«

»

maj 02

Crispy little biscuit

Jakoś tak jesienią zeszłego roku oglądałam na youtube podrzucone mi przez zaprzyjaźnionych hodowców filmiki z odsadzonymi ogierkami o ujeżdżeniowych rodowodach. Do tych filmików zaplątał się jeden starszy, sprzed roku, z biegającym luzem dwulatkiem. Dwulatek był bardzo, bardzo źrebięcy, rudy jak marchewka, powiewał długą, prawie białą grzywą i od niechcenia pląsał sobie kłusem z odbiciem na dobre 30 cm w górę i przepiękną fazą zawieszenia. Film obejrzałam, ale bohater filmiku coś mi jakoś nie chciał z głowy wyjść… Skontaktowałam się z hodowcą, licząc, że koń sprzedany i problem z moją zapchaną głową się rozwiąże 😉 Ale rudy kolega dalej mieszkał w swojej rodzinnej stajni, miał już 3-latka i powoli szykował się do przenosin z łąki do pojedynczego boksu i pracy. I oczywiście, jak to w hodowli bywa, do sprzedaży.

IMG_0495

Pierwsze wyjście na halę – i bardzo zdziwiona mina.

Koni sama mam dużo (za dużo!), wszystkie są bardzo dobrej jakości, a podczas moich wyjazdów za granicę napatrzyłam się na prawdziwe ujeżdżeniowe maszyny, stąd też niestety nieczęsto się zdarza, żeby mi jakoś szczególniej serce zapikało. A tu zapikało…
Raz się żyje – zapakowaliśmy się skromnym towarzystwem do auta, pojechałam oglądać kilka źrebaków i przy okazji mojego młodzika. Młodzika oczywiście z naprawdę szczerą nadzieją, że na żywo mnie rozczaruje, wynajdę w nim masę problemów, wad budowy, a sam delikwent okaże się być niesympatyczny, niejezdny i w ogóle na nie – a ja pozbędę się głupich pomysłów, że może by tak… jeszcze jednego…. przygarnąć…

IMG_1093IMG_0975IMG_1278IMG_1005

Sucharek na padoku – tak luźny, gumowy i sprężysty,
że czasami się zastanawiam, czy on ma w ogóle przymocowane nogi do kłody 😉

No i niestety, obejrzałam zwierzaka na lonży, wsiadłam – na takie małe bobo, które dopiero co przyjęło siodło i jeźdźca, bez sterów i hamulca, bo gazu to posiadało już wrodzoną odpowiednią ilość 😉 Wsiadłam – i wpadłam. 100% mój typ. Przyjemnie noszący, w szlachetnych liniach (praca na co dzień z Zombie-Godzillą nauczyła mnie wielkie smoczyska kochać już tylko platonicznie), z trzema świetnymi chodami, naturalną chęcią do ruchu naprzód, ciekawskim i łagodnym usposobieniem i jeszcze tym ogromnym, więcznie zdziwionym okiem, w którym nie sposób się zakochać… Oj, nie poszła ta moja wizyta zgodnie z moim planem!

IMG_3019IMG_3106 IMG_3147

Jedna z naszych pierwszych jazd – pełen Suchar 😉

Wróciłam do Polski i przez bity miesiąc czułam się trochę jak Gollum versus Sméagol. Quanta podzieliła się na wersję rozważną i romantyczną. Romantyczna krzyczała co chwila: „To ten!”, ale rozważna zaraz naciągała jej kaptur głęboko na oczy burcząc: „Cicho tam! Mało ich w stajni siedzi? Boksów wolnych nawet w pensjonacie nie ma! A za rok jest trzylatek do zajazdki! Nawet o tym nie myśl!” Romantyczna jednak na każdy rozsądny argument miała tylko jedną ripostę, powtarzaną do znudzenia jak mantrę: „Ale to właśnie ten! To ten…!”
Po miesiącu rozwijającej się w najlepsze choroby psychicznej miałam siebie już szczerze dość. Mój facet na pewno też 😉
Ale – raz się żyje. I lepiej w życiu jest żałować, że się coś zrobiło, niż się czegoś nie zrobiło. Mały badania przeszedł tip-top… No i przyjechał.

IMG_4899

W okolicach lutego Suchar zdecydował się zacząć wyglądać jak koń.

Pierwszy komentarz, jakiego się w stajni doczekał, to „O rety Quanta, a gdzie Ty to złapałaś?” 😆
No cóż, trudno się dziwić – w świeżo przygotowanym boksie zamieszkało coś, co nie do końca przypominało konia, było porośnięte 6-centymetrowym włosem i chude jak przecinek. Wyglądało toto jak nie przymierzając jakiś kompletny Suchar…
Sucharek jednak nie przejął się zupełnie tak zwanym pierwszym wrażeniem i zaczął konsekwentnie realizować swój plan. Bo w planie miał nic innego, niż po kolei wszystkich kupić.

IMG_0049 AMG_9955

I tak:
– mnie oczywiście kupił już w Niemczech, ale w swoich pierwszych dniach pobytu w Polsce mocno doprawił mi stan ześwirowania na własnym punkcie. Wypuściłam dzieciaka na halę na wypinaczach z założeniem, że będzie mógł sobie trochę poszaleć i spuścić parę. Sucharek oczywiście zapiszczał z uciechy (on w ogóle pięknie i często piszczy brykając), zagalopował… ale zamiast śmignąć gdzieś na horyzont, został na kole. I zaczął się lonżować – bez lonży. Taki jesteś, bratku? – pomyślała Quanta – No to choć, spróbujemy cię kolego – zaczęłam go prosić o przejścia, zmiany chodów i w efekcie polonżowałam przez 20 minut trzylatka, w obcym miejscu, bez lonży, na obydwie strony. Na ogromnej hali! Gdybym tak wypuściła Skwara, to odbiegłby ode mnie jak najdalej można, po czym wypiął się tyłkiem i tyle by było interakcji z jego strony 😆

IMG_0342 IMG_0213IMG_0645 IMG_0697IMG_0142 IMG_0307
– mojego TZ kupił tym, że jest lekki jak balonik (kiedy się go prowadzi, ma się wrażenie, że na końcu uwiązu nie ma się wcale konia, ale wypełniony helem balonik – bo już nawet mały piesek na smyczy to by było coś niezmiernie ociężałego przy Sucharku). Kupił go również tym, że błyskawicznie się zaprzyjaźnia, a za człowiekiem chodzi krok w krok. Postawiony pod siodlarnią dla zdjęcia ogłowia pakuje się za odnoszącym ogłowie do siodlarni…
– kowala kupił tym, że koń z łąki, po najdłuższej trasie w swoim życiu, raptem od kilku godzin w nowym miejscu zamiast zachowywać się jak dzicz kudłata – wykazał się ogładą, bywałością i kulturą i kopytka do pracy podawał, jakby się codziennie z kowalem w stajni spotykali na kawę.
– ekipę ze stajni kupił kreatywnymi pomysłami. Sucharek szybk kojarzy fakty i wykorzystuje swoje odkrycia do zabawy. Zabawne jest na przykład nauczenie się, jak otwierać padoki, żeby wpuścić na swój jakiegoś drugiego konia. Równie wesołe jest otwieranie okna w środku zimy, co skutkuje koniecznością zamontowania dodatkowej zasuwki na futrynie. Zgadnijcie, co Suchar robi podczas montażu zabezpieczenia? Oczywiście otwiera okno 😆

IMG_0431 IMG_0741 IMG_0850
– sporą grupę fanów zdobył pokazując się luzem w ruchu, choćby na padoku. Zabawne jest, jak ktoś z niedowierzaniem przychodzi do mnie i zapytuje: Quanta, ale wiesz jak on się rusza? Odpowiadam wtedy krótko (uśmiechając się pod wąsem): Wiem. 😉
– jak dotąd kupił też wszystkie trenerki, które miały okazję z nami pracować. Owszem, mały jest jeszcze mocno zielony, i jak każdy koń ma swoje mankamenty do poprawki, ale pracuje szczerze, chętnie i nigdy nie mówi nie. Jak o nim usłyszałam: „Może być albo średnio, albo idealnie, innych stanów on nie ma”. Miły był też komentarz p. Ani Bienias po tym, jak Zombie właśnie skończył trening i zmieniałam konie, a na halę wszedł przygotowany do pracy Sucharek: „To jest jak przesiąść się teraz z czołgu do odrzutowca”. 😀

IMG_0104 IMG_0656 IMG_0812_1

Naprawdę wyjątkowo lubię tego dzieciaka i właściwie nieustannie skreślam dni w kalendarzu nie mogąc doczekać się, kiedy na niego wsiądę. Mam nadzieję, że praca z Sucharkiem pójdzie we właściwym kierunku i będzie dla niego równie inspirująca i przynosząca frajdę, jak jest dla mnie :)

I jedna rzecz mnie czeka dość szybko – trzeba będzie zmienić Sucharkowi ksywkę! Jakieś pomysły? Może czas go awansować na Biszkopta? 😉

43 comments

Skip to comment form

  1. Sara

    Quanta, czy Ty codziennie jeździsz całą swoją gromadkę? Czy może ktoś Ci pomaga?
    Zastanawia mnie bardzo jak przy pracy i domu znajdujesz czas na w sumie już 4 konie :)

    1. quanta

      Ostatni rok niestety obrabiam wszystko sama (wcześniej 4 dni w tygodniu miałam bardzo fajną dziewczynę do pomocy). Chcę to trochę zmienić, tzn. zacząć współpracę z trenerami, którzy też wsiadają na konie, żeby skontrolować, jak idzie robota (wrażenia z ziemi czasem mogą być nie do końca identyczne z tymi z siodła). Pracę mam taką, że mogę jej sporą część wykonywać zdalnie, a mój facet aktualnie mieszka ze mną w stajni – on też ma swoje sporty (paralotnie i rowery górskie).

      1. anonymus

        to co to za cudowna praca, pozwalająca na tyle czasu dla koni, no i na utrzymanie całej takiej gromadki? żyć nie umierać, dosłownie! 😀

  2. Wojenka

    Patrząc na tak lekko ruszające się młodziaki mam ochotę jeździć ujeżdżenie 😉 Jest fantastyczny!

  3. H

    Quanta, jakoś przestałam wierzyć w Twoje ostateczne zakupy :) nie sądzę, aby na Sucharku się skończyło. Czekam na twoją stajnię :)

    1. quanta

      Oj, nawet mi nie życz kolejnych! Niestety zakup ma swoją drugą stronę medalu i muszę podjąć trudną decyzję o sprzedaży któregoś z chłopaków. Cztery konie to tak naprawdę o dwa za dużo… A muszę mieć na uwadze, że rośnie dwulatek, akurat na przyszły rok do zajazdki. I niestety z którymś zwierzakiem będę musiała się rozstać jeszcze w tym roku :(
      O stajni myślę cały czas, ale to duży temat i boję się trochę sytuacji, że zamiast jeździć i mieć konie zacznę mieć stajnię i zajmować się dostawami siana, pracownikami, pensjonariuszami etc. Jak z wszystkim – są plusy i są minusy…

      1. A.

        Quanta, a którego konia jeżeli już chcesz sprzedać? Kurczę, swoją drogą to nie zazdroszczę ci, bo musisz podjąć trudną decyzję :/

        1. quanta

          Mega trudną! Najłatwiej by było rozstać się z Opfokiem, bo przecież go za bardzo nie znam. Ot, rośnie sobie gdzieś tam, 1200 km od mojego domu. Ale jestem jego ciekawa, nie miałam jeszcze nigdy konia od źrebaka… Skwarek ma odroczkę, bardzo dużo mnie uczy, poza tym rokuje na to, że ujeździ się do pełnych programów GP, szkoda by było rozstawać się z nim teraz. Zostaje mi do realnego rozważenia tylko Karol i Zombie :(

      2. H

        Faktycznie, trudne decyzje..
        a ze stajnią to niestety może być tak jak mówisz, zamiast mieć frajdę z jeździectwa dojdą same problemy…

        1. quanta

          No właśnie dojdą, prowadzenie stajni to jak zarządzanie całkiem sporą firmą. Bycie na swoim kusi, chociaż teraz stoję z końmi w naprawdę super miejscu. Jedyne do czego mogę przyczepić się na chwilę obecną, to wysokość kwoty przelewanej co miesiąc za utrzymanie wszystkich ogonów…

  4. gllosia

    Jego ruch robi wrażenie, surowy, młodziutki koń i tak idzie od zadu :O I faktycznie spojrzenie ma ujmujące.. ^^
    No cóż, trafił świetnie, na pewno wyrośnie z niego super maszyna, życzę owocnej pracy :) A Biszkopt pasuje! Schrupałabym takie ciasteczko 😀

    1. quanta

      Co z małego wyrośnie, to się wszystko okaże, młody koń jest zawsze tylko nadzieją na dobrego dorosłego konia, a po drodze czeka go jeszcze sporo różnych zmiennych, jak chociażby łatwość szkolenia, albo zdrowie. W każdym razie Biszkoptowy idealnie do mnie pasuje, a póki co to najważniejsze 😉

  5. Magda

    Quanta, nie chcę być wścibska, ale może zechcesz zdradzić jak plasują się ceny takich młodziaków wliczając w to transport?
    Biszkopt jest niesamowity! Nogi sobie za uszy zakłada, a oczko ma takie, jakby przepraszał, że w ogóle dotyka ziemi 😉

    1. quanta

      Magda, to klasyczne pytanie w stylu: „A ile kosztuje samochód?”. Zależy gdzie kupujesz (bezpośrednio od hodowcy czy od pośrednika?), zależy jakie masz oczekiwania. Taki młodziak – to ma być koń surowy, czy już zajeżdżony? 3 czy 4-latek? Bo za dodatkowy rok utrzymywania i pracy z koniem na pewno trzeba będzie zapłacić i cena za zwierzaka będzie wyższa. Wszystko zależy, na ile jest się gotowym na kompromisy. Czy koń ma mieć trzy chody na 7, czy na 8ki? I to mają być polskie, czy niemieckie te 8-ki? 😉 Czy może wystarczą dwa bardzo dobre chody i jeden poprawny? No i w ogóle co to znaczy dobra jakość? To taki koń, który w Polsce będzie robił bardzo duże wrażenie, czy nadaje się na zachodnie czempionaty młodych koni? To jednak jest różnica. Konie, które u nas wygrywają MPMK mają problem z kwalifikacją na MŚMK, albo też lądują w klasyfikacji w dolnych granicach stawki.
      Wliczanie transportu w cenę jest bez sensu, bo to i tak będzie groszowa sprawa (trzeba doliczyć chociażby badania, albo sam wyjazd za granicę, żeby wypróbować i obejrzeć konie. Łączony transport z Niemiec do centralnej Polski można spokojnie zrealizować w cenie 1600 zł).
      Jedno jest niestety pewne i nie da się tego obejść. Za dobrego i zdrowego konia trzeba będzie odpowiednio zapłacić. Nie ma okazji, a jeśli hodowca jest w stanie zaoferować naprawdę dobrą jakość, to za takiego konia policzy bardzo wymiernie. Bez 8-10 tys. € nie ma co się ruszać na zachód szukać konia. Sensowny wybór ciekawszych koni zaczyna się w okolicach 15-20K €. Górnej granicy nie ma. Koń z „efektem WOW” i do tego urodziwy będzie kosztował już 25-35K €.

  6. daria

    a ile (jeszcze) Sucharek ma wzrostu? Bardzo do siebie pasujecie, wyglądasz na nim dużo lepiej niż na masywnym Zombie :).

    1. quanta

      W najbliższych dniach będę mierzyć chłopaków, młodziaki bardzo urosły – np. Karol ma już na pewno ponad 170 cm :/ Sucharek jest wyższy ode mnie, czyli musi mieć tak z 167-169 cm.

  7. Anna Maria

    Widziałam w ogłoszeniach na re-volcie ,że sprzedajesz różową derkę Horze :) To…może powinien ją ubrać właśnie Biszkopcik ?

    1. quanta

      Oj błagam, kasztany w różowym to chyba najgorsza rzecz, jaka istnieje 😉 Wyjątek mogę zrobić jedynie dla Sucharkowego czapraka z kotkiem, tylko i wyłącznie w ramach mojego rżowego stanu umysłu a propos tego konia. Ale więcej – nie, nie, basta! 😡

  8. Sandra

    Witam ma do Ciebie prośbę .Szukam konia do ujeżdżenia (mój pierwszy ) .Na pewno orientujesz się w cenach .Jak myślisz czy dałoby rade kupić konia w granicach wiekowych 5-6 lat do 30 zł.Dobrze rokującego myślę o chociaż 2 super chodach a jeden przeciętny ,albo 3 bardzo dobrych .Czy ta cena jest możliwa ? Jeśli nie czy taka cena o wyżej pokazanych wymaganiom jest możliwa dla surowego konia 3-4 latka … A tak z ciekawości za ile kupiłaś Sucharka ?

    1. Sandra

      30 tysięcy złotych …Przepraszam literówka ….

      1. quanta

        Sandra, dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach, stąd nie będę podawać, za ile kupowałam moje konie.
        Super chody albo bardzo dobre, hmm… Dla mnie super chody to ma taki koń (stęp 9,0, kłus 9,5, galop 9,5):
        http://www.youtube.com/watch?v=9b6DyHaTnKA
        – a na takiego 30 tys. € to by było o wiele za mało.
        W okolicach 8 tys. €, czyli powiedzmy 33 tys. zł można znaleźć ciekawego, poprawnego i perspektywicznego młodego konia, który będzie miał możliwości, żeby się bardzo dobrze ruszać. Te możliwości będzie można rozwinąć dobrą pracą, jeśli koń okaże się jezdny – dlatego nie koncentrowałabym się na super chodach, tylko na super głowie i tym, czy koń naturalnie prawidłowo pracuje swoim ciałem, lubi i chce pracować i przede wszystkim zdrowy. Jeśli tu masz trzy razy tak, to jest szansa na super ujeżdżeniową maszynę w przyszłości.

  9. Aleksandra

    Czy pośredniczysz także, służysz pomocą, przy wyszukiwaniu takich koni jak Rudy powyżej? W Polsce nie da rady znaleźć koni, podobnej klasy?

    1. quanta

      Przy tylu koniach na miejscu nie bardzo mam możliwość jeździć często za granicę, ale komuś konkretnie zainteresowanemu mogę podrzucić namiary na miejsca, które warto szukając konia odwiedzić. Mogę też oczywiście pomóc w ocenie danego konia, czy doradzić, co ja o nim sądzę – trochę już tych swoich zakupów zaliczyłam, nie wszystkie były udane, również uczyłam się na błędach, a sporo koni znam od młodziaka i wiem, jak w trakcie pracy się zmieniały, co zostało faktycznym problemem, a co udało się z czasem zupełnie przepracować.
      W Polsce trafiają się interesujące konie, ale do ujeżdżenia to takich naprawdę ciekawych jest bardzo, bardzo mało. Początkowo sama szukałam konia patriortycznie, czyli w kraju, ale przez 2 lata udało mi się znaleźć tylko trzy, które zrobiły na mnie wrażenie (z tego jeden hodowli szwedzkiej). Żaden z tych koni nie przeszedł badań (czipy, dziurawe trzeszczki, rorer). Za granicą w kilka dni można obejrzeć kilkanaście koni, spełniających wszelkie założone kryteria, z pozytywnym raportem wet.

      1. daria

        A może notka o tym (oczywiście w skrócie, bo całą wiedzę przekazać ciężko) na co zwracać uwagę kupując konia?

        1. quanta

          Tylko to przecież wszystko zależy od tego, do czego się szuka konia. Jeśli do przyjemnej rekreacji, to ma być spokojny, zrównoważony i zdrowy. Jeśli do treningu przez profesjonalistę, to zdrowy naturalnie też musi być, ale już wcale nie jest wymogiem, żeby był takim grzecznym misiem, prawda? :) O kupowaniu konia to można bardziej książkę, niż notkę pisać 😉

  10. Anna Maria

    A można wiedzieć , jakich ras sa chłopaki ? O Skwarkowym folblucim pochodzeniu to juz wiem 😉 ach ten Skwary … 😀

    1. quanta

      Obydwa rude to hanowery, Karol jest KWPN, Opfok też wpisany do księgi KWPN, ale łączy krew holenderską (ojciec) z taką klasyczną, starą dobrą niemiecką linią matki (Rohdiamant). W sumie do końca nie wiem, czy bardziej lubię konie holenderskie, czy niemieckie – każdy typ ma swoje zalety i swoje wady. Na pewno kiedyś zrobię o tym wpis :)

  11. Agnieszka

    Czym karmisz sucharka, że tak szybko wskoczył na tryb „ciastko” ? :) Suplementowałaś go jakoś specjalnie, czy wystarczyło normalne zbilansowane żywienie?

    1. quanta

      Moje konie jedzą naprawdę mało, jestem bardzo ostrożna z dawkowaniem pasz treściwych. Zombie w Niemczech dostawał po 7kg zbóż i bardzo ucierpiały swego czasu na tym jego kopyta. Za to ok. 1,5 kg na głowę daję naprawdę dobrego, zbilansowanego musli, które w miarę potrzeby (więcej lub mniej pracy) uzupełniam owsem. Z dodatków daję tylko elektrolity (też jedynie w miarę potrzeby).

  12. iza

    widziałam ogłoszenie Eno. Szczerze mówiąc… złamałaś mi serce, bo Puma dla mnie personalnie wydaje się najwspanialszym z Twoich ogonów, a zapewne jego fanklub jest spory. Jeśli masz ochotę i jednak nie jest to zbytnie wścibstwo, czy byłabyś tak miła i napisała, dlaczego akurat on a nie Zombie?

    1. quanta

      Dlatego, że Karol jest normalny, najłatwiej mu będzie trafić w dobre ręce i nie ucierpieć. Zombie jest koniem naprawdę specjalnej troski. Wysłany do jeźdźca klasy olimpijskiej prawie stracił życie… Ale on będzie następny w kolejce. A Karol bardzo urósł – jest dla mnie za duży. Noża na gardle nie mam, nie zamierzam się spieszyć z szukaniem dla któregokolwiek z chłopaków nowego domu :)

      1. Karolina

        Gdzie jest ogłoszenie dotyczące Karolka ?( Jeśli chodzi o sprzedaż)

      2. Wika

        Co to za historia z Zombim? Jak to prawie stracil zycie 😮
        czy karolek jest latwym koniem do jazdy, ile ma lat? Gdzie znajde ogloszenie? :)

      3. iza

        pozostaje liczyć, że jednak Eno zrobi coś, co sprawi, że jednak on „wygra” miejsce u Ciebie :)

        Zawsze podkreślałaś jego wybitnie przyjazny i współpracujący charakter, dlatego ten wybór był dla mnie niezrozumiały. Bo jednak… Zombie to Zombie.

        Pisałaś też o tym, że Zombie ma wybitnie dobre chody, czy gdzies możnaby go podejrzeć w ruchu? pokusiłabyś się o ruchowe porównanie chłopaków ?

        W czym Sucharek jest lepszy od Zombiaka i Eno? Lepsza głowa, lepsze chody, lepsza jezdność?

        1. Dominika

          Wydaję mi się, że właśnie dlatego, że jest taki wspólpracujący „padło” na niego :) Taki współpracujący i stosunkowo łatwy do pracy koń z dobrym ruchem ma ogromne szanse, że trafi w super ręcę i będzie się dalej dobrze rozwijał. Myśle, że większość ambitniej jeżdżących osób z pomocą szkoleniowca sobie spokojnie z tym koniem poradzi- a chyba o to chodzi. Sprzedając konia, do którego jesteśmy przywiązani, chcemy by jak najlepiej trafił. A Zombi jest koniem problemowym i bardzo trudnym (oczywiście wnioskuję z tego, co pisze o nim Quanta) więc ciężko będzie znaleźć jeźdzca który sobie z tym koniem da radę lub w ogóle będzie chciał poświęcać taką masę czasu na pracę z nim. A jak trafi w mało doświadczone ręce/nieodpowiednie to może się to kiepsko skończyć.

    2. daria

      gdzie jest ogłoszenie?

  13. Joanna Klaudia

    Cudooowny zakup tylko pozazdrościć *.*. Nawet na zdjęciach ma taki swój osobisty urok 😉 .Życzę miłej pracę ^^

  14. anka

    Quanta śledzę Twoje poczynania jeszcze ze starej volty, pamiętam jak wstawiałaś zdjęcia Rota, potem jak kupiłaś Skwarka. Bardzo lubiłam czytać Twoje posty, a ten blog to już w ogóle szał!:) Strasznie kibicuję Tobię i Twoim koniom.
    p.s. Co słychać u Bush??

    1. quanta

      O busch to chyba trzeba samą busch pytać 😉

  15. Miska

    Czy mogłabys zdradzić skąd kupiłaś sucharka ? Pisałam ze u hodowcy w Niemczech czy maja jakaś stronę www?

    1. quanta

      To jest malutka hodowla, jej właściciele mają cztery klacze. W tym roku są na sprzedaż dwa aktualne źrebaki – klaczka od tej samej matki, co mój Sucharek i kary hanowerski ogierek. Jeśli faktycznie interesuje Cię zakup źrebaka, zapraszam na PW.

  16. Natalia

    Wydaje mi się że na Sucharku się nie skończy :). Jak patrzę na to pierwsze foto w różowym hello kity czapraczku mówię cuudoo ! Jaki piękny wszędzie okrągły koń cudo ! Dotrwać do 18 kupic aparat i odwiedzić was i sie pozachwycać. Powodzonka w pracy z balonikiem :)

  17. Anna Maria

    Quanta ! Cały czas czekam z zapartym tchem na wpis o „Ciastkowym” ogłowiu ! Jest piękne ,naprawdę ,aż cieszy oczy. Tylko cóż to za cudo jest ?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *