«

»

gru 01

Co można zrobić z marchewkami? ;)

Z marchewkami można zrobić bardzo dużo – i tylko bez kudłatych myśli proszę – bo oczywiście mam na myśli wyłącznie karmienie nimi konika 😉

Ale na poważnie. Jeśli tylko mamy 5-10 minut wolnego czasu, to zamiast po prostu wrzucać marchewki do żłoba, można z nimi robić rewelacyjny stretching i gimnastykę konia. Powtarzane codziennie, dają fantastyczne rezultaty, a przy tym koń sam aż pali się do ćwiczenia i będzie starał się coraz bardziej uelastyczniać. Marchewkowe gięcie przeprowadzam regularnie i wykorzystuję je do poprawy problemów, jakie konie mają pod siodłem (przy okazji miło spędzając czas i sprawiając, że moje zwierzaki naprawdę lubią, kiedy jestem w pobliżu).

IMG_9097

Pomysł marchewek przyszedł mi do głowy, kiedy 5-letni Zombie przyjechał wreszcie do Polski i kiedy okazało się, że zamiast normalnej końskiej szyi ma uroczy dyszelek, dla którego cały osiągalny zapas ruchów to było opuszczanie szyi w dół i (mniej chętne) podnoszenie jej do góry. Zombie jako młodziak był bardzo krótkim koniem, z również nie za długą szyją, o mocnym i grubym miejscu łączenia z głową – to wszystko nie sprzyjało jego przepuszczalności. Pierwszy jeździec Zombiego przyjął w sumie słuszną strategię, że na konia poczeka, aż sam odnajdzie on w treningu równowagę. Plan o tyle nie wypalił, że Wątrobiany w treningu znalazł… siłę, a mocarne ogierze karczycho tym bardziej nie myślało w niczym ustępować. Jedyne ustawienie, w jakim koń mógł nieść się sam, było bardzo niskie (koniec nosa na wysokości dolnej linii brzucha). Jakby tu zachęcić delikwenta do prób wyćwiczenia mięśni, które mu uniosą jego ciężką głowę? Wtedy z pomocą przyszły marchewki.

A tak się gimnastykował duży kasztan. Musiał zacząć ruszać swoje mięśnie przy kłębie, aby podnieść szyję u nasady.
IMG_9503 IMG_9504
Początki były ekstremalnie trudne. Jeśli przed koniem umieściło się marchewkę mniej więcej na połowie wysokości kłody i w ten sposób, aby koń sięgając po nią musiał ustawić głowę w pionie – Zombie nie był w stanie tego zrobić. Buczał, jęczał, stękał, wykrzywiał się niemiłosiernie na wszystkie strony, ale uchwycenie smakołyku przekraczało jego możliwości sterowania ciałem. Zaczęliśmy od marchewki nisko ustawionej i powoli, powoli musiał dziabać przysmak umieszczony coraz wyżej. Kiedy zaczęło mu to wychodzić, nauczyłam go, że kiedy sięga po marchew, na kilka sekund unoszę ją naprawdę wysoko i tylko tam uda się capnąć frykas. Kiedy i to zaczęło działać, przy wysoko uniesionej głowie zaczynałam bujać marchewką na boki – Zombie oczywiście pilnie śledził trajektorię karotek i dzielnie gimnastykował potylicę, kręgosłup szyjny i budował sobie nowe mięśnie. To wszystko zaczęło się przekładać na większą elastyczność i łatwość pracy pod siodłem, aż po roku czasu (gięcia marchewkami 6-7 razy w tygodniu) ćwiczenie stało się lekkie i łatwe do wykonania.

IMG_9093 IMG_9095

U Suchego marchewkami poprawiałam symetrię i równowagę boczną. Prosty test można przeprowadzić na każdym koniu (i każdy zapewne okaże się nieco krzywy). Marchewkę lokalizujemy przy jednym guzie biodrowym i pozwalami koniowi ją pochwycić. Musi to jednak wykonać bez przemieszczania się, ułatwień w stylu podnoszenia tylnej nogi czy rozstawiania przednich – zgięcie ma pochodzić jedynie z ugięcia szyi i kłody. Suchy ze swojej lewej strony byłby w stanie wyciągnąć marchewkę choćby i spod ogona – na prawą stronę zginanie jednak wcale nie szło już tak prosto. Koń znacznie więcej myślał, zginał się wolniej, trudniej mu było wcelować wargami w odsunięty przysmak, a sięganie do guza biodrowego okazało się już być w ogóle niewykonalne bez opcji stania na trzech nogach. Suchy jest jednak giętki, lekki i szybko się uczy, więc trzy tygodnie marchewkowania wyrównały nam obydwie strony. U potężnego i „mięsnego” konia ten czas na pewno znacząco by się wydłużył.

Przy pomocy marchewek można również świetnie rozciągnąć konia w dół. Trzeba tylko nauczyć zwierzaka, że ma stać w miejscu – to krok pierwszy, ponieważ każdy koń, zamiast sięgać z wysiłkiem po jedzenie wybierze wygodne podejście bliżej. Jeśli koń rusza – marchewkę chowamy, konie bardzo szybko kojarzą spożywcze fakty i uczą się, że frykas nie ucieknie tylko wtedy, jeśli same nie będą się ruszać. Wtedy można porozwijać szyję na jej pełną długość:

IMG_9105 IMG_9106

Dwie uwagi jeszcze. Po pierwsze, wielu fizjoterapeutów sugeruje, aby stretching wykonywać tylko na rozgrzanym koniu, czyli albo po treningu, albo po spacerze w ręku / karuzeli / powrocie z padoku, pod warunkiem, że koń się na nim przemieszcza.
Po drugie, warto omówić cele takiego marchewkowego ćwiczenia z trenerem i masażystą, aby gimnastyka była pracą wspomagającą rozwój konia pod siodłem, a nie tylko zabawą czy uczeniem konia bezwartościowych treningowo sztuczek (vide kłanianie się). Wtedy nasze działania naprawdę przyniosą bardzo dobre efekty i skutek w postaci sprawniejszego, bardziej rozluźnionego i elastycznego wierzchowca.

20 comments

1 ping

Skip to comment form

  1. ewabe

    Ależ z Sucharka wąż boa! Świetny wpis tak w ogóle. Przyjemne z bardzo pożytecznym

  2. sumire

    Dodam jeszcze, że aby zwiększać zakres zginania szyi, koń w czasie wykonywania ćwiczenia powinien podążać nosem za marchewką bez skręcania głowy w potylicy. Tak, jak na tym zdjęciu:

    Wówczas rozciąga się m.in. mięsień płatowaty szyi i koń „otwiera się” pomiędzy kręgami szyjnymi. Jeśli koń natomiast przekręca głowę, to rozciąganie jest niestety oszukane. 😉 W ten sam sposób możemy sprawdzić możliwości konia w kwestii zginania szyi – jeśli przytrzymując konia za kantar będziemy chcieli przyciągnąć jego głowę w kierunku łopatki, to szyja powinna zginać się tak, by nos konia pozostawał cały czas w pionie. Jeśli koń zacznie skręcać głowę (bliżej łopatki będzie nos niż „reszta głowy”), to oznacza, że w tym miejscu zakres ruchu się skończył i spięte mięśnie nie pozwalają koniowi zgiąć szyi bardziej…
    Przy okazji wykonywania ćwiczenia ze zginaniem szyi można poprosić drugą osobę o jednoczesne rozciąganie kończyny piersiowej po stronie przeciwnej do kierunku zginania szyi (noga zgięta w nadgarstku, jedną ręką podtrzymujemy pęcinę, drugą „pchamy” nadgarstek w kierunku kończyny miednicznej – zginanie stawu ramiennego). Rozciągamy wtedy dodatkowo mięsień ramienno-głowowy (który dość często „lubi” być spięty).

  3. Asia

    Też uważam, że gimnastyka marchewkami jest świetna i pomocna, dlatego również praktykuję. :)

  4. Ola

    Marchewkowe ćwiczenia są najlepszym stretchingiem po każdej jeździe :) ja też robię zgięcia boczne, do tego wyciąganie szyi do góry i w dół, z marchewką pomiędzy przednimi nogami – masażysta kiedyś pokazał, co będzie dobre.

    (to dopiero kosmate! 😀 )

  5. kamyk

    Świetne – gratuluję pomysłowości :) A ja mam pytanie dotyczące pracy z Zombim. Czytam Twoje wpisy praktycznie od samego początku powstania bloga i w którymś z nich wyczytałam, że Zombi miał m.in problemy z galopem (nawet na lonży). Niestety pracuję z koniem z podobnymi problemami wynikającymi z budowy, dużej siły i sporej jej świadomości. Konisko jest krótkie, masywne, fule w galopie jest długie i koń nie potrafi się totalnie zrównoważyć w tym wszystkim. Galop na lonży do niedawna to też była katorga dla niego i dla mnie:( Mam pomoc z ziemi (konsultowałam jeszcze te problemy z dwoma innymi osobami) jednak już powoli zaczynamy nie mieć pomysłu co z tym zrobić – tzn ja słyszę, że trzeba czasu. To oczywiście rozumiem, samo nic nie przyjdzie – czas + dużooo pracy – jednak tu tkwi pytanie jakiej pracy ??? a może lonża, przejścia, skrócenia, dodania to nie to, może tu trzeba jakoś inaczej zadziałać , czy postawić na tą monotonie i czekanie? już jakiś czas tkwimy w miejscu. Może coś podpowiesz ?? pozdrawiam

    1. quanta

      Na Zombiego była właśnie zastosowana strategia – poczekamy, aż sam się ułoży i znajdzie równowagę, niestety to utrwaliło wszystkie jego problemy… Jako 5-latka w zasadzie trzeba było go zajeździć drugi raz. Galop w pierwszym etapie, kiedy w ogóle konisko nie dawało rady nawet udawać, że radzi sobie z tym chodem robiłam nie galopując w ogóle. Może zabrzmi to dziwnie, ale 2-3 miesiące pracy włożonych w kłus, uczenie konia reakcji na delikatne pomoce (gaz i hamulec), zgięcia w kłodzie i radzenia sobie ze swoim cielskiem na kołach zaowocowały tym, że mogłam zagalopować na 5-6 fuli, podczas których koń nie rozpadał się i przemieszczał jako takim roboczym galopem. Jak tylko się gubił, nie szarpałam się z nim, nie podnosiłam ręką, nie wykopywałam do przodu (bo wtedy uzyskiwało się tylko toczący się na mostku galop pośredni), tylko robiłam od razu przejście. W kolejnym etapie koń zaczął odnajdywać równowagę na tyle, że pojawiło się skrócenie do roboczego galopu, znów na kilka tylko fuli. Wtedy zaczęła się praca nad samym galopem, która w pierwszym etapie wyglądała raczej jak u konia skokowego czy wkkw 😉 Kondycyjne dość mocne galopy – żeby koń odnalazł siłę w tym chodzie, ale siłę w zadnich nogach, a nie szyi i oparciu na ręce jeźdźca. A gimnastyczne skoki po to, żeby musiał sobie radzić sam, bez udziału jeźdźca – jeśli nie poradzi sobie z własnymi nogami, nie skróci odpowiednio fuli, to wpadnie w krzyżak czy mini-stacjonatkę. To przyniosło bardzo dobre rezultaty. Na chwilę obecną można bardzo przyjemnie jeździć galopem, z lekkim przodem konia pod warunkiem, że jeździec ma go zamkniętego w nogach i utrzymuje stały tonus mięśniowy. To nie jest i nie będzie koń, na którym się tylko siedzi i można być leniwym. Jazda galopem roboczym przypomina bardziej jazdę w zebraniu na innym, bardziej „normalnym” koniu. Za to po godzinie zsiada się z konia bez uczucia rozładowania dziesięciu ton węgla 😉

  6. m

    Zaczęłam bawić się w rozciąganie konia (głównie nóg), a tu pach, wpis na blogu o stretchingu 😀 Dołączyłam szyję i widzę, że ewidentnie na prawo mu gorzej. Także marchewy w dłoń!

    1. quanta

      Dokładnie – ja bym naprawdę złamanego grosza za to nie dała, że regularne ćwiczenia tego typu mogą przynosić efekty. A przynoszą ogromne! Trzeba się jednak nastawić na kilka miesięcy regularnej gimnastyki, a nie okazjonalne poczęstowanie konia marchewką raz na tydzień.
      Opfoka już przyuczam do jedzenia marchewek, ale na razie nie znalazłam żadnego miejsca, które by było u niego problematyczne :)

  7. Sonia

    Quanta, jak pielegnujesz grzywe zeby byla wlasnie taka: nie za gesta i rowna na dlugosci ?

    1. quanta

      Przerywam i przycinam co parę miesięcy, więcej za wiele nie robię 😉 Suchemu się będą należały postrzyżyny, bo po trochu robi się już zapuszczony. Na razie się głowię, co zrobić z lwią grzywą porastającą najmłodszego. W sumie póki mały, to ładnie wygląda taki kudłaty 😉

      1. Sonia

        Ech, czyli pewnie miałam pecha do koni a raczej struktury grzywy bo nigdy nie udało mi się zrobic takiej jak ma np. Suchy. Po moim przerywaniu robi sie po pierwsze za krotka i zwyczajnie poprzerywana, równanie nożyczkami też nic już w tym nie zmienia 😉 nie jest taka „od prostownicy” jak widzę u Suchego! a to jest teraz moj cel!! 😉

  8. Ela

    ja tak z innej beczki…jestem pod wielkim wrażeniem Pani wiedzy i umiejętności,i w związku z tym mam marzenie ^^
    Chciałabym poznać Panią osobiście, zobaczyć na żywo jak Pani dosiada któreś konisko :) albo potrenować pod Pani okiem :) serdecznie pozdrawiam
    Ps. napisałam do Pani kiedyś na fb….ale chyba tam Pani nie zagląda :(

    1. quanta

      Oj, na wiadomości fb zaglądam faktycznie sporadycznie :(

      Co do treningów, to mi się marzy serwis video z prostymi tips & tricks o ujeżdżeniu. Cały czas myślimy o tym z Marcinem (Woldańskim). Może przed Świętami udało by nam się wypuścić taki szkoleniowy filmik-pilota i jeśli się spodoba, to warto by było publikować regularnie większą serię?

      1. Ela

        bardzo fajny pomysł :) nie mogę się doczekać 😉 na pewno byłabym wiernym widzem ! :)

        1. quanta

          To proszę o trzymanie kciuków, jutro kręcimy czołówkę i pewnie też pierwszy odcinek :)

          1. Joanna

            Wow! To ja też trzymam kciuki! I czekam. Byłby super prezent pod choinkę…

  9. A.

    Świetny pomysł na rozciaganie,mam pytanie po ile powtórzeń na każdą stronę aby nie przesadzić ,planuję rozciąganie 4 razy w tygodniu.
    I jeszcze jedno czy masz doświadczenie w karmieniu otrębami ryżowymi?
    Dziękuje

    1. quanta

      Zależy od rozmiaru marchewki i końskiego apetytu 😉 Suchemu daję 2-3 marchewki na każdą stronę, przy czym on skubie każdą po gryzie jednorazowo, nie dostaje od razu całej, jak tylko się zegnie.

      Otręby dawałam kiedyś Skwarkowi, z rezultatami średnimi (ale to jest ciężki typ do przytycia). Teraz bazuję na dobrym kondycyjnym musli z owsem i nie mam potrzeby podawania dodatkowych rodzajów paszy.

      1. kasia

        a jakie masz musli kondycyjne? nadal hilighta?

        1. quanta

          Tak, wszystkie moje je wsuwają włącznie z Opfokiem.

  1. Wykorzystaj wiosnę! – KOŃ JAKI JEST

    […] niego szkodliwe. O tym, jak poprawnie rozciągać konia możesz dowiedzieć się np. tutaj albo tu. Możesz też dopytać o to weterynarza albo zaufanej osoby w […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *