«

»

lip 16

Henderson, nowy Valegro ;)

Wreszcie udało mi się znaleźć czas i odwiedzić mojego najmłodszego zwierzaka. Ostatni raz na żywo widziałam go, kiedy miał trzy latka i wiozłam go przyczepą na ucięcie klejnotów 😆 Ale tym razem miałam w planach przyjemniejsze dla nas obojga rozrywki, czyli nareszcie zamierzałam wsiąść 😉

Hendriks wydoroślał. Ma rezolutne, wesołe oko i tak jak będąc trzylatkiem miał wyłącznie trzysekundową pamięć, to teraz jego szare komórki potrafią już wykrzesać z siebie więcej skupienia. Chłopak jest bystry, wszystko go interesuje, ale też jest całkiem przyzwoicie wychowany. W stajni wyczyściłyśmy go na cztery ręce z Olą, co uznał za pozytywną ciekawostkę, obwąchując nas i szczotki:
IMG_8879 IMG_8888

Opfok nie wyrósł bardzo duży, jest taki w sam raz (167-168 cm?), za to hmm, jest okazały i okrąglutki 😉 Ma ogromne i okrągłe „talerzowe” kopyta, kudłatą grzywę i umiarkowanie włochaty ogon. Widać, że lubi jeść i korzystać z życia (słyszysz Suchar?), a przy tym jest wesołym luzakiem. Przyjemna i nieskomplikowana osobowość. Trochę przypomina mi ogierka po Correro, którego swego czasu jeździłam.
IMG_9794_
Osiodłałyśmy delikwenta i wsiadła Ola, pokazać jego pracę pod jeźdźcem. A praca pod jeźdźcem tego 5-latka wygląda tak:

IMG_8970No, no! Młody robi naprawdę duże wrażenie, świetnie się rusza i jest totalnie elastyczny, taki gumowy typ. Ma trzy bardzo dobre chody, a w kłusie widać już jego zadatki na prawdziwego showmana – sam kombinuje nad tym, żeby otwierać front i sięgać łapami daleko przed siebie. Największym jednak atutem jest jego zad, sprężysty, lekki, szybki. Hendriks ma naturalną zdolność do robienia szybkich kroczków (a z tego będzie kiedyś świetny piaf) i siadania na tylnych nogach, co widać szczególnie w przejściach (i z czego kiedyś będzie doskonałe zebranie, skrócenia, piruety). Ze wszystkich moich koni to on ma jednak najwięcej wrodzonego talentu do poszerzeń i otwierania ram, ale to było u niego wyraźnie widać jak jeszcze tylko biegał po padoku i nie miał pojęcia, czym jest siodło.IMG_9178Oczywiście na umówioną dużo wcześniej wizytę Kudłaty zdecydował się zdobyć na padoku sprawność kowala, czego efektem była zacnie poluzowana podkowa 😕 Stąd też pojeździłyśmy go króciutko i dość zachowawczo. No ale w końcu – po raz pierwszy – wsiadłam na Hendersonika 8) Po ponad czterech latach od jego zakupu zdecydowanie mi się to należy 😉
Wsiadam zatem, ruszam stępem, i jadę z kompletnie zdziwioną miną. Czy ja oby na pewno stępuję? Może on jeszcze nie ruszył? Bo uczucie jest takie, jakbym nie siedziała na koniu, tylko w fotelu przed komputerem. Nic nie wybija, grzbiet tak mięciutki, że płynnie amortyzuje każde stąpnięcie nogi. W kłusie – to samo. Galop? Bajka! Na takim koniu się płynie, nie siedzi, i pewnie podobnie by się człowiek czuł, gdyby mógł osiodłać kota 😉
A dokładając do tego super delikatny, aksamitny wręcz kontakt, dobrą równowagę, naturalny rytm, giętkość i bardzo duży luz u konia – nie sposób się nie zakochać. Uczucia w siodle są naprawdę świetne, a jazda – banalnie łatwa.

IMG_9305 IMG_9333 IMG_9344 IMG_9348Hendrix nie ma aż tak wybujałego temperamentu, jak moje rudzielce, w sumie przywykłam do bardziej szalonych koni 😉 Ale ma to swoje strony, bo na pewno nie da się go ani przeładować emocjami, jak Susza, ani oburzyć na jeźdźca tak jak nadymki Fugu. Nie tracąc czasu na rozwiązywanie problemów można sobie od razu zrobić całą zaplanowaną na dany trening pracę. Trzeba jednak z takim koniem być bardzo ostrożnym, bo to przecież – wprawdzie zdolne – ale jednak tylko dziecko. Nadal rośnie, i dopiero co przecież gubił mleczne zęby (stałe okrajki ledwie u pięciolatków osiągają swoją właściwą długość). Trzeba na Hendriksa czekać, chociaż już korci, żeby można było tak już bardziej konkretnie sobie pojeździć…
A tak po prawdzie, jeśli miałabym go przyrównać do któregoś z TOP ujeżdżeniowych koni, to Hendriks ma w sobie coś z Valegro (Suchy to święcący triumfy 10 lat temu Weltall, a klon Cebuli aktualnie śmiga na europejskich czworobokach pod imieniem Girasol 7) 😉

IMG_9363 IMG_9627Póki co młodemu dam jeszcze trochę dzieciństwa, plany startowe wpisujemy do kalendarza raczej na przyszły rok. Przynajmniej teraz będę go mogła regularnie odwiedzać – dzieli mnie raptem godzina samochodowej drogi 😉
I uprzedzając pytania – nie mam aktualnych filmów 😆 Dziewczyny podrzucają mi coś na telefon, ale kompresja sieciowa jest wrogiem jakości i z grubsza na tych filmach pokazać bym mogła kształt konia 😉 Na pewno będę u Hendriksa w sierpniu i może tym razem nie zechce się poprzekuwać, wtedy coś nagramy. Cóż, cierpliwość jest cnotą 😉
IMG_9479

Tyle czekania na Kudłatka, ale teraz najciekawsze dopiero się zaczyna. Prawda, że mądrzejsza już się zrobiła te łepetyna? 😉

IMG_9830

I tylko jedna rzecz mi u Hendriksa nie pasuje. Nie jest rudy! 😈 twisted: 😈

40 comments

Skip to comment form

  1. Ewa**

    Jest piękny, normalne cacuszko.

    1. quanta

      Dziękujemy, jako źrebak był niebrzydki, tylko straszliwie kudłaty, potem roczny wyglądał jak straszydło i miał strasznie ługi łeb, dalej do trzylatka przechodził etap andaluza i jakoś finalnie się uformował tak, że nie straszy 😉

  2. Jay

    No jest piękny. Mój faworyt z całej stawki Twoich koni. Zazdroszczę Ci go 😉 Jak kiedyś się wreszcie doczekam własnego konia to będzie jak Hrndrix

  3. Moon

    Nooo jaki piękny Pan koń się zrobił! W dodatku z manierami! 😀
    Zazdroszczę buszowatej grzywki, Kulowi chętnie bym doczepiła jakiś tupecik 😛

    Coś czuję, że jako jedyny-nie-rudy stanie moim-Twoim ulubionym koniem 😎

  4. gllosia

    Gratulacje Quanta! Prezentuje się wspaniale! Fajnie też, że taki poukładany w głowie, myślę, że będzie z niego ogromna pociecha 😉
    A ja to bym chciała cię zobaczyć z jakimś siwkiem :) Choć sama nie cierpię siwych xD

    1. quanta

      Moje pierwsze dwa (a w zasadzie pierwsze cztery, jeśli doliczyć te, które kupowałam za czasów liceum za pierwsze zarobione pieniądze) konie były siwe 😉

      Tak więc voila:

      1. gllosia

        Noooo, ale to ja bym chciała z teraz 😀 Bo fakt, że jak już cię widujemy od dawien dawna tylko na kasztanach, a wcześniej jeszcze się zdarzały gniade, kare to taki siwy teraz to byłby niezły zonk! Choć mam wrażenie, że mało jest siwych wśród ujeżdżeniowych koni…Nie to co wśród skoczków. Ja sama modle się, żeby kolejny koń/konie, które będziemy kupować pod żadnym pozorem nie były siwe xD

        1. quanta

          Ujeżdżeniowcy cenią sobie komfort, a z siwym koniem jest sporo trudnej roboty z pielęgnacją 😉 Siwych reproduktorów jak na lekarstwo. Rudych też zresztą coraz mniej (ciemne kasztany i owszem).

          1. E

            Sporo trudniej?:D Kiedy na zawodach wszyscy jeszcze śpią, my właściciele siwych koni biegamy po myjkach. Na zgrupowaniach jest podobnie. Jeszcze gorzej, gdy trafi się na delikwenta (np ja), który kładzie się w ciągu dnia i nocy ZAWSZE…

          2. quanta

            Pamiętam taką historyjkę z zawodów: koń siwy, wypucowany, pozaplatany, osiodłany i na kantarze przymocowany uwiązem do krat boksu. Zawodniczka biegnie niedaleko do paki założyć buty. Wraca i z daleka dostrzega, że na siodle leży sobie kilka… końskich pączków??! Jak ten koń to zrobił, bryknął robią kupę i wrzucił sobie bobki na siodło? Wejście do boksu wyjaśniło wątpliwości, otóż siwek wytarzał się (cały czas na uwiązie) jednym bokiem. Był cały w eleganckich, nazwijmy to dyplomatycznie kawowego koloru 😉 łatach. 20 minut, które było zaplanowane na rozprężenie minęło na gorączkowym doczyszczaniu mokrego i waniającego konia, i siwy po rozstępowaniu praktycznie od razu trafił na czworobok 😎

          3. E

            Ale! Pamiętam, że w notce o siodłach było twoje quanta zdjęcie na swym koniu. Chyba nawet andaluzie? I to całkiem teraźniejsze, kilka lat wstecz.

          4. quanta

            No patrz, faktycznie – bingo :) To był hiszpański ogier. Po nim jeździłam jeszcze siwą kobyłkę mojej klientki 😉

          5. gllosia

            Nooo ja też sobie cenię komfort, więc ode mnie z dala z siwymi xD Jeden siwy BIAŁY (po kapieli, potem już żółty) w zupełności wystarczy 😡
            Właśnie odnoszę wrażenie, że na czworobokach raczej ciemne kolory dominują (może dlatego, że ładnie komponuje się z białym czaprakiem xD). Choć ja nie w ujeżdżeniu, to jest i tak moja ulubiona dyscyplina, więc mogę tę właściwość łatwo zauważyć. Mam wrażenie, że wszystkie konie na czworobokach są kare, skare lub ciemnogniade.. Musisz się zając Quanta produkcją ujeżdżeniowych kasztanów 😀 Złożymy apel do Fugu, żeby ogarnęła w końcu temat.

          6. quanta

            Apel do Fugu popieram, chociaż nie wiem co ona takiego w sumie wykluje (ona ciemny kasztan z dziada pradziada, ogier gniady). W przyszłym tygodniu pewnie ostatnia próba replikacji panienki w tym roku, pewnie znów będzie pudło…

          7. Eliza

            Mnie się zawsze marzył rudzielec najlepiej taki w odcieniu Fugu, nie za duży a co koniec końców zakupiłam? Siwego 2 latla który mnie już przerósł (ma ok 168cm)

          8. Ann

            Eliza z tymi końmi zawsze tak wychodzi 😀 Ja chciałam trochę niższego i w mocniejszym typie a mam 170cm+ i wygląda jak laleczka.

  5. tuch

    Już tak bardzo przyzwyczaiłam się do widoku Twojej osoby na rudzielcach, że na gniadym jest jakoś „dziwnie”. Piękny wyrósł :)

  6. Magda

    O, a mi się coś kojarzyło, że po drodze odwiedzałaś Hendrixa i wrzucałaś filmik z lonży. 😉
    Chłopak wygląda ekstra, zupełnie nie przypomina tego buńczucznego fryziska, które wstawiałaś nie tak dawno temu (choć i w tamtej wersji go lubiłam).
    Tylko zastanawiam się czy po tym całym rozkminianiu mnogości meandrów suszkowego umysłu, tworzeniu całych systemów pokazywania mu rzeczywistości tak, żeby przy okazji grzyb atomowy nie zmiótł wszystkiego w promieniu 25 km od Waszego miejsca pobytu no i po skonstruowaniu obszernego, acz jedynego słusznego przepisu kulinarnego do przyrządzenia Fugu tak, by spożycie również nie skończyło się powstaniem grzyba atomowego, to czy po tym wszystkim, Quanta, jesteś w stanie po prostu wsiąść na konia ot tak? Pytam, bo pamiętam jak pisałaś o Preclu, że chłopak jest tak poprawny, że aż zdarza Ci się nudzić. :)

    1. quanta

      W kwietniu Hendrixa widziałam na żywo i tak, wtedy wrzucałam filmik 😉
      Hahah, to samo powiedziałam Oli. To nie tylko eksplodujący Suchy, to nie tylko nadymka Fugu, ale wcześniej i problemowy Skwierczyskwarek z fatalnymi plecami, Zombie czasami tak odłączony od rzeczywistości, jakby właśnie zaniknął mu puls, czy wreszcie Alpi z atakującą go z każdej strony otchłanią. Z tymi nornalnymi jakoś tak dziwnie jest potem 😉 Ale jak się trafi okazja, to pewnie się przekonam, czy wytrzymałabym z Hendriksem na dłużej 😆

  7. Kinga

    Z ziemi taka fajna z niego kuleczka za to pod jeźdzcem zyskuje elegancji 😉 Ja tam się cieszę, że przybyło tu trochę kolorów 😀
    Jak uważasz, który twój koń jest lepszy Fugu czy Hendrix?

    1. quanta

      Takie pytanie, który z jego koni lepszy, zadałam swego czasu jednemu z niemieckich znanych jeźdźców, który szkolił dziesiątkę licencjonowanych hanowerskich ogierów. Odpowiedział mi, że nie wie, który jest lepszy, bo one wszystkie są od siebie inne…
      Poza tym, do czego lepszy? Do przyjemnej jazdy? Do robienia wyników na zawodach? Do rozwijania więzi z koniem? Do hodowli? 😉
      Mi się w typie bardziej podoba Cebulka, jest super szlachetna, subtelna, długonoga. ale jak to kobieta ma złożoną osobowość, ocenia stawiane jej zadania, ocenia jeźdźca, oburza się i obrusza, jeśli ma zarobić coś nie do końca po jej myśli, ale jest też bardzo ambitna. Hendrix ma dużo luzu i dużo dystansu wobec pracy i na pewno o wiele mniej bazowych problemów.
      Dla mnie najlepszy jest Suszek, bo on się składa z kłopotów i trudności, a tak bardzo się stara je przezwyciężyć 😉

  8. Aleksandra

    Piękny koń bezsprzecznie, w doskonałej kondycji. Ciekawi mnie na ile pozytywne odczucia z jazdy na nim jest sprawą tak profesjonalnego i doświadczonego jeźdźca jak P.Aleksandra Szulc .,a na ile wynika to z samego konia.

    1. quanta

      Kudłatek jest w doskonałych rękach i na pewno będzie mógł doszlifowywać swój potencjał, ale akurat on od początku był bardzo łatwy i komfortowy do jazdy. Zawodniczka, która go zajeżdżała, lubiła od niego zaczynać jazdę rano, żeby mieć potem dobry humor na cały dzień 😉 Ta zresztą cecha mocno broniła tego gościa, żeby go sobie zostawić, bo początkowo była też opcja, że podrośnięty i zajeżdżony Hendriks będzie wystawiony na sprzedaż.

  9. Daria

    A ja nie wiem czemu ale mi się bardziej podoba pod Tobą niż pod Olą :p
    Mimo że jestem skoczkiem strasznie wciagnelam sie w Twojego bloga, naprawde super oglada sie taką spokojną i profesjonalną pracę, co widać po Twoich koniach. :)
    PS: czy na zdjęciu z Siwym masz niebieskie włosy?:p Quanta zbuntowana nastolatka?:p

    1. gllosia

      Ja mam podobne wrażenie i też wolę Henrixa pod Quantą niż pod Olą 😛
      A włosów to Quanta chyba przerobiła już wszystkie kolory? 😀

      1. Ala132

        Też bardziej mi się podoba pod Quantą niż Olą głównie dla tego, że zdjęcie pięknego konia ze wspaniałym jeźdźcem (jakim jest Ola) psuje ułożenie łydki

        1. quanta

          Nie marudźta 😉 Ola robi pracę, a ja wsiadłam tylko po to, żeby się powozić. W pracy nie chodzi o to, żeby w każdej chwili wyglądać jak z żurnala.

          1. Amelia

            Mi się o dziwo bardzo podoba noga Oli! Lubię takie niestandardowe, ale funkcjonalne dosiady :)

    2. Ania

      Mnie się Quanta podoba na każdym koniu zdecydowanie bardziej niż Ola.

    3. quanta

      Hahah, niebieskie włosy miałam przez wiele lat i chętnie dalej bym je farbowała, ale strasznie dużo z tym roboty 😉 Do dziś wielu moich znajomych ma mnie powpisywaną w telefon pod hasłem „Blue” albo „Niebieska” 😉 Tatuaż na szyi też mam. I raczej nie zbuntowana, tylko od nowości mało normalna 😆

  10. Milla

    Furka jak się patrzy <3

  11. Staramaleńka

    Bajeczny!!!! Kotowatość konia to zdecydowanie mój typ A przy okazji o łydkę chciałam zapytać. Nadal szukam swego miejsca w siodle o czym przekonałam się dopiero widząc zdjęcie własnej persony w pozycji przypominającej zaleganie w półfotelu. Gdybym nie była świadkiem jak znajoma zdjęcie wykonuje, stwierdziłabym że to fotomontaż, bo JA przecież tak NIE siedzę! No, ale jednak siedzę, co od razu wyjaśnia wiele problemów. Mam wrażenie,że w kłusie koń spode mnie chce uciec, trzymam wodze, żeby „przejechać przez wędzidło”, ale rozluźnienie nie następuje, bo nie mam równowagi i ręka jest sztywna. Szukam filmików z dobrym, luźnym kłusem anglezowanym, coby się napatrzeć jak to ma wyglądać. Mam nadzieję, że choć trochę uda mi się poprawić. Oczywiście jeśli mogę liczyć na Wasze podpowiedzi to będę bardzo wdzięczna. Przepraszam Quanta za offtopic, ale mam właśnie takiego kotowatego kudłaczem i najzwyczajniej mi smutno, że przez moje braki jest spięty, zamiast cieszyć się jazdą.

    1. Ania

      Ogólnie mogę Co poradzić coś ze swojego doświadczenia bo miałam podobny problem. Każdy trener mówił mi standardowe teksty czyli „długa noga”, „pięta w dół” „cofnij łydkę” itd. Próbowałam to wszystko robić ale efektu to nie przynosiło żadnego, tylko usztywnienie. dopiero kiedyś zdałam sobie sprawę z fizjonomii mojej nogi. nie łydka była problemem, nie pieta w dół a kolano. Postaraj się w siodle rozluźnić nogę i nie trzymać się kolanem a następnie dążyć do tego żeby uklęknąć. Ciągnij kolano w dół tak jakbyś chciała uklęknąć i myśl o tym. Codzienne próby dały efekt, udo mi się rozluźniło, miednica otworzyła a łydka sama znalazła odpowiednie miejsce. Pamiętaj tylko żeby się przy tym nie spinać. Powodzenia :)

      1. Amelia

        Głównie chodzi o to, żeby nacisk na strzemię był nie większy niż ciężar naszej nogi od biodra. Noga ma luźno „leżeć” w strzemieniu i spływać do niego, a nie naciskać na nie. Dobre jest też wyobrażenie sobie, że mamy w kolana wmontowane lampki i chcielibyśmy koniowi nimi oświetlić nogi tak jak osoba wyżej, wyobrażenie chęci uklęknięcia też jest dobrym rozwiązaniem pamiętaj też, że chcemy „przyjąć” pod siebie, między otwarte biodra jak najwięcej konia.

        1. staramaleńka

          TO DZIAŁA !!! Jeździłam „na klęczkach” dzielnie choć dziwne to uczucie na początku. Spektakularnych zmian nie było, ale mały kroczek w dobrym kierunku na pewno 😉

    2. quanta

      Po pierwsze – nie smucić się. Będzie lepiej, a przy dozie systematycznej pracy będzie naprawdę dobrze. Jazda konna nie jest taka trudna, za jaką ją uważamy 😉
      Kiedy siedzisz na koniu, skup się na swoich odczuciach. Myśl o tym, co się dzieje, staraj się reagować na to, co opowiada pod siodłem koń i w delikatny sposób to kształtować. Na koniu trzeba grać jak na pianinie :) Absolutnie nie jeździj „na pokaz”, czyli: muszę ładnie siedzieć, muszę mieć z przodu „ganasz”, a z dołu efektowny kłus. Do przejechania przez kontakt, czyli rozluźnienia końskiej szyi potrzebne jest rozluźniona, elastyczna końska kłoda. Szyja to przecież tylko część, jeden odcinek (plus minus 30%) całego kręgosłupa. Nie da się mieć konia-dyszelka i tylko przed ręką kręgosłupa zrobionego z gumy. Przeciwnie, jeśli włączymy zad i uruchomimy plecy, to te 30% szyi dostaniemy w rozluźnieniu i przepuszczalności gratis.
      Staraj się jak najwięcej jeździć, jeśli to możliwe wsiadać również na inne konie i wyrabiać „dupogodziny”. Ale bez spięcia i nerwów, tylko z uśmiechem. Na koniu trzeba się czuć swobodnie, bo tylko koń ze swobodnym jeźdźcem sam będzie miękki i luźny.

      1. Staramaleńka

        Wielkie dzięki 😉 bardzo trafne określenie: jeżdżenie „na pokaz”. Mnie to nie dotyczy, bo mam na opinie oglądaczy wywalone, a jednak jak zaczęłam się obserwować to momentalnie mam przeprost pleców czy wciskanie się w siodło na siłę, kiedy osoby, z którymi się liczę, na mnie patrzą
        Coś zaczyna się powoli dziać. Wyobrażam sobie, że na końcu wodzy mamy z Kudłatym jajko, które trzeba stabilnie nieść, czyli cały czas tak samo leciutko. Powoli zaczynam odblokowywać ręce, bo jeżdziłam z drewnianymi. Swoją drogą to ciekawe, że jak na Kudłacza siada trener to konio wygląda jak z obrazka, w sensie że pracuje od zadu, niesie itp. Siadam ja i mamy rozwleczoną ramę, albo bieg spod siodła albo jakotako ino kiepsko. Koń jest wrażliwy i młody i mam wrażenie, że choć bardzo powoli to dla nas lepsza droga „z jajkiem” niż przejechanie przez rękę na siłę. Ile razy próbowałam trzymać mocno za pysk i dojechać łydą, to robiła się z tego szarpanina i sztywny pal Azji. Jeszcze raz wielkie dzięki!

  12. Staramaleńka

    Bardzo dziękuję:) Faktycznie sztywna jestem jak kij od szczotki. Ostatnio oglądam nagrania z sobą i „idoli”, jakaś zmiana jest, ale naprawdę odczuwalna tylko dla mnie chyba, bo nadal słyszę „pracuj z koniem”, a ja przecież tak pracuję że pot mi po plecach cieknie :( A im bardziej się staram tym sztywniejsze jestem niestety. Z kolanem doskonały trop, bo trzymam się kolanami kurczowo wręcz czasami. Jeszcze raz dziękuję Ci oraz Quancie. Nie wiem czy kiedykolwiek choćby w ułamku opanuję Quantowe umiejętności, ale to nie ma znaczenia. Stworzyłaś wyjątkowe miejsce w necie, gdzie jest mnóstwo inspiracji, podpowiedzi i dobrej energii dla koni i ludzi. Szkoda, że skoki nie mają tego szczęścia. Dobra już nie ględzę, bo doła mam aktualnie, więc jest szansa że się polepszy

    1. Ania

      Tak jak powiedziała Quanta, małymi kroczkami do przodu, i na pewno się uda. Nie każdy ma wrodzony talent i wyczucie ale każdy może włożyć pracę w kształcenie siebie. Staraj się dążyć do ideału ale nie zatrać się w tym. W końcu ma to być dla Ciebie przyjemność. Jeśli się spinasz i zaczynasz to czuć to już połowa sukcesu bo możesz to skorygować. Policz do 10, odetchnij, poklep konia i zacznij od nowa. A „klęczenie” naprawdę pomaga :)

  13. staramaleńka

    A jeszcze a propos Hendersona – jak na pięciolatka to wygląda moim zdaniem baaaardzo apetycznie. Koniecznie o filmik proszę, bo takie pracujące, ale luźne ciacho w ruchu smakuje jeszcze lepiej 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *