«

»

gru 19

Hendriks wącha… coś innego niż kotki ;))

Uderz w stół, a nożyce się odezwą. Ledwo zrobię notkę o tym, że Cebula ma charakter kota, to zaraz Hendriks odbija piłeczkę udowadniając, że jak tak, to on jest psem 😆

I już pół biedy z tym, że on łazi po padoku za każdym przechodzącym człowiekiem jak przekupny wioskowy burek. Już nawet nie chodzi o to, że maniakalnie liże wszystko swoim mięsistym ozorem.

Gorzej.

IMG_5516_

Dziś, idąc po treningu na myjkę i korzystając z długiego uwiązu eksplorował zakamarki stajni. I zaraz obok myjki wynalazł metalową psią miskę, zawierającą resztki konserwy mięsnej w sosie czy tam jakimś innym glutożelu. Matko, jedyna, jak on się do tego przyssał…!

To było coś w tym stylu:

Odciągnięty od wyżerki co chwila zerkał tęsknym okiem. Nawet zapchany jabłkami na myjce tłamsił w sobie dalej smaka na psią karmę. Później powędrował bo boksu, gdzie czekała go kopa siana i kolacyjka, więc zapełnił brzuch bardziej typowym końskim menu i jak sądziłam, zapomniał o swojej zdobyczy.
Aha, akurat…
Na wieczór wpadam zawsze do koni wybrać im bobki, a wrzucić piłki z trawokulkami. Poprawić derki, jeśli jest taka potrzeba i zrobić boksową pielęgnację (jak na przykład warkoczyki na długich grzywkach). Robię to wszystko przy szeroko otwartych drzwiach, żeby kopytne respektowały fakt, że otwarty boks nie oznacza dawania w długą – nawet jeśli bardzo miałoby się na to ochotę. Taka nauka kiedyś w sumie uratowała tyłek Cebuli*, więc dobrze jest ćwiczyć, że drzwi otwarte, to nie te, które widać, tylko te przez która człowiek zaprasza do wyjścia.
Henderson jest pewny siebie, ciekawski i stanowczy i dość długo nie mógł z zasadą drzwiową dość do ładu. Próbował dawać nogę, a wycofywany czuł się, jakby właśnie ktoś uzurpował zamach na jego męskość. Potrafił nawet stanąć dęba w boksie na widok wyciągniętej ręki i stanowczym tonem wypowiedzianego: „Nie!”. W końcu pogodził się z przykazaniem: „Bosku swojego samowolnie nie będziesz opuszczał” i teraz owszem stoi praktycznie w drzwiach, z mocno wyciągniętą szyją i głową sięgającą prawie boksu z naprzeciwka, ale dopóki kopytka zostają na słomie, obydwoje mamy poczucie dobrze spełnionego zadania.

Ale nie dziś.
IMG_5552_

Bydlak korzysta z tego, że gdzieś w głębi boksu operuję pantoflem (do kup) i pryska dziarskim krokiem, kierując się w prawą stronę korytarza. Ma tam szeroko otwarte drzwi paszarni, a dobrze wie, skąd trzy razy dziennie wyjeżdża owies i najróżniejsze inne frykasy. Wlezie? Zwolni? Gdzie tam. Mija paszarnię krokiem, z którego Robert Korzeniowski byłby dumny i kieruje się prosto do psiej miski, w którą niewiele myśląc zatapia nos… W tej konsumpcyjnej pozycji dopadam go ja, zawijam uwiąz na szyi i odprowadzam do boksu. Stawiam go w drzwiach, zsuwam uwiąz. Stoi. Czeka. Mędrkuje. Wracam zatem do chwili do prac stajennych, a ten dziadyga frędzlowaty nawiewa drugi raz. I znów lezie do psiej restauracji…
Wrrr…
Tylko sobie wyobraźcie: przez całą stajnię maszeruje (stępem, on przecież nie będzie biegał) goły koń z nosem przy ziemi, i tuż za nim bieży Quanta z berłem kupozbieracza w prawicy i pośpiesznie chwyconym po drodze uwiązem w lewej dłoni. A cały ten peleton zmierza do mety zatopionej w mięsnych kawałkach kurczaka w galarecie. Mijając po drodze publiczność w postaci Stajennego wyglądającego z paszarni 0_o i paru przypadkowych osób stojących w drzwiach i z zagadkową miną rozważających, co my to za aktywność uskuteczniamy ❓ 😆

Chyba Hendersonowi kupię jutro jakieś psie puszki! 😆

Nie wiem, czy to kwestia przypadku, że trafiam wciąż na takie osobliwe i pomysłowe konie, czy też może spędzając z nimi dużo czasu i zachęcając je do kreatywności sama je zachęcam do wyrażania ich osobowości, ale jedno jest pewne: z nimi żadnego dnia naprawdę nie można się nudzić.

IMG_5556

*znów kolejna historia…

11 comments

Skip to comment form

  1. Moon

    … A jak zacznie szczekać, zamiast rżeć? 😀

  2. Jay

    Może powinnaś go nauczyć dawać łape i aportować ;). Tekst o berle kupozbieracza mistrzowski. Swoją drogą wygląda cudownie.

  3. tuch

    Q, może powinnaś poprosić producentów końskich smaczków o nową linię produkcyjną: kurczak z ryżem, wątróbka z cebulką, schabowy z pieczarkami, rolada wołowa z musztardą. Specjalnie dla takich „dziwolągów” 😉

  4. ASik

    Chyba nie powinnam takich tekstów czytać w pracy 😉 chyba zbyt dokładnie wyobraziłam sobie drugą wędrówkę do miski. Powinnaś częściej nas raczyć takimi historyjkami, bo pewnie masz ich całą kupę przy takich inteligentnych koniskach.

    PS Hendrix pewnie czytał etykietę tejże puszki smakołyków i wiedział że w niej więcej zboża niż mięsa.
    PS 2. No napatrzeć się nie mogę na tego twoje przystojniaka. Cud miód i orzeszki <3

  5. kujka

    Jezdzilam wiele lat w stajni polozonej na terenie duzego osrodka wypoczynkowego. Stajenne pieski co wieczor dostawaly z osrodkowej stolowki wiadro pelne resztek: buraczkow, tluczonych ziemniakow, schabowych niezjedzonych przez wybredne dzieci, zupy… no wszystko tam bylo.
    I mieszkala tam jedna kobyla, ktorej wlasnie trzeba bylo wiecznie pilnowac, bo potrafila wyjesc cale takie wiadro. Potem pol nocy ludzie ze stajni dyzurowali nad biednym konikiem, ktory przeciez zaraz zakolkuje i zdechnie… ale gdzie tam! Nie raz i nie dwa urzadzala sobie takie uczty i nic jej nigdy nie bylo 😉

  6. Klaudia

    Czytając to jak Hendriks przyssał się do miski, śmiałam się do telefonu 😀 moja wyobraźnia zadziałała doskonale.

  7. Katarzyna

    Ale tak zupełnie serio, może jest tam coś czego mu brakuje w diecie? 😀

  8. Inaris

    Szybkie pytanko. Co z Hendriksem ma wspólnego Kasia znana jako Koko? Był u niej?

  9. Vissenna

    No to Heniek w Wigilię nie przemówi ludzkim głosem tylko zacznie szczekać:)
    Swego czasu znałam z kolei konia co dałby się pokroić za… piwo 😀

  10. Kinga

    Noo to teraz wydało się dlaczego twoje konie są takie umięśnione 😀 Gdzie tam owies, mięso!! xD

    1. quanta

      No ba, dobry stejk nie jest zły 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *