«

»

lut 24

Fugu Rewolucje

Zima zimą, ale robię wszystko, żeby mroźna aura nie wpłynęła na porządek treningowy. Teraz, przy minus -nastu jeżdżę bardzo delikatnie, robiąc dużo gimnastyki w stępie i lekkim kłusie, ale i tak wsiadam codziennie. Oczywiście mniejsze przymrozki nie powstrzymują nas przed cotygodniowymi wizytami w KS Celbant, gdzie dzieją się bardzo ciekawe rzeczy 😉

Przede wszystkim z p. Anną Bienias rozłożyłyśmy Fugu na części pierwsze. Teraz pod okiem Pani Trener składam ją z powrotem w jedną całość, mam nadzieję po kolei i finalnie w trochę lepszej wersji. W galopie zaczyna być naprawdę na co popatrzyć:

IMG_3449

Z jednej strony wymagania wobec kasztanki wyraźnie się zwiększyły, ale z drugiej strony zrobiłyśmy je dużo bardziej ekologiczne. Skoro Fugu nie lubi łydki na boku, to oczywiście nie rezygnuję całkiem z dawania łydek, ale żeby Cebuli ciut ułatwić życie, jeżdżę z nogami z przodu, bardzo blisko popręgu, co jest dla wątrobianej panny nieco mniej irytujące. Rozmyślam też ekstremalnie dużo po treningach, z czym można by jeszcze powiązać ten dziwny efekt nadymki na działanie nogi i niechęć do zgięcia. Znalazłam pewną furtkę do sprawdzenia i bingo, okazało się, że to był również słuszny trop – ale o tym więcej napiszę już kolejnym razem, bo to w sumie spory temat.

IMG_3436 IMG_3404IMG_3406

Skoro naszym dużym problemem jest nadymka na łydkę, spróbujemy dobrać się do tej kwestii ułatwiając Cebuli pogodzenie się z paskudnym jej zdaniem dyskomfortem. Po pierwsze zatem jeżdżę kobyłkę teraz mocniej naprzód, tak, żeby sama trzymała mocno żwawe tempo. Dzięki temu z góry unikam sytuacji, w których Cebula mogłaby się przytykać, a ja z tego przytykania musiałabym wyjeżdżać ją łydką i tym samym irytować. Dalej nie bardzo ingeruję w jej ustawienie, które koń wybiera sam dość wysokie. Nadęta Cebula musi trzymać swoje ciało w pozycji przypominającej szarżującego byka: pochylona głowa, napięty kark, przednie nogi pod sobą, napompowana powietrzem kłoda i możliwie wysoki zad. Jadąc aktywnie naprzód nie pozwalam tylko „spadać” głową w dół i tym samym się zamykać, a wyniesiony przód bardzo utrudnia zrobienie z siebie wstrzymującego powietrze balonika. Ustawiona przede mną Fugu ma możliwość wybrać sobie taką długość szyi i takie ustawienie nosa, w którym będzie jej wygodnie.
IMG_3393
Od razu przy rozgrzewce w galopie jeżdżę dużo w zebraniu i dopiero z zebrania rozjeżdżam wszystkie poszerzenia. Cebula lubi zebrany galop, o dziwo on ją też bardziej rozluźnia, niż roboczy. Warto to w takim razie wykorzystać. Ćwiczymy namiętnie cierpliwość (ooooj, jak dobrze pamiętam ten etap pracy u Suszka!). Jeśli jadę galopem i zmienię ustawienie jak do kontrgalopu, to dopóki nie przełożę dosiadu i nóg, koń ma zostać w galopie, nie zgadywać zmian, nie złościć, tylko zachować opanowanie i zimną krew. Może będzie zmiana nogi, a może nie będzie – zamiast się skupiać nad przyszłością, trzeba się zajmować tym, co tu i teraz. Fugu się oczywiście na to strrrasznie złości 😆 Suszek nie mógł wytrzymać czekania, a Cebula nie może wytrzymać, że oto siedzi na niej taki tępy jeździec, który właśnie teraz mógłby dostać taką piękną lotną, ale jakoś się zawiesił i nie umie ani wykorzystać okazji, ani odczytać jej subtelnej mowy ciała (potrząsanie uszami, poirytowane trąbienie nosem i świsty ogona), by zrobić to, na co szanowna Fugu właśnie się nastawiła 😆 Stosuję podobne rozwiązanie, jak kiedyś zadziałało na Suchym. Przybrać minę szczęśliwego idioty, nie dać się wciągać w żadne gierki. I czekać – niech teraz pierwszy ruch będzie konia, oby tylko nie był to krok samowolki.
IMG_3460 IMG_3465IMG_3507IMG_3508
Kiedy odpowiednio długo w ten sposób pojeżdżę, Cebula ostatecznie trzaska facepalma z politowania dla swojego tępawego rajtra.  W końcu wzdycha zrezygnowana, spuszcza z tonu i upuszcza powietrza z balonika w trzewiach. Po co się złościć na mnie, skoro jestem taka tam specjalnej troski i tak nie zrozumiem cebulowych uczuć wyższych? To bezcelowe, a próżnych działań należy zaprzestać. I wyobraźcie sobie, że wtedy właśnie robię z Cebulą najlepsze, bardzo ładne i luźne lotne, bez wybijania się z dwóch nóg naraz, czy podrzucania wysoko zadu. Cierpliwość działa na focha. Nie wiem tylko, czy do końca dobrze czuję się z faktem, że mój koń lubi mnie bardziej wtedy, kiedy uważa mnie za głupka 😆 Ale skoro – raz – to działa, a – dwa – Fugu jest chociaż trochę bardziej zadowolona, to widać pisana mi na jej grzbiecie rola tumana. A może ona się nie złości dlatego, że wtedy nie czuje w jeźdźcu rywala, który na pewno tylko czyha na pohańbienie jej ego? A może się złości, bo lubi wyzwania i musi sobie ciągle udowadniać, że z nią nikt nie przegra i nie ujarzmi jej ducha? Wygrana z głupkiem to żadne zwycięstwo, tym się emocjonować nie trzeba. Jakakolwiek przyczyna, to moja kasztanka musi się czuć inteligentna i pewna, że nic nie zostało jej z góry narzucone. O, dobrze teraz zrobiła, bo akurat tak chciała 😉

IMG_3273

Żeby poprawić zgięcia, kręcimy bardzo dużo kół i kółeczek, ale też z nieco innym podejściem. Cebula na lewą stronę się kładzie na wewnętrzną łydkę z siłą taką, że w siodle ma się wrażenie rychłej wywrotki. Do tej pory starałam się korygować mocno zgięcie wewnętrzną łydką, co jednak powodowało, że wszystkie lewe wolty były woltami wścieklizny. No cóż, albo to, albo kółko pojechane z przechyłem jak na żużlowym motocyklu :/ Udało się jednak wymyślić inną, mniej inwazyjną dla Cebularza opcję.
Prawe kółka są w miarę cacy. Lewo kółka to wymysł szatana i Cebula chętnie zarządziłaby mi za nie egzorcyzmy:
IMG_3303 IMG_3339

Na zdjęciach powyżej dokładnie widać, jak ogromna różnica jest w uzyskaniu prawego i lewego zgięcia. Od prawej łydki grzbiet ustępuje, od lewej – napina się. Cebula usztywnia zebra, spina grzbiet (a potrafi nim nawet zrzucić sobie siodło na szyję), unosi ogon, przechyla głowę i nawet w jej wykroku widać ogromne napięcie – słowem ta lewa łydka uzyskując tylko jeden pozytywny efekt (lekkie ustąpienie kłody) równocześnie robi dziesięć innych fatalnych rzeczy. Istny zły dotyk! 😉
No więc w lewych zgięciach przestaję się z kobyłką przepychać. Owszem, trzymam wyraźnie nogę na końskim boku, ale nic poza tym (lekko podpieram bok, ale go nie przesuwam) – za to bardzo, bardzo wyraźnie obciążam zewnętrzne strzemię. Cebuli nie jest wtedy ani łatwo, ani wygodnie przekosić się na wewnętrzną przednią nogę i musi pozostać na zakręcie na nodze zewnętrznej. Jej lewa łopatka pozostaje wtedy wolna i swobodna (bo przecież na niej nie siedzę). Wystarczy wówczas dopilnować prowadzenia konia zewnętrzną wodzą, aby w efekcie cały zespół pojazdów wchodził w każdy lewy zakręt znacznie bardziej wyprostowany. Ważnym jest jednak, żeby cały czas siedzieć dokładnie pośrodku konia, nie przekrzywiając się, ani nie spadając na żadną stronę. To obciążanie zewnętrznego strzemienia to uczucie przypominające naciśnięcie pedału gazu podczas prowadzenia samochodu. Przydeptanie go nie powoduje przecież żadnej zmiany ułożenia naszego ciała siedzącego w samochodowym fotelu.
Na Cebulę ten sposób na pokazania jej prawidłowej równowagi w zakrętach działa naprawdę świetnie i może wreszcie dostanę od niej prawdziwe lewe kółka 😉 Myślę, że warto spróbować takiej metody u koni mocno kładących się do środku zakrętu lub mocno krzywych, które mało skutecznie prostują się od użycia łydek. U Cebuli wyjeżdżając z takiej mało inwazyjnej, ale prawidłowej wolty udaje się od razu otrzymać bardzo przyzwoite zgięcie w łopatce (i tylko u mnie nadal skupienie, jak u sapera – wystarczy, że przesunę w jakieś złe miejsce łydkę i Cebula wybuchnie fochem):
IMG_3329

W efekcie, mimo wykonywania nielubianej przez konia pracy (wolty, łopatki, trawersy) udaje się dojechać do momentu, kiedy Fugu się rozmiękcza, odpuszcza nadęcie i przestaje być rozdymką. Jej ogon zaczyna wisieć zupełnie luźno, siodło zaczyna wyglądać, jakby spoczywało na końskim grzbiecie, a nie unosiło się 5 centymetrów nad – nawet i uszy Cebuli zaczynają rozkładać się na boki lub trzymać w pionie, zamiast okazywać dezaprobatę lekkim położeniem ich w tył.
IMG_3314 IMG_3319

W takim zmienionym na potrzeby Cebuli stylu jeżdżę już koło miesiąca i naprawdę mam zaskakująco dobre rezultaty. Najbardziej mnie cieszy, że Cebula zaczęła poprawnie sama stępować. Nie irytuje jej w tym chodzie nabieranie kontaktu, a łydka działająca z przodu pozwala osiągnąć trochę wyciągnięcia wykroku, a nie zatykanie się na każde jej użycie.
Może kiedyś w końcu Fugu wyrwie się z nadymkowego Matrixa i wreszcie się odnajdzie w prawdziwym świecie 😆
IMG_3490

19 comments

Skip to comment form

  1. Evelin

    Właśnie weszłam na bloga bo czekałam na jakąś notkę z jazdy. Dziękuję za bardzo przydatne uwagi.
    Też mam taką babę która kładzie się w zakrętach plus krzywi głowę. Korekta mocną łydką powoduje właśnie nerw i pędzenie oraz mega napięcie w całej kłodzie. Spróbuję Twojego sposobu.

  2. Pony

    Uwielbiam Twój blog i spostrzrzenia którymi się dzielisz – to kopalnia informacji… Bardzo pomógł mi w jezdzie Twoj wpis o ustepowaniu! Z utęsknieniem czekam na podobna notkę o dodaniach…
    Co do niechętnych do współpracy koni: kiedyś długo szukałam przyczyn plochliwosci i spięcia mojego konia – okazało się że pomógł… masaż! Rozluźniony i zrelaksowany czujący się pod siodłem komfortowo koń przestał panicznie odskakiwać od narożników :)
    A może by Fugu przebadać gastroskopem? Wiele koni które reagują „wścieklizną” mają właśnie problemy wrzodowe… Doświadczenie z moim panikarzem nauczyło mnie, ze najczęściej dziwne zachowania koni to wcale nie efekt złej jazdy ale właśnie zdrowia.

    1. FurryMouse

      Też o tym pomyślałam. Znam przykład (tfu tfu) nowotworu, który już w bardzo wczesnym stadium się tak objawiał. No, ale to tak bardziej jako „ciekawostka” dla czytających. Jestem przekonana, że Quanta wszelkie medyczne rzeczy sprawdziła i wykluczyła już na początku :)

  3. aleksandra

    A mnie ciekawi kwestia krycia Fugu. Dlaczego zdecydowałaś się na jej rozmnanażanie( w zeszłych sezonach) ?Z Twoich wpisów jasno wynika, że klacz pod siodłem nie jest łatwa.

    1. quanta

      Nie jest łatwa, ale nie jest też żadnym hardkorem. Nie jest złośliwa, nie jest złośliwa, nie jest niebezpieczna. Ma talent do wielu trudnych elementów, jak lotne zmiany, piaf i pasaż. Myślę, że amator by nawet nie dojechał do jej momentów spiny i uważał, że ma najcudowniej wyluzowanego pod siodłem konia na świecie. Taka Cebula w żuciu z ręki jest absolutnie 10/10 :) Poza tym ona by się miała rozmnażać i tak wyłącznie na embriotransfer. W takim układzie pewnie i tak charakter mamki by miał większy wpływ na źrebaka, niż matki genetycznej. Plus wybierałabym wyłącznie ojca, który słynie z przekazywania super dobrej głowy. Szybciej mi jednak (i o wiele mniej z tym zachodu) jest kupić gotowego źrebaka 😉

      1. aleksandra

        Dla mnie robienie koła to element podstawowy, właśnie dla amatora. Z tym że Ty amatorem nie jesteś, zdajesz sobie sprawę doskonale z mankamentów konia. Ja opieram się tylko a wyłącznie na tym, co przekazujesz za pomocą bloga. Czyli dużo większe problemy z akceptacją łydki niż u przeciętnego konia. Do hodowli – profesjonalnej o jaką Tobie myślę chodzi używa się najlepszych klaczy. Stąd moje pytanie. Bo to że ktoś używa nadpobudliwe, o złym zachowaniu ogiery czy klacze no coż…. nie chwali się tym na ogólnopolskim forum. Stałaś się niejako osobą publiczną w środowisku jeździeckim i na pewno Twoje wybory i działania są ocenianie. .

        1. quanta

          Ejże ejże, hold your horses 😉 Fugu po rocznym zaledwie przygotowaniu nie tylko zakwalifikowała się na czempionaty 6-latków, ale również była w nich na pudle. Zabrakło jej o włos wyniku, żeby być lepszą od uznanego, kryjącego ogiera. Serio to koń dużo groszy koń niż przeciętnie? Jeździec-amator byłby zachwycony kołami Fugu, trudności pojawiają się przy ciasnych zgięciach, do którego etapu pracy klacze hodowlane w ogóle nie dochodzą.
          Ciekawe jest to wszystko – za granicą po pokazaniu klaczy miałam dwie rozmowy o to, żeby kupić od niej embrion do hodowli. A na polskim blogu okazuje się być za słabą, żeby cokolwiek od niej wyhodować :)

          1. Vissenna

            Tak to właśnie jest, jak chcesz opisać amatorowi drobne problemy o których istnieniu nawet by nie wiedział, gdybyś ich nie opisała. Bo wymagania wyższego sportu, czy detale różniące ocenę 5 i 7 są już poza ich percepcją bądź wiedzą. :)
            Idąc tym tokiem myślenia to w PL nie należałoby nic kryć takim na przykład Luronem. Bo choć jego potomkowie skaczą pod niebo, to w większości są to konie „trudne w pysku” i „elektryczne”.
            Totilas daje konie leniwe i kombinujące. Vitalis daje konie jezdne ale często mało urodziwe. Jazz konie temperamentne, skłonne do strachliwości. Konie po Sandro Hit są nazywane „Sandro Shit” ze względu na trudne charaktery i nadwrażliwość. Donnerhale wręcz odwrotnie – ciężkie i niewrażliwe. No, faktycznie nikt nie hoduje tymi ogierami, mimo że wiedza o ich wadach jest jawna 😀
            Ale jak ktoś konie hoduje tylko w Simsach to może sobie wyobrażać, że hodowla to dobór ładnej maści i milusiego charakteru 😀

          2. amnestria

            Tylko robienie koła, a robienie koła to mogą być dwie różne sprawy. Quanta opisuje niuanse, drobnostki, doszlifowuje elementy, a nie je „tylko” ROBI (tylko robię to ja – amator). Bo jej konie robią każdy element, ale można go robić lepiej lub gorzej 😉 Aleksandra pisze o rzemiośle, a quanta opisuje mechanikę precyzyjną.

    2. Daria

      Haha, Aleksandra zgodnie z takim tokiem myślenia u skoczków trzeba by wycofać czołowe ogiery (Kannan, Baloubet, Cornet, Diamant) bo trudne. Wybitnym więcej się wybacza, no i hodowla zakłada ze to są konie pod profesjonaliste, trudne ale z ogromnymi możliwościami.
      Prawdziwym problemem jest rozmnażanie pokrak bez pomyslunku albo przeciętnych bardzo trudnych koni.

  4. Marta

    Q A czy zgodzisz się z powiedzonkiem, że trudny koń uczy najwięcej? Trzymam kciuki za opanowanie „nadymki” i aby coraz łatwiej i szybciej wyluzowanie wrotek przychodziło wątrobianej pannie.

    1. quanta

      Nie, na pewno nie. Trudny koń wymaga umiejętności i bardzo często nie tylko nie daje dobrych uczuć i nie daje też prawdziwych. Jak można nauczyć się rozluźniać konia, który zawsze jest spięty, sztywny i nerwowy? Jak można poczuć prawdziwą przepuszczalność u konia, który walczy z kontaktem, jest bardzo silny i ciężki na ręce? Jeździec w najlepszym wypadku nauczy się rozwiązywać z trudem i mozołem problemy tego konkretnego konia.

      O jeżdżeniu trudnych i problemowych koni doskonale wypowiedział się Henk van Bergen (akapit na samym dole wpisu)
      http://quantanamera.com/henk-van-bergen-transitions-the-secret-to-balanced-riding-czesc-iii/

  5. Vissenna

    Noooo! Na zdjęciach widać jak bardzo Cebul wyluzowała! Znacznie mniej złego napięcia i nadęcia w szyi, luźniejsza łopatka. Fajnie widzieć, że Królewna się otwiera na dialog a ty przestajesz być zakładnikiem fochów Nadymki 😀

    1. quanta

      Dokładnie, na razie nowy plan na Cebulkę świetnie wciela się w życie. Mam nadzieję, że ona wreszcie odnajdzie zadowolenie w niezbyt przez nią lubianych elementach, bo bez tego to już jest ten etap, że przyjdzie spasować i zamiast prawdziwego ujeżdżenia można robić tylko sztuczki :(

  6. Windziakowa

    Jeju, Quanta, na niektórych zdjęciach Fugu wygląda jakby nie miała miejsca na siodło 😀 Taka krótciutka, nie jak autobus na zakręcie 😀 Uwielbiam na Was patrzeć. I coraz bardziej utwierdzam się w tym, że Cela i Fugu to zagubione siostry – przy każdej opisywanej sytuacji widzę Naszą jazdę 😀 Wiadomo, poziom wyszkolenia diametralnie się różni, ale reakcje są identyczne 😀

  7. kikki

    A ja mam pytanie zupełnie z innej beczki-czy można liczyć na jakiś trening z Tobą u Ciebie/u kogoś ,ewentualnie krótkie wstawienie konia w trening,kiedy już będzie Twoja nowa stajenka ? 😀

    1. quanta

      Tak, u mnie na pewno – w planach jest kilka wolnych boksów, chociaż już powoli wychodzi na to, że się zapełniają 😉

      1. kikki

        Można napisać do Ciebie priv gdzieś na maila/fb?

  8. Marta

    Quanta z ogromną i nieskrywaną ciekawaością czekam na artykuł o „efekcie nadymki” bo mam bardzo podobny problem i jestem ciekawa Twoich spostrzeżen na ten temat.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *