«

»

sty 04

Jak przytyć konia: metoda druga – musli kondycyjne

W ostatnie święta co nieco się rozchorowałam, co odrobinę przeszkodziło mi obchodzić je w tradycyjny sposób, czyli w bogatej tradycji kulinarnej 😉 Jednak w ramach wspomnień po wigilijnej kolacji powrócę do tematu jak przytyć konia.

Poszukując swego czasu metody na zaokrąglenie Skwara próbowałam dosłownie wszystkiego. Otrębów pszennych, otrębów ryżowych, pełnego ziarna jęczmienia i jęczmienia przetworzonego na granulat, śrutowanej kukurydzy, ziaren słonecznika, częstego podawania meszu, dodatku lucerny, dodatku większej ilości oleju, zwiększania ilości paszy treściwej, wprowadzenia do diety sianokiszonki i próby zastąpienia nią siana. Wszystkie te zabiegi po Skwarku spływały i albo nie dawały rezultatów wręcz żadnych, albo jedynie doraźną poprawę. Lepsza kondycja ulatywała w eter w tej samej chwili, jak tylko koń powracał do bardziej normalnej diety.

Tak jadają moje wyczynowce: poza owszem do każdego posiłku dostają sieczkę oraz kondycyjne musli:IMG_4197 IMG_4199
Wszystkie te metody typu tysiąc dodatków tak naprawdę najlepszy efekt mają na głowę właściciela. Wiadomo: przyjemnie jest czuć się troskliwą końską pańcią, gdy przygotowujemy pyszne papu: otręby z ziarnem słonecznika, na poprawę apetytu posypane aromatycznym zielem mięty i urozmaicone garścią rodzynek. Wszystko, co najlepsze, prawda?
No właśnie nie do końca.
Miksując masę składników na własną rękę niezwykle trudno będzie nam zbilansować i zrównoważyć końską dietę. Tymczasem to właśnie odpowiednie proporcje są kluczem do sukcesu. Koń nie potrzebuje diety urozmaiconej – owszem, potrzebuje bogatej i zrównoważonej, ale nie musi mieć jajecznicy na śniadanie, kotleta na obiad i kanapek na kolację. Odpowiednio zbilansowanym menu z pewnością się nie znudzi.

Najprostszą, najszybszą, najbardziej skuteczną i tak naprawdę najtańszą metodą na zbudowanie masy u konia jest podanie mu gotowej paszy kondycyjnej, która dostarczy składników niezbędnych dla powstania dodatniego bilansu energetycznego (czyli zapasu kalorii) i wsparcia rozwoju końskich mięśni. W końcu nie chodzi nam o to, żeby stworzyć konia grubasa, tylko sprawnego sportowca w optymalnej kondycji. Dla przykładu, konie ras zimnokrwistych tuczyło się onegdaj kukurydzą, która jako pasza wysokoenergetyczna dawała wprawdzie szybki i wyraźny przyrost masy, ale równocześnie sprawiała, że karmione nią zwierzaki były wyjątkowo mało wytrzymałe, słabe i mało wydajne w pracy (na przykład błyskawicznie się pociły). Działo się tak dlatego, że białko ziarna kukurydzy jest ubogie w aminokwasy egzogenne. Dla zdrowego utuczenia konia powinniśmy zatem zainteresować się nie tylko zawartością tłuszczy w paszy, ale również ilością i rodzajem aminokwasów, czyli białek, bo to one są budulcem sprawnych mięśni.

IMG_4200

Jeśli nasz koń regularnie pracuje pod siodłem, to wybierając musli kondycyjne powinniśmy skupić się na dwóch parametrach: ilości tłuszczu (oleju) oraz białka strawnego. Zawartość białka powinna wynosić 10% – lub więcej, a tłuszczu – 6%, lub więcej. Takie proporcje będą optymalne dla budowania i rozwoju masy mięśniowej.

Dobrej marce można bez problemu zaufać – pasze są zoptymalizowane dla przybierania masy i przetestowane pod kątem tego, czy rzeczywiście dają efekt. Producenci przez lata dobierają składniki i ich proporcje, zmieniając receptury tak, aby przynosiły jak najlepsze rezultaty. Mają oni do dyspozycji technologie, które nie będą osiągalne przy układaniu diety na własna rękę. Ziarno w dobrych paszach jest przeważnie mikronizowane. Poddane takiemu procesowi zboża są znacznie bardziej przyswajalne, a zawarta w nich skrobia staje się strawna i bezpieczna dla konia. Koń zjadając taką samą ilość zmikronizowanej gotowej paszy lub jęczmienia czy owsa prosto z targu wykorzysta znacznie więcej składników i związków odżywczych w gotowej paszy, niż surowym ziarnie nie poddanym żadnej obróbce. Zdecydowanie zdrowsze jest podanie np. 4kg gotowej paszy dziennie niż 6-7kg owsa, które dostarczą koniowi podobnych ilości składników odżywczych.

Zdjęcia dzięki uprzejmości re-voltowiczki: efekt samego poprawnego żywienia konia (bez pracy) w ciągu dwóch miesięcy. Efekt jest spektakularny – w użyciu kondycyjna pasza Hilight Improver:chudy1 chudy2 chudy4

A ile w ogóle trzeba podawać paszy, żeby w realnym czasie uzyskać zadowalający efekt?
Cóż, optymalne byłoby żywienie pełnoporcjowe, ale chyba niewiele osób jest w stanie taką opcję udźwignąć finansowo. Ja na przykład nie jestem – szczególnie przy tylu głodnych końskich paszczach… Wybieram zatem tylko takie musli, które nie ma w swoim składzie ziaren owsa. Przy dosypaniu owsa do takiej gotowej paszy nadal zachowamy jej budujące mięśnie działanie. Nie można się jednak łudzić, że pół miareczki musli raz dziennie zamieni folbluta z torów w nabitego, pulchniutkiego Valegro 😉 Zależnie od konia i tego, jak znaczna i szybka ma być zmiana jego kondycji, wymierne efekty osiągniemy podając 2-3 miarki paszy kondycyjnej dziennie, czyli ok.  1,6-2,5 kg musli. Miesięcznie zużycie to 2-3 worki paszy. Biorąc pod uwagę, że utrzymać dobrą kondycję u konia jest znacznie łatwiej, niż ją zbudować od podstaw, po dwóch lub trzech miesiącach podawanie większych ilości gotowej mieszanki nie będzie już koniecznie. Sensowniej jest zatem wydać te 200 zł na miesiąc i szybko cieszyć się zdrowym i pięknie wyglądającym koniem, niż odkarmiać konia jak najtaniej. Jeśli koń jest zbyt chudy, to w trakcie treningu nie będzie w stanie rozwinąć właściwej muskulatury (a dźwiganie jeźdźca jest wysiłkiem i koń musi być odpowiednio przygotowany i wystarczająco sprawny i silny, żeby radzić sobie ze stawianymi mu zadaniami, czyli – aby mógł progresować w treningu).

Końska micha De Luxe – mam kilka własnych owocujących co dwa lata jabłonek. Do jabłek podawanych koniom podchodzę z duża ostrożnością, ale te są świetne i całkiem bezpieczne: niezbyt słodkie, trudno psujące się i całkowicie ekologiczne. Od połowy września
aż do wczesnej zimy do każdego posiłku dodaję apetyczną przekąskę:
IMG_4201

Jeszcze taka dygresja na koniec. Najpowszechniejszym problemem żywieniowym, z jakim przeważnie mamy do czynienia, jest jak konia przytyć i jak poprawić jego kondycję. Fora zagraniczne są tymczasem pełne dyskusji, jak konia odchudzić. W czym leży różnica? W „rodzaju” koni, z których jedne doskonale wykorzystują pasze, a inne nie? Czy w opiece w pensjonatach, gdzie u nas – na szczęście już coraz rzadziej – pomysłowy właściciel stajni stara się zoptymalizować zyski przez zmniejszanie koniom racji żywnościowych? Czy może własnie w wykorzystywaniu gotowych mieszanek – musli i granulatów – w żywieniu koni? Kiedy co roku na wiosnę oglądam niemieckie przeglądy hodowlane i aukcje źrebiąt jestem pod ogromnym wrażeniem klaczy-matek. Niepracujące, karmiące potomstwo i wszystkie po kolei wyglądające fanstatycznie, praktycznie jak konie w stałym treningu. Kwestia pielęgnacji czy kwestia genów? Cieszę się przynajmniej, że moje chłopaki nie musiały by się teraz w zestawieniu z takimi kobyłkami wstydzić 😉

27 comments

Skip to comment form

  1. Dominika

    hilight to bardzo faja pasza! Odkarmiłam konia po kontuzji i wyglądała bardzo dobrze w zaledwie 2 miesiące. Mój aktualny rumak jadł besterly basic i wyglądał na nim całkiem fajne, ale niestety porzestał jeść pasze. Wybiera owies, a pasza zostaje, więc czeka mnie powrót do hilighta :)

  2. Ola

    Karmienie paszami to jedno, ale jeśli koń nie ma zapewnionej odpowiedniej ilości włókna (siano/trawa) to nie będzie wyglądał dobrze 😉 bo to pasza objętościowa jest podstawą diety. Niestety w wielu ośrodkach w PL jest często spotykane, że jeden balot siana dzielony jest na cztery konie…

    Ja karmie Show Improverem z Saracena, też polecam :)

    1. quanta

      Olu – o tym, czyli o bazie na paszach objętościowych – było w poprzednim moim wpisie jak przytyć konia :)

      1. Ola

        wiem wiem, czytam na bieżąco :) tak się odniosłam do tego, ze na zachodzie większość koni się odchudza.

  3. Milla

    Ja w sumie zawsze się zastanawiałam po co ludzie tak kombinują z tymi paszami.
    Do tej pory uczono mnie, że podstawą jest dobrze dobrana ilość siana i owsa, a jedyny spadek masy/mięśni można było zaobserwować przy przerwach w treningu (ewentualnie nieodpowiednim treningu)
    Do czasu, gdy nie zaczęłam widywać koni w złym stanie (albo po prostu, gdy sobie tego nie uświadomiłam).
    Wtedy faktycznie trzeba kombinować, szukać, sprawdzać. Nie mówiąc o tym, że trafiają się też konie wybredne, więc znowu ma się pod górkę 😉 Ale to tylko kwestia wyciągnięcia konia ze złego stanu.

    1. Milla

      Tylko albo i aż.
      Źle dobrałam słowa 😉

  4. Ania

    Ja myślę, że u nas, w Polsce, problem jest przede wszystkim w sianie. Bo jak się rozmawia z koniarzami, to niby wszyscy czają, że dostęp do siana ma być stały, tylko stajni, które by to faktycznie oferowały, ze świecą szukać… Przeważnie się żałuje i leci po kosztach, a ktoś wyżej już napisał, że objętościówka to podstawa diety i bez niej nie ma nic.

    Co do treściwych… Ja na przytycie swojego swego czasu też próbowałam najróżniejszych rzeczy, a fakt faktem ruszył dopiero przy połączeniu musli kondycyjne + wysłodki. Teraz już od dłuższego czasu nie mam u niego problemów z wagą, karmię go bez wydziwiania (niskoenergetyczna pasza i sieczka, zależnie od obciążenia pracą jeszcze owies) i ma się bardzo dobrze.

  5. Pamela

    Quanta a co sądzisz o EQUITOP MYOPLAST ? Widziałam na własne oczy spektakularny efekt ,ale czy zdrowy dla organizmu konia ?

  6. Marcjanna

    Mój koń będący wałachem stoi na 3 kilogramach highlight dziennie i widzę drgający tłuszczyk na zadzie,zaś ludzie pytają się czy nie jest ogierem 😉 naprawdę bardzo dobra pasza!

    1. quanta

      Moja znajoma trenerka kupiła ze średnich warunków dość zaniedbanego 3-latka. Kudłatego, z matową sierścią. Postawiła go w dobrej stajni, przywoziła różne pasze. Bez szczególnego efektu. Wzięła też pod rząd dla testu kilka razy „różowy worek”, który jej poleciłam… Dwa miesiące później przyszła do mnie opowiadając, że ma straszny problem, żeby znaleźć swojego konia na padoku. Po prostu go nie poznaje! Świeci się, ma krótką sierść, zaokrąglił się i wygląda teraz naprawdę dobrze. Nawet maść mu się zmieniła na ładniejszą 😉
      Takich przypadków, kiedy Improver zadziałał nadspodziewanie dobrze, znam z autopsji już kilka. Co w sumie jest ciekawe, bo ta pasza nie ma wcale szczególnie dużo tłuszczu (tylko 5,5%) i nie jest też specjalnie energetyczna.

  7. gllosia

    Bardzo ciekawe pytania na końcu, chętnie poznałabym na nie odpowiedź. Nie mam pojęcia jak jest za granicą, bo byłam tylko w jednej stajni, ale po tym co widzę w Polsce faktycznie problemem może być za mało siana i niestety to, że konie często dostają prawie taką samą porcję – czy jest gruby, czy wygląda dobrze, czy jest za chudy, czy stoi na słomie czy na trocinach, niemożliwe, żeby każdy potrzebował tyle samo. A kombinować lubią z treściwą, temu takie muesli, temu takie.. Nie zawsze jednak dobrze dobrane. Nie każdy się tym aż tak dogłębnie interesuje, stwierdzi, że dobra, znana firma, inni polecają, to na pewno będzie dobre. Znam też właściciela stajni, który sam robi paszę i jest z tego bardzo dumny. Dziwne tylko, że wszystkie jego sportowe konie jedzą to samo i tyle samo.. Efekt taki: jeden za chudy i nie może przytyć od ponad pół roku nic (!), drugi zdecydowanie za gruby i nie może zrzucić, reszta w miarę optymalnie. Za to każdy ma za dużo energii mimo codziennej godzinnej karuzeli i godzinnego treningu i jeszcze wyjścia na trawę 😉 Siana malutko.. Niestety ten pan uważa, że robiąc paszę od kilku lat jest w tym mistrzem i jego konie nie mogą być lepiej karmione. Hm..

    1. quanta

      Też mi się tak wydaje. Po pierwsze karmienie sianem „na plasterki” (też kiedyś stałam w tego typu stajni, będącej zresztą pod patronatem uznanej zawodniczki…), a po drugie kombinacja z wyrafinowanymi paszami i dodatkami, gdzie najskuteczniejsze są najprostsze metody. Jeśli nawet Skwaroga można trwale natłuszczyć, to jestem pewna, że nie ma koni nieuleczalnych chudzielców 😉

      1. gllosia

        No ja też w to nie wierzę 😉 Jeśli koń jest zdrowy, normalnie je i pracuje, a dalej jest szczypior, to dla mnie jest to sygnał, że ma źle dobrane żywienie albo kiepski trening albo jedno i drugie. A jeszcze jak go nosi i nawet po jeździe nie jest zmęczony, tym bardziej bym się zastanowiła, ale ludzie lubią być mądrzejsi 😉

  8. Malgosia

    A co to za sieczka na zdjeciu z tak dlugimi kawalkami? Cos z Baileysa?

    1. quanta

      Baileys Ultra Grass. Dla mnie rewelacyjna – 1000% bezpyłowa (ważne dla Skwarka), smaczna i bardzo ładnie pachnąca (ważne dla niejadków), a w dodatku bardzo wydajna (cztery konie przejadają mi miesięcznie worek, maks. półtora). O sieczkach będzie następny wpis o „tyciu konia”, czyli metoda numer trzy.

  9. Aga

    Czy jeśli jestem w stajni 4, 5 razy w tyg i wtedy koń dostawałby ode mnie dodatkowo wysłodki + musli to byłoby dobrze? W momencie np kiedy zachoruje, albo inny wypadek losowy sprawi, że nie bede mogła go wziąć do pracy i nie dostałby tej dodatkowej porcji jedzenia, to to miałoby ręce i nogi? Boje się, że jeśli stajenni dodawaliby mu sami musli a ja np nie mogłabym z nim pracować, to przesadze z ilością jedzenia :( najbardziej na świecie boje się ochwatu. wtedy to byłaby tylkoi wyłącznie moja wina :( JAk sobie radzicie z dodatkowym żywieniem w okresie kiedy nie możecie jeździć?

    1. quanta

      Moje konie są przyzwyczajone do zmian diety na bieżąco w zależności od ilości pracy. Tak są karmione na przykład konie w Niemczech. Mają swoją niedużą bazę – np. mieszanki jęczmienia i owsa – którą dostają każdego dnia. Jeśli nie pracowały – to nie mają już żadnej dodatkowej ilości paszy. Jeśli miały normalny trening – to ilość paszy jest zwiększana, czasem nawet o bardzo dużą ilość. Jeśli koń jest do takiego systemu przyzwyczajony, to można jest to całkiem bezpieczne rozwiązanie.
      Moje konie w dzień wolny dodają połowę swojej dawki paszy treściwej – następnego dnia jedzą już normalnie.

      1. Aga

        Dzięki! Teraz już nie będę się tak obawiać. Mój koniuch teraz w pensjonacie dostaje owies + powoli wprowadzany jęczmień. Narazie odstawiłam dodatkowe besterly basic ( a myślałam o zmianie na hilight improver) bo boje się że ogólna dawka jęczmienia będzie za duża. Dookoła lodowisko i nie da się jeździć a on w stępie chce odpalić mnie prosto w kosmos. Dodatki więc tak jak Wy będę dawać nadal w takim stopniu jak jeżdżę. Dziękuje! Quanta, nawet nie masz pojecia jak ja cenię twoja pracę przy tym blogu!

  10. Tazol

    Aga przez dłuższy czas też się borykałam z podobnymi problemami jak Ty tzn. nie mam możliwości bycia w stajni 7 dni w tygodniu choć bardzo bym chciała a już na 100% 3 x dziennie na każde karmienie… Jeszcze pół roku temu z moim wierzchowcem staliśmy w stajni, w której wszystko poza owsem trzeba było podawać samemu gdyż chęci ze strony właściciela i stajennych było zero aby do podstawowego posiłku dosypać cokolwiek dodatkowego.. Oby jak najmniej takich stajni se Wam trafiało. od nieco ponad pół roku jesteśmy w stajni, w której podawanie dodatkowo muesli, sieczki czy czegokolwiek innego nie stwarza najmniejszego problemu poza tym, że też miałam obiekcje czy będą to na pewno ilości, o które prosiłam. Koleżanka wynalazła fenomenalne i proste narzędzie pt. wiaderko z pokrywką firmy plast team koszt około 10-13 zł sztuka. Dostępne np w CASTORAMIE w 5 kolorach. obecnie jestem posiadaczką 6 szt, które podpisałam imieniem mojego rumaka i informacjami pt. śniadanie, obiad, kolacja. Dzięki temu prostemu rozwiązaniu jestem spokojna o ilości poszczególnych składników gdyż szykuję je sama a stajenny tylko wsypuje zawartość do żłoba :-) co wiecej mogę sobie pozwolić na niebycie w stajni bez obaw o żywienie.

    ponieważ nie mogę wrzucić fotki wiaderka to przesyłam link http://agddladomu24.pl/pl/wiadro-z-pokrywa-berry-10-l-kolor-mix.html?routesubject=wiadro-z-pokrywa-berry-10-l-kolor-mix

    1. quanta

      Dokładnie, wiaderka to najlepsze rozwiązanie. Ja swoim koniom szykuję zawsze wieczorem gotową michę (jak widać na powyższych zdjęciach) na każdy z posiłków na następny dzień. Stajenni dosypują owies i futrują konie sypiąc wiaderka do żłobu podczas karmienia.

    2. Aga

      Kolejna rzecz którą chetnie zastosuje! :)

  11. Agnieszka

    Ile miarek sieczki dziennie należy podawać, aby było widać zauważalny efekt? Ile dostają Twoje konie?

  12. mostek

    Jakie masz doswiadczenie w żywieniu zrebakow ;)?

  13. Karolina

    Mogłabyś rzucić okiem czy taka dieta jest w miarę sensowna? Dla klaczy 160 cm, 1/4 śląska, 3/4 małopolanka, za chuda – wygląda jak w przykładach skali BSC. Koń rekreacyjny, ostatnio w bardzo lekkiej pracy – głównie tereny z duża ilością popasów.
    Rano: musli fixkraft robust 1/2 miarki.
    Wieczorem: Marchew ~2 kg, wysłodki namoczone z 1 miarki suchych, Hilight 1/2 miarki, Trawokulki 1 szklanka.
    Miarki używamy 2 kg z yorka.
    Właśnie zmieniliśmy stajnię. Jest bardzo ładne siano, zakarmiane rano i wieczorem plus duża siatka na noc, konie dostają również siano na pastwisko.
    Nie wiem czy poczekać jeszcze z 2 tygodnie i zobaczyć na ile się poprawi na tej diecie i sianie (w poprzedniej siano było kiepskiej jakości i jak się okazało za małej ilości) czy od razu zwiększać dawki. Może sieczka dodatkowo? Nie chciałabym przekombinować z jedzeniem >< Przed linieniem dostanie jeszcze tradycyjnie makuch lniany.

  14. klaudia

    Mogłabyś napisać w jakich proporcjach podajesz to musli, sieczke i owies dla swoich koni? :)

  15. jola

    Dzień dobry . Mam pytanie czy pojawi się obiecany wpis o sieczkach ?
    Pozdrawiam serdecznie .

  16. martik

    Sama od siebei mogę Ci też polecić pasze mastersa. Są dosyć znane i maja bogatą ofertę

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *