«

gru 30

Harder, better, faster… stronger? O skróconych programach Grand Prix, czyli nowej inicjatywie FEI

Ręka do góry, kto słyszał o idei skróconych przejazdów na czworobokach Grand Prix?

Kto nie słyszał, streszczę pokrótce temat. Otoż FEI wymyśliło i promuje intensywnie ruch, który ma sprawić, że ujeżdżenie stanie się bardziej atrakcyjne i bardziej interesujące dla publiczności. W tym celu należy… skrócić przejazdy Grand Prix! Tak, aby dana para na czworoboku nie zabierała aż tyle czasu, co obecnie. Ma nam to dać możliwość zobaczenia „więcej”: więcej koni, więcej przejazdów, co sprawi, że na zawody wybierze się więcej widzów, kuszących więcej sponsorów, więcej mediów, które zaoferują więcej czasu antenowego… i tak dalej. Faster, better, harder. Ale czy to jak w singlu zespołu Daft Punk takie harder, better, faster będzie faktycznie stronger, to znaczy, czy to przyniesie realną dobrą zmianą w dresażu?

dressage_spotligh

Jak dotąd właściwie wszyscy jeźdźcy z czołówki wypowiadają się albo mocno oszczędnie, albo wprost negatywnie na taką inicjatywę. Przede wszystkim, czy krótki program Grand Prix, to będzie nadal program Grand Prix? Aby go przyspieszyć, wyrwano z niego wiele szalenie ważnych elementów, które świadczą o doskonałości wyszkolenia konia i jego pracy w harmonii z jeźdźcem, rozluźnieniu i lekkości: usunięto cofanie, cikcaki oraz trudne przejścia piaf-pasaż. A przecież chyba celem ujeżdżenia jest, aby móc te najtrudniejsze elementy wykonywać z łatwością, a nie móc je pokazywać w telewizji? Czy na pierwszym miejscu ma być sport, czy rozrywka?
Nie chcę być złośliwa, ale gdyby pójść troszkę z dalej, z programów wyrzucić wszystko poza dodaniami, pasażem i zmianami co tempo, ale nakazać wszystkim jeźdźcom w trakcie przejazdu żonglować płonącymi maczetami, to byśmy dopieeeero mieli publikę!
😈

Sama Isabell Werth wypowiedziała się o pomyśle szczególnie negatywnie. „W tej chwili mamy 6 minut na wykonanie programu Grand Prix, więc robienie go w trzy minuty nie ma sensu. Najistotniejsze jest to, że zmiany są na gorsze dla koni – bo nie będziemy mogli pokazywać ich w ten sposób, jak powinniśmy. Przede wszystkim musimy pokazywać zarówno podstawy, jak i elementy Grand Prix we właściwy sposób. W trzy minuty to będzie wyłącznie pośpiech, pośpiech, pośpiech. Dla gorszych zawodników wszystko stanie się jeszcze trudniejsze, niż dla lepszych. Moim zdaniem to nie ma sensu. Jestem całkowicie pewna, że tak nie może wyglądać przyszłość ujeżdżenia. Nie słyszałam również o żadnych kontraktach ze stacjami telewizyjnymi, które były by zainteresowane transmitowaniem skróconego GP”.

Naturalną jednak koleją rzeczy jest fakt, że nikt nie lubi zmian, a już szczególnie ciężko się adaptować do robienia czegoś inaczej, niż było to robione „od zawsze”. Właściwie moją pierwszą reakcją na wieść o pomyśle FEI na zmiany było – Coooo? O nieee, bez sensu… Dopiero chwilę później pozastanawiałam się i faktycznie mogę zrozumieć, skąd wzięła się taka koncepcja. Dlatego zawsze zanim się rzuci na głęboką wodę hejtu i krytyki, warto poznać temat bliżej i faktycznie wyrobić sobie o nim własne zdanie.

Otóż zgodnie z koncepcją FEI taki skrócony program miałby trwać około czterech minut i piętnastu sekund. Dla każdego jeźdźca ma zostać odpowiednio dobrana przez profesjonalnego dźwiękowca muzyka, która ma pasować do osobowości pary i podkreślać jej atuty. Po przejeździe jeźdźcy mają pozostawać na czworoboku, aby obserwować wyniki sędziów, co ma prowadzić również do natychmiastowego pojawiania się ocen i możliwości reagowania na nie. Podczas samego przejazdu wszyscy widzowie będą mogli samodzielnie oceniać przejazd, aby moc porównać swoje noty z notami oficjalnych sędziów (to jest akurat bardzo fajne). Dodatkowo, każdy z jeźdźców będzie zobligowany do pozostania przed publicznością (a nie znikania w stajni czy koniowozie) i udzielenia krótkiego wywiadu, w którym ma podzielić się własnymi wrażeniami z przejazdu, co ma zaoferować widzom możliwość zapoznania się ze startem z perspektywy jeźdźca, niejako z końskiego grzbietu.

Brzmi… ciekawie? 😉
Przynajmniej w założeniach. Co jak co, ale ujeżdżenie we wszystkich rankingach najnudniejszych sportów na świecie zgarnia czołowe miejsca. No cóż, kiedy tak naprawdę wielu widzów nie wie, na co patrzy, to śmiesznie podrygujący koń nie wydaje się być niczym widowiskowym. Cóż jest takiego trudnego w tym, że koń na przykład chodzi bokiem?Przecież każdy by tak potrafił – szczególnie, że w ogóle na koniu to żaden sport ani żaden wyczyn, przecież się tylko siedzi 😆 Ale szczerze, nawet i dla mnie – zakręconej na punkcie ujeżdżenia aż po sznurówki butów obejrzenie 10 przejazdów pozostawiających wiele do życzenia technicznie i pozbawionych charyzmy par jest ciężkie i wywołuje przypływ nadciągającej falą tsunami senności.

Publiczność podczas zawodów jeździeckich oraz podczas zawodów piłkarskich:

Untitled-12 Untitled-13
Trudno jednak nie spojrzeć na poważne mankamenty pomysłu. Skrócony test jest znacznie łatwiejszy od zwykłego konkursu Grand Prix. Jak miałby on być klasyfikowany w punktowych rankingach? Teoretycznie zakładając można by się windować w nich wysoko wybierając wyłącznie łatwe, skrócone konkursy do startowania. Ba, może udało by się w ten sposób uzyskać kwalifikacje olimpijskie, nie wykonując w ogóle pewnych elementów? Gdzie w tym wszystkim zasada fair play wobec innych jeźdźców?

Taki skrócony test miał swoją premierę w grudniu 2018 podczas 2018 CDI-W London. Pilotażowa edycja już na wstępie spotkała się z olbrzymią niechęcią. Swój start odwołała nie tylko Isabell Werth, ale i Charlotte Dujardin (koń Mount St. John Freestyle), Edward Gal (Zonik) czy Juan Matute (Guimon’s Quantico).

Ciekawe, jak różni się podejście do skróconych testów w zależności od punktu siedzenia, czyli strony FEI barykady 😉 Monika Theodorescu, złota medalistka olimpijska, publicznie powiedziała, że ten krótki twór to nie jest nawet program Grand Prix, że przygotowując swoich uczniów do startu nie miała w ogóle poczucia, że to wymogi tej rangi. Natomiast Frank Kemperman, pełniący funkcje kierownicze dla ważnych zawodów organizowanych przez FEI, absolutnie nie ma takich dylematów. „Po co nam trzy razy piaf? Skoro widziałem go raz, to znaczy, że już widziałem piaf”. No cóż, każdy z trzech piafów w programach GP jest wykonywany w innym miejscu, z innych przejść – sama dobrze pamiętam, jak łatwo było zapiafować Skwarkowi przy szrankach, a jak trudno na linii środkowej bez skrzywienia się. Pierwszy piaf może się jeszcze „udać” – ale żeby koń wykonał go bez pudła trzykrotnie, potrzebne jest już wzorowe posłuszeństwo.
Piruety w stępie, cofanie (a w ogóle genialnym ruchem była, jest i będzie tzw. huśtawka – czyli zatrzymanie, cofnięcie, ruszenie naprzód, cofnięcie, oczywiście  określoną ilość kroków, przy zachowaniu taktu, przepuszczalności, posłuszeństwa i rozluźnienia), cikcaki (doskonałe odbicie symetrii konia!), powtórzony trzykrotnie piaf – wszystko to my, prawdziwi fani ujeżdżenia chcemy zobaczyć w programach Grand Prix, wykonywane z łatwością i w harmonii wynikającej z wieloletniego treningu prowadzonego w prawidłowej skali klasycznych zasad. Dla nas ten sport jest formą sztuki. Nie przyciągnie nas blichtr, cekiny ani ranga wydarzenia nadana przez skupisko kamer tv i szukających adrenaliny dziennikarzy. Taki show może mógłby trafić do laików czy osób zupełnie postronnych, dla których taka sympatyczna, pozbawiona makijażu pani opowiadająca coś do kamery będzie całkowicie anonimowa i nie wiem, czy skojarzy się z jakimikolwiek sportowymi emocjami:
Werth_Isabell-c-Jacques-Toffi-e1531230152192

Czy to nam zrobi publiczność dla ujeżdżenia?
Zresztą umówmy się, są dziedziny sportu, jak piłka nożna czy skoki narciarskie 😎 w których dobrze się kibicuje. Głośno, wspólnie z paczką znajomych, z puszką piwa w ręku, tupiąc, skacząc po trybunach i skandując zagrzewające „naszych” do boju, niezbyt cenzuralne piosenki. Czegoś takiego z ujeżdżenia nie zrobimy – ba, nie zrobilibyśmy tego nawet ze znacznie bardziej porywających i dynamicznych skoków 😉

Mimo wszystko trend na medialne uatrakcyjnienie sportów konnych to nie jest bynajmniej ślepy zaułek. Warto byłoby uczynić jeździectwo bardziej porywającym dla tłumów, tym bardziej, że losy tej dyscypliny jako sportu olimpijskiego są w przyszłości mocno niepewne. Tylko może zabrać się do takiego tematu w jakiś zupełnie inny sposób? Kiedyś spotkałam się z pomysłem startów w rodzaju ujeżdżeniowych pojedynków. Dwa konie na czworoboku równocześnie, wykonujące program z tymi samymi elementami, umożliwiający błyskawiczną ocenę, który z nich jest lepszy. Taki „pojedynek rycerski” byłby z pewnością wizualnie przyciągający nie tylko znawców dyscypliny. Jakby nie było, podobnych rozrywek mamy bogate tradycje historyczne i zawsze zbierały one wokół siebie tłumy 😉 Tylko teraz walka o prymat nie na kopie i tarcze, za to na piruety i piafy 😆
dressage_fight
Tylko czy to wciąż będzie rywalizacja sportowa, a nie coraz bardziej tylko show, pokaz, występ?

Czy żeby było atrakcyjnie w dzisiejszych czasach musi być mocniej, lepiej, szybciej, silniej?

A Wy, jak sądzicie?
Co można byłoby zrobić z ujeżdżeniem, w którym „nic się nie dzieje” – w zasadzie na czworobokach nawet nigdy nikt nie spada 😆
Czy skrócony program Grand Prix to krok w dobrym kierunku? Wolelibyście oglądać takie przejazdy, czy raczej te tradycyjne?

48 comments

Skip to comment form

  1. Zosia

    Pomysł z „pojedynkami” jest dobry, trzeba wymyślić coś dzięki czemu ujeżdżenie zostanie sportem, ale i przyciągnie ludzi. Bo póki co z tego co widzę to jest traktowane bardzo po macoszemu :(

    1. quanta

      Taki konkurs mógłby być organizowany dodatkowo obok tradycyjnego, nudnego czworoboku Grand Prix 😉 Losowani do par uczestnicy i tu właśnie można by się ograniczyć do krótkiego przejazdu, który mógłby w założeniu nie pokazywać całego repertuaru Grand Prix, tylko wybrane, najbardziej efektowne elementy, które łatwo by było porównać u obydwu uczestników. Nie wiem jak z punktacją i rankingami – jeśli pojedynki miały by się w niej nie liczyć, to wielu jeźdźców z założenia nie byłoby zainteresowanych startami. Z drugiej jednak strony taki konkurs z uwagi na swoją atrakcyjność mógłby przyciągać wielu sponsorów, może wysokie nagrody za zwycięstwa były by wystarczają zachętą?

      Świetną sprawą na zaangażowanie publiczności jest możliwość oceny przejazdu na żywo, czyli zaangażowanie każdego w zabawę pt. „I ty zostań sędzią” 😉 To jest technicznie wcale nie trudne do wykonania – wystarczy apka na telefon. Na takim formularzu można zawiesić logo patrona / sponsora, który w zamian za promocje marki mógłby ufundować kilka nagród dla widzów (na przykład dla tych, którzy trafnie wytypowali zwycięzców konkursów lub oceniali najbliżej średniej ze stolików sędziowskich.
      Jeśli zagląda tutaj jakiś organizator zawodów, to zapraszam do kontaktu, mam tutaj dobrego informatyka, który taką apkę mógłby zrobić 😉

      1. kujka

        Takie ocenianie przez appkę i nagrody dla najlepiej oceniajacych widzow byly juz w zeszlym roku na Olympii – bardzo to bylo fajne, bo obok ocen sedziow byly tez pokazywane usrednione oceny od publicznosci.
        Sama sie wkrecilam i bardzo sie cieszylam, jak dana pare wysedziowalam tak samo jak profesjonalisci siedzacy w budkach :)

      2. Mgd

        Zrób apke dla siebie, chyba planujesz jakieś zawody w swojej pięknej stajni?

  2. Kasia

    Ja jestem zdania, że ujeżdżenie nie powinno zmieniać się na bardziej atrakcyjne dla widzów. Dla kogo ma być atrakcyjne, dla tego jest i jeśli ktoś ma się zakochać w tym sporcie, to się zakocha i już. Każda zmiana wprowadzana kosztem koni jest krzywdząca.

    1. quanta

      Może być dużo pomysłów na podniesienie atrakcyjności bez żadnych minusów dla koni. Nawet i skrócenie GP się nie odbywa kosztem koni samych w sobie, tylko co najwyżej kosztem sportu, samej dyscypliny.

  3. Vissenna

    Ujeżdżenie przeszło długą drogę. Jeszcze do lat ’40 20w elementem obowiązkowym w programie był… skok przez przeszkodę. I też gdy z tego rezygnowano, były głosy oburzenia.
    Skrócone GP miałoby więcej sensu, gdyby zawarto w nim SAME najtrudniejsze elementy. Np. przejścia piaf-pasaż na linii środkowej. Byłoby wtedy bardziej widowiskowe, dynamiczniejsze i stawiałoby wyzwania najlepszym. Można by wtedy uczciwie naliczać punktację w rankingach. Obecne Short GP to ruch w dobrą stronę, ale o ile taka forma to świetna idea, należałoby przedyskutować zakres elementów nie tylko z sędziami a z tymi w których to najbardziej uderza – czyli z zawodnikami. W zeszłym roku FEI wypuściło serię filmików wyjaśniających na czym polega trudność w skokach (linie o niepasujących odległościach, najazdy itp). Szkoda, że nie zdecydowano się na to w przypadku ujeżdżenia, tak by laikom wytłumaczyć na co mają zwracać uwagę.
    Można by się tu posiłkować na przykład doświadczeniami z łyżwiarstwa czy akrobatyki sportowej (taniec, pary sportowe), gdzie też nie tak dawno zmieniono zasady punktacji i wprowadzono programy krótkie by uczynić je przystępniejszymi dla widzów. I to zadziałało!
    Jeździectwo jest bardzo przywiązane do tradycji i powinno być z tego dumne, ale jednocześnie trzeba uczynić ten sport przystępniejszym dla laika. Ważne by nie wylać przy tym dziecka z kąpielą…

    1. Magda

      Zgadzam się z Vissenną. Mimo wielu lat w jeździectwie mnie osobiście wciąż trudno się patrzy na przejazdy innej osoby. Jak siedzę na koniu to oczywiście wiem, że tu łopatka, tu takie zgięcie, a tu dodanie. Ale jak patrzę na innego człowieka z koniem, to ciężko mi cokolwiek zobaczyć. Z jednej strony taki to sport, że chodzi o to, żeby mało było widać, ale z drugiej – po co mam to oglądać, jeśli mało z tego rozumiem, jeśli tego nie czuję?
      Kiedyś były takie wpisy na tym blogu, gdzie była „edukacja oka” i wprawianie się w ocenę zdjęć. Tego mi brakuje. Wszyscy naokoło mówią „o, tu koń wygląda dobrze, a tu idzie tak, a tu siak”, ale ja osobiście mam problem z oceną tego. Wiele osób w jeździectwie mówi o skutkach, albo że coś trzeba poczuć, ale nie tłumaczy przyczyn. Może sami też nie wiedzą 😀

  4. D

    Dla mnie ciekawsze by było gdyby dla danego konkursu obowiązywały figury, ale ich ostateczna kolejność i konfiguracja leży w gestii organizatora. Tak jak skoczkowie mają klasy ale nie wiedzą jaki parkur będzie stał. To by już było ciekawsze.

    1. quanta

      W ujeżdżeniu nie do końca się tak da. Większość elementów jst ze sobą powiązanych, jedne wynikają z drugich. Na przykład sekwencja łopatka-półwolta-ciąg to jak do-re-mi-fa-sol-la-si-do – gama solmizacyjna, czyli podstawa każdej lekcji muzyki. W łopatce przygotowujesz zgięcie, dalej zabierasz podparcie ściany na półwolcie, prowadzisz konia między pomocami, dokładasz zad – i masz ciąg. Elementy losowane ot by było trochę do-sol-si-dofa-re, żadna gama, raczej chaos i sporo bałaganu. Części elementów nie da się za bardzo przemieszczać (gdzie wrzucić 15 zmian co foule, jeśli nie na przekątnej? Robienie ich wzdłuż ściany będzie łatwiejsze, niż na przekątnej bez bocznej podpórki i trochę zamaskuje chociażby kwestię symetrii konia.

      1. Kiko

        15 zmian mogloby byc na serpentynie? Wtedy byloby jeszcze trudniej bo zmiany wypadalyby na galop-kontrgalop
        Jak dla mnie skrocone GP to strzal w dziesiatke – ale najlepeij by bylo zrobic je w programie dowolnym. Zawszec tam same elementy. Wtedy zawodnicy z braku czasu moze siegaliby po takie innowacje żeby oszczedzic czas. Bardzo fajnie by sie ogladalo – mielibysmy nutke adrenaliny („czy uda sie zmiesxic w czasie?”) i ryzyka („czy uda sie polaczyc elementy”?) A wlasnie to czyni sport widowiskowym i pasjonujacym.

  5. Dorota

    Co to są cikcaki???

    1. Cedra

      Ciągi z przełożeniami

      1. Dorota

        Dzięki, nie znałam tego określenia 😉

        1. quanta

          To jak inaczej nazywać ten element? 😉

          1. Kama

            Chyba najprościej po polsku – zigzag 😉

          2. quanta

            To chyba już mocno spolszczony wyraz, coś jak munsztuk czy tranzelka 😉

          3. Dorota

            Przecież nie czepiam się określenia, zwyczajnie zapytałam co to, bo sama nie trenuję, w czytanych artykułach ani w komentarzach na zawodach się z nim nie spotkałam.

  6. Marta

    Hmmm ja się tak luźno zastanawiam bo z organizacją zawodów mam tyle wspólnego co nic ale wydaje mi się, że konkursy GP i tak przyciągają najwięcej ludzi. Przy klasie L czy P na trybunach są chyba tylko główni zainteresowani czyli trenerzy, rodzice, przyjaciele. Popieram pomysł z apką, bardzo fajna opcja żeby móc sprawdzić swoje oko z okiem sędziów. A co sądzicie o takim pomyśle, gdyby po każdym przejeździe również w tych niższych klasach był krótki komentarz od sędziów dla publiczności ? Często sędziowie zapisują jakieś uwagi na arkuszach a może warto byłoby je odczytywać? Dwa zdania o mocnych i słabych punktach pary.

    1. quanta

      W tradycji sędziowania mistrzostw młodych koni przy zakończonym przejeździe podaje się zawsze komentarz do przejazdu omawiający sposób prezentacji, największe zalety konia, jego słabe strony i krótkie omówienie stawianych w arkuszu ocen. Ja uwielbiam takich komentarzy słuchać, zawsze na nie czekam :) Kiedyś w Verden oglądałam przejazd niezwykle ciekawego ogiera, który jak to ogier nieustannie wypatrywał innych koni i przez większą część czworoboku rżał. Sędziowie ostro ocenili posłuszeństwo i z uwagi na to, że koń jest rozkojarzony, kompletnie nie skoncentrowany i na jeźdźcu i nie zajęty pracą kolejną bardzo niską notę stawiają za perspektywę. Chyba, że koń nie będzie już ogierem – wtedy ich ocena perspektyw byłaby znacznie wyższa.

      1. Marta

        Właśnie przekonałaś mnie do oglądania mistrzostw młodych koni! Chętnie posłucham takich komentarzy a ile z tego człowiek może wyciągnąć nauki dla siebie!
        Czyli jest ziarno prawdy w „Po co mieć świetnego ogiera skoro można mieć wybitnego wałacha”? :)

  7. Natalia

    Quanta! Czy w tym roku planujesz zrobić grupowe zamówienie na szalone,wzorzyste derki? Marzy mi się taka a ostatnio się nie załapałam :(

  8. Daria

    Quanta zaniedbujesz nas i bloga :(

  9. KaSa

    Quaaannntaaaa tęsknimyyy

    1. quanta

      Ja też! Ale robię nowy projekt jeździecki i jeśli wszystko pójdzie tak jak o tym myślimy z ekipą, to zobaczycie, że będzie dopiero mega super, a nie taki-tam-blog 😉 😀

      1. Cedra

        Jesli to ten projekt, o ktorym wspominalas, to bedzie cos naprawde WOW 😉

  10. KaSa

    WOW 😮 już się jaram w takim razie czy długo jeszcze musimy czekać? Nie że ponaglamy czy coś… 😉 :p Pozdrawiam :)

  11. Jaga

    Quanta mam do Ciebie kilka pytań. Mogę prosić adres mailowy?

  12. Oliwia

    Codziennie zaglądam, a tu nic nowego… Tęsknimy! :(

  13. Alex

    Skrócone GP wcale nie przyciągnie większej ilości ludzi :/ przecież to właśnie elementy takie jak wspomniane przejścia piaff i pasaż „budują” program.
    Pomysł z głosowanie publiczności jak najbardziej na plus. Jednak żeby wszyscy wiedzieli o co chodzi to przed konkursem warto by im wytłumaczyć (chociaż łopatologicznie) figury, które będą wykonywane na czworoboku. A co przeszkadza, żeby w ujeżdżeniu występował „jeździec pokazowy”? Który prezentowałby elementy, a wtrakcie ekspert komentowałby je dla publicznośći.
    Odnośnie czasu antenowego dla ujeżdżenia mamy przykład dzisiejszego (3.02) konkursu Cavaliady. Fakt, że przejazdy rozpoczęły się o 8:00 kiedy tak naprawde nie ma publiczności. Organizatorzy nawet nie dali szansy na propagowanie ujeżdżenia.

  14. weronika

    hmm, jestem ciekawa jak to wyjdzie w praktyce i jakie będą efekty

  15. Gośka

    @quanta

    Paradoksalnie Twoja nieobecność na blogu jest dla mnie kojąca 😉

    Wyobrażam sobie jak bardzo absorbuje Cię Ad Astra i jaką masz z tego satysfakcję, bo to Twoje miejsce na Ziemi (a nie na serwerze).

  16. bio

    RIP blog.

  17. Kasia

    Jest jeszcze ktoś, kto tu zagląda?? Nadzieja matką głupich… :-(

    1. Werka

      Wchodzę codziennie i staram się nie tracić nadziei może Quanta szykuje coś super hiper odjechanego?

  18. Wer

    Ja mam prośbę do Quanty jeżeli to już koniec bloga to proszę napisz oficjalnie, że to koniec , żebyśmy nie musieli codziennie sprawdzać bloga w nadziei na nowy wpis.

    1. Mustangowa

      Hej, wydaje mi się, że takie stawianie sprawy jest trochę niewłaściwe.
      Postawienie własnej stajni, ogarnianie wszystkiego, prowadzenie tam treningów, itd. to serio nie jest łatwy kawałek chleba + olbrzymia rewolucja w życiu, w obliczu której nic dziwnego, że blog zszedł na o wiele dalszy plan. Doba ma tylko 24 h, a sen i chwila odpoczynku są mega ważne, by móc przeć do przodu :). Nam zostaje czekać i mieć nadzieję, że Quanta znajdzie czas i się z nami podzieli skrawkiem swojej wiedzy, tak jak zwykle, ale nie może przecież tego robić kosztem swego zdrowia. Popieram Gośkę – ta cisza tylko świadczy o czerpania całymi garściami z bycia w swoim wymarzonym miejscu, z czego powinniśmy się cieszyć, że Quancie się udało taki sobie i czterokopytnym stworzyć ;).
      A co do sformułowania „musieli codziennie sprawdzać” <- czy ktoś stoi codziennie nad Tobą z batem i każe wejść na bloga? Bo mi się wydaje, że raczej sama z siebie na niego wchodzisz, nikt Cię nie zmusza ;). I patrząc na to z innej strony – pomyśl ile będzie radości, gdy w końcu nowy post się pojawi! :)v

      1. bio

        Ja tam rozumiem Quantę, ALE! jak się przez lata tego bloga kreowało i cieszyło, że popularność rośnie, to teraz takie porzucenie go ot, tak, jest trochę niefajne. A by wyklikać kilka słów w nowym poście myślę, że czas by się znalazł. „Sory, czasu brak, kończę bloga”, albo „jeszcze wrócę jak się doba wydłuży” 😛 No, cokolwiek.

        1. Werka

          Też prawda :( od razu hysny byli spokojniejsi 😀

  19. ann

    Quanta wróć do nas :(

  20. agata

    Skąd w takim razie taki irracjonalny pomysł?

  21. Daria

    Tęsknimy;(

  22. Natalia

    Quanta, jesteś tam jeszcze ?

  23. zosia

    Dawno nie było nowego wpisu :/

  24. Werka

    Pół roku bez Quanty

  25. Annie

    Quanta wróć do nas :(

  26. maria

    Dawno nie było wpisu :(

  27. Kasia

    Jeszcze trochę i minie rok od ostatniego wpisu… Czy to będzie czas na napis „RIP blog”?? :-(

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *