«

»

lip 25

Embriohamster

Czas przedstawić zwierzaka, który przybył do nas do roboty. Zwierzaka nader ciekawego z kilku powodów.

Po pierwsze, z pochodzenia jest to skoczek. Nie znam się niestety na skokowych liniach hodowlanych, ale w paszporcie mamy same konie na literę C. Gniady kolega skacze, na ile mnie to oceniać, naprawdę nieźle (na tle moich nielotów to wręcz wybitnie! I jest przy tym uroczo szczery. Przy pierwszej lonży z kawaletkami na ziemi traktował drągi jako przeszkody na skok wyskok i za wszelką cenę starał się na nich nie tylko pomieścić, ale i każdy z osobna drąg koniecznie przeskoczyć). :)

IMG_6468

Po drugie, jest to koń z embriotransferu. Tak, tak, nie został poczęty naturalnie (czy w dobie mrożonek i obserwowania fazy cyklu klaczy możemy w ogóle mówić jeszcze o naturalnym poczynaniu?), tylko taką dziwną, bezbożną, laboratoryjną metodą 😉 Najwyraźniej mama gniadego na tyle dobrze sprawdzała się w sporcie, że opłacało się jej dziecko „stworzyć” w próbówce, a nieco później „urodzić je” zupełnie inną klaczą. Pierwszy embriotransfer, z którego prawie już dorosłym efektem mam „namacalnie do czynienia”.

IMG_6032Po trzecie, gniady kolega jest koniem wysokim i malutkim w jednym. Koń jest w kłębie faktycznie rosły, ale jego wysokość tworzą głównie długachne nogi. Głowę ma zgrabną i niedużą, kłodę kompaktową (popręg pożycza od… Skwarka! Niższego o kilkanaście centymetrów! Dopina się nawet na znacznie bardziej „ciasne” dziurki, niż Skwarek.

IMG_6325IMG_6283 IMG_6330 IMG_6344 IMG_6349 IMG_6401 IMG_6403

Po czwarte, obok zdolności do pokonywania drągów i przeszkód Chomik (o genezie nazwy poniżej) bardzo ładnie i poprawnie pracuje, dysponuje obszernymi i luźnymi chodami, ma fajną głowę i szybko się uczy, a dodatkowo wygląda, jakby mógł się szalenie elegancko prezentować na czworoboku. Czy przerobimy go na dresiarza? Czas pokaże, ja się chyba jednak nie przerzucę na skoki 😉

IMG_6514 IMG_6678 IMG_6679 IMG_6760 IMG_7091

IMG_6784 IMG_6848IMG_7136

Po przyjeździe Chomik (vel Chemik, vel Kiwi) lekko oszalał. Wyraźnie dawał znać, że nie radzi sobie z byciem ogierem. Dni spędzał próbując wydostać się górą z boksu, rycząc na konie, dębując na myjce i nie szanując kompletnie nikogo, ani niczego poza swoimi rządzami. Pod siodłem było jako tako, ale z ziemi człowiek się musiał natrudzić z obsługą takiego jurnego wielkoluda… Tuż po wieczornym karmieniu koń był już tak wyczerpany, że zasypiał na stojąco. Na szczęście udało się zapalić zielone światło dla kastracji i nabiał pan Chomik utracił w Centrum Zdrowia Konia w Nasielsku. Stąd też i pierwsza ksywa (Chomik) – kiedy przyjechaliśmy odbierać konia, stał w boksie opatrzonym nazwą: Embriohamster 😆 Były ogier został zatem Chomikiem, chociaż obecnie już częściej wołamy na niego Chemik, albo Kiwi 😉 Domowy nickname ewoluuje 😉

IMG_2477 IMG_2479

Osiem dni po kastracji Kiwi zaczął wracać do pracy, początkowo na lonży, bo niestety kilkukrotna zmiana stajni, spalanie się do innych koni i przymusowa dieta spowodowały, że bardzo schudł i zamiast eleganckiego konia zaczął bardziej przypominać wyścigowego charta. Na szczęście apetyt mu dopisuje (zanim uwierzył w stały dostęp do siana potrafił pochłonąć kilkanaście kilogramów dziennie, plus pół boksu słomy). Dokarmiam chłopaka codziennie wysłodkami i już z powrotem zaczął wyglądać akceptowalnie (ergo, zaglądając do boksu przestajemy się litować, a zaczynamy widzieć szczupłego, ale zdecydowanie nie zabiedzonego konia w początkach pracy). Wychodzimy też po trochu w ręku na trawę. Jeszcze tydzień temu trawa konia w ogóle nie interesowała i zdaje się zapomniał był, że coś takiego w ogóle można jeść. Teraz coraz bardziej docenia chrupanie zieleniny 😉

IMG_1002

Na razie przestawiamy go na ujeżdżeniowe pomoce, wymagając też intensywnego ruchu do przodu. Mimo wzrostu Kiwi jest bardzo lekki na kontakcie, przyjemnie nosi i sprawia wrażenie bycia bardzo damskim koniem. Chociaż rogaty też bywa 😉 Po dniu wolnym go trochę nosi, a bryknąć potrafi zaiście siarczyście! Mam nadzieję, że uda się go ujeździć i podporządkować zanim wypracuje się u niego naprawdę dobrą kondycję i siłę. Inaczej może być krucho 😡

IMG_1049IMG_1013 IMG_1050 IMG_1059 IMG_1240

IMG_1207 IMG_1217IMG_1157IMG_1244IMG_1242 IMG_1275IMG_1089

21 comments

Skip to comment form

  1. Aleksandra

    Czy lonżujesz konia tylko na wypinaczach? uznajesz też inne formy np. czambon?
    Pytanie z innej beczki :) który z chłopaków jedzie w trening?( wyczytałam w ogłoszeniu )

    1. quanta

      Na razie nikt nie jedzie, a myślę o budżecie na treningi Zombiego, bo on się zdecydował naprawdę fajnie ujeździć, co jest dużym zaskoczeniem dla mnie. Jest w stajnie wykonać program Św. Jerzego – oczywiście jeszcze nie bez pomyłek czy niedociągnięć, ale jak na konia, który jeszcze rok temu miał problemy normalnym galopem czy wykonywaniem zakrętów, to niesamowity progres. Naprawdę jestem pod wrażeniem.

      Lonżuję bardzo różnie, w zależności od konia i konkretnej potrzeby. Wypinacze są ok (zwłaszcza w fazie nauki), czambon (zwykły albo gumowy), pessoa, a naprawdę fantastyczną pracę można zrobić na dwóch lonżach. Na pewno jednak na jurne ogierzydło, które nie bardzo wcześniej chodziło na lonży potrzebne było początkowo bardzo czytelne wypięcie. Teraz Kiwi chodzi na gumie, bardzo do dołu, żeby wypracował sobie mięśnie grzbietu i górnej części szyi. Lonżuję go dwa razy w tygodniu i właśnie zaczynam wprowadzać na lonże kawaletki.

  2. d

    A jakie jest prawdziwe imie pięknego młodzieńca? Aaaa dawaj znać na bieżąco jakie chłopak robi postępy, bardzo ładny koń :)

    1. quanta

      Niemiecki paszport jest pusty (bezimienny), to fajny pomysł pozwalający właścicielowi osobiście wymyślić imię.
      Dzisiaj Kiwi śmigał swoje pierwsze przejazdy programu klasy L. Jest niesamowicie nimi zaskoczony 😆 mam wrażenie, że tej pory pracował tak, że najpierw stępował (byle jak, tempem spacerowym, niosąc sobie głowę jak chce), potem kłusował (tak samo jak w stępie, bo co to ma za znaczenie taki kłus?), a potem galopował i pokazywano mu w galopie przeszkody, które ma pokonać. Stęp na koniec (taki akurat przez nóżkę na papieroska). Trzy biegi, trzy zmiany biegów. Teraz gniady nie może się po prostu nadziwić, że można w trakcie pracy zrobić tyle przejść 😆 Na przykład, że ktoś może z kłusa przejść do stępa, kazać się w tym stępie obniżyć, pojechać jakiś rysunek (na przykład wężyk) i za chwilę znowu zakłusować. Koń ma wtedy minę taką 0_o Żucie z reki to też egzotyczna nowość… Ale dzieciak fajnie łapie nowe rzeczy. Za 2-3 miesiące to będzie zupełnie inny koń :)

  3. h.

    Dlaczego nie skaczesz (chociażby okazyjnie) z chłopakami?

    1. quanta

      Bo moje konie to w większości skokowe ofiary losu? Skoki mnie nie pasjonują, a w przypadku Skwara i Zombiego – koni wyżej w treningu ujeżdżeniowym nie chciałabym ryzykować kontuzji (niestety raczej nie znam żadnych w pełni zdrowych i nigdy nie kontuzjowanych skoczków…).

      Edit, o, znalazłam nawet zdjęcia Skwarka skaczącego w korytarzu, uprzedzając pytania – on się nie potknął, to po prostu jest jego autorska technika skoku, wywołana tym, że do ostatniej chwili gapi się na drągi i zapomina o kończynach…

      1. sumire

        Na drugim zdjęciu Skwarek wygląda, jakby uprawiał bieg przez płotki 😀

      2. Natalia

        Hahahaha uśmiałam się ze Skwarka 😀 Widać, że skoki to nie jego przeznaczenie.

      3. Justi

        haha zdjecie jest cudowne

  4. Juli

    Już od kilku miesięcy regularnie poczytuję sobie Twojego bloga. Jestem niesamowicie zafascynowana Twoimi chłopakami! Są po prostu boscy:) Kiwi również jest bardzo przystojny:)
    Pojawiło się pytanie o wypinacze. Ja również się przyłącze, gdyż jestem ciekawa, co sądzisz o trójkątnych?

  5. villaverla

    W jakim jest wieku? I czy Twoim zdaniem kastracja przyniosła pożądane skutki?
    Bo noszę się z zamiarem wykastrowania mojego dojrzałego ogra. Zdaniem fachowców, którzy go widzieli na żywo „w akcji” to jedyny sposób na jego „wyciszenie”.
    Mój „hiszpan” ma dwie twarze: gdy jest na ujeżdżalni sam, a wokół nic się nie dzieje, skupia się na robocie i daje z siebie wszystko. Ale wystarczy, że usłyszy obok konia na myjce albo, że stajenny przeprowadza kolegów na lub z padoku, a wstępuje w niego demon: zaczyna „tańczyć”, pienić się, gryźć nerwowo wędzidło, uszy i ciało kierują się w stronę potencjalnego obiektu agresji…. Podczas jazd w grupie inni muszą trzymać się w odległości 20 m i praktycznie nie jestem w stanie utrzymać jego koncentracji na pracy, o rozluźnieniu nie ma mowy. Koń się „spala”, a większość energii marnuje się w tej jego frustracji i wściekłości na obecnych.
    Już wcześniej chciałam zapytać o Twoje zdanie, bo gdzieś znalazłam wzmiankę o tym, że Twoje chłopaki zmieniły się po kastracji na lepsze. Ale czy nie utraciły nadto ze swego wigoru i chęci do pracy?
    W necie są na ten temat sprzeczne opinie.

    1. Kari

      Kastrowałam 9cio letniego ogra, więc w pełni dojrzałego. Przyczyną kastracji nie było nawet jego spalania – choć zaczął się budzić i reagować na klacze, ale jego bunty, które zdarzały się raz na jakiś czas, kiedy nie dało się na nim jechać do przodu Dosłownie. Moją obawą było przede wszystkim to że spadnie z mięśni. Uważam że to byłą najlepsza decyzja. W końcu z chłopakiem da się pracować, jest progres, no i wygląa lepiej niż kiedykolwiek :) początkowy spadek mięśni po przerwie w treningu spowowanym kastracją udało się opracować w przeciągu 3-4 miesięcy.

      1. villaverla

        Dzięki Kari! Dokładam kolejny plusik w kolumnie na „tak” ,

    2. quanta

      To 5-latek, a co do kastrowania, to jestem zdecydowanie za. Nie mogę zrozumieć, dlaczego ludzie potrafią na własne życzenie zafundować sobie wszystkie mankamenty użerania się na co dzień z ogierem, który nie kryje. Przecież charakter i osobowość konia nie jest przecież zlokalizowany w jądrach… Tak samo, jak jego chęci do pracy, czy jakość współpracy z jeźdźcem. Ogiery się często spalają, trudno utrzymać je w dobrej kondycji. A jeśli ktoś trzyma ogiera po to, żeby miał „wielkie mięśnie”, to może zabrzmię paskudnie, ale czy nie lepiej nauczyć się te mięśnie rozwijać prawidłową pracą, a nie liczyć na to, że samcze hormony zrobią ładnego konia za nas?
      Kastrowałam już 6 jajczastych moich (przeważnie nabiał traciły mając 5-6 lat), w stajni mam dwa kolejne kastrowane jako dorosłe konie. Wszystkie niepożądane zachowania im minęły, a pod siodłem pracują absolutnie tak samo, z tym że nie stawiają się jeźdźcom, nie dekoncentrują innymi końmi, potrafią się rozluźnić i prawidłowo używać grzbietu i szyi, nie nadymają się na łydkę itd.
      Ogierzy wygląd jest do zrobienia w 2-3 miesiące po kastracji. Odnośnie moich koni nikt nie wierzy, że to są wałachy. Zombiemu nawet weterynarze na hasło „to wałach” muszą zajrzeć pod brzuch, żeby się o tym upewnić.
      Najstarszego znam kastrowanego 14-latka. Samcze zachowania minęły mu na tyle, że zaczął z czasem chodzić z końmi na padoki i pastwiska (całe życie spędził sam, nie wychodząc).
      A Kiwi zaczyna być fajnym i sympatycznym koniem, który lubi ludzi :) Wcześniej w ogóle się nad tym nie zastanawiał…

      1. villaverla

        Ufam Twojemu doswiadczeniu, a Twoje chlopaki rzeczywiscie maja samczy wyglad! Przekonalas mnie, pozostaje mi tylko ustalic z wetem date zabiegu. Dziekuje za (p)odpowiedz!

        1. villaverla

          Nawiązuję do starego wątku żeby się poinformować, że jesteśmy miesiąc po kastracji, wróciliśmy do regularnych treningów i dają się już zauważyć pierwsze, pozytywne efekty zabiegu! Wczoraj, na przykład, mój gorącokrwisty PRE po raz pierwszy od trzech lat (!) wytrwał 5 minut w pozycji stój podczas technicznych wywodów trenerki! Dla mnie to cud, bo wcześniej musieliśmy przynajmniej kręcić kółeczka. Nie podgryza w boksie, nie drepcze w miejscu na widok innych koni, nie nadyma się na widok innych, a przy tym nie stracił nic ze swojej energii, chęci do pracy i dobrej prezencji :-) Pozostał koniem typu „wio” (to a’propos najnowszego wpisu Quanty).
          Dzięki jeszcze raz za pomoc w podjęciu decyzji o kastracji, choć wielu z moich stajennych towarzyszy kręciło na ten pomysł głową twierdząc, że w przypadku 17-letniego ogiera to nie da efektów.
          Jestem przekonana, że teraz wyniesiemy więcej z treningów i że nasze wzajemne kontakty przestaną koncentrować się na udowadnianiu sobie nawzajem, kto tu rządzi.

  6. d

    Czy można wiedzieć jak wygląda dieta Kiwi „na masę”? 😉

  7. Natalia

    Koń zapowiada się naprawdę obiecująco, jestem bardzo ciekawa dalszych postępów! Ja bym go chętnie na skoki wzięła 😉

    1. quanta

      Natalia, nie tylko Ty :) Mamy w stajni dwójkę skoczków, jedna z tych osób nazywa Kiwaczka „swoim przyszłym koniem” 😉 Na razie gniademu zaczyna się układać w głowie dresura, dwa dni temu odkrył żucie z ręki i zaczyna wierzyć w swojego stępa. Jak go trochę ujeżdżę na pewno sama z ciekawości postawię dla nas parkurek :)

  8. M

    podpisuję się pod pytaniem o dietę Kiwi i Twoich chlopaków :) Stawiam właśnie pierwsze kroki i temat jest niezwykle interesujący!

    1. quanta

      Grzecznie piszę wpis o wysłodkach – a może w kolejnym podam jadłospis każdego z moich koni? Jeśli zrobię zdjęcia, to może być nawet ciekawie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *