»

cze 01

Hello World!

Na początek zacznę od tego, że nie wiem jak długo niniejszy projekt przetrwa. Chciałabym móc sobie luźno poblogować, o wszystkim, o niczym – oczywiście w ramach tematów ogólnokońskich (w stajni codziennie dzieje się coś ciekawego), tak ze szczyptą fascynacji ujeżdżeniem z punktu widzenia amatora. Nie zamierzam tu prowadzić albo relacjonować treningów on-line (ale podzielić się ciekawymi spostrzeżeniami z treningów – czemu nie?), za to z chęcią popiszę o tym, co słychać u moich wesołych chłopaków, wrzucę jakieś ciekawostki o sprzęcie – jestem siodło i ogłowio-holikiem, więc może to będzie rodzaj terapii? 😉 – tudzież komentować to, co końskiego widziałam on-line lub na żywo (zdarza mi się czasem realizować „końskie” podróże za granicę). Może wyjdzie fajnie? Sama tego sobie życzę 😉

Krótko o mnie: mam lat więcej, niż mniej; mieszkam na Mazowszu (którego za specjalnie nie lubię, ciągnie mnie na południowy zachód i kto wie, może z czasem na stałe wyciągnie?). Realizuję nieco upośledzony pomysł posiadania i jeżdżenia trzech koni (to dłuuuga historia) i tak, pracuję przy tym zawodowo.
Jestem w 100% pozytywną i zadowoloną osobą. Mogłabym w swojej obecnej egzystencji zmienić tylko jedną, jedyną rzecz, a mianowicie długość doby…

Głupawka jeszcze z zimy:

gupawka

6 comments

Skip to comment form

  1. kokooo

    „Realizuję nieco upośledzony pomysł posiadania i jeżdżenia trzech koni (to dłuuuga historia)”- ale na pewno ciekawa historia:) Jak możesz to opowiedz o swoich początkach i jak to się stało, że zachciało ci się mieć swoje prywatne stadko, bo przyznam, że to nieco hardcorowy pomysł:) Nie wiem jak to robisz, ale chyba naginasz czasoprzestrzeń! 😛

  2. quanta

    Historia rzeczywiście długa, ale w komentarzu będzie nieco w skrócie 😉 Zawsze chciałam – i nadal chcę – mieć docelowo dwa konie. Przy pracy zawodowej to jest jednak optymalna ilość kopyt 😉 Kiedy już miałam Skwarka w pewnym momencie pojawiła się myśl o koniu, który miałby jakieś konkretniejsze predyspozycje do zabawy w ujeżdżenie (bo u Skwarka nie ma co czarować, budowa słaba, oko wypłocha, głowa przysmażająca się, ruchu brak, gdyby nie to, że jest inteligentny, to za daleko by nie ujechał). Takiego konia szukałam dość długo w Polsce, ale wyszukane perełki wiecznie nie mogły przejść badań :( W końcu postanowiłam poszerzyć zakres poszukiwań i wybrać się do Niemiec, gdzie udało się wynaleźć kasztana. Od początku nie było to koń łatwy, ale nie zakładałam, że ma być koniem dla mnie, bo pewnie nigdy czas mi nie pozwoli na intensywne uprawiania jeździectwa, a i umiejętności brak. Niech się zatem taki młody zwierzak rozwija u profesjonalisty, a że pojawiły się sposobności pozostawienia konia w Niemczech, to tam sobie Rudy mieszkał, pracował i startował.
    A u mnie jakoś czas się poukładał, a i moje jazdy zaczęły wyglądać mniej kalecznie, więc pojawiły się pomysły, żeby może poszukać tego drugiego konia, który trzymałby się kupy i był wybrany tak bardziej pode mnie? I tak do stadka dołączył Karol.
    Zestaw dwa u mnie, jeden w treningu mógłby sobie funkcjonować, gdyby nie to, że resume przeprowadzone nad 5 letnim Rudzielcem przyniosło jeden wyraźny wniosek: pańskie oko konia tuczy. Jeśli chcesz mieć na bieżąco kontrolę tego, jak koń pracuje czy jak ma prowadzone kopyta, a dodatkowo starać się ucywilizować trudny przypadek, to niestety konia musisz wziąć do siebie.
    No więc trzy sztuki stanęły obok siebie w boksach, a czas pokaże, co będzie dalej. Jeśli młodzież się fajnie wypracuje, to rozważę sprzedaż Skwarka? Ale też nieprędko, na razie uczę się od niego mnóstwa rzeczy. Dopiero co pierwszy raz pojechałam zmiany co tempo na kole, zrobiłam pierwsze prawidłowe przejście piaff-pasaż, tych pierwszych razów mam nadal bardzo dużo :)

    A źrebak to trochę taki los na loterii. Na razie nie wiadomo, co z niego będzie, ale też przez najbliższe półtora roku w ogóle nie będę go mieć za bardzo na głowie 😉 Mieszka sobie w fajnym miejscu, rośnie, bawi z kolegami. W wakacje go odwiedzę i sama jestem bardzo ciekawa, co zastanę.

    Póki co korzystam ze status quo – trzy fajne konie, trener, z którym się świetnie pracuje, po prostu żyć, nie umierać!

  3. Diana

    Trochę nie rozumiem zamysłu na Zombiego. Skoro nie rajcują Cię starty, a jeździsz dla własnej frajdy, to po co Ci koń, który teoretycznie miał stać hen daleko i Cię na oczy nie oglądać? 😉

  4. kokooo

    A nie będzie ci szkoda sprzedawać Skwarka? :) To twój pierwszy koń?

  5. quanta

    Na pewno będzie szkoda, ale na utrzymanie w przyszłości czterech koni nie będzie mnie stać ani czasowo, ani finansowo (chyba, że się wyniosę z Warszawy…). Skwarek nie jest moim pierwszym koniem. Przed Skwarkiem miałam ogromnego siwka, z którym rozstałam się właśnie dlatego, że był dla mnie za duży. Mam cały czas kontakt z jego aktualną właścicielką, koń ma fantastyczne warunki, jest super zadbany i ze swoim aktualnym jeźdźcem tworzy fajny team :)
    A Skwarek jest świetnym koniem profesorem, myślę, że jeszcze niejedną osobę będzie mógł masy rzeczy nauczyć. Wczoraj siedziała na nim moja znajoma, osoba, która już chyba od 5 lat nie jeździ konno (kiedyś miała swojego konia), teraz wsiada sporadycznie. Fajnie jeździ, koń wszystko robi, więc podpuszczam ją, żeby spróbowała pojechać zmiany co tempo, tłumaczę jak – nigdy w życiu nie robiła tego elementu, ale nie ma co się stresować – najwyżej nie wyjdzie. I Skwary zmiany zrobił :)

  6. Joanna

    Podziwiam CIę! Chyba faktycznie naginasz czasoprzestrzeń (albo cóś)…

    Ja przy pracy w międzynarodowym koncernie i dwójce dzieci (5 i 8 lat) próbuje powracać do aktywnego jeźdżiectwa po prawie ośmioletniej przerwie (dzieci) – i generalnie nie ogarniam kuwety… Mam dwa konie (też długa historia) i próbuję obydwa jeździć – ale doby mi brakuje…

    Z przyjemnościa czytałam twoje (fachowe i mądre) wpisy na re-volcie, tak trafiłam na stronkę HB, a z niej – na Twojego bloga – i jestem pod ogromnym wrażeniem – szacun dla wiedzy i umiejętności oraz łatwości przekazu.

    Pozdrawiam i życzę jeździeckich sukcesów – czytanie bloga motywuje mnie do jazdy! – więc pisz jak najczęściej!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *