«

»

sty 10

Jak kostnieją konie? I czy roczniaki mogą skorzystać z ujeżdżenia?

Czy roczniaki mogą skorzystać z ujeżdżenia? Co za idiotyczne pytanie!! – pomyślałam sobie oburzona. W dodatku autor tak zatytułowanego materiału szczyci się rezultatem treningu, lekcję dla roczniaków prowadził trener i jeździec o sporej renomie: Malcolm Holtshausen. Co taki facet tam robi? Odrabia treningi na źrebakach (?), zamiast rozgonić jeźdźców zamierzających wsiadać na końskie dzieci solidnym kijem?
Ale potem obejrzałam materiał filmowy i zamiast się zaperzać, zaczęłam myśleć nad odpowiedzią 😉

Jakkolwiek nie przepadam za wyścigami (przykro mi), to dystansując się od emocji trzeba stwierdzić takie fakty:
– pokazane na filmie roczniaki to już prawie dwulatki. Niezależnie od tego, czy po drodze otrzymają lekcje ujeżdżeniowe, czy nie – i tak zostaną zajeżdżone i za kilka miesięcy rozpoczną karierę na torach.
– ujeżdżeniowy trener może pomóc. Jak widać na filmie, wydłużył na trening jeźdźcom strzemiona, zwracał uwagę na niesienie przez nich dłoni, aby ich konie mogły rozluźnić się na kontakcie i starać się rozciągnąć plecy.
– na filmie widać kasztanka, który jest od siodłem od czterech tygodni. Niesamowity z niego dzieciaczek i mimo, że gorąco życzyłabym mu najbliższego roku na łące, to nie mogę powiedzieć, że przedstawia on ze swoim jeźdźcem jakiś tragiczny i godny potępienia obrazek. Kłusuje aktywnie, z dość swobodną szyją, wkraczając w ślad, nie boi się jeźdźca – chociaż daleko mu jednak do prawdziwego zaangażowania grzbietu czy rozluźnienia się, którym zachwyca się na filmie trenerka.
– trenerka wyścigowe podkreśla, że w im lepszej równowadze młode folbluty nauczą się we wstępnym szkoleniu pracować pod jeźdźcem, tym w lepszej będą się ścigać, a to może zapobiec występowaniu u nich kontuzji.

Czyli wyglądałoby, że na postawione w powyższym świetle pytanie – Czy roczniaki mogą skorzystać z ujeżdżenia? – trzeba by było odpowiedzieć, że tak, te konkretne roczniaki z filmu mogą skorzystać z ujeżdżenia. 😯

yearling
Czyli dwulatek pod siodłem to dobrze?

Co ciekawe, pojawia się coraz więcej badań dotyczących wcześnie rozpoczętego treningu wyścigowego, których rezultaty wykazują, że nie tylko nie jest on szkodliwy, ale wręcz przeciwnie, może mieć na konie całkiem dobry wpływ . U młodych koni pełnej krwi, które zaczęły trening w wieku 2 lat, zaobserwowano pozytywne zmiany adaptacyjne: poprawę gęstości kości (Firth 2005), zwiększenie grubości chrząstek stawowych (Firth and Rogers 2005), czy nawet mniejszy odsetek kontuzji ścięgien w późniejszej karierze (Smith et al. 1999). Kariera sportowa koni, które pojawiły się na torze, przeciętnie trwa dłużej niż u tych, które pierwsze starty odbywają jako trzy, lub pięciolatki (Knight and Thompson 2011). Stosunkowo nowe opracowania (Velie et al. 2012) wykazują, że ryzyko wycofania konia z wyścigów z uwagi na jego problemy zdrowotne maleje, gdy zaczyna on pracę jako koń dwuletni. Badacze z wydziału weterynarii Uniwersytetu w Sydney przeanalizowali kariery aż 115 000 koni wyścigowych w Australii na przestrzeni 10 lat. Bazując na tak ogromnej próbie potwierdziło się, że ryzyko kontuzji uniemożliwiającej starty w wyścigach malało wraz z wiekiem, w którym koń po raz pierwszy brał udział w biegu. Ryzyko przerwania kariery również zmniejszało się wraz ze wzrostem liczby startów w kategorii 1-2 lat, oraz ze wzrostem średniego dystansu biegu.

Wyglądało by zatem na to, że zamiast za wszelką cenę ograniczać wykorzystanie młodych koni do pracy, powinniśmy raczej zadbać o to, żeby optymalnie dopasować trening do możliwości układu mięśniowego oraz szkieletowego młodego konia. Prawidłowy trening może okazać się dobroczynny dla organizmu i wpłynąć na wytrzymałość i odporność aparatu ruchu.

ALE! Zanim przyklaśniemy pomysłowi ubierania w siodła dwulatki popatrzmy też na drugą stronę barykady.

Czyli dwulatek pod siodłem to niedobrze?

Kości młodych koni różnią się od kości koni dorosłych. U końskiego młodzika cały organizm ulega stałym przeobrażeniom. Ludzkie dziecko wymienia swoje zęby mleczne w w wieku 7-12 lat. To przecież maluchy z samych początków edukacji szkolnej:
8749116-dzieci-w-szkole-przy-tablicy-900-555
Nikt przy zdrowych zmysłach nie zagoniłby takiego szkraba do wymagającej fizycznie i psychicznie pracy, prawda? Tymczasem konie kończą wymieniać mleczaki w wieku 4,5 roku i dopiero pięciolatki mają komplet pełnego uzębienia. Czyli nasz koń-pięciolatek byłby nadal na etapie oglądania kreskówek, fiksacji na punkcie czekolady i czipsów, rzucania kredą na lekcji i pociągania koleżanek z klasy za warkocze…

Przenosząc analogię z zębów, na kości – koń również w trakcie dorastania „wymienia” swój mleczny szkielet na stały. Kości długie są zbudowane z chrząstki wzrostowej, nazywanej także płytką wzrostową. Kość rośnie w specyficzny sposób – tylko w na swoich końcach, właśnie tam, gdzie znajdują się chrzęstne płytki wzrostowe. Podczas wzrostu chrząstka ta ulega mineralizacji i stopniowo zmienia się w tkankę kostną. Dzieje się do momentu, kiedy kość osiągnie swoją ostateczna długość. Wtedy można przyjąć, że szkielet konia staje się „skostniały”, a co za tym idzie – dojrzały. Wytrzymały na tyle, że może być poddawany większym obciążeniom. Wymaganie pracy zbyt wcześnie prowadzi do uszkodzeń chrząstki wzrostowej (co może skutkować chociażby nierównomiernym wzrostem kości, krzywicą, czy nawet złamaniami lub podatnością na nie w przyszłości).

jak_kostnieja_konie

Koń kostnieje od dołu, do góry. Jako pierwsze zamykają się płytki wzrostowe kości dolnych partii nóg. Wzrost kości pęcinowej jest zakończony ok. 6-9 miesiąca życia, ale na przykład mineralizacja wszystkich kręgów kręgosłupa (w tym zarówno grzbietu, jak i szyi czy kręgosłupa lędźwiowego itd.) następuje między 5,5 a 6 rokiem życia konia. Ten proces trwa tym dłużej, im dłuższą szyję ma koń. o ogierów trzeba na kręgosłup doliczyć dodatkowe 6 miesięcy. Zatem u rosłego ogiera gorącokrwistej rasy lub półkrwi proces kostnienia kręgosłupa może zakończyć się nawet w ósmym roku jego życia!

Oczywiście nie oznacza to, ze do tego czasu należy wypuścić konia na łąkę i wyłącznie mu się przyglądać. Trzeba być jednak świadomym, że 6-7 latek dopiero zaczyna być dorosły, a od koni młodszych absolutnie nie możemy ani oczekiwać, ani wymagać ich pełnego potencjału.

Jak nie zwariować i wybrać złoty środek?

plytkaEtap procesu dojrzewania można na szczęście dokładnie oszacować. W tym celu niezbędne jest wykonanie jednego zdjęcia rtg okolicy nadgarstka konia. Pozwala ono sprawdzić, czy proces wzrostu kości promieniowej został już zakończony u danego osobnika, co następuje przeważnie między 24 a 30 miesiącem życia . Tkanka chrzęstna nie absorbuje promieni rentgenowskich tak jak tkanka kostna. U konia, który jeszcze rośnie, będzie widoczna na zdjęciu ciemna linia, „szpara” czy „pęknięcie” wzdłuż krawędzi kości. Na takiego konia trzeba jeszcze poczekać.

Przedstawione powyżej badanie jest bardzo przydatne, jeśli mamy młodego konia i planujemy go zajeżdżać. Dopasowanie treningu do indywidualnego tempa rozwoju konia pozwoli w przyszłości znacznie zmniejszyć ryzyko odniesienia kontuzji.

No to kiedy do roboty?

Moje konie mają wolne do trzeciego roku życia. Dzieciństwo to nie jest czas na naukę. Zakładanie kantarka, chodzenie na uwiązie, podawanie nóg, czyszczenie – to wszystko powinno być gładko wdrukowane już u sysaka / odsadka. Zapoznanie ze straszakami (folie, ręczniki, dziwne przedmioty, dziwne miejsca) można oczywiście od czasu do czasu z końskim młodzikiem zrobić – ale na pewno nie jako codzienna nudna rutyna i zawsze okraszone dużą dozą przysmaków i pieszczot, tak aby spędzanie czasu z człowiekiem było rozrywką i zabawą, a nie nauką. Lonżowanie przed trzecim rokiem uważam za całkowicie zbędne – chyba, że mamy ogiera i koniecznie musimy szykować go na korung 😉

Moim najbardziej dotąd modelowo poprowadzonym dotąd koniem jest Hendrix. Na trzecie urodziny (w kwietniu) dostał w prezencie kastrację – no cóż, jakoś tak wypadło – zamiast tortu i świeczek 😉 Tuż po zabiegu przeprowadził się z łąkowej do treningowej stajni. Przez miesiąc poznawał sprzęt, spacerował w ręku i mył się na myjce. Później zaczynał się lonżować i z końcem wakacji po raz pierwszy poczuł jeźdźca na grzbiecie. Całą jego „pracą” w tym czasie było wyłącznie nosicielstwo ludzkiego plecaka w ramach zabawy: krótko, wesoło, urozmaicenie. Dopiero późną jesienią / zimą zaczął swój wszechstronny trening – dużo galopu, dużo kawaletek, masa elastycznej gimnastyki. Kiedy minął pierwszy rok od zajazdki, praca została został z wszechstronnej ukierunkowana na ujeżdżeniową. Wtedy to jeździec po raz pierwszy siadł na hendriksowym grzbiecie pełnym siadem, ale nadal lekcje odbywały się nie więcej niż pięć razy w tygodniu i były raczej krótkie (stęp i 20 minut jazdy). Pierwsze faktyczne, trudniejsze wymagania zostały wprowadzone, kiedy koń miał 5,5 roku. Dopiero teraz, blisko szóstych urodzin zaczynamy od konia wymagać rzeczywistego wysiłku.
Ile to czasu trzeba czekać, zanim młody koń osiągnie swój pełniejszy potencjał fizyczny!

IMG_5372

ALE! 😉 Niezależnie od rozwoju fizycznego, pozostaje jeszcze rozwój psychiczny. Chociaż nawet gdybyśmy przyjęli, że wzrost i rozwój organizmu nie stanowi dla nas w ogóle żadnego wyznacznika, to i tak NIE ZDOŁAMY NICZEGO PRZYSPIESZYĆ W PRACY Z MŁODYM KONIEM. Tak samo, jak jego mięśnie, kości, ścięgna, stawy i więzadła musi urosnąć i dojrzeć jego umysł. I nie mam tu na myśli wyłącznie dobrej głowy, rozumianej jako zrównoważony temperament, odwaga, chęci do pracy. Musi rozwinąć się umiejętność koncentracji, nawyk do reakcji na działania człowieka, zdolność do wyciągania wniosków. Kiedy obserwujemy doświadczonego konia podczas treningu, czy na rozprężalni lub wchodzącego właśnie w szranki, mamy wrażenie, że koń doskonale wie „po co tu jest” w tej konkretnej chwili. Taką wprawę i porozumienie konia z jeźdźcem buduje się latami. Patrząc po moich dorosłych koniach (Skwarek, Zombie, Alpi, Suchar i teraz Cebulka) mogę ocenić, że dopiero 7-my rok życia był dla nich przełomowy, jeśli chodzi o dojrzałość mentalną w pracy pod siodłem. Wtedy dopiero zaczynało się czuć ich prawdziwy temperament i faktyczna osobowość, nie zafałszowaną przez młodzieńcze fantazje 😉

Ten wybuchowy i trudny do opanowania jako 4-, 5- latek w szóstym roku życia zaczął się ustatkowywać, aby finalnie, jako dorosły koń okazać się wierzchowcem, na którym naprawdę można polegać, świetnie sprawdzający się jako kompan podczas spaceru w lesie i zdecydowanie bardziej podszyty leniwcem, niż nawiedzony przez demony 😉
IMG_3778_ IMG_3779

Decyzję o tym, kiedy należałoby rozpoczynać pracę z młodym koniem, pozostawiam każdemu do osobistego rozpatrzenia. Na pewno trzy lata to dolna granica dla pierwszych prób wsiadania na koński grzbiet. Dalej jednak kluczowy będzie rozsądne i odpowiednie obciążenie pracą, które w umiejętny sposób doprowadzi do rozwoju sprawności, wydolności i umysłowości młodego konia.

22 comments

Skip to comment form

  1. staramaleńka

    Dzięki za świetny tekst i odważny przy okazji (no bo teraz przecież wystarczy przeczytać sam tytuł, żeby wyszło na jaw, że jeździsz na źrebakach, w dodatku w siodle i w dodatku z okropnym metalowym wędzidłem – hahaha).
    Bardzo ciekawe informacje – bo w tym temacie znalezienie „złotego środka” ma ogromny wpływ na zdrowie konia. Jak zwykle przesada w jakąkolwiek stronę jest najzwyczajniej w świecie szkodliwa. Sama nie jestem zwolenniczką zbyt wczesnego ładowania się na koński grzbiet, a mam wrażenie, że u nas dużo koni zaczyna pracę „bo już duże” (dotyczy to zwykle „nieprofesjonalnych” stajni). Nie wiem jak jest w wielkim zachodnim świecie – więc nie będę silić się na porównania. Z drugiej strony, nie zapomnę jak zostałam karczemnie potępiona, za to że w ogóle skaczę na 4,5 latku, bo gdybym myślała o zdrowiu konia i jego kręgosłupie, a nie własnej przyjemności to w życiu bym tak nie zrobiła. Na nic nie pomogły tłumaczenia, że mój wielki trening to jazda 4 x w tygodniu, skoki najwyżej 1 x tyg lub rzadziej, a szalona wysokość przeszkód dochodzi do 50 cm 😉

    1. quanta

      Takie było założenie, żeby zahaczyć o kontrowersje, szczególnie dla tych, którzy nie myślą i nie czytają, a lubią się ekscytować i hejtować w internecie 😉
      Uszatego wyciągnę z boksu w 2020 i wtedy zobaczę, co dalej 😆

      1. sumire

        I w ten sposób, tym ostatnim zdaniem, dałaś osobom czytającym po łebkach i bez zrozumienia kolejny powód do zbierania szczęki z ziemi – znaczy przez najbliższe dwa lata nie będziesz wypuszczać źrebaka z boksu, brak ruchu, padoku, cztery nogi do podłogi, zgroza! 😉

        1. quanta

          No przecież _sportowe_ konie stoją tylko w boksach! 😉

    2. Ann

      Czytałam kiedyś badania, że przy skokach do chyba 60 cm siły działające na nogi konia są porównywalne do tych, kiedy galopuje lub bryka. Jeśli znajdę, to postaram się tu podlinkować.

  2. W

    Mojego młodziaka zaczęłam „lonżować” na kantarze w wieku 2,7 miesięcy zaraz po kastracji. Również dużo zabaw typu koce, zakładanie czapraka, piłka, stawanie obok na schodkach do wsiadania. Następnie przyjął kiełzno i miesiąc później pas do lonżowania, a trochę później siodło. Pierwszy raz wsiadłam po jego 3 urodzinach na może 4 „jazdy” po kilkanaście minut, po czym został odstawiony na ok. 2 miesiące. W sezonie jeździliśmy regularnie 3 razy w tygodniu, a września miał przerwę, a teraz chodzi na pojedyncze jazdy ok 2 razy w tygodniu, z powodu braku czasu :(
    Ps. Może dodasz post o motywacji? Jak to robisz, że cały czas trenujesz? Jak zwalczyć niechęć lub lenistwo do pracy z koniem i jak nie szukać wymówek? Wydaje mi się, że taki post przyda się wielu osobom :)

    1. Ada

      Post o motywacji to chyba coś, co każdemu by miło się przeczytało. Bo przez pierwsze lata posiadania konia była u mnie euforia, później zderzenie z rzeczywistością i szukanie dobrego trenera, a potem choroba konia i związane z tym problemy finansowe.. kiedy koń pozbierał się do kupy, nadeszła zima bez hali i nawet trenerowi nie chce się do nas dojeżdżać, kiedy nie można w pełni pracować.. i kombinuję i dumam sama co robić, żeby przetrwać ten okres psychicznie i kondycyjnie u konia…

    2. quanta

      Dla mnie motywacją są rezultaty systematycznej pracy. To, że z tygodnia na tydzień mam innego konia. Zainspirowana filmem z facebooka zaraz na początku stycznia zaproponowałam Cebuli zrobienie dwóch lotnych co dwa tempa. Zrobiła z łatwością. W takim razie pojechałam sobie przekątną całą z takimi zmianami – wow, nie wiedziałam, że moja klacz to potrafi :) Śmieję się z niej, że to w ramach noworocznego postanowienia „Nowy rok, nowa ja: 😆
      Postępy są naprawdę super motywujące, aż trudno się doczekać kolejnego dnia, kiedy możemy znowu wsiąść i okryć coś nowego. To inspiruje i daje kopa do pracy.

      Natomiast zimowy sezon bez odpowiedniego zaplecza trudno jest przeskoczyć :( Sama jestem ekstremalnie ciepłolubna, wczoraj dwa treningi poprowadzone z ziemi i potem ledwie-ledwie zapakowałam się skostniała na Cebulę. Przyznaję się bez bicia, że z zimą bym przegrała – dlatego swoją stajnię stawiam totalnie mrozoodporną… Brr :(

  3. Marta

    Hendrix ma już prawie 6 lat!? O_o Kiedy to zleciało!
    Wpis świetny, fajnie poruszony temat wyścigów i pracy dwulatków.
    Zgadzam się, że w pracy z młodymi końmi nie ma co się śpieszyć. W końcu chcemy mieć zdrowego, pełnego energii konia na długie lata. Cierpliwość w końcu jest cnotą 😉
    Zombie jest niesamowity, czy widzisz wpływ późniejszej kastracji na niego? (Dobrze kojarzę, że Zombi był ogierem dłużej?)

    1. quanta

      Prawda, że zleciało? 0_o
      A Zombie odczuł wyłącznie pozytywny wpływ kastracji na charakter. Ogierem był do piątego roku życia (mój Skwarek został wałachem rok później). Wątrobiany stał wtedy w treningu w Niemczech i sprawiał masę ogierzych problemów, o których to jego jeździec nie chciał mnie informować, bo założył, że jestem szczególnie nakręcona, żeby koniecznie mieć ogiera. Więc na co dzień męczył się sam z napakowanym testosteronem bydlakiem. Ja zakładałam z kolei, że ponieważ nie otrzymuję żadnych sygnałów o tym, że Zombie-ogier jest jurny czy problemowy, to widać ciapa z niego i póki co niech sobie dalej nosi nabiał. Błędne koło 😉 Na szczęście w końcu się dogadaliśmy 😆 Do Polski przyjechał już jako wałach, ale i tak z całym szeregiem problemów behawioralnych.

  4. Vissenna

    Bardzo fajny wpis! Zloty srodek to podstawa. Ale nadal niezmiennie bawi mnie argument „do wyscigow zajezdza sie dwulatki to ja zajedze mojego sp w tym samym wieku”. Konie wyscigowe poddawane treningowi sa jezdzone przez lekkich jezdzcow na prostej biezni z dlugimi zakretami a sam czas ppracy pod siodlem jest krotki…

    1. quanta

      Tak, i jeśli 20% tych młodych wyścigowców będzie spisanych na straty, to już niestety nikogo personalnie nie martwi :( No cóż, świata nie zbawimy, ale żeby dobrowolnie swojemu koniowi fundować na samym starcie 20% szans na przegraną – nigdy tego nie zrozumiem.

    2. Ann

      Zresztą dwuletnie folbluty wyglądają też zupełnie inaczej niż dwuletnie konie sportowe i mają też trochę inną głowę. Rożne rasy koni różnie dorastają i ostatnio widziałam pod siodłem hucuła, który wyglądał dosłownie jak źrebak. Ale ma 3 lata więc już można zajeżdżać. Oczywiście jeździec też o 20 kg za ciężki.

  5. Kinga

    Bardzo fajna grafika, warta zapamiętania 😉 Jakoś nigdy nie rozumiałam powszechnej mody aby jak najszybciej zaczynać pracę z końmi. Mieszkam na wsi więc tutaj niestety modne jest szybkie zaczynanie pracy końmi, bo są słabsze i bardziej posłuszne. Błędne koło :c

    1. quanta

      To chyba nie o tyle kwestia mody, co pieniędzy. Na całym świecie – szybciej zajeżdżony koń, to szybciej użytkowany koń, albo szybciej sprzedany koń.

  6. Daria

    Dzięki za wpis ♡
    Co do zrebakow pod siodłem, to mimo iż rozumiem argumenty w przytoczonym przypadku to dla mnie to jest znęcanie się i nic tego nie zmieni. Folbluty oczywiście dojrzewają szybciej, ale półtora roczne dzieci pod siodłem to dramat.. Tak samo jak dwulatki sp. Mam trzylatke, czysty holsztyn, z wygladu jeszcze totalny dzieciak, dla mnie nie nadaje się do roboty jeszcze i nie rozumiem zdziwienia wszystkich naokoło dlaczego ciągle ma dzieciństwo. Byłam bardzo ciekawa jak Ty planujesz swoim wejście w dorosłe życie. Z drugiej strony są konkursy dla młodych koni, I też zastanawiam się jak te dwie rzeczy pogodzic – wystarczająco długie dzieciństwo i przygotowanie do startów. W ujezdzeniu jakoś tak łatwiej, skoki jednak mają konkretne wymagania i wychodzi na to że dla dobra konia warto sobie trochę odpuścić.

    1. quanta

      Skoki to jest jednak inny sport, inne obciążenia i poprowadzenie konia w tej dyscyplinie bez kontuzji naprawdę nie jest łatwe. Rozmawiałam kiedyś z jednym ze znanych polskich zawodników w skokach i sam on utyskiwał, że ile ujeżdżeniowego 10-latka można znaleźć z bardzo dobrym TUV, to skoczków bez zarzutu w tym wieku już praktycznie nie ma. Ujeżdżeniowe czempionaty czterolatków to jest praktycznie zabawa – kłus po przekątnej, kółko w galopie, do domu. Skokowe czterolatki mają do pokonania metrowy parkur z szerokim double barrem 110 wys./120 szer. 5-latkom w ujeżdżeniu dochodzą kontrgalopy i poszerzenia kłusa, w skokach parkur 115-120 cm z jedną przeszkodą wyższą (w życiu bym czegoś takiego nie pojechała sama…)., 6-latki dresażowe robią lotną i pół 10-metrowego koła w kłusie, skoczki śmigają już w finale niebagatelny parkur 130 cm. Takie obciążenia to przecież nie tylko sam start – ale i trening, i eliminacje.

  7. ST

    Nie mogę się doczekać posta o klinice z Peterem Hollerem, liczę na obszerną relację! :)
    Btw, szkoda, że zamknięta dla słuchaczy.

  8. Sara

    Quanta! Jest szansa na jakieś treningi u ciebie? Twoj blog niezwykle motywuje i skłania do refleksji, super piszesz i przekazujesz swoją niemałą wiedzę. Dzięki tobie uświadomiłam sobie jak wielką moc mają ręce… jednak pracy jeszcze niezliczona ilość.

    1. quanta

      Hej :) Tak, jak najbardziej, szczególnie u mnie w stajni – a przeprowadzka już w zasadzie za chwilę 😉

      1. Sara

        Oo muzyka dla moich uszu (konia chyba tez), a będziesz miała noclegi? Gdzie dokładnie twoja stajnia jest? Cenę rozumiem napiszesz na priv

        1. quanta

          Mamy w planach miejsce na zatrzymanie się, a sama stajnia jest zlokalizowana 30 minut jazdy autem na zachód od Warszawy. Szczegóły będę wkrótce, muszę wreszcie mieć czas zrobić logo…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *