«

»

gru 22

Dorosła Fugu

Wow! Chyba zaczynam uważać małą Fugu za dorosłą. Za ujeżdżoną.
Dogadujemy się :)
I zaczynam mieć do jazdy jakąś fantastyczną ujeżdżeniową maszynę z marzeń, a nie konia. Kobyłkę w dodatku 😉
Gdzieś tak pod koniec listopada zaczęłam u niej ruszać z tematem piafu, z pierwszymi lekcjami w zasadzie bez wyraźnego efektu, czekając na sam zamysł podstawienia zadu i próby zadreptania. Fugu próbowała wyprodukować pasaż w miejscu, albo skakanie dwoma tyłami żabką, obydwoma tylnymi nogami na raz 😆 Potem jednak coś zaskoczyło i dosłownie z jazdy na jazdę było lepiej. Wreszcie przydała się elektryka i ogromna wrażliwość kasztanowatej dziewczynki. W siodle nie trzeba za wiele robić – wystarczy opasać Cebulaczka nogami i stworzyć sobie zamysł piafowania. Dostaje się wtedy to:
IMG_8904 IMG_8907

Wraz z nauką caplowania Fugu jakby olśniło, jak należy używać (ale tak naprawdę używać) tylnych nóg. Dostałam w prezencie od niej genialne zebranie w galopie. Takiej łatwości podstawienia z unoszeniem frontu nie miałam jeszcze do tej pory u żadnego konia. I znów – wystarczy tylko siedzieć…
IMG_8686
IMG_8632Łopatki już oswoiłam, zostały przez Nadymkę zaakceptowane. Ostatnie dwa miesiące były pracą głównie nad trawersami, i niestety nie dopieszczaniem ich, tylko po prostu uzyskaniem :7 Zgięcie jest be, szczególnie prawe zgięcie mogę sobie (wiadomo co z nim mogę), bo Cebula jest lewym bananem i dobrze jej być lewym bananem. Bezbożność i bezprawie to zmieniać! Ale cierpliwie, powolutku gięłam nadętą kłodę, tłumacząc Nadymce, że ma się rozluźniać, oddychać i nie próbować spode mnie uciekać. W końcu coś tam powoli się poukładało… Nie powinnam chwalić dnia przed zachodem słońca, ale jeźdźmy fajne ciągi i chyba powoli trawers stanie się gimnastyką, a nie drogą krzyżową. Uff, uff…
IMG_8765Fugu się w ogóle mniej złości i przestaje zapominać o oddychaniu. Dotąd zdarzało to jej się nagminnie, jak tylko jechałam bardziej wymagające elementy. Ciąg ze ściany, dodanie – dojeżdżając do końca elementu i dając półparadę słyszałam trąbiący dźwięk nabieranego powietrza, wciąganego tak, jakby ostatnie 10 minut Cebula spędziła pod wodą i w totalnie ostatniej chwili wybiła się na powierzchnię, by się nie udusić. Dosłownie chapany haust tlenu. Coś jak westchnięcie, tylko tak z 500 razy pogłębione. No i po co Cebulko to tak przeżywać?
A mówiąc o dodaniach, to im więcej mocy w zadzie do zebrania, to również tym więcej do pchnięcia się w przód:
IMG_8830

Chyba i na stęp mam kilka fajnych pomysłów – wypłakałam się w rękaw p. Annie Bienias i podała mi ona masę pomysłów, jak wyluzować nadymającą się w stępie kobyłkę. Szkopuł w tym, że trzeba ją rozluźnić, a żeby rozluźnić trzeba ją dotknąć – do wędzidła, albo końskiego boku. Niestety i jedno i drugie wywołuje u Cebularza w stępie wściekliznę i w efekcie mam ministerstwo dziwnych kroków, a nie stęp (tu mała dygresja: Cebula w ramach udziwniania się i szukania jakichś tajemniczych napięć wymyśliła hiszpański stęp! Ale jaki!!! Kiedyś go muszę nagrać, bo to aż niesamowite. I szczerze mówiąc z tego też nie jestem za szczęśliwa). Do poprawy stępa używam w takim razie ustępowań, ale takich robionych równowagą ciała, z objęciem konia całymi nogami i udami, a nie tylko łydką i nie daj Budda ostrogą. Dodatkowo, żeby uwolnić w stępie spięte łopatki, pracowałam na kole w odwrotnym ustawieniu (jak w łopatką do zewnątrz), ale spychając wewnętrzną przednią nogę konia do przodu i w bok (a przy tym pilnując zadu, żeby nie wpadał do środka koła, to wcale nie takie łatwe). Cebula początkowo przestawiała nogi jak wskazówki zegarka – tik, tak, tik, tak, bez żadnej płynności, ale w końcu wykombinowała jak uzyskać gładki rytm. Taka praca naprawdę bardzo nam pomoże.
W ogóle teraz wrócił temat odzyskania „prawdziwych” łopatek Fugu. Jako prawie surowy podjezdek miała je niesamowicie swobodne, przymusowy i blisko dwuletni areszt boksowo-stępowy przerywany z rzadka próbami wprowadzenia drepczącego kłusa skutecznie łopatki zamknął i poblokował. Teraz Fugu jest już wystarczająco silna i ma na tyle cierpliwą głowę, że mogę zacząć prosić o to, żeby pannica przypomniała sobie, jak się używa przednich nóg 😉 Bo przecież łatwiej jest pasażować, niż nosić nogi przed sobą, prawda? 😆
Zakręt: nie będę kłusować, bierz sobie ten pasaż, bo tak. Foch:
IMG_8940
Po zakręcie: no niech ci będzie Quanta, mogę trochę pokłusować, ale na wyciąganie odnóży to nie licz, będę mieć lepszy zad niż przód. Dlaczego? Bo tak. Albo domyśl się.
IMG_8987
Po objechaniu połowy hali i zmianie kierunku z tysiącem dodań i skróceń robi się już nie najgorzej 😉
IMG_9030

W ogóle to miło się patrzy teraz na tę pannicę. Ponieważ nie wypala jej padokowe letnie słońce, Fugu ubrała imponującą maść: jest tam ciemną czekoladą, że na pierwszy rzut oka wydaje się być czarna. Dopiero potem ta czerń okazuje się być rozbita lekką czerwienią i fioletem – coś wspaniałego. W listopadzie ja ogoliłam i pozostawiony pod siodłem kubraczek dłuższych włosów jest o całych kilka tonów jaśniejszy, niż aktualny porost Cebulki. Piękna maść :)
Kolor to jednak nie jedyny atrybut 6-letniej Fugu. Teraz już wreszcie widać jej dorosłą sylwetkę, obłożoną ładnie mięśniami i w docelowych proporcjach. Szukając starszych zdjęć na dysku wpadły mi w oko taki z pierwszej mojej samodzielnej jazdy. Nie chcę wytykać, że kasztanka była wtedy brzydka, bo podobała mi się zawsze, ale hmmm… Obiektywnie atrakcyjny to miała w sumie głównie ogon 😆 Wystarczy porównać – aktualna Cebula:
IMG_8875
A tu jako trzylatka. Hmmmm ;)))
IMG_3527

Zad to szczerze mówiąc nawet mnie zaskoczył 😯
Największa satysfakcja dla jeźdźca, jak koń z brzydala staje się piękny :)

18 comments

Skip to comment form

  1. Daria

    To wspaniałe jak zmieniają sie Twoje konie pod wpływem treningu i daje to niesamowitą motywacje do pracy! Mało kto teraz w czasach nastawionych na szybkie wyniki podchodzi do konia tak holistycznie, fajnie jest popatrzec na porządne jeździectwo. Czekam na obiecany wpis o eksterierze zrebakow :)

    1. quanta

      Dorobiłam się fotek :) Więc wpis będzie na dniach :)

  2. tuch

    Niesamowite jest to jak ona się skróciła. WOW co się stało z dobrymi 40 cm grzbietu?! Na niektórych zdjęciach ma się wrażenie, że na jej plecach nie ma miejsca na siodło. A na ostatnim zdjęciu taki jamnik na szczudłach.

    1. quanta

      Młode konie potrafią oszukiwać proporcjami, oj potrafią – też się zastanawiałam, czy do końca „widzę” tę pannicę jako młodziaka. Gdyby się tak nie broniła miękkością i gumą ruchu, to oko by mi pewnie do niej nie zapikało 😉
      A z siodłem mam nielekko, chociaż nie tyle nawet z samym siodłem, co z popręgiem. Kobyłka ma krótki mostek, kiedy robi z siebie nadymkę (często i gęsto), to wszystkie popręgi migrują w stronę łopatek. A przy łopatkach dużo zmarszczek bardzo delikatnej i cienkiej skóry, łatwo to w dodatku poobcierać.

  3. Marta

    Wow wow wow! Trzyletnia Fugu jest ładnym, surowym konikiem. Zdawałoby się, że koń jakich wiele. Za to 6 letnia Fugu w majestacie swojego potencjału to marzenie. Maszyna! Fantastycznie móc porównać takie zdjęcia. I brawo Q. dla Ciebie za taką przemianę! Uwielbiam oglądać u Ciebie jak te podrostki zmieniają się w silne, zachwycające konie. A zad to wisienka na Cebulkowym torcie :)

    1. quanta

      To nie tylko u mnie się zmieniają, ujeżdżenie to taka magia, która z każdego brzydkiego kaczątka zrobi wspaniałego rumaka :) Od zera do bohatera, od pucybuta do milionera – niewiele jest w życiu dziedzin, na które wyłącznie dzięki systematyczności, determinacji i wytrwałej pracy możemy mieć tak ogromny wpływ. Bardzo mnie jednak cieszy, że u każdego konia, którego zaczynam jeździć widać naprawdę dobrą zmianę, najwyraźniej cały ten trening wypada nie najgorzej 😉

  4. Kinga

    Podejrzewam, że boksy twoich koni są obwieszone setkami czerwonych wstążek i kokardek. Dziwię się, że tylko takiego koloru im nie zakładasz 😉 Gratuluje dobrze przeprowadzanej pracy, bo efekty na prawdę powalają, oby tak dalej! 😀

  5. Daria

    Quanta czy mi sie dobrze widziało ze jest filmik z moim faworytwm Suszim for sold? nie rób nam tego :(

    1. quanta

      Spokojnie, ani nic pewnego, ani nie wiem czy w ogóle się zdecyduję. Serce mi mówi coś ZUPEŁNIE innego niż trzeźwa głowa…

      1. Daria

        Trzeźwa głowa jest bez sensu!:p
        Ale trzezwy argument tez sie znajdzie – takie konie rozwijaja sie tylko w takich rekach jak Twoje, a takich nie ma duzo… w mojej ocenie (oczywiscie na podstawie wpisow na blogu)Hendersonik np. prawdopodobnie rozwijal by sie u kazdego dobrego jezdzca. A Cebula i Suchy to wrazliwe, wyjatkowe stworzenia, muszą miec Ciebie!:)

        1. quanta

          Haha, coś w tym jest, bo ja wyrosłam na trudnych przypadkach, dziwakach i chodzących problemach. Quanta dobrze pasuje do dziwolągów 😆

  6. Natalia

    Quanta , a możesz pokazać Fugu na lonży – taka standardowa pracę ?
    Z góry dziękuję Natalia

    1. quanta

      Dorosłe konie bardzo mało lonżuję – wolę jeździć i mogę wtedy bardzo urozmaicić pracę. Fugu ma też naprawdę dużą trudność z gięciem się w kłodzie i to jest mi łatwiej przepracować z siodła, szczególnie kiedy kolejną trudnością jest akceptacja łydki na końskim boku. Za to sporo pracuję z ziemi, ale nie na loży – na kawecanie, w ramach zabawy dodaję sobie piaf 😉

      1. Natalia

        A zdradzisz szczegóły pracy na kawecanie z Fugu ? :)

        1. quanta

          Jak się dorobię zdjęć, to mogłabym coś wrzucić – bardzo nie lubię wpisów typu wall of text. Jestem wzrokowcem i musi być nie tylko treściwie, ale i miło dla oka 😉

  7. Luka

    Quanta co kierowało zmiana kielzna na munsztukowe? Munsztuk to dla mnie wielka zagadka – wielu dobrych jeźdźców jeździ na munsztukach (nie tylko na czworoboku CC) ale wodza munsztukowa większość czasu wisi luźno i nie jest używana. Co wiec skłania do takiego kielznania?

  8. `ss

    Hej, podzielisz się know-howem jakie przykładowe ćwiczenias robisz z Fugu, kiedy włącza tryb nadymki, żey spuścić z niej ‚nadęcie’? :)

  9. Lex

    Fugu pięknie zasuwa kłusem wyciągniętym… Mogłabym zadać Ci pytanie jak „uwalniasz łopatki” konia? Tak żeby koń wyprostował nogę przed położeniem jej na ziemi? Mój koń (prawdopodobnie przez budowę przednich nóg – „schowane” łokcie) nie lubi prostować nóg – naturalnie wyciąga przed siebie nogę zgięta w nadgarstku. Dodania w kłusie mamy drobiące bez widocznego wydłużenia wykroku. Koń nadrabia duża gibkością boczną i co ciekawe w galopie problemu z dodaniem nie ma. Ale klus to nasza pięta Achillesa… Sędziowie oceniają nam galopy na 7, kłusy wyciągnięte zaś na 5…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *