«

»

sie 01

Henk Van Bergen: Transitions: The Secret to Balanced Riding, część I

Serwis Dressage Today odświeżył ostatnio artykuł „Transitions: The Secret to Balanced Riding” autorstwa holenderskiego trenera Henka van Bergena (szkoleniowca m.in. kadr olimpijskich w Danii, Wielkiej Brytanii oraz Japonii). Ponieważ jest to jeden z lepiej omawiających kwestię równowagi konia pod siodłem tekstów, spróbuję go trochę przybliżyć.
Artykuł jest długi, zatem aby się go lepiej czytało, pozwolę sobie podzielić go na trzy logiczne części. W pierwszej dowiemy się, po co w ogóle jeździć przejścia i jak one wpływają na równowagę, w drugiej – poznamy jedna z najlepszych definicji półparady, jaką do tej pory przelano na papier, a także poczytamy o tym, co półparady powinny „robić” w przejściach. Trzecia część to przede wszystkim podręcznik gotowych rozwiązań na dziewięć najczęściej pojawiających się problemów związanych z przejściami.

Zapraszam do czytania, bo dawka dostępnej wiedzy jest ogromna i nie kosztuje nic, poza koniecznością znalezienia wolnej chwili na przeczytanie i zastanowienie się nad treścią.

Za: https://dressagetoday.com/learn-by-levels/transitions_balanced_riding.

O tym, jak przejścia rozwijają równowagę, siłę i rozumienie pomocy
u ujeżdżeniowych koni

Trener van Bergen rozpoczyna od poruszenia kwestii równowagi. Niezależnie od dyscypliny, najlepsi jeźdźcy na świecie mają wyjątkowe wyczucie równowagi. Oczywiście, równowaga konia wyścigowego, czy wkkwisty jest całkowicie odmienna od równowagi konia ujeżdżeniowego, ale jest kluczowa w każdym sporcie jeździeckim. Odnalezienie równowagi jest największym sekretem doskonałego jeździectwa.

Henk 200Henk van Bergen podkreśla fakt, że jeździec, który nigdy nie doświadczył jazdy w równowadze nie będzie odczuwał jej braku. Może wesoło i radośnie podróżować na końskim grzbiecie, ale tak naprawdę jest jak kierowca starego, mocno wyeksploatowanego samochodu, który nie zwraca uwagi na dziwny stukot podczas jazdy, bo prowadzenie takiego auta jest niemalże orkiestrą dziwnych dźwięków, trzasków, skrzypów i stukotów. To po prostu jeden z takich typowych odgłosów. Gdyby jednak taki dziwny stukot usłyszał kierowca nowego Mercedesa, to natychmiast zawróciłby do garażu i skontaktował się z mechanikiem. Analogicznie, jeśli wiesz, jakie to jest uczucie siedzieć na zbalansowanym, dobrze wytrenowanym koniu, to jazdę na koniu bez równowagi, źle wyszkolonym odbierzesz niemalże jako karę…

Jak czytamy dalej w artykule Dressage Today, podstawowym i zasadniczym ćwiczeniem poprawiającym równowagę konia i rozwijającym jego zdolność do zebrania – są przejścia. Naturalnie, koń dźwiga większą część wagi swojego ciała na przednich nogach. Jeśli zatem na jego grzbiet wdrapie się jeździec i będzie jechał stępem na całkowicie długich wodzach, to wówczas co najmniej 60% całkowitej wagi konia znajduje się na przodzie. Jest to zupełnie naturalna równowaga, taki etap pracy pod siodłem jest zupełnie normalny i nie należy upatrywać w nim niczego złego. Jeśli jednak ruszymy kłusem czy galopem, obciążenie przednich nóg dodatkowo wzrośnie, a takiej sytuacji chcielibyśmy już zdecydowanie uniknąć.
Trener podpowiada, że równowagę ujeżdżeniowego konia możemy poprawić przejściami, półparadami i odpowiednio dobranymi ćwiczeniami. Stopniowo, krok po kroku, równowaga w ruchu zmienia się z 60% wagi na przednich nogach na rozłożenie ciężaru 50/50% na przednie i tylne kończyny, aż finalnie do osiągnięcia sposobności do dźwigania większej wagi na zadnich nogach, niż przednich. Rozwinięcie równowagi i zdolności do pracy w zebraniu – taki jest cel ujeżdżenia.

Zawsze warto rozwijać się, uczyć nowych rzeczy i inwestować w siebie – dla mojej polnej Fugu zaplanowałam dwie ciekawe kliniki kolejno w sierpniu i wrześniu 😉
IMG_3803_

Henk van Bergen wskazuje jednak, że poprawianie równowagi u konia wymaga dobrych przejść i przestrzega przed przejściami robionymi w nieprawidłowy sposób. Wykonywane „na przodzie” mogą mieć odwrotny, niż zamierzony, skutek i sprawić, że koń zrobi się ciężki przodem.
Prawidłowo jeżdżone przejścia mają do osiągnięcia trzy zadania:
– po pierwsze, pomagają zrozumieć koniowi pomoce wysyłające go naprzód oraz wycofujące go (to nasze bazowe „come and go” – come back and go forward)
– po drugie, czynią konia silniejszym fizycznie, rozbudowując jego muskulaturę,
– po trzecie, rozwijają równowagę umożliwiając niesienie większej wagi na tylnych nogach bez utraty dążności naprzód.

Na szczęście czytając artykuł dalej znajdujemy bardzo szerokie rozwinięcie tych trzech powyższych kwestii, a trener stara się przybliżyć JAK robić dobre i wartościowo treningowo przejścia.

Przejścia dla lepszego rozumienia pomocy

Wielu szkoleniowców obrazuje komunikację z koniem za pomocą dialogu dwójki ludzi. Jeśli mówią oni tym samym językiem, porozumieją się bez trudu. Jeśli jeden z nich wydaje polecenia po chińsku z dialektem kantońskim, a drugi odpowiada po norwesku, nie ma szans na zrozumienie się. Ludzie zaczynają wtedy intuicyjnie mówić głośniej, mając fałszywe poczucie, że kiedy zaczynają krzyczeć, to wówczas inni nie tylko ich słuchają, ale też lepiej rozumieją. Ten sam mechanizm ma miejsce, kiedy nie działa nasza komunikacja z koniem. Zaczynamy „mówić głośniej”: coraz więcej cisnąć nogą, kopać, coraz bardziej ciągnąć za wodze, licząc na to, że koń nas zrozumie.

To jest karygodny błąd, ponieważ początkowo jeździec i koń mówią zupełnie innym językiem. Młody koń musi poznać działanie pomocy i zrozumieć, jakich oczekujemy od niego reakcji (I dlatego sama nie przepadam na nauką z bazowych książek jeździeckich, w których wykonujemy półparady i koń na nie odpowiada –> jeśli koń nie został wcześniej prawidłowo przygotowany i wyszkolony, to tak nie działa! „Użyj wewnętrznej wodzy, aby rozluźnić konia” – a skąd ten biedny koń ma wymyślić, że to tak działa? On przecież nie czytał podręcznika i nie wie, że wodza go zgina i rozluźnia, za to czuje się dziwnie i nie zawsze komfortowo w dziwacznej dla niego sytuacji, co może skończyć się tym, że używamy wewnętrznej wodzy nie by rozluźnić, tylko by zirytować i usztywnić konia. Jak sobie z tym ma poradzić niedoświadczony jeździec? Q.) Jeśli sami nie posiadamy odpowiedniego doświadczenia ani umiejętności, musimy pracować z koniem pod okiem trenera, który będzie w stanie nauczyć wierzchowca pojmowania pomocy popędzających oraz wstrzymujących (go forward and come back). To właśnie subtelna gra pomiędzy wyjściem naprzód, a wycofaniem stworzy nową równowagę u konia pracującego pod siodłem, a dodatkowo rozwinie u niego posłuszeństwo oraz skupienie na pracy.

Kto wie, może i z tym kolegą będę miała okazję pojechać jakieś ciekawe szkolenia?IMG_9523

Wystarczy jedynie, że jeździec wyszkolonego konia użyje prawidłowych pomocy, a koń odpowie w prawidłowy sposób. Dzieje się tak dlatego, że rozumie język jeźdźca i przekazywaną mu wiadomość. Stąd też młody czy nieujeżdżony koń zawsze wymaga znacznie lepszego jeźdźca, niż koń doświadczony. Młody koń musi otrzymać podstawy języka komunikacji z jeźdźcem, aby mógł go zrozumieć w przyszłości.
Dobry jeździec kieruje się swoim wyczuciem i jest w stanie rozróżnić, kiedy koń nie rozumie pomocy, a kiedy ich nie akceptuje bądź nie chce odpowiedzieć. Tylko taka osoba może wartościowo trenować konia, stopniowo powiększając bazę tego, co koń rozumie. W prawidłowo zaplanowanym planie treningowym koń powinien pracować w 75% nad tym, co już zna i co jest dla niego łatwe, a 25% stawianych mu zadań może być stosunkowo świeżych i nowych. Szkolenie powinno być zróżnicowane, aby nie stało się nudnym dla konia, a czasami może być również trudne – ale nigdy nie może być zbyt trudne. Wprowadzane nowe elementy zaciekawiają konia i utrzymują jego uwagę i koncentrację. Henk van Bergen zwraca uwagę, że przejścia nad którymi pracujemy powinny być bardzo urozmaicone, tak by angażowały konia nie tylko fizycznie, ale i psychicznie.

Z galopu do kłusa i z kłusa do galopu

W czasie przejścia z galopu do kłusa zasady przygotowania i wykonania przejścia są dokładnie takie same jak w przejściu z kłusa do stępa. Pierwszym jego momentem jest skrócenie foule, na etapie nauki najlepiej wykonywane na kole. Kiedy skrócimy skok galopu nie powinniśmy od razu pozwalać koniowi rozpaść się do kłusa, tylko wymagać uczciwego pozostania na pomocach i przepuszczalnym kontakcie oraz czekania na wyraźną pomoc sugerującą wykonanie przejścia. Te skrócone kroki galopu przed przejściem do kłusa wykorzystujemy jako ćwiczenie gimnastyczne, które poprawi galop zebrany.

Jak zdradza Henk, sam poprawia gładkość i płynność przejść myśląc o prędkości każdego chodu: jeśli normalny galop konia to ok. 11 km/h, a normalny kłus ok. 8km/h, to staraj się zwolnić galop przed przejściem do 8km/h, co będzie formą zebrania. Wykonane przejście będzie płynne i łagodne, ponieważ koń będzie poruszał się z dokładnie taką prędkością jak w nowym chodzie.
Gdy koń zbyt szybko „wpadnie” w kłus, to oznacza, że nie akceptuje pomocy wstrzymujących, które mają skrócić i zwolnić galop. Być może utrzymanie krótszych foule jest dla niego za trudne. Jeśli to jest przyczyną, należałoby skrócić czas oczekiwania przed przejściem, akceptując nawet delikatne skrócenie galopu i przejście do nieco szybszego kłusa, niż oczekujemy. W tym wypadku nie należy oczekiwać tego, co jest idealne, tylko co jest możliwe do wykonania dla twojego konia. Jeśli jednak uważasz, że będzie on w stanie skrócić galop, powinieneś nalegać, żeby utrzymał przez chwilę zebranie.
Sama uwielbiam wykorzystywać w pracy to przejście, szczególnie na środku przekątnej. Pierwsze kroki kłusa po galopie przy dobrze wykonanym przejściu są zawsze otwarte, obszerne i w dobrej równowadze. Pomagają pokazać koniowi, że tak właśnie można pracować i w ten sposób poruszać się pod jeźdźcem. Na bazie takich małych końskich „okryć” buduje się w czasem super sprawnego, gibkiego i efektownie prezentującego się ujeżdżeniowego konia.

Dla Suchego przejścia nie są łatwe, do tych w dół trzeba przyspieszać potężny, ale zbyt zamaszysty zad, podobnie jak w przejściach w górę, które dodatkowo komplikuje sposobność wybuchu. Poprawiać i udoskonalać przejścia będziemy zatem zapewne całe życie…
IMG_0016

Przejście w górę, z kłusa do galopu wymaga, by galop był tej samej prędkości, jak kłus. Zaleceniem trenera jest zatem skupienie się na tym, by pierwsze foule galopu było wykonane z bardzo aktywnym zadem. To oznacza nieco większe zebranie, niż koń wykonuje z łatwością. Taka praca przyspieszy zad i przygotowanie galopu przed przejściem w efekcie zaowocuje poprawą jakości tego chodu (sprężysty galop z wyraźną dążnością naprzód).
W tym przejściu warto od początku pilnować, aby koń wykonywał je prosto przed siebie. Skrzywiony koń (a większość naszych wierzchowców jest krzywych) będzie w przejściu wpadał zadem, chował wewnętrzną łopatkę przed siebie, krzywił nos lub wpychał się kłodą na łydkę. Krzywe przejście zawsze da krzywy galop, ale jeśli dołożymy starań, aby było proste, to koń kilka foule ma szanse wykonać kilka foule poprawnego galopu bez krzywienia się. To w ten sposób można z czasem poprawić końskie mankamenty – Q.

Całość artykułu w każdej chwili do przeczytania na: https://dressagetoday.com/learn-by-levels/transitions_balanced_riding.

Całkiem ładną pracę nad przejściami metodą opisaną w powyższym artykule możemy obejrzeć tutaj (i warto zwrócić uwagę, że to jest trening, nauka, nie pokazowy obrazek, i nie wszystko działa zawsze doskonale i idealnie). W ciągu siedmiu minut jazdy powinniśmy na treningu wykonywać podobną ilość przejść, skróceń i poszerzeń, a jeśli wygląda to inaczej, to warto zastanowić się, czy jazda nie jet tylko pustym „nabijaniem” kilometrów:

18 comments

1 ping

Skip to comment form

  1. xymena

    Niezwykle wartościowy tekst. Pochłonęłam z ogromną radością, dzięki za niego!

    1. quanta

      Mi również się podobał – a dwie kolejne części będą jeszcze lepsze do czytania :)

  2. ST

    Super tekst, czekam na następną część. :)
    Zdradzisz nam, jakie kliniki czekają Twoje konie? 😉

    1. quanta

      W przyszłym tygodniu I. Bemelmans w Golden Dream w Łodzi, a na samym początku września „Metoda Valency” w SKJ Bajardo 😉

  3. FurryaMouse

    Link do artykułu prowadzi do strony 404. Myślałam ,że to przez kropkę w adresie ale po jej usunięciu dalej jest 404

    1. quanta

      To jednak przez kropkę w adresie – na samym górze wpisu był też identyczny link, działający. Tak czy inaczej już poprawione 😉

  4. staramaleńka

    Quanta czytasz mi w myślach… Właśnie miałam prosić o więcej przykładów na dobre przejścia i come&go. A czy come&go to to samo co skrócenia i poszerzenia? Na logikę wydaje mi się, że tak, ale ponieważ małe rzeczy czynią w jeździectwie dużą różnicę to dopytuję 😉

    1. quanta

      Come and go to reakcje na pomoce, inaczej hamulec i gaz. Możesz ich użyć w skróceniach i dodaniach, ale w zatrzymaniach, przejściach – wszędzie, gdzie tylko potrzeba, bo to jest podstawa procesu ujeżdżenia konia.

  5. Kinga

    Bardzo ciekawy i pomocny artykuł nadal niezmiernie się cieszę, że dla nas coś takiego wynajdujesz 😉
    Takie wpisy utwierdzają mnie w jednym, jeśli chce się uprawiać ‚dobre’ jeździectwo to nie ma dróg na skróty. Najlepiej wychodzi to z trenerem lub z dobrym jeźdzcem. Jeśli jest się jednak na jeździeckim wygwizdowie to ciężko..
    Samemu nie ma się co za to brać i pozostaje czytanie nam takich wpisów i głęboka rekreacja.

    1. quanta

      Veto! Nie zgadzam się. Nie wierzę, że w stajni nie znajdzie się jeszcze jedna koleżanka, albo dwie, które nie chciałyby się nauczyć lepiej jeździć. Wystarczy się zorganizować, ściągnąć trenera chociażby raz na miesiąc na konsultacje. Jeśli nie i człowiek zostaje sam jak palec, to trzeba brać konia w przyczepę i pojechać gdzieś na tydzień, dwa się podszkolić. Jeśli konia brak, to tym łatwiej, bo człowiek bardziej mobilny. Jest wiele otwartych klinik, na które można jechać jako widz.
      Wreszcie: wszystko, co się przeczyta lub zobaczy na filmach można starać się wcielić w życie. Ja swego czasu przez bite trzy lata jeździłam całkowicie sama. Nie ustrzegłam się od popełniania błędów (ale na błędach człowiek się uczy), ale w tym czasie udało mi się nauczyć Skwarka piafu i zmian co tempo, a także od nowa zajeździć bardzo trudnego i ciężkiego do pracy Zombiego. Trzeba próbować, a nie poddawać się – chęci i wiara to jest pewnie ze 30% sukcesu :)

      1. Amelia

        Też od 4 lat jeżdżę sama z powodów finansowych i nie uważam abym stała w miejscu 😉 ale co się naczytałam i naoglądałam w internecie, na zawodach i treningach osób jeżdżących lepiej ode mnie to moje.

        1. Kinga

          Konie trzymam u siebie. Niestety nie ma w okolicy nikogo jeżdżącego a już na pewno nie ma nikogo kto chciałby poprawić swoje umiejętności. Czynnikami hamującymi jest również brak przyczepki i nie ukrywajmy finanse. Nie oznacza to, że kompletnie zamykam się na wszystko. Czytam wiele książek, artykułów, podglądam filmiki w necie oraz lepsze osoby na zawodach. Samemu jednak trudno wiedzieć na co zwrócić uwagę oraz podczas jazdy czy dany element wykonuje się poprawnie. Cieszę się jednak, że mam swoje ogony i chociaż rekreacyjnie mogę się powozić :)

  6. Kama

    Fajne krótkie (acz wartościowe) filmiki z przejściami ma też Faurie:
    1) kłus-galop i galop-kłus
    https://www.youtube.com/watch?v=34JKa14qNgI
    2) praktyczne zastosowanie przejść w trakcie treningu
    https://www.youtube.com/watch?v=a0lyg-dhWvs&t=20s

  7. Dominika

    Quanta racje ma. Chęć samodoskonalenia i pracy nad sobą i koniem powinna być niezależna od „stajennych facility”…Nawet na łące można ćwiczyć idealne przejścia 😉 – świetny artykuł , pochłonęłam…
    Mam pytanie odnośnie tych klinik: powiedz proszę w jakim terminie są organizowane te w Golden Dream bo na stronie nic nie ma( albo ja ślepa jestem;)i czy można przyjechac jako wolny słuchacz i zobaczyć Twoje bolidy w akcji?

  8. Eliza

    Artykuł wcielony w życie, hucul zaczął reagować i się skupiać dzięki czemu zrobił ładne zaglopowanie na kole na kontrgalop piękna lotną na kole skrócenie i przejście do stepa. Przy czym bawiąc się tempem w końcu zrobiłam dobrą polparade na dwie wodze i zadzialalam lydka, dosiadem. Czekam na dalsze części!

  9. Wigor

    „Przejście w górę, z kłusa do galopu wymaga, by galop był tej samej prędkości, jak kłus.”
    Quanta mogłabyś wyjaśnić, czy w tym zdaniu chodzi o to żeby zagalopować z aktywniejszego kłusa, czy może wykonać pierwsze foule galopu bardziej zebrane?

    1. Kuba

      Dołączam się do pytania! :))

      1. quanta

        Bardziej zebrane, przecież to wynika z całego kontekstu metody pokazanej w artykule (plus kolejne zdanie: Zaleceniem trenera jest zatem skupienie się na tym, by pierwsze foule galopu było wykonane z bardzo aktywnym zadem.). Zagalopowanie z szybkiego kłusa nie będzie nigdy prowadziło do czystych i wyraźnych przejść.

  1. Henk Van Bergen: Transitions: The Secret to Balanced Riding, część III » Quantanamera Blog

    […] długi, zatem aby się go lepiej czytało, pozwolę sobie podzielić go na trzy logiczne części. W pierwszej dowiemy się, po co w ogóle jeździć przejścia i jak one wpływają na równowagę, w drugiej […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *