Dlatego koniowi warto pomóc – odpowiednim żywieniem (mało skrobi, odpowiednie aminokwasy i składniki mineralne), odpowiednim środowiskiem – po to, żeby mógł on się jak najszybciej i jak najefektywniej uczyć pokonywać własne strachy odpowiednim szkoleniem.

      1. Joanna

        A zdradzisz co to za ziółka na sarkoida?

      2. staramaleńka

        cześć, ponawiam pytanie o to jakie badania krwi powinnam zrobić u nadwrażliwca – pytam o taki komplet do zobrazowania stanu ogólnego + coś na co warto zwrócić uwagę przy „wielkim oku”. Zanim zacznę cokolwiek podawać badania byłyby wskazane.

    2. staramaleńka

      A ja się cieszę, że żyjemy w czasach, że takie środki i wiedza o nich są dostępne!
      Jest tak ogromna ilość kombinacji: charakter konia/produkcja hormonów u danego egzemplarza w określonym czasie/żywienie/trening/stajnia, że z definicji nie można niczego wykluczać, bo w jednym przypadku coś zadziała, a w drugim nie.
      Niemniej jednak charakter to jedno, a fabryka hormonów to drugie. U ludzi działa to tak samo – jeśli ktoś jest wybuchowy lub mega spięty, bo organizm właśnie się przestawił na nadprodukcję jakiegoś hormonu, to trzeba to najpierw leczyć, a dopiero potem przepracowywać z psycho na kozetce czy jak tam się lubi. Odwrotnie się nie da. W przypadku złamanej nogi jest prosto: najpierw musi się zrosnąć, żeby działała, a potem rehabilitacja. W przypadku wszelkiej maści problemów behavioralnych – nie jest to już dla nas takie oczywiste, a szkoda 😉 Sama wiem po sobie, że jak pojawia się problematyczne zachowanie kopytnego na treningu to odruchowo włącza mi się lampka: dlaczego MNIE ignoruje. Na szczęście nauczyłam się sama siebie korygować 😉 I zaraz pytam dlaczego nie zrozumiał, co go rozproszyło/zdenerwowało, co zrobić, żeby kolejnym razem chciał odpowiedzieć na pomoce… i to jest właśnie ta praca pewnie.
      A tak na marginesie: jakie ćwiczenia na skupienie uwagi? Bo w moim przypadku ilość strasznych rzeczy zobaczonych przez koniego na treningu jest wprost proporcjonalna do mojej umiejętności skupienia go na pracy.

      1. WW

        Podłączam się do pytania o ćwiczenia odwracające uwagę od straszaków oraz ogólnej sytuacji

  5. Vissenna

    Sam preparat zapowiada się super. Szczególnie, że nie rusza gospodarki hormonalnej. Znam kilka koni, którym pomogło już samo dawkowanie magnezu (po wcześniejszych badaniach krwi).
    To tera jeszcze czekam na magiczny syrop dla jeźdźców. Jeden, który leczy odczaprakowe zapalenie mózgu i drugi na syndrom jeźdźca „szportowego’. I od razu świat byłby lepszy :)

    1. Moon

      „Odczaprakowe zapalenie mózgu” made my day! Jezu, no boskie! kradnę! <3

    2. staramaleńka

      Visenna – piątek jest i Twój!

    3. staramaleńka

      Ja mam jeszcze pytanie jakie dokładnie badania krwi powinnam zrobić u pobudliwca?

  6. Kujka

    Ja wyleczyłam sarkoida papką z glistnika i kozieradki.

  7. Evelin

    Kupiłam
    Może pomoże…
    Po trzech latach spędzonym z bombo-odpornym wałachem, z którego zawsze trzeba było raczej zachęcać do ruchu, wylądowałam z uwielbiającą biegać, elektryczną, „nie dotykaj mnie tą łydką bo wyskoczę w kosmos” kobyłą.
    Rozprasza się w nanosekundę, na wszystko gapi a przestawienie krzesełka na hali o pół metra skutkuje furczeniem, uciekaniem itd. Najchętniej by galopowała oczywiście tylko wtedy gdy ona chce, a przejścia w wolniejszy chód skutkują caplowaniem, wyskakiwaniem do przodu przy najmniejszym ruchu jeźdźca.
    Chciałam elektrycznego konia „z ruchem” to mam – tylko jak to ogarnąć teraz..(:

  8. Joanna

    Rozumiem, że środek można stosować również podczas zawodów? :)

    1. quanta

      Tak – to nie jest żaden doping.

  9. Evelin

    Stosuje Easy Ride od dwóch tygodni, i muszę powiedzieć, że jestem zachwycona.
    Koń jest bardziej wyluzowany, nie napina się tak podczas treningu, szybciej się relaksuje, przestał ponosić w trzech chodach…
    Kobyła o wiele szybciej „wraca” po rozproszeniu, spłoszeniu itd. Dziś nawet wyszłam z hali na stępa na koniec jazdy i żyję, żadnego uciekania, odpalania wrotek itd.
    Polecam serdecznie. Dzięki Quanta :)

  10. Karolina

    A zauważyłyście może jakaś zmianę apetytu u konia? Ja kupiłam w zeszłym tygodniu, podaje od 5 dni i jedyne co widzę to to że koń nagle nie dojada, a zawsze był ogromnym łakomczuchem :( Może inaczej to działa na wrażliwe żołądki

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *