«

»

sie 11

Coraz bliżej…

Gdyby jakiś szalony naukowiec uparł się, aby skrzyżować ze sobą pająka, czaplę i konia, a całość przyprawić odrobiną cebuli z dymką, to mogę uznać, że jego eksperyment się powiódł i właśnie mam możliwość codziennie wsiadać na efekty takiego doświadczenia 😉

IMG_1786

Cebula mnie niezmiennie zachwyca, dosłownie z dnia na dzień staje się coraz piękniejsza, coraz mądrzejsza, coraz bardziej ujeżdżona :) Bez dwóch zdań mój typ konia – nawet mimo dodatku cebuli, bo i na szczęście udział tego składnika w ogólnej recepturze jest coraz mniejszy. Chyba w końcu udaje mi się powolutku pogodzić wątrobiankę z dotykaniem jej łydką, chociaż zanim nie będzie to wywoływać żadnych oburzonych emocji, to jeszcze dużo wody w Wiśle upłynie. Czasu nam jednak nie brakuje, cierpliwości również. W razie zwątpienia powinnam sobie naszych na czapraku „take your time” 😉

IMG_1697

Dwa treningi z trenerem Bemelmansem były bezcenne. Po rozprężeniu konia w długiej ramie do dołu pozwoliliśmy Fugu nieść się już wysoko, wykorzystując jej naturalny uphill, ale ciągle starając się w tym szukać rozluźnienia i prawidłowego przechodzenia przez kontakt. W żuciu Cebulka jest zawsze super miła, gumowa, mięciutka i luźna, ale to dlatego, że nie muszę wtedy zbyt wiele robić łydką. Kiedy podnoszę konia, to jednak już do zasadniczej pracy, starając się egzekwować zgięcia, których baaardzo nie kochamy (ale przynajmniej tolerujemy, bo pierwsze próby ustępowania kończyły się absolutną furią, łącznie z przemycaniem ucieczki czy nastraszenia jeźdźca. Ciekawe, bo dotąd nie trafiłam na konia, który miałby tak dużego focha na chodzenie w bok i nawet atomowy Suchy nie puszczał boczków aż tak emocjonalnie. Cebula w tym temacie w swojej głowie trafiała na jakąś straszną blokadę).
Fugutka z trenerem rozpracowywaliśmy cierpliwością i spokojem, ale też z konsekwentnym stawianiem zadania do rozwiązania. Dwukrotnie w trakcie każdej z jazd udało się ją naprawdę świetnie poukładać.

IMG_1797 IMG_1790IMG_1813IMG_1810

Czasami nie dziwię się, że wszelkie chody boczne czy zgięcia robią z Fugu taką tygrysią rozdymkę. Koleżanka musi opanować swój zad, to znaczy znaleźć szybko miejsce na krzyżujące się długachne nogi, a to tylko w teorii wydaje się proste: odnóża się plączą, każda noga chce mieć pierwszeństwo (skrzyżowanie równorzędne i żadna łapa nie chce ustąpić), a wepchnięte głęboko pod kłodę wpadają na przody (chyba nikt nie lubi, jak mu się skrobie piętki). Z czasem, jak te przody wyjdą przed konia będzie łatwiej, bo znajdzie się miejsce na swobodne stawianie tyłów. Póki co robimy pająka:
IMG_1850 IMG_1849
Kiedy tylko Fugu przestaje się nadymać na łydkę, a zaczyna od niej odchodzić, łatwiej jej pokazać, jak może ogarnąć mnogość swoich pajęczych odnóży. Od razu wtedy przychodzi samoczynnie dobry kłus i znacznie bardziej swobodne łopatki.
IMG_1820 IMG_1818

Bardzo fajnie pracowało się w galopie (obydwie z Fugu naprawdę lubimy galopować), mnóstwo poszerzeń i skróceń, a w tym praca na kole z dojeżdżaniem do jak najmocniejszego zebrania. Trener pilnować, żeby w skróceniu koń niósł się zupełnie sam, nie opadał i uczył zachowywać w zebraniu lekki, otwarty i powietrzny przód. Przypomniały mi się moje pierwsze zebrane galopy ze Skwarkiem… Co tu dużo mówić, im więcej skracałam, tym bardziej Skwarek, zamiast rosnąć chodem, malał i opadał. Skwary mógł galopować praktycznie w miejscu, ale przednie nogi ledwo przy tym odrywał do ziemi i robił nimi tyciunie kroczki. Wtedy jednak energię z zebrania kierowałam do środka (jeśli koń byłby kulką, to do środka tej kulki, jak do pestki czereśni), co było ślepą uliczką – w zebraniu owszem energia się kumuluje, ale uwalnia z przodu lekkością i uniesieniem konia.
IMG_1716 IMG_1756

Cała ta praca była dla konia mocno wymagająca, ale przeplatana odpoczynkiem i rozluźnianiem, więc Fugu coraz bardziej zaczęła spuszczać napięcie, kończąc treningi bardzo dobrymi ciągami, które to jadąc czułam się jak w żuciu z ręki, tylko siedzę i nic nie robię 😉 Mega!
Coraz bliżej do ujeżdżeniowego konia, coraz bliżej :)

IMG_1692 IMG_1673

W przyszły weekend jedziemy się dalej uczyć – do stajni Centurion z trenerem Johanem Zagersem :)
Ciekawe, jakie zadania dla Cebulki dostaniemy tym razem. Nie mogę się już doczekać, mam nadzieję, że Fugu również 😛

12 comments

Skip to comment form

  1. Equigrav

    Ta szyja… szczególnie na zdjęciu kiedy jest wypuszczona w galopie…oj bosko rozbudowałaś tą księżniczkę Quanta!
    Chociaż w sumie wszystkie Twoje konie są podręcznikowo rozbudowane, genialna robota 😀

    1. quanta

      Staram się dawać z siebie koniom dobrą robotę. A Fugu lubi się rozciągać – od początku była do tego bardzo chętna i mogłaby węszyć w piasku niosąc na grzbiecie jeźdźca godzinami 😉

  2. Daria

    Cudo :) ciągle zachwycam sie Twoją pracą z końmi, aż sie zastanawiam czy sie nie zamienić w pingwina :)

    1. quanta

      Dziękuje i przemianę polecam, konie od ujeżdżeniowej pracy pięknieją w oczach :)

  3. Kinga

    Pięknie dziewczyna się prezentuje :) Na każdym zdjęciu ma też uszy zwrócone w stronę jeźdźca, pozazdrościć 😉
    Zastanawiam się czy jeździsz na kliniki z jakimś problemem w jeździe czy trener ocenia was i sam wynajduje mankamenty.

    1. ST

      Podpinam się do pytania! :)

    2. quanta

      Na kliniki szkoleniowe jeździ się raczej zmierzyć ze swoimi największymi problemami, chociaż pewnie jeśli ktoś nie jest pewien, gdzie leży jego najsłabsze ogniwo, to na pewno można się powierzyć wyłącznie oku trenera.

  4. ST

    Cebula jest obłędna! Aż nudno to pisać, ale po tych zdjęciach zbieram szczękę z podłogi. 😉
    Quanta, skomentujesz jakoś (choćby krótko) ostatnie wydarzenia w świecie dresażu? MŚMK, Casablanca trafia do Polski (!), no i Don Juan de Hus… Odkąd zobaczyłam go na tym blogu, to czekałam na jego debiut w GP, zachwycałam się potomstwem, a tu taka przykrość. :(

    1. quanta

      Casablanka i nowe konie w ekipie Cichoń Dressage – wow! Cudownie, mam nadzieję, że będzie można je często podziwiać na czworobokach i za jakiś czas polscy jeźdźcy będą na nich podbijać europejskie czworoboki! :)

      A wieść o DJDH mnie po prostu zmroziła… Byłam fanką pary, kasztana wraz z jego amazonką Jessicą Michel-Botton, której profil na facebooku często podglądałam szukając domowych zdjęć i filmów z treningów… Jeden z najwspanialszych koni ujeżdżeniowych na świecie nie żyje :(
      http://quantanamera.com/fantastyczny-kon-don-juan-de-hus-kwpn/#comment-6973

  5. Ika

    Quanta – mogła byś napisać parę słow o siodle w którym jezdzisz ? na zdjęciach wygląda na mocno trzymające w udach- i takie jest ? czytałam że robiłaś na zamówienie – jak Ci sie sprawdza w użytkowaniu ? jesteś w 100% zadowolona czy masz już wnioski co byś zrobiła inaczej ? mogła byś pokazać fotkę samego siodła ?

    1. quanta

      To standardowe Equipe Olympia i jest raczej na mnie minimalnie za duże 😉 Nie określiłabym go jako trzymające, to raczej ja jestem dość karłowata i mniejsza od siodła 😉 W tym samym modelu jeździła Charlotte na Valegro – trzymające? 😉

      Zdjęć samego siodła jest mnóstwo w googlach i na stronie producenta. Bardzo je lubię, aczkolwiek z pewnymi zastrzeżeniami – stąd jako nowe siodło kupiłam w lipcu Hulsebosa, ale dopiero go rozjeżdżam i ocenić będę mogła za jakiś czas, jak mi się sprawdza.

      1. Ika

        Dzięki , myślałam ze to jest Twoje nowe siodlo . Na wstawionym przez Ciebie zdjęciu w komentarzu wyglada zupełnie inaczej . Dopiero zgłębiam temat ujeżdżenia i siodeł ujeżdżeniowych -spodobało mi sie ułożenie klocków w tym Equipe – wyglada ze dobrze Ci nogę trzyma – a ja właśnie czegoś takiego dla siebie szukam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *