«

»

maj 14

Co mają, a czego nie mają najlepsze konie ujeżdżeniowe

Serwis horsesinternatonal opublikował ciekawy artykuł o budowie koni ujeżdżeniowych. Analizie poddano siódemkę, wybraną spośród najbardziej utytułowanych koni ujeżdżeniowych w głosowaniu uczestników Global Dressage Forum.
W grupie tej znalazły się konie Ahlerich, Rembrandt, Matador, Bonfire, Salinero, Totilas oraz Valegro.

Wnioski, jakie wyciągnięto, nie są zbyt odkrywcze: wszystkie top ujeżdżeniowe konie są mianowicie do siebie podobne 😉  Za to sama rozprawka o typie konia przedstawia się na tyle ciekawie, że warto ją przybliżyć.

Spójny kierunek zmian
Ahlerich_Reiner-Klimke
Najstarszy koń ze stawki, Ahlerich, urodził się w 1971 roku. Był to czas bardzo intensywnych zmian w hodowli, prowadzących do powstania typu nowoczesnego konia ujeżdżeniowego. Ahlerich (zdobywca złota na Igrzyskach Olimpijskich w Los Angeles w 1984 r) był synem folbluta, po którym odziedziczył bardzo długie tylne kończyny. W efekcie jego zad był nieco wyższy, niż kłąb. Gorąca angielska krew dolała jednak Ahlerichowi również bardzo energicznego charakteru i miłości do ruchu, które to cechy sprawiły, że jego jeździec (Reiner Klimke) był w stanie wykonywać najtrudniejsze ujeżdżeniowe elementy praktycznie bez wysiłku.

Ujeżdżeniowe linie hodowlane
Rembrand_Nicole-Uphoff
Z tej samej rodziny, z której pochodził Ahlerich, wywodził się kolejny z analizowanych koni – Rembrandt (złoto olimpijskie w 1988 w Seulu, w 1992 w Barcelonie, dwa medale w 1990 WEG w Sztokholmie) . Mimo, że starszy tylko o jedno pokolenie, był już mocno „udoskonalonym” koniem w stosunku do Ahlericha. Zbudowany bardzo harmonijnie, prezentował się w dobrych proporcjach wysokości zadu względem kłębu. Dysponował już również frontem typowym dla doskonałych koni ujeżdżeniowych: długim ramieniem i przedramieniem na ukośnej łopatce, długą i „rosnącą” do góry szyją i praktycznie doskonałym łączeniem głowy z szyją o długiej i elastycznej potylicy.

Skośny i długi zad
Bonfire_Anky-van-Grusnven

Bonfire był koniem, który w spoczynku zawsze odstawiał zad i trzymał swoje tylne nogi za sobą (c zresztą wielokrotnie doprowadzało Anky i jej trenera niemalże do rozpaczy). Dysponował jednak cechą, która jest kluczowa dla wysokich klas ujeżdżenia: mocnym zadem o doskonale skątowanej kości udowej. Dzięki temu w ruchu jego tylne kończyny zawsze elastycznie i z dużą siłą wkraczały pod kłodę.
Salinero_Anky-van-Grunsven
Salinero był koniem w zupełnie innym typie. Późno dojrzewający, jako młody koń był nieduży i niezbyt urodziwy. Sporo do życzenia pozostawiał jego grzbiet, który jednak na szczęście rekompensowała piękna linia szyi i potężny zad o krzepkich lędźwiach i ukośnym udzie.
Obydwa konie były „produktem” hodowli w czasach, kiedy nie istniał jeszcze podział na konie przeznaczone do skoków i te dedykowane ujeżdżeniu.

Specjalizacja w hodowli
Andiamo-with-Sven-Rothenburger-competing-at-the-1990-WEG May-Sherif’s-greatest-son-–-Matador-with-Kyra-Kyrklund
Jednym z pierwszych krajów, które ukierunkowały swoją hodowlę na stworzenie konia sprawdzającego się właśnie w dyscyplinie ujeżdżenia, była Dania. Już w latach 70. używano reproduktorów, których potomstwo odnosiło sukcesy sportowe na czworobokach, a nie parkurach. Jednym z takich koni był chociażby May Sherif: ojciec niezapomnianych koni: uczestnika WEG Andiamo czy wspaniałego Matadora. Istotne cechy, na jakie położono szczególny nacisk to atletyczna, bardzo kompaktowa budowa, bardziej zbliżona do kwadratu. Mocne kończyny miedniczne i piersiowe, umieszczone możliwie „z przodu” konia – taki pokrój ułatwiał osiągnięcie równowagi i umożliwiał efektowne piafy, pasaże czy doskonałe piruety w galopie.

Długie linie nieco inaczej
toti

Także pojęcie konia o długich liniach zaczęło być nieco inaczej rozumiane. Przy długich liniach chodzi tak naprawdę o harmonię budowy – nic nie może być za krótkie, ale nie może być również za długie. Za przykład konia o tak doskonałych proporcjach może posłużyć Totilas. Jego górna linia – wspaniale zaokrąglona, o wyrazistym łuku szyi i okrągłym zadzie – zyskuje znacznie dzięki tym krzywiznom na długości, ale potrafi się kurczyć i rozciągać niczym harmonijka. Rozwinięta muskulatura, długie przedramię i ponadprzeciętnie otwarty staw barkowy umożliwiły karemu ogierowi spektakularną akcję przednich nóg.

Długie linie plus… krótsze nogi?
valegros

Aktualnie rekordowe czworoboki należą do wałacha Valegro, który podobnie jak Totilas jest bardzo kompaktowym, mocno umięśnionym koniem o wyraźnie zaokrąglonej górnej linii. W przeciwieństwie jednak do wierzchowca Edwarda Gala Valegro stoi na stosunkowo krótkiej nodze. Co ciekawe, obecnie około 25% koni startujących w ujeżdżeniowych Mistrzostwach Świata ma niezbyt imponującą długość kończyn. Wynika z tego wniosek, że niezbędne we współczesnych konkursach bardzo wyraźne poszerzenia i skrócenia wykroku zależą nie tyle od samej długości kończyny, co siły mięśni, elastyczności i zdolności do zamiany energii z ruchu naprzód w siłę nośną dzięki sprężynującym pęcinom i mocnym kończynom tylnym.

Wada nie zawsze dysfunkcyjna?
Valegro nie wydaje się być idealnie zbudowanym koniem ujeżdżeniowym nie tylko z powodu krótkich nóg. Otóż ma on również dość spadzisty zad. Zdecydowana większość koni startujących w najwyższych konkursach ma zady normalne lub lekko dążące w kierunku płaskich. Valegro zdaje się jednak o swoim handikapie nie wiedzieć 😉

Podobieństwa budowy najlepszych koni ujeżdżeniowych, czyli co wybitne konie ujeżdżeniowe mają:

– długa szyja, wznosząca się do góry
– doskonałe przejście między szyją a potylicą
– kłąb przynajmniej na tej samej wysokości jak zad, lub wyższy (wyjątkiem był Ahlerich)
– przednie nogi umiejscowione wyraźnie z przodu ciała (wyjątkiem był Salinero)
– długie ramię (kość ramienna)
– skośny, dobrze skątowany zad

Czego najlepsze konie ujeżdżeniowe nie mają?

– niskiego wzrostu. Najmniejszy ze stawki – Valegro – mierzy 167 cm w kłębie. Pozostałe konie miały około 170 cm – lub powyżej. Bardzo małe konie najwyraźniej nie trafiają do światowej czołówki.
– słabych, źle skątowanych pęcin. Wszystkie topowe konie miały bardzo poprawnie pęciny, co ma o tyle sens, że konie z wadami budowy nóg są znacznie bardziej podatne na kontuzje, szczególnie ścięgien oraz wiązadeł.  To ryzyko rośnie dodatkowo przy bardzo długich kościach nadpęcia (wysoko osadzone nadgarstki oraz stawy skokowe). Koń na mocnej nodze to koń o stosunkowo krótkim nadpęciu oraz pęcinach kątowanych 55-60 stopni względem podłoża.
– słabych lędźwi. Owszem, górna linia może być zaokrąglona lub lekko opadająca za kłębem, ale wszystkie konie cechowały się bardzo rozwiniętą i silną muskulaturą mięśni lędźwi, a także grzbietu oraz zadu.
– wadliwej postawy kończyn tylnych. Faktycznie niektóre konie miały nieco zbyt proste tylne nogi, ale żaden z nich nie miał postawy podsiebnej czy szablastej. Jak już wyżej wzmiankowałam – ma to kluczowe znaczenie w kontekście występowania kontuzji, szczególnie tkanek miękkich.

Budowa to nie wszystko
Chociaż konie z powyższej stawki mają wiele cech wspólnych, nie można zapominać o tym, że najważniejszym składnikiem końskiego talentu jest… głowa. I to nie jej wygląd zewnętrzny, wielkość, profil czy wyraz, tylko to, co się w tej głowie znajduje. Jeśli koń jest wytrwały, ma dobry charakter, stara się i współpracuje, wiele mankamentów jego budowy można przezwyciężyć. Kiedy koń jest niechętny, introwertyczny, niezainteresowany człowiekiem, a na skłonienie go do większego wysiłku reaguje irytacją czy wręcz agresją – wtedy najbardziej idealna, książkowa wręcz budowa nie zdaje się na nic.
Oczywiście, chociaż dobry ujeżdżeniowy eksterier wiele ułatwia, a zły może sprawić, że niektóre zadania okażą się wręcz niemożliwe, to jednak zawsze osobowość ma do powiedzenia ostatnie słowo. Koń z doskonałym charakterem i średnio udaną budową może zostać wybitnym koniem ujeżdżeniowym – przy czym w drugą stronę szansa na sukces jest nieuchwytna.

11 comments

Skip to comment form

  1. Kinga

    Super tekst!
    Zdecydowanie jeden z najciekawszych wpisów jaki zamieściłaś:D

    1. quanta

      Dzięki, dzięki – ja takie ciekawostki sama bardzo lubię czytać :)

  2. Anna

    Ja nic nie mowie..
    Ale Valegro wyglada tutaj (na pierwszy rzut oka) po prostu jak beczka

    1. Czo czo

      Ja tam lubię takie beczułki :)

    2. quanta

      Bo Valegro w stój jest brzydalem 😉 Jest grubaskiem, ma dużą głowę, dość krótkie nogi i nieduży ścięty zad. Na czworoboku, w ruchu, w trakcie przejazdu – to wrażenie brzydoty pryska jak bańka mydlana i oto mamy przed sobą przepięknego konia bawiącego się ruchem.

  3. Lidka

    A co z kobyłkami? Jak się ma płeć do wyników w wysokim ujezdżeniu? Niewiele kobył widzimy np na olimpijskich czworobokach, za to w skokach nie ma tego problemu, może napiszesz o tym kiedyś? To ciekawe w końcu 😉

    1. Karolina

      Ja tak powiem z własnego doświadczenia- myślę, że chodzi o ich charakter. 😉 Z kobyłami pracuje się zupełnie inaczej i nie każdy jeździec ma do nich dobrą głowę.

    2. quanta

      Charakter :) Praca z klaczą jest o wiele trudniejsza, a sam proces ujeżdżenia konia do najwyższego poziomu jest wystarczająco niełatwym tematem. Chociaż z tym brakiem klaczy na wysokich czworobokach bym nie przesadzała – w mistrzostwach Europy klacze to 20% całej stawki. Ogiery – 36%. Reszta wałaszki 😉

      1. Lidka

        no to ja wiem, ale chodzi o ujęcie tego wszystkiego jakoś tak „zbiorczo”- u kobył charakter wynika z rui, znałam kobylę ktora w tym czasie odwalała kite na bok i ani rusz do przodu, była taka co droge ze stajni do hali robiła na dwoch nogach i to tyłem…. potem-po rui- normalny koń :/… to, że nie każdy jeżdziec ma łeb do pracy z kobyłami, no i to, że pojechać z grzejąca sie kobyłą na zawody to juz hardcore 😛

        1. quanta

          W sumie z tymi klaczami to na dwoje babka wróżyła. Znam świetne zawodniczki, które uwielbiają klacze, twierdzą, że są to najlepsze konie i jeśli klacz zaufa jeźdźcowi, to da mu wszystko – swoje serce na dłoni. Kiedy przygotowywałam tekst Charlotte o pracy z młodymi końmi, czytałam relacje z klinik, które prowadziła ostatnio w Stanach. Uczestnicy i publiczność pytali Charlotte, co sądzi o klaczach właśnie… Odparła, że jest ich gorącą zwolenniczką. „Dobra klacz daje ci wszystko” (to dokładnie to samo zdanie, które słyszałam od amazonek w Polsce!). Wałachy zdaniem Charlotte są prostolinijne i nieskomplikowane, za to ogiery określała jako leniwe, o świńskich manierach i upierdliwym męskim ego – „Kto w ogóle mógłby chcieć pracować z takim koniem?”.
          Charlotte sama jest właścicielką klaczy – 6-letniej obecnie Florentiny po Vivaldim.

      2. Marzena

        Fazy cyklu u klaczy to ciężki temat 😉 Jedne w okresie okołorujowym są tylko trochę bardziej pobudzone/ospałe, ale koń sportowiec to zazwyczaj koń o dość energicznym stylu bycia 😉 Dlatego taka sportowa klacz i jej nagła zmiana temperamentu: przed i w trakcie rui „kocham wszystkich”, gdzie silniej przyłożona łydka ma działanie hmmm… stymulujące 😛 a po rui „nie dotykaj mnie!”, gdzie łaskotki ma na całym ciele i reaguje kwikiem, brykiem itp. Wyobraźcie sobie szykowanie się do zawodów z taką klaczą: kiedy przy ogierze/wałachu jedynie kontuzja, zgubienie podkowy może wykluczyć go z zawodów to przy klaczy jeszcze ruja. W zawodach skokowych bryknięcie po skoku czy inne tego typu ewolucje nie mają wpływu na wynik to podczas przejazdu na czworoboku już niestety tak. Jednak statystyki nie są dla klaczy aż tak niekorzystne, jak bym się spodziewała 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *