«

»

lip 11

Czy on się skaleczył? Kiniesiotaping i chiropraktyka

MZOstatnio naszą stajnię odwiedziła lek. wet. Magdalena Żółkiewicz. Pani doktor jest końskim chiropraktykiem, fizjoterapeutą, wykonuje badania termograficzne oraz doradza w kwestii dopasowywania siodeł.
Postanowiłam podsunąć jej do przeglądu Sucharka, wchodzącego w regularny trening czterolatka. Taką kontrolę młodego konia zawsze warto zrobić, aby z góry znać jego słabsze punkty i widzieć, na co zwracać szczególną uwagę w pracy.
Wizyta zaczęła się od obejrzenia konia w stępie oraz kłusie, od frontu i od tyłu. Pozwala to wykryć wszelkie asymetrie ruchu, mocniejsze używanie mięśni z jednej strony, czy łatwość odbijania się i wkraczania tylnej nogi pod kłodę. Pani doktor „obmacała” dokładnie całego konia, sprawdzając równomierność jego budowy, postawy oraz napięcie mięśniowe. Zapadła decyzja, żeby Suchemu wyrównać i dodatkowo rozluźnić rejon łopatek, na co towarzyszący pani doktor asystent dostarczył poręczne narzędzie do nastawiania konika, wyglądające mniej więcej tak:
gymhammer_1
Młot, którego by się chyba sam Thor nie powstydził! 😈 Wrażliwi mogą jednak spokojnie czytać dalej 😉 Suchy został zapakowany do boksu, a pani doktor, zamiast młotem konia okładać, ucisnęła trzonkiem narzędzia biszkoptowy mostek. Reakcja, która nastąpiła, była dość zaskakująca dla obserwatora (i zapewne standardowo oczekiwana przez chiropraktyka): Suchy uniósł się na tylnych nogach w dobrze wyważonej lewadzie, przednimi odnóżami kręcąc przed sobą rowerek, tudzież pływając kraulem w niewidzialnym basenie. Po tym zabiegu został ponownie oceniony na twardym, równym podłożu i młotkowe kraulowanie konika zostało przeprowadzone ponownie. Druga seria pozwoliła już w pełni nastawić i wyrównać zwierzaka.

Kolejnym zabiegiem, który czekał Suchego, był kinesiotaping. Terapia taka jest znana i ceniona za efekty, jakie daje w przypadku ludzi. W branży końskiej w zasadzie dopiero raczkuje i ma do pokonania na wstępie spory problem techniczny. Kinesioterapia polega mianowicie na oklejaniu wybranych fragmentów ciała plastrami o specjalnej strukturze, właściwościach oraz elastyczności. Ludzka skóra jest goła, zatem kontakt z taśmą jest wyraźny, a jej działanie bardzo czytelne. Taśma taka pozostaje naklejona przez 5-7 dni. U koni bardzo dużą przeszkodą jest sierść … Nie pozwala na przyklejenie plastrów bezpośrednio, znacznie także skraca ich czas działania (odklejają się po 1-4 dniach). Co tu zrobić, golić włos? Na chwilę obecną nie istnieją również specjalne taśmy dla koni.

IMG_8936
Co dobrego mogą zrobić takie taśmy? Przede wszystkim wypływać na napięcie mięśniowe – redukować nadmierne, lub zwiększać zbyt niskie (kiedy koń za słabo pracuje daną partią mięśni). Plastry wpływają na zwiększenie zakresu ruchu, a poprzez poprawę krążenia krwi i przepływu limfy redukują także bolesności.
Suchy otrzymał siatkę z plastrów naklejoną nad piersiowo-lędźwiowym odcinkiem kręgosłupa oraz po jednej eleganckiej, odwróconej literce Y na każdej z łopatek.
Bezpośrednio po zabiegu zrobiliśmy zgodnie z zaleceniami dzień wolny (spacer w karuzeli, padok), potem dwa kolejne z lekkim lonżownictwem, czwartego natomiast wsiadłam i zyskałam od razu materiał na wpis 😆
IMG_8943
Rezultaty, na ile mogę je ocenić teraz (od zabiegów mijają jutro równo dwa tygodnie) – są bardzo dobre. Sucharek znacznie poprawił się w kłusie, jest wyraźnie obszerniejszy, luźniejszy i swobodniejszy w ruchu. Wykazuje chęć, aby dobrze zrównoważyć się na zadzie w galopie (powoli już wprowadzam taki dorosły, nieco wolniejszy galop), wyraźnie łatwiej do rozluźnić i wypuścić w dół. Za następne dwa tygodnie zamierzamy powtórzyć wizytę dla kontroli i ewentualnych poprawek / ponowienia terapii.
Swoją drogą, Pani Doktor zaleciła dużą wyrozumiałość dla pracy konia po zabiegu. Jedne chodzą wyraźnie lepiej, niż zwykle, bo po nastawianiu i tapingu mają się fantastycznie: jest im lekko i komfortowo w „nowym” ciele, czują się sprawniejsze i zdolne do większych wysiłków. Inne, przeciwnie, mogą nawet pracować gorzej, ponieważ potrzebują czasu, aby odnaleźć się w nowej równowadze i poczuć komfortowo z „nowymi” mięśniami i odmiennym niż dotychczas używaniem własnego ciała. Cóż, Suchar najwyraźniej wybrał opcję „jestem jak młody bóg!” 😆

IMG_8945 IMG_8938 IMG_8939

A tego samego wieczoru, kiedy Suchy został zataśmowany, przyszedł do mnie bardzo zmartwiony stajenny kolega (który wprawdzie koniarzem nie jest, ale w stajni bardzo często bywa). Przyszedł zapytać, jak to się stało, że Suchar się tak paskudnie pokaleczył… 😳

11 comments

Skip to comment form

  1. iza

    super! czy są w Polsce inni specjaliści z tych dziedzin? Czy tylko można liczyć na p. Magdę? mogłabyś porównać efekty z akupunkturą?

    1. quanta

      Końską fizjoterapią zajmują się również Magdalena Saracyn (masaże, kinesiotaping, termografia) oraz dr Olga Kulesza (chiropraktyka, termografia, masaże, immunoterapia). Obydwie rehabilitantki gorąco polecam.
      Porównać efekty z akupunkturą mam chiropraktyki, kinezjoterapii czy obydwu? 😉 To są zupełnie inne zabiegi, poza tym na akupunkturę załapywały się będące pod moim okiem konie, które albo miały konkretne problemy zdrowotne, albo masę napięć w ciele. Suchy jest z drugiego końca szali – czasami jest aż za luźny 😉
      Z ciekawych praktyk fizjologicznego wsparcia koni w treningu bardzo mnie interesuje masaż metodą Mastersona:
      http://koniewsieci.pl/masterson,19.html
      Na pewno w najbliższym czasie zamierzam zafundować moim chłopakom taką sesję :)

      A tu jeszcze polecam ciekawy artykuł o kinesiotapingu:
      http://www.eurodressage.com/equestrian/2013/01/12/taping-talent

  2. sumire

    Jest kilku końskich fizjoterapeutów, poza już wspomnianymi jeszcze Maria Soroko, Kasia Żukiewicz (choć raczej okazyjnie, bo obecnie mieszka raczej we Francji), Ania Jasińska, Paulina Puchała… Część z nich zajmuje się wyłącznie masażem, część wykorzystuje też inne techniki.

  3. Ania

    Jest jeszcze Lee Hollen, u nas zresztą kwiecień-maj była. :) Ale słyszałam pogłoski (nie wiem czy prawdziwe), że nie ma jej teraz w Polsce.

    1. sumire

      Tak, to prawda, Lee już wyjechała z Polski. Ale okazyjnie wraca.
      Lee nie wymieniałam, bo raz, że to oczywiste ;), dwa – quanta o niej już pisała wcześniej na blogu.

  4. Natalia

    Hmm dla mnie to zupełnie nowe rzeczy, nie mam az takie kasy żeby inwestować w takich specjalistów a z chęcią bym zaprosiła takich ludzi do mojego konia katastrofy wtedy dowiedziałabym się że mój kon nie powinien się taki urodzić haha.
    Jeżeli rudy szczypior jest lepszy to nic tylko się cieszyć :).

  5. Viss

    Qanta, ja czasem oklejam „moje konie” i przez ostatnie dwa lata wypracowałam już metodę na przyklejenie plastrów na dłużej. Najlepsza jest opcja wygolenia ręczną maszynką do golenia damskich nóg :) Jeśli koń jednak ma być reprezentacyjny, to dobrze jest sierść przetrzeć porządnie zmywaczem do paznokci (także skórę, jeśli ogolisz). Plastry znacznie dłużej trzymają.

  6. Ola

    Jak zobaczyłam fotkę przy notce to baaardzo się zdziwiłam. 😉 Nie mam dobrych wspomnień związanych z panią wet. Żółkiewicz. Niestety, ale nie poznała się na BARDZO oczywistej rzeczy dla każdego końskiego weterynarza. Ale skoro jesteś zadowolona i sama widzisz efekty to super 😉

    1. quanta

      Ola, pokaż mi weta, który nie ma na koncie jakichś wtop czy przeoczeń – ja takiego nie znam. Największe nazwiska stawiają błędne diagnozy, a czasem nawet proponują leczenie zdrowego konia (sama miałam taki przypadek). Mój koń chodzi świetnie i przez ostatnie dwa tygodnie niesamowicie zaprogresował. To po pierwsze.
      A po drugie, ja na przykład BARDZO nie lubię, kiedy ktoś szasta cudzym nazwiskiem, sam pozostając anonimowy. Odważnie pisać, zarzucać i krytykować konkretną osobę będąc Olą, Jolą czy Edytą. Skoro masz oczywisty, udokumentowany przypadek, którym jak uznałaś chcesz się podzielić, to jednak warto być konsekwentnym?

      1. Ola

        Oczywiście, zgadzam się z Tobą w 100%. Sytuacji nie chcę opisywać, bo myślę, że jeśli Pani weterynarz to czyta to doskonale wie o jaką sprawę chodzi.
        Przyznać muszę, że p. Żółkiewicz jest bardzo miłym i ciepłym człowiekiem, tego nie można jej zarzucić. Ale mnie w tamtej sytuacji zabolało, że chciała zrobić nas w przysłowiowego konia. W szczególności, że chodziło o kupno-sprzedaż :-(

      2. kujka

        Jak to było? „Każdy weterynarzyk ma swój cmentarzyk” 😉
        Nie ma ludzi, którzy się nigdy nie mylą.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *