«

»

cze 18

Cukier

Dajecie koniom cukier w trakcie jazdy?
Ja daję, uzykwanie cukru popatrzyłam u dwóch bardzo cenionych przeze mnie trenerek i na moich koniach świetnie się sprawdza.
Cukier daję na pewno zawsze ucząc konia otwierania paszczy do wędzidła podczas zakładania ogłowia. Nie uznaję grzebania paluchami w końskiej paszczy, żeby wreszcie koń raczył nieco uchylić zaciśnięte zębiska i przy odrobinie szczęścia i szybkiego refleksu można wtedy wcisnąć kiełzno do środka pyska. Jeszcze co lepsze egzemplarze na widok ogłowia zadzierają łby pod sam sufit stajni. Co to, to nie!
Wędziło koń ma sam „zjeść”, czekając grzecznie, aż przełoży się ogłowie przez końskie uszy. Jest to super wygodne przy siodłaniu – biorę ogłowie prawą ręką za część potyliczną, trzymam przed koniem (ręka przełożona przedramieniem pod ganaszem, dłoń z ogłowiem nad końskim nosem), koń sam robi „am”.
Nauka takiego zachowania jest bardzo prosta, chociaż może zająć trochę czasu. Początkowo trzymamy ogłowie przed koniem, tak, aby wędzidło lekko dotykało końskich warg. Nie wciskamy na siłę wędzidła, nie stukamy nim po zębach (brrr). Koń wcześniej czy później wymyśli, że ma otworzyć pysk. W drugiej ręce trzymamy już przygotowany na tą okazję cukier. Częstujemy, klepiemy, chwalimy. Ćwiczyć należy co najmniej przy każdym siodłaniu :)

Wracajac do cukru na jeździe. To bardzo fajna sprawa, ułatwia przyjęcie wędzidła, rozluźnia konia, uruchamia ślinianki, a zapieniony koń chętniej żuje wędzidło. Kiełzno w pysku kojarzy mu się z przyjemnym, słodkim uczuciem. Zadowolony koń –> rozluźniony koń. Rozluźniony koń –> koń przeżuwający kiełzno. Koń przeżuwający –> koń zadowolony. I tak koło się samo napędza. Szczególnie młode konie bardzo fajnie odpowiadają na poczęstowanie ich kilkoma kostkami cukru w trakcie pracy, ale i na stare pierniki ta metoda działa 😉
Cukier można też świetnie wykorzystać wzmacniając nagrodę po dobrze wykonanym ćwiczeniu. Zatem nie tylko chwila przerwy w stępie, ale chwila przerwy i kostka cukru.

Trzeba tylko uważać na konie nadmiernie łapczywe (ale koń respektujący człowieka i dobrze wychowany nigdy nie odważy się natarczywie domagać cukru, przeszukiwać kieszenie bryczesów itd.) i starać się, aby nie stworzyć u konia zachowań rutynowych. Czyli: zrobiliśmy coś, jeździec klepie po szyi, czyli hamujemy sliding stopem na cztery i odwracamy głowę, bo teraz czas na cukier. Koń się może spodziewać dodatkowej nagrody, ale nie może sam jej egzekwować.

Hint: cukier w kostkach noszony w spodniach, szczególnie w ciasnych kieszeniach, w try miga zamienia się w biały proszek :( Warto przetestować cukier w kryształach (wybierajac taki z dużymi kryształkami). Czasami konia trzeba do takiego cukru przyzwyczaić (jest twardy, trudniej go rozgryźć, dłużej się rozpuszcza, ale też dłużej daje smak słodkości), ale jeśli chodzi o utykanie po kieszeniach, to tylko pranie spodni w pralce może mu dać radę 😉

IMG_4816IMG_4814

7 comments

1 ping

Skip to comment form

  1. Cookie

    Nie wiem na jakim świecie mój koń żyje, natomiast cukier jest dla niego przedmiotem najniższych priorytetów i absolutnie do niczego się nie nadaje. Cukrem, owszem, można pluć, ale to nie jest jakaś super frajda.
    Z początku byłam nawet zadowolona, bo z kilku źródeł słyszałam, że cukier to zło. Oczywiście jak zgłębiłam temat szybko przekonałam się, że tak nie jest.
    Tak czy inaczej zostałam z urzędu pozbawiona tak praktycznego, nie brudzącego kieszeni przysmaku jakim jest cukier. :(

  2. Klaudia

    osobiście wolę podawać smaczki w kieszeni się nie rozwalają:)

  3. Anka

    A czy nie jest to dość niezdrowy smakołyk? Słyszałam już tyle opinii na ten temat, że aż dostaję rozdwojenia lub nawet roztrojeni jaźni? Co o tym sąddzisz?

    1. quanta

      A ile tego cukru dziennie się koniowi poda? Kostka cukru waży 2 gramy, czyli policzmy 20 gramów cukru w trakcie treningu. Koń, który przez godzinę pasie się na świeżej trawie, przyjmie około 125g czystego cukru, co w ciągu całej doby może dać nawet 2 kilo cukru. Trudno jednak wyciągać z tego wniosek, że trawa jest niezdrowa, prawda?
      Sama cukier koniom daję tylko wtedy, kiedy mają wędzidło w pysku. Poza tym wolę trawokulki – tańsze, wygodniejsze i nie kruszą się w kieszeniach 😉

      1. Amelia

        Wybacz Quanta ale idąc tym tokiem myślenia to dzienną porcję owoców można zastąpić Zozolami :) niestety nie jest to ten sam cukier. Co nie znaczy, że ganię nagradzanie cukrem – my w ciągu dnia zapewne zjadamy kilkukrotną dawkę (przeliczając masy ciała) tego cukru, który podajemy koniom. Jeśli koń to lubi, czemu nie, ja natomiast zwykle trafiam na egzemplarze, dla których cukier nie jest przysmakiem najwyższych lotów 😉

        1. quanta

          Chyba jednak nie złapałaś tego mojego toku myślenia. Ilość cukru, jaką podajemy koniowi w trakcie jazdy z ręki nie ma znaczenia w jego codziennej diecie (bo zakładam, że trenuje się konia zdrowego). Koń ogółem zjada dużo różnych cukrów w swojej diecie i kilka, czy kilkanaście kostek które dostanie od jeźdźca nie będzie dla niego niezdrowe.

          1. Amelia

            To jest dokładnie to, co napisałam powyżej, więc jednak myślę, że złapałam Twój tok myślenia 😉 chciałam tylko zaznaczyć, że cukier rafinowany nijak się ma do cukru występującego w przyrodzie (bo zostały przez Ciebie przedstawione na równi).

  1. Przysmaki! Ale jakie? | Dante's world

    […] Tak w mojej liście jest cukier, ten zły, niezdrowy i trujący cukier. Oczywiście, cukier w dużych ilościach jest niezdrowy i tego nie zaprzecze, ale koń przez godzinę na świeżej trawie przyjmuje około 125 g czystego cukru. A kostka cukru ma około 2 g. Osobiście do cukru przekonałam się dzięki temu wpisowi. […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *