«

»

lut 28

Jak skrócić grzywę w 10 minut (bez przerywania)

Przerywana grzywa wygląda świetnie, ładnie się układa i jest równiutka, ale bez efektu cięcia od linijki. Szkopuł w tym, że wiele koni nie toleruje przerywania. Wiele grzyw – zbyt cienkich – również. Jest jednak jeden prosty i błyskawiczny sposób, który działa na każdej grzywie, niezależnie od jej faktury i grubości.
Grzywę tniemy nożyczkami (niiiiieeeee…!) degażówkami (ufff…).

Potrzebne są nam dwa (opcjonalnie trzy) rekwizyty oraz aktor pierwszego planu, w postaci zarośniętego koniska.

Rekwizyt numer 1:

Nożyczki degażówki, nazywane również nożyczkami trymerskimi. Optymalna wersja to taka, która ma ząbkowane jedno ostrze (są również dostępne degażówki o obydwu ostrzach z ząbkami, jednak będą one ścinały bardzo mało włosa i opracowanie całej grzywy zajmie sporo czasu). Takie nożyczki oferuje wielu końskich producentów, ale ja używam kupowanych w zwykłym sklepie zoologicznym nożyczek firmy Trixie przeznaczonych dla psów i kotów. Są niedrogie (19 zł) i wystarczają na bardzo długo, zbyt szybko się nie tępiąc (te moje z filmu poniżej mam już trzeci rok).
57766

Rekwizyt numer 2:

Klasyczny metalowy grzebień do grzywy z drewnianą rączką. Taki, jakiego używalibyśmy przy przerywaniu. Tym grzebieniem o rzadkich oczkach będziemy sobie przeczesywać grzywę w trakcie ścinania, a w miejscach, gdzie jest ona zbyt gruba i zbyt gęsta, możemy od razu delikatnie przerwać te włosy, które będą nam zwisały pod linię cięcia. Grzebyk firmy York zakupimy spokojnie za piątaka.
30633

Rekwizyt numer 3:

Standardowa, rzadka szczotka do ogona typu słuchawka do prysznica 😉 Oster, York, Waldhausen, Lamicell – dowolne firmy pokrewne. Taką szczotkę na pewno każdy ma w swoim standardowym zestawie do pielęgnacji konia. W sam raz do gruntownego rozczesania. Ceny od 15 do 45 zł.
55584

Konia najlepiej zamontować w przyjaznym miejscu na dwóch uwiązach, tak aby nam się zbyt samobieżnie nie poruszał. Dobrze jest również zaopatrzyć się w niewysoki stołeczek – z podwyższenia mamy nie tylko lepszy dostęp do końskiego owłosieństwa, ale również nie zmęczymy sobie rąk.

Degażowanie grzywy w prostych krokach

Najpierw film, a w razie wątpliwości poniżej tekstowa instrukcja. Film polecam z dźwiękiem 😆

Krok pierwszy:
Grzywę przeczesujemy szczotką o rzadkich zębach. Dość dokładnie, aby włosy nie miały posklejanych pasemek, ale z drugiej strony na tyle delikatnie, aby mogły układać się zupełnie swobodnie. Czeszemy zatem bez układania włosa, a już na pewno bez żadnego uklepywania, moczenia, czy przylizywania grzywy. To naprawdę ważne – od tego będzie zależał osiągnięty finalnie efekt. Grzywa ma być rozczesana, ale ma układać się w pełni naturalnie i luźno. Jeśli jest gdzieś bardziej odstająca, a w innym miejscu płasko wisi w dół – to tak ma to pozostać, dokładnie tak jak matka natura danemu osobnikowi przypisała.

Krok drugi:
Wyznaczam sobie wizualnie linię cięcia, równoległą do górnej linii szyi. Długość grzywy dobieram według uznania, przy czym im gęstsza grzywa, to musimy ją pozostawić nieco dłuższą, inaczej będzie się podnosić i sprawiać wrażenie niezbyt równej. Krótka grzywa wspaniale podkreśli ładnie nabudowaną muskulaturę szyi i jest bardzo schludna, chociaż polecałabym zostawić ją w długości minimalnej do bezproblemowego wykonania ładnych koreczków, czyli na szerokość ludzkiej dłoni (kiedyś preferowałam krótsze cięcie). Nieco krótsza długość niż dłoń może dać efekt ładnego „loczka”, czyli grzywy spływającej łagodnym łuczkiem, a nie kładącej się płasko po szyi.
Kiedy już mniej więcej mam w głowie dobrany „plan” na konkretnego konia, zaczynam cięcie.
Tutaj przy okazji przydatna uwaga – grzywa wygląda najlepiej, jeśli powtarza kształt grzebienia szyi. Wiele osób skraca grzywę przy kłębie, albo robi „zakręt” z nadmiernie skróconych włosów przy potylicy – taka grzywa wygląda naprawdę o wiele mniej estetycznie:
linia_ciecia

Krok trzeci:
Nożyczki ustawiamy prawie poziomo, równolegle do górnej linii szyi. Na wybranej długości włosów tniemy raz, po czym przenosimy nożyczki obok, wykonujemy jedno cięcie, przenosimy nożyczki dalej w bok, kolejne pojedyncze cięcie – i tak na całej długości grzywy. Po tej operacji będziemy mieli zaznaczoną bardzo delikatnie na włosach linię naszego planowanego cięcia. Jest ona na tyle subtelna, że na tym etapie można jeszcze dokonać pewnych poprawek.
Jeśli linia cięcia wypadła nam zadowalająco, operację „pojedynczego” przycięcia całej grzywy ponawiamy.
Teraz już będzie wyraźniej widać linię cięcia. Grzywę przeczesujemy (znów bardzo dyskretnie, aby zachować naturalnie układający się włos) i możemy degażówkami zacząć usuwać nadmiar włosów. Robię w jednym miejscu dwa, góra trzy ruchy nożyczkami i przenoszę je obok – to pozwala uniknąć zrobienia niechcący krzywych zębów, schodków czy nadmiernie równego wycięcia grzywy (w końcu chcemy, aby efekt końcowy wyglądał naturalnie, jak przerywana grzywa, a nie taka, która przy linijce została ucięta żyletką).

Krok czwarty (nie zawsze konieczny):
Jeśli koń ma bardzo grubą grzywę, to w momencie, kiedy już mam konkretnie zaznaczoną degażówkami linię cięcia grzywy, dodatkowo przerywam metalowym grzebieniem te miejsca, w których włosy są zbyt gęste (najczęściej około połowy wysokości szyi, niektóre konie miewają bardzo gęste grzywy bliżej potylicy). Ponieważ część włosów już przycięłam, przerywanie może być delikatne i ograniczać się tylko do tych włosów, które wiszą poniżej linii cięcia. Na grzebień wystarczy nawinąć po kilkanaście włosów, tak aby łatwo je było wyciągnąć. Takie delikatne przerywanie tolerują prawie wszystkie konie (nawet te, które na widok grzebienia stosują teleportację albo podróże w czasie).
Przerzedzoną grzywę docinam do końca degażówkami, cały czas według schematu jak powyższej.

Krok piąty:
Ładne zdjęcie do pamiątkowego albumu 😉

IMG_7800 IMG_0392IMG_1476IMG_5993IMG_4812_IMG_4827IMG_3127IMG_7283

No to CIACH! 😉

7 comments

Skip to comment form

  1. Julia

    Quanta nawet nie wiesz jak Ci zazdroszczę tak obdarzonych grzywą koni. Mój może obdarować trzy konie w stajni i dalej będzie miał za dużo :( Próbowałam już taką metodą i nie chce zadziałać. Sam krok trzeci zajął u Nas ponad 30 min, a potem i tak trzeba było poświęcić minimum 40 min na przerywanie :/

    1. quanta

      Uhh, miałam takiego gagatka. Miał pełen komplet grzywy na lewą stronę, pełen komplet grzywy na prawą stronę i jeszcze równocześnie pełen komplet grzywy na irokeza.

      Lądował regularnie w kucykach i grzywa wyglądała „jakoś”. Poskromić się jej mi nie udało nigdy i nawet w kucykach żyła własnym życiem 😉

  2. Broszka

    a masz jakis pomysl na grzywe ktora wyglada jak siano kucykowe u duzego konia?

  3. Nelcia

    Quanta, a co robisz z grzywką?

    1. Ann

      Grzywkę można też delikatnie przyciąć nożyczkami. Ale z własnego doświadczenia, to raczej lepiej nie przerywać bo może się zrobić z ładnej grzywki tupecik 😉

    2. quanta

      Nie tykam 😉 Najbardziej podobają mi się długie i naturalne grzywki – Suchy ma piękną. Grzywki zostawiam same sobie, nie przycinam nic poza końcówkami i nawet za specjalnie ich nie czeszę (co najwyżej szczotką włosianą do sierści). Tylko Zombiemu przycinałam na równo, raz, że to bardzo ładnie dopełniało jego wizerunku matołka 😉 – a dwa, że miał tak gęstą grzywę, że bez przycinania włos sięgnąłby mu nozdrzy.

  4. Justyna

    Quanta mogę mieć pytanie w ogóle poza tematem? Jakiej długości bata używasz? Podobno na zawodach przepisowo można max 110cm mieć?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *