«

»

gru 13

Fury aż furczą!

Znając życie nie należy takich rzeczy głośno mówić (ani też pisać), ale cała końska epika ma od dłuższego czasu nieustannie dobrą passę.  Kiedyś zawsze na koniec dnia, wracając ze stajni mówiłam do Blondyna coś w stylu: dzisiaj jeden do zera dla Suszka (albo Fugu, albo Alpusa), gdzie jeden oznacza pełne zadowolenie jeźdźca, a zero ilość errorów na jeździe 😉 Z każdego dnia mogłam wybrać tego delikwenta, który najbardziej się starał pod siodłem. Teraz, regularnie – nie mogę. Wszystkie starają się najbardziej!
Owszem, są na różnym poziomie, ale każdy mierzy się ze swoimi słabościami i naprawdę stara się stawiać im czoła. Dla jednego to będą zmiany w seriach (na przykład doczekane i cierpliwe, albo w innym przypadku bez focha), a u drugiego prawdziwe, uczciwe żucie z ręki z rozciągniętym karkiem i pchaniem się na kontakt.
Wszystkie te dobre rzeczy bardzo cieszą :)
IMG_7113

Fugu od czempionatów dzielnie pracuje nad swoim zgięciem, więc na topie mamy trawersy i przy okazji masę bocznych chodów. Pannica nadal nie pała do nich entuzjazmem, ale coraz bardziej je akceptuje. Mam tu nie lada wyzwanie, bo muszę pomocami jednocześnie jechać bardzo dużo wymagając, ale z drugiej strony będąc naprawdę delikatną. Inaczej wywołam z lasu wilka, czy może raczej z wody nadymkę 😉 Mam o tyle postęp, że Fugu już nie wpada w szewską pasję. Owszem, złościć się złości, ale już na mnie nie pluje (taaaak, ona potrafi opluć jeźdźca) i tylko czasem trąbi z dezaprobatą nosem (wjeżdżamy na przekątną – jedziemy dodanym kłusem – przed narożnikiem skracam kłus – Fugu przypomina sobie o tym, że powinna oddychać i wydaje chrapami dźwięk trąbki). Co ja z nią mam 😉
IMG_7262 IMG_7260
IMG_7173
IMG_7139IMG_7245IMG_7161

Na szczęście sporo zadań jest zupełnie akceptowalnych dla rudej pannicy. Do tych należą praktycznie wszystkie elementy galopowe (no, poza pierwszą lewą lotną, którą prawie zawsze musimy zrobić wysoką zadem) i – o dziwo – piaff. Podpiafowywać Fugu zaczęłam może z 3 tygodnie temu, nastawiając się na ciężki orzech do zgryzienia w tym temacie. Początkowo Cebula próbowała pasażować, albo podskakiwać dwiema tylnymi nogami na raz, ale szybko załapała właściwy krok, a że dostaje przy okazji dużo cukru, to zaliczyła to ćwiczenie do fajnych i naprawdę chętnie je wykonuje. Uff, dobrze jest mieć w repertuarze trudniejsze zadania, które są mile widziane przez księżniczkę 😉 Bo neurotyczna mina Fugu tuż po trawersach potrafi mówić sama za siebie:
IMG_7209

Jeśli chodzi o Hendriksa, to pozostaje mi tylko pokornie dołączyć do jego fanklubu 😆 Pełen komfort – to chyba najkrótsze podsumowanie, jakim można określić pracę z tym koniem. Hendriks nigdy nie ma złych momentów w treningu. Wszystko przychodzi mu całkiem łatwo i całkiem chętnie. Uczy się błyskawicznie – pod tym względem aż zaskakuje, bo pokazanie mu czegoś kilkakrotnie wystarcza, aby zapamiętał, czego się od niego oczekuje.
IMG_7396rOczywiście nie jest koniem bez żadnych problemów – takich chyba nie produkują 😉 Jego tylna lewa noga jest nieco bardziej leniwa w porównaniu do prawej i trzeba jej dopilnować, szczególnie w zatrzymaniach ze stępa (co ciekawe, w zatrzymaniach z kłusa jakoś łatwiej mu stanąć równo w kwadracie). Mamy też dobre 300% normy, jeśli chodzi o elastyczność, ale raptem ze 30%, jeśli chodzi o siłę… Tę rozwijamy robiąc maksymalnie dużo pracy w galopie i rozciągając Henryka jak gumę w dół.
IMG_7407 IMG_7416IMG_7389IMG_7449
Galopowe zadania na co dzień to mnóstwo kontrgalopów, małe wolty z sadzaniem konia na tył, trochę lotnych – ale to bardziej dla rozrywki niż rzeczywiście potrzebnego nam w tej chwili elementu – i przejścia, przejścia, przejścia. Doszły zwykłe zmiany i w miarę tego, jak koń staje się silniejszy, przestaje pływać w kilku krokach stępa między galopami. Na początku bywało, że prawie zakładał sobie nogę na nogę, utrudniając mocno ruch naprzód 😉 Im więcej dobrych przejść, dodań i skróceń, tym więcej siły w tylnych nogach i możliwości dźwigania jeźdźca, a to z kolei poprawia nam elegancko sam galop, który z tygodnia na tydzień staje się coraz bardziej wyniosły i pełen ekspresji, czyli po trochu taki bardziej dorosły :)
IMG_7367 IMG_7472

W kłusie unikam show (do którego Hendrix jest mocno skłonny – wystarczy ustawić go wyżej, żeby wyciągał przednie łapy przed sobą niemal poziomo), za to robię sporo gimnastyki i przede wszystkim ćwiczę żucie z ręki. Z taką długą, solidną szyją mamy ten sam casus, co u Suszka – trzeba mieć mnóstwo siły i przy tym równowagi, żeby ją uczciwie rozciągnąć i dźwigać zupełnie rozwiniętą. Ale udało się i wreszcie zaczynam mieć możliwość stretchingu tego młodego konika z siodła. Przynosi to bardzo wymierne efekty – zakupioną na koniec sierpnia podkładkę pod tylny łęk o grubości 1,5 cm już z miesiąc temu zmieniłam o połowę cieńszą, a teraz właściwie zaczynam myśleć o całkowitym jej wyjęciu. Plecy nam urosły i co najważniejsze – podniosły się. Siodło dostało podparcie z dobrze nabudowanych mięśni.

Z pozostałych koni „na oku” zadowolona jestem tak samo jak ze swoich własnych. Ekstremalnie pospinany dorosły, ciemnogniady traken „puścił się” nam na treningach tak bardzo, że teraz jazda na nim będzie dozwolona dopiero od lat 18 😆 Zielony i bardzo dziecinny jeszcze 5-latek ustabilizował kontakt, znalazł fajną przepuszczalność i tak poprawił galop, że wreszcie dziś po raz pierwszy jego właścicielka fantastycznie na nim usiadła, tworząc obrazek przemiły dla oka i jakościowo też inspirujący. A kolejna para szykuje się z kolei do solidnych startów na przyszły sezon – na czworobokach zadebiutuje malowana, kasztanowata córka Fidertanza ze swoim jeźdźcem i będzie to naprawdę solidny, dobry debiut :)

Dzieje się! I niech dobra passa trwa :) Teraz jeszcze tylko życzyłabym sobie rejestracji Hendersona w PZKH, bo za 10 dni mijają już bite trzy miesiące, jak czekamy na inspektora z potwierdzeniem paszportu i opisu…
IMG_6972

20 comments

Skip to comment form

  1. Moon

    Foto pięknie podniesionych Fugowych plecków w żuciu na pierwszym foto – Piękność! <3
    Powinno być pokazywane wszystkim jaśnie oświeconym naturalsom, którzy twierdzą, że na lonży na halterku ich konisie także taką sama pracę wykonują i tak samo wyglądają… 😉

    z innej beczki – widzę, że zmieniłaś strzemiona, z ciężkich Sprengerów na plastiki – wygodnie Ci? 😉

    1. Ewa**

      No coś Ty przecież jest nosek za pionem

      1. quanta

        Poważnie? Biedna Fugu…
        Cebula robi _genialne_ żucia z ręki. Wybiera wodzę do sprzączki i ma przy tym wręcz książkowo podniesione plecy i aktywny zad. Nie skupiam się wtedy na jej nosie – bez obaw, jeśli tylko trochę będzie chciała go otworzyć, dostanie równie otwartą rękę – i tak wygląda większość jej żucia. Robi to naprawdę kapitalnie – jeśli z uznaniem o jej stretchingu wypowiada się sam trener Bemelmans, to wiesz, ja jednak zaufam jego opinii :)

        1. Ewa**

          Quantuś (jeśli mogę tak napisać) toż to był sarkazm, tylko” minkę” mi nie wyświetliło. Ja jestem totalnie zakochana w Twojej jeździe i ogólnym podejściu do tematu. Podobnie jak Ty z resztą też uważam, że koń z nie samej głowy się składa :). Powyższe zdjęcie jest piękne i rewelacyjnie pokazuje sens tego ćwiczenia :)
          Oj pięknie by było gdyby wszystkie konie były takie biedne :)

    2. quanta

      Moon, zmieniłam strzemiona, bo mam czasem sporo dalekiego noszenia siodła, a jestem cherlak i z plastikowymi strzemionami czuję różnicę 😆 Bo w jeździe to nie bardzo :)

      1. Moon

        No właśnie byłam ciekawa, bo jako pierwsza hejterka plastików od 3 lat jeżdżę w Silkach, zdradziłam moje już-nie-ukochane Sprengery 😛 Ale właśnie ja w jeździe czuję różnicę – stopka z tarką „robi robotę” 😉

        I myślę, że wpis Ewy** jest napisany w prześmiewczym tonie 😉 (tzn, mam taką nadzieję, tak go odebrałam :D)

  2. Marta

    Fugu jest chyba moim ulubionym koniem, którego opisujesz :) ten opis jest tak żywy, że czytając można zakrzyknąć „Ej widzę jak to wygląda!”. Masz niesamowicie lekkie i odzyjemne pióro.
    Trzymam kciuki żeby dobra passa trwała dalej :)

    1. quanta

      Muszę opisać Fugutkową akcję z kotkiem, bo pół stajni się z niej śmiało – i to naprawdę doskonale pozwoliłoby sobie wyobrazić, jak wrażliwym i emocjonalnym koniem jest Cebularz.

  3. Kama

    Pierwsze foto jest po prostu perfekcyjne… gratulacje!!! Coś pięknego:)
    Za to moją ulubioną jest fotka z Fugu w trakcie lotnej.. takiej prawdziwie lotnej:D

    Henderson jak zwykle fantastyczny, mój zdecydowany faworyt!

  4. Ann

    Hej Q mam takie pytanie. Jak wybierasz dla konia nachrapnik? Czy obecnie wszystkie twoje konie mają skośniki? Jakie konie nie powinny mieć skośnika a np. hanowera? A może w ogóle tylko na zwykłym, polskim?

    1. quanta

      Skośnik stabilizuje wędzidło, działa ono czytelniej dla konia – tak samo działa hanowerski nachrapnik. Ani jednego, ani drugiego nie zapina się szczególnie mocno 😉
      Moje chodzą na szwedach, hanowery wpinam u koni, u których potrzebuję coś poprawić na kontakcie. Polskich (vel. angielskich) nachrapników nie lubię, bo są one mało komfortowe uciskając sanki, a poza tym nie pracują tak jak nachrapnik szwedzki (który daje uczucie poluzowania, kiedy tylko koń rozluźni szczękę i ułoży sobie poprawnie zamknięty pysk).

  5. Vissenna

    Fugu wedlug Twoich opisow i zdjec to przypomina kota chyba bardziej niz psa :)
    Hendryk tymczasem zaczal wygladac jak dorosly, elegancki kon. Az trudno uwierzyc, ze to ten sam kudlacz i andaluz 😉

    1. quanta

      Tfu, tfu… Ładny się chłopak robi :) Za pół roku będzie z niego maszyna.

  6. Kinga

    Piąte zdjęcie od góry- ubóstwiam 😀 Jakby koń ćwiczył skok w dal choć przypomina też lamy z memów 😉
    Cóż nie chwale ani nie rozpływam się nad niczym aby nie zapeszyć 😀
    Zdradzisz po co chcesz zarejestrować Hendrixa w PZHK? Oczywiście jeśli to nie tajemnica 😀

    1. quanta

      Do startów – on ma holenderski paszport i musi został przerejestrowany w PZHK, a potem PZJ lub WMZJ.

  7. Windziakowa

    Jestem wręcz zauroczona plecami Fugu na pierwszym zdjęciu 😮 Obłęd, coś, do czego będę dążyć z moim grubaskiem – może kiedyś będzie nam dane zrobić takie dobre żucie 😀 A Hendrix robi niesamowite wrażenie, takiego całkiem dorosłego i miękkiego niczym guma 😛 Ale Quanta, jak tak dalej pójdzie, to Twoje konie będą zasuwać na zadnich nogach, bo przody im się do niczego nie będą przydawać 😀

    1. quanta

      To prawda, plecy to mocna strona Cebuli, podobnie jak zad. To dzięki nim obojgu z ogromną łatwością dziewczyna zabiera się teraz za piruety w galopie.
      Nie nastawiam się za bardzo na to, „co będzie” – robię najlepszą jaką się da robotę każdego dnia, a efekty pojawiają się jakoś tak przy okazji 😉

      1. Windziakowa

        O tym doskonale wiem :) Im mniej od niej oczekuję, tym lepsza ona jest – być może dlatego, że nie dążę „po trupach” do efektu, jestem luźniejsza i cieszę się z najmniejszej poprawy 😀 Teraz nawet nie mam czasu zbyt regularnie jeździć(klasa maturalna + egzamin zawodowy), więc wymagania rosną lub spadają wprost proporcjonalnie do ilości pracy w tygodniu :p

  8. Lucja

    Wow! Aż mam wrażenie , że podniosło Wam cały tył siodła w górę! Muszę się napatrzeć by ten widok zapamiętać 😀

  9. Nelcia

    Quanta, aż westchnęłam jak weszłam po przerwie na Twojego blogu i zobaczyłam to pierwsze zdjęcie Fugu… Obrazek wręcz idealny od konia zaczynając na Tobie kończąc… Też tak chcę!!!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *