«

»

sty 27

Jak rozbujać konia w kłusie? Propozycja Suchara.

Jak rozbujać konia w kłusie? No właśnie – jak?

W przypadku Suchara najwyraźniej potrzebna jest do tego jedna solidna i siermiężna gleba jeźdźca 😆

Żółtego przywiozłam z łąki na początku listopada, dostał dwa miesiące na rozruch, odbudowanie mięśni i masy, złapanie kondycji i dopiero od stycznia działamy w czymś, co mogę nazwać treningiem. Doskonalimy podstawy, czy pracujemy przede wszystkim nad posłuszeństwem – skupieniem, i słuchaniem ręki, i słuchaniem nogi. Niezależnie od poziomu energii konia czy etapu danego treningu, bo przecież rozgrzewka ma być tak samo subordynowana jak właściwa praca 😉
IMG_7808
No i tak jakoś do tego słuchania nogi nie byłam przekonana. Sama reakcja na półparadę stała się ostatnimi czasy właśnie taka, jak bym chciała. Na łydkę Suchy odpowiadał wciąż za mało, wciąż za wolno, wciąż nie z taką siłą zadu, jaką mogłabym uznać za satysfakcjonującą. No więc standardowo w trakcie rozprężenia, po objechaniu kilku kółek hali kłusem na zmianę skracam sobie i rozjeżdżam chód, żeby testować pomoce. Te rozjechania takie sobie… Odstawiłam parę razy łydki od boków konia, co z reguły wystarcza, żeby mu przypomnieć o tej pomocy i wyczulić go na odpowiadanie. Suszi machnął uchem – dobra, dobra – i dalej został jakiś taki zaćmiony na nogę. Dotknęłam go zatem lekko ostrogą. Nie przejął się zupełnie. Dotknęłam go mocniej – znów brak reakcji. Odstawiłam zatem bardzo szybkim ruchem mocno na boki obydwie nogi i klepnęłam go z łoskotem z takiego odstawienia łydkami w bok.
Zareagował.
Wysadził takiego barana, że mogłabym chyba wymienić po drodze lotu żarówki w lampach na hali 😆 Ledwo wylądowaliśmy, to skubany poprawił. Zabrałam się z nim, ale koleżka rozkręcony zafundował mi trzeci barani skok. I czwarty – a dalej nie mogłam już za bardzo liczyć, bo sufit mignął mi przed oczami i srogo gruchnęłam o grunt :roll:
Koleżanka odłowiła Suchara, a ja pozbierałam się z piasku i zapakowałam na konia z powrotem. Suchy powiedział mi wtedy: „Dobra, wygrałaś. Nie chcę po raz kolejny ryzykować takich atrakcji. To ja się lepiej zajmę tym, o co mnie prosiłaś” – i od pierwszego kroku kłusa ruszył w zupełnie nowej równowadze, z wyraźnym odbiciem, szukając kadencji, skupiony i czujny na każde poruszenie palca u ręki jeźdźca, stopy, czy na minimalną chociażby zmianę równowagi.
Tak więc pojechaliśmy, nucąc obydwoje i pogwizdując kawałek „Home” by Edward Sharpe & The Magnetic Zeros (to zresztą jedna z moich ulubionych piosenek do jeżdżenia na rozprężenie!)

Suchy nie ma jeszcze wystarczającej siły, żeby naprawdę dobrze się trzymać w nowej równowadze, niekiedy się gubi, ale bardzo go bawi nowa umiejętność, sam chętnie proponuje wyraźne odbijanie się w górę. Ma złoty charakter, bo przecież mógłby uznać, że wcale nie wygrałam naszych negocjacji. Ba, gdyby przyjął, że to on jest górą, a jeszcze ma do dyspozycji doskonałą metodę pokazania mi, gdzie raki zimują? To bym dopiero miała przechlapane!

18 comments

Skip to comment form

  1. amnestria

    Aj! Aj! Aj! To moja piosenka jest ukochana! :-) Bardzo dobry post, ja mam wrażenie, że często sama się zacinam w tym „piłowaniu” konia, zamiast stopniować pomoce i czytelnie przekazywać, o co mi chodzi i czego wymagam. Dopiero trzy oddechy, przypominanie sobie, co mi zawsze mówiłaś (co zresztą jest logiczne, jasne i sensowne! więc nie wiem czemu o tym zapominam!) i zaczyna działać. A Sucharek to najwyraźniej złoty koń – nie tylko maścią :-)

  2. Klaudia

    Quanta, wrzucaj częściej filmiki z jazd!
    Super jest patrzeć na tych Twoich podopiecznych

    1. quanta

      Żebym to ja jeszcze miała kiedy robić filmy, by je tak sobie wrzucać 😉 W tym tygodniu jeden dzień zajęło mi spotkanie z architektami, inny – pół dnia firma budowlana, wyceny, koncepcje, potem 14-22ga etat w stajni, a ja mam jeszcze do tego swoją pracę za biurkiem :roll: Trochę kierat mi się zrobił.

  3. Emi

    Piosenka już mocno przeze mnie przerobiona, nawet długi czas była moim dzwonkiem :)

  4. Ann

    Ojj mój koń ma czasami takie dni :) Generalnie leniwy z niego dziad i chociaż zwykle kiedy raz dotknie się go ostrogą to jest „Dobra dobra ja już będę grzeczny” to czasami strzela baranki pod niebiosa. I tak kiedyś pomyślałam sobie, że wezmę go na taką dużą łączkę (8 hektarów) i pojeżdżę trochę z nim na dworze, to może się chłopak rozrusza. Rozruszał się. Po pierwszym zagalopowaniu zrobiłam dużo koło. Jeszcze jedno i jeszcze. A potem było z górki. Dotknęłam go lekko łydką i osiągnęłam prędkość ponaddźwiękową a oczy wręcz łzawiły mi od pędu :) I tak zamiast spokojnej lajtowej jazdy wyszło dobre 5 min dzikiego galopu i dobre 20 min uspokajania nafukanego konia. Dodam, że potem jeździłam na tej łące wieele razy i sytuacja powtórzyła się tylko raz. Podobnie było na naszych pierwszych zawodach WKKW. Ujeżdżenie przejechałam i było OK, koń nawet trochę potrzebował przypomnienia. Ale kiedy ruszyłam na krosie to klękajcie narody 😉 Jakimś cudem trafiłam w przeszkody i miałam chyba drugi czas. Nie dziwota.

  5. Ada

    Oj quanta, filmik wygląda jak w zwolnionym tempie! 😀

    1. quanta

      Docelowo w ujeżdżeniu w sumie właśnie do tego dążymy, żeby nasze konie wyglądały jak na slo-motion – albo pod wodą – ogólnie rzecz biorąc antygrawitacyjnie 😉 Czego oczywiście nie można mylić z opieszałością czy lenistwem, bo w takim slo-motion kryje się ponadprzeciętna energia.

  6. Riada

    Może to pytanie zabrzmi idiotycznie ale: co to jest kadencja w kłusie?

    1. quanta

      Dlaczego idiotycznie – normalne, początkujące pytanie :)
      Kadencja to nic innego jak harmonia, równowaga. Koń kłusujący w kadencji to koń, który sam się niesie, porusza się równym, niespieszącym, obszernym kłusem o wyraźnej fazie zawieszenia. Równowaga oznacza przesunięcie środka ciężkości konia w tył, dźwigający ciało zwierzęcia zad i lekki przód (bez kadencji koń dźwiga 60% swojej wagi na przednich nogach).

      1. Justyna

        To ja zadam też mega początkujące pytanie.. Jak osiągnąć taki kłus ! Quanta ! Dla mnie jesteś magikiem, znam twój blog niedługi czas, przeorałam wszystkie posty ^^

        1. quanta

          We wpisie jest film z lutego, z samych początków kłusa, który w którym koń miał nie tylko to, co natura dała, ale zaczynał brać to, co daje jeździec.
          W listopadzie Suchar kłusował już tak:

          Teraz jego kłus się jeszcze bardziej otworzył, ustabilizował, zyskał jeszcze większą moc, po prostu zaczyna być dorosły.

          Jak zrobić taki kłus? To jest wynik całego procesu treningowego, a nie coś, co się jednorazowo „robi”. Pracuje się nad tym, żeby wzmocnić koniowi zad, otworzyć i rozluźnić łopatki, mieć poprawne odpowiedzi na półparadę, kontrolować tylne nogi działaniem łydek i zmienić koniowi równowagę na tyle, żeby zaczął ją przejmować od jeźdźca – a potem wystarczy coraz bardziej dawać swój balans podczas jazdy w kłusie. Kłus jest naprawdę łatwo zmienić – nawet Skwarek nauczył się bujać w tym chodzie :)

          1. Justyna

            A tam, dalej twierdzę,że jesteś magikiem i masz nadprzyrodzone zdolności trenowania koni <3 Szkoda,że nie mam możliwości uczenia się od Ciebie (ale wazelina ^^) Cudny Suchar, uwielbiam go *.*

  7. Natalia

    Uwielbiam tą piosenkę :) Również proszę o częstsze filmy!

  8. Aleksandra

    A co zrobiłabyś gdyby mimo szybkiego przyłożenia łydek koń nadal nie reagował?

    1. quanta

      Pomyślałabym, że jest ciężko chory albo wręcz martwy 😐
      Nie ma takiej możliwości, żeby koń nie zareagował na szybkie odstawienie łydki. To działa na zasadzie nastraszenia go i najzwyklejszego odruchu – odsuwam się, uciekam. Podobnie, jeśli koniowi szybko machniesz ręką tuż przed głową – odsunie ją, zabierze, odskoczy, przymknie oczy – nie ma takiej opcji, żeby nie zareagował w ogóle. W przypadku łydki każdą pożądaną reakcję, albo nawet samo pomyślenie konia w kierunku pożądanej reakcji możemy nagrodzić.

  9. Klaudia

    Również zadam początkujące pytanie 😀
    Czy każdy koń jest w stanie się nauczyć ruchu w kadencji, czy może jednak ze względu na budowę jest to dla niektórych ras baaardzo ciężkie, wręcz niemożliwe? Na przykład chodzi mi tu o konie ciężkie – zimnokrwiste lub te prymitywne t.j koniki polskie, hucuły czy fiordy :)
    Nie zdarzyło mi się zobaczyć jeszcze (być może jestem do tyłu z „internetami”) zobaczyć hucułka czy ziemniaczka z tak elastycznym, lekkim ruchem w kłusie. Oczywistym jest, że genetyka ma tu spory swój udział, ale może jednak.. ^^

  10. Klaudia

    Czy każdy koń jest w stanie się nauczyć ruchu w kadencji, czy może jednak ze względu na budowę jest to dla niektórych ras baaardzo ciężkie, wręcz niemożliwe? Na przykład chodzi mi tu o konie ciężkie – zimnokrwiste lub te prymitywne t.j koniki polskie, hucuły czy fiordy :)
    Nie zdarzyło mi się zobaczyć jeszcze (być może jestem do tyłu z „internetami”) zobaczyć hucułka czy ziemniaczka z tak elastycznym, lekkim ruchem w kłusie. Oczywistym jest, że genetyka ma tu spory swój udział, ale może jednak.. ^^

    1. quanta

      Przecież kadencja w kłusie jest wynikiem treningu – do którego koń ma mieć odpowiednie predyspozycje psychiczne oraz fizyczne. To trochę tak, jakby się zastanawiać, jaka jest siła uciągu konia arabskiego i czy dałby on radę ruszyć na wozie tyle kilogramów, co clydesdale albo arden.
      Owszem, pracą można zrobić bardzo dużo, ale pytanie o sens i cel. Trening ma zawsze na celu rozwój naturalnych predyspozycji konia. Nie muszą one być bardzo wielkie (po w przepięknej kadencji potrafią pod siodłem poruszać się ślązaki czy arabki nawet), ale jednak muszą w ogóle istnieć u konia o danym typie budowy. Logiczne, że u konia w typie pociągowym czy prymitywnym predyspozycje szkoleniowe nie będą porównywalne z koniem w typie wierzchowym.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *