«

»

mar 07

Grzybowy

Od zeszłej niedzieli mam w stajni przedszkole :) Dwa czterolatki, ale są to tak fantastyczne dzieci, że uśmiech nawet na chwilę nie schodzi mi z twarzy. To nie są konie, to są dwa cukierki. A z charakterami nie można było chyba lepiej trafić :)

Dziś przedstawiam pierwsze z dzieci, czyli 4-latniego wałaszka KWPN. Zacznę od tego, że kolega ma niezwykle specyficzne, francuskie imię, które ciężko nawet przepisać, a wymawia się je jeszcze gorzej – brzmiałoby to fonetycznie mniej więcej jak „Żirbo”. Żirbo został zatem spolszczony do Grzybowego 😉

grzybowy1

Grzybowego, kiedy ten był jeszcze małym ssakiem przy maminym cycku, kupił belgijski zawodnik. Starszy brat Grzybowego został ogierem z licencją, a sam gniady od początku wyróżniał się szlachetnym typem oraz imponującym ruchem. Niestety (a może właśnie „stety” i szczęśliwie dla mnie?) Grzybowy postanowił zmienić swoją sportową tudzież hodowlaną przyszłość i… nie wyrósł. Osiągnął w wieku lat czterech wzrost Skwarożka (czyli 164 cm) i mimo, że może jeszcze uda mu się ze dwa centymetry podskoczyć zdecydowanie pozostanie małym konikiem. Jego jeździec i zawodnik to rosły (po holendersku) chłop, który na swoim rumaku wyglądał dość kuriozalnie. Stąd też zapadła decyzja o sprzedaży konia i Grzybowy mógł mi wpaść w oko 😉 Na zdjęciu poniżej Grzybowy pod specjalnie pożyczonym na zawody drobniejszym jeźdźcem:

grzybowy2

Zajeżdżony w lipcu w zeszłym roku, Grzybowy zdążył już w zimie z bardzo dobrymi rezultatami wziąć udział w swoich pierwszych zawodach (pokonując miły i sympatyczny program dla najmłodszych koni). Jest koniem o zjawiskowym wręcz kłusie, z naturalną łatwością pasażu i samoniesienia w tym chodzie. Ma dobry stęp i bardzo dobry galop, chociaż w tym chodzie będzie jeszcze musiał nauczyć się równowagi.

IMG_2552

Rewelacyjnie pracuje pod siodłem – w dobrej sylwetce, aktywnie używając mięśni brzucha i pleców. Jest koniem, który ma niekończące się pokłady energii i chęci do ruchu – w tej kwestii mógłby spokojnie zawstydzić samego Skwarożka 😉 O takim typie charakteru niezmordowanego, mocno idącego do przodu elektryka Holendrzy mówią, że jest „dużo konia” :)

IMG_2608

Dwa wicherki jednak do czegoś zobowiązują, bo Grzybowy jest ekstremalnie czuły i wrażliwy i wymaga stanowczego, pewnego siebie, ale delikatnego i myślącego jeźdźca. Jest to koń na później, wymagający czasu i cierpliwości. W złych rękach będzie brzytwą, a w dobrych jego talent z pewnością będzie błyszczał.
Trzymam mocno kciuki, żeby nam się układała współpraca.

IMG_2807 IMG_2808 IMG_2813 IMG_2899

I mam jeszcze ciekawostkę! Otóż Grzybowy ma na grzbiecie… pręgę! Wyraźna, czarna krecha wychodzi z ogonowego rzepu i zanika całkowicie w rejonie tylnej części siodła. Z osobliwości eksterieru mamy jeszcze łatę z czarnych włosów nad łopatką, ale przy tej huculej prędze to nie jest żadna osobliwość.
Skąd u KWPNa taka ozdoba? 😉 Czyżby w rodzinie Grzybowego trafił się jakiś mezalians? Może to by tłumaczyło niski wzrost 😆

prega

20 comments

Skip to comment form

  1. moon

    Na bank pra-pra-pra-pra dziadkiem był jakiś wybitny hucuł! 😉

    1. quanta

      Może być huculski Jaśmin 😀 Ja uczyłam się jeździć właśnie na hucułach, mam sentyment do dziś :) Mój pierwszy teren i moja pierwsza gleba (na zmarzniętą zimą grudę zaoranego pola) była z huculskiej klaczy Fuksja. Która zresztą z upodobaniem pożerała rękawiczki i miała nawyk wystawiania języka przy założonym wędzidle 😉
      Tylko jak na hucuła to Grzybowemu coś nie obrodziła grzywka 😆

  2. Amelia

    po prostu łał, zatkało mnie. Owocnej współpracy, pod Twoją ręką na pewno rozwinie skrzydła :)

    1. quanta

      W tym duecie jestem przekonana, że to ja rozwinę skrzydła i to nie raz 😉 Obym tylko miękko lądowała. A chłopak jest świetny i nad-ambitny, póki co głowię się, jak tu zużywać jego energię nie zużywając równocześnie konia…

  3. Justi

    bardzo ciekawy nowy nabytek, życzę owocnej współpracy :) jednocześnie mam pytanie odnośnie pracy na lonży, jak udało Ci sie uzyskać efekt zebrania ? Czy jest to praca na lonży podwójnej ??

    1. quanta

      Grzybowy bardzo dobrze pracuje na lonży, chociaż do zebrania mu jeszcze daleko. On się czuje rewelacyjnie w kłusie i można go poprosić o wszystko – dodanie, skrócenie, kadencję, zabawę w pasaż. W galopie tak dobrze sobie nie radzi – przede wszystkim galopowanie go nakręca i póki co będziemy pracowali nad tym, żeby sobie po dużym kole równo i wesoło w rozluźnieniu galopował przed siebie.
      Lonżowanie na dwóch lonżach jest fantastyczne, ale do młodych, niedoświadczonych koni potrzebowałabym lonżownika, a w mojej stajni aktualnie go brak :( Chociaż jestem dobrej myśli, bo może na wiosnę dorobimy się odkrytego, wygrodzonego koła. Póki co zostaje mi wypinanie lonży tak jak wewnętrznej wodzy i praca na jedną rękę.

  4. Maea

    O matko~! Gdzie ty je wynajdujesz, Quanta?! 😉 Moje xo też ma pręgę na grzbiecie właśnie do tego samego miejsca, dodatkowo w lato w okolicach ganaszy, słabizny i za łopatką ma beżową sierść, a jest gniada… Hmmm :)

    1. quanta

      Zdążyłam już usłyszeć opinię, że takie konie są też w Polsce… no i niestety nie mogę się z tym zgodzić 😉 Tej dwójki szukałam długo – od początku roku, i to wśród naprawdę dobrych koni. Grzybowy przyjechał do mnie aż z Belgii – trochę nie rozumiem, po co się aż tak fatygować, skoro takiego samego konia można sobie wynaleźć w Polsce? 😉
      A drugi nabytek pochodzi z Niemiec i jest rasy hanowerskiej.

      1. Maea

        WOW, naprawdę – WOW! :) To teraz tylko trzymać kciuki i życzyć owocnej (współ)pracy z takim materiałem! Tylko jestem ciekawa jak to działa – jeździsz do polecanych (znanych/dobrych/zaprzyjaźnionych?) hodowli i tam dopiero przebierasz czy też ktoś ci coś szepnie o konkretnych koniach?

        Polska ujeżdżeniowcami nie stoi, nie ma się co oszukiwać… :) Ale powoli, powoli…! Hodowcy się w końcu ukierunkowują na konkretne dyscypliny, podejmują się specjalizacji (co wcześniej, ekhm, no nie było standardem!), wybierają starannie materiał i… Myślę, że za 10-20 lat tendencja będzie się zmieniać! :) Ale co do reszty dyscyplin… to tu bym weszła w polemikę. Choć ja sama przymierzam się do kupna klaczy zachodniej do hodowli właśnie w kierunku ujeżdżenia, ale to plany trochę bardziej odległe… 😉

        1. Maea

          Znaczy polemikę w sensie, że w Polsce jest w czym wybierać w kierunku innych dyscyplin. Bo polskie konie czasem jednak dają radę w niektórych kwestiach 😉

          1. kujka

            Ok moze i by sie znalazlo takiego konia w PL ale po jakim czasie poszukiwan? Bo obawiam sie, ze 2 mies by nie wystarczyl.

            Hodowle nakierowane na ujezdzenie… ile ich mamy? Tyle co palcow jednej reki czy mniej? O jakosci tych koni nie bede sie wypowiadac, jedna produkuje tasmowo parowki na krotkich nozkach z tym samym papierem od lat – gdzie tu progres?
            A ile koni urodzonych w tych hodowlach widac w wysokim sporcie (nawet u polskich zawodnikow, nie zagranicznych). Przez wysoki sport rozumiem starty w GP.
            Cos co wyhodowane u nas bedzie perla ktorej ktos szukal przez rok na zachodzie mozna kupic w kilka miesiecy i nie dziwie sie ze ludziom sie nie chce bawic w lokalnego patriote. Mi tez by sie nie chcialo.

          2. Maea

            Zacytuję siebie: „Polska ujeżdżeniowcami nie stoi, nie ma się co oszukiwać…” :) Napisałam jedynie, że za 10-20 lat może sytuacja się zmieni i tych perełek nie będzie trzeba szukać jak igły w stogu siana. Także nie rozumiem „ataku” 😉

          3. Maea

            Choć nieporozumienie pewnie głównie wywodzi się z faktu, że pisałam o koniach do innych dyscyplin, które można znaleźć z powodzeniem w Polsce. Nie pisałam o ujeżdżeniowcach 😉 Chyba że katka „pro forma” tłumaczy stanowisko wielu polskich jeźdźców i nie powinnam brać tego personalnie…? 😉

          4. kujka

            absolutnie nie powinnas brac personalnie niczego co napisalam 😉

          5. Maea

            Zauważyłam, że walnęłam się z nickiem – czytałam r-v i wpisałam katka zamiast kujka. Przepraszam! :) Także ja trzymam kciuki za to, by za te kilkanaście lat nie trzeba było jeździć poza nasze granice po takie perełki! A quancie jeszcze raz gratuluję i życzę powodzenia!

  5. tuch

    Świetny fart z tym „niewyrośnięciem” koń w sam raz dla drobnej kobiety :) w zamian za Skwarożka. Owocnej współpracy 😀

  6. keirashara

    Jej, jaką lekkość u niego widać nawet po zdjęciach, jak piórko 😀 Owocnej współpracy!

  7. Pandora

    Polecam wpleść w kantar czerwoną kokardę, bo Grzybowy jest przecudowny, przepiękny, o przepięknym ruchu ! Same ochy i achy !

  8. Nikola

    A możesz zdradzić z jakiej stajni zakupiłaś kasztana? Jestem prawie pewna, że gdzieś go widziałam, z tym samym zdjęciem w ogłoszeniu, które wrzucałaś :) jest obłędny i myślę, że jeszcze nie raz pozytywnie Cię zaskoczy 😉

    1. quanta

      Na pewno nie widziałaś ogłoszeń, bo na takie konie jest zupełnie inny kanał sprzedaży. One nie szukają nabywców, to nabywcy szukają ich. Jeśli jesteś konkretnym i wiarygodnym (czyli z polecenia) kupującym, to możesz umówić się na spotkanie i prezentację koni. Na stronie zawodniczki, która zajeżdżała rudzielca nie ma ani słowa o choćby jednym koniu na sprzedaż. Zresztą, dla porównania – u p. Katarzyny Milczarek jest zawsze ciekawy wybór koni na sprzedaż, na najróżniejszym poziomie edukacji. Ogłoszeń o sprzedaży – zero 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *