«

»

maj 19

Charlotte Dujardin o młodych koniach, część II: praca z 4, 5 i 6-latkami

Jeśli poprzedni materiał był złotem, to ten jest czystą platyną – poniżej wskazówki do pracy z młodymi końmi od Charlotte Dujardin.

ch6_Nadrzędnym celem pracy z młodym koniem jest stworzenie solidnych podstaw poprzez krótkie, przeprowadzane w pozytywnej atmosferze sesje treningowe, w których stawiamy przed wierzchowcem konkretne i czytelne cele.
– Praca z młodym koniem jest jak wylewanie fundamentów, na których później postawimy dom – mówi Charlotte. – Kiedy nie mamy odpowiednio trwałych, solidnych i wytrzymałych fundamentów, nie stanie na nich żaden budynek. Dokładnie tak samo działa ta zasada u koni. Jeśli nie ma podstaw lub nie zostaną ono prawidłowo przepracowane, wszystko to całkowicie zablokuje możliwość szkolenia na kolejnych poziomach. Jeśli próbujesz maskować lub ukrywać problemy, one i tak wszystkie wyjdą w pewnym momencie na wierzch.
Charlotte podkreśliła, że chce, żeby jej młode konie były przede wszystkim szczęśliwe i cieszyły się ruchem naprzód. Dlatego trening i wszystkie stawiane zadania muszą być absolutnie rzetelne wobec konia.
– Nie chcę, żeby moje konie były spięte lub bały się. Jedyna rzecz, której tak naprawdę wymagam, to reakcje. Trening jest absolutnie czarno-biały. Jeśli dotknę konia łydką, to on ma iść naprzód, jeśli zrobię półparadę – ma się zatrzymać.
Jeżdżąc młodego konia Dujardin wykonuje dosłownie setki przejść i najróżniejszych ćwiczeń, tak aby zaczął on faktycznie czekać na pojawienie się kolejnych pomocy.
Wprowadzając jako nowe chody boczne – czy to ustępowania, czy ciągi – Charlotte ułatwia koniowi pracę, korzystając z linii ćwiartkowych.
– Poruszanie się równolegle do śladu jest dla konia trudnym zadaniem. Bywa, że konie zaczynają się blokować lub obciążają przód. Na pracy z linii ćwiartkowych, kiedy do pokonania jest tylko krótki odcinek jest im znacznie łatwiej znaleźć naturalną równowagę i fazę zawieszenia w ruchu.

ch5

Są pewne zadania, które w kontekście pracy z młodym koniem Charlotte oznacza wielkim „NIE”. Do nich należy na przykład zebrany stęp.
– W tym wieku konie nie są w stanie tak naprawdę skrócić się i zaoferować zebrania. Jeżdżę zatem stępem swobodnym i pośrednim, który skracam do roboczego, bardzo szybko robiąc z niego zakłusowanie. Dzięki temu tak naprawdę nie zdążę „wtrącić się” w naturalny stęp konia i nie zmieniam jego rytmu. Dopiero, kiedy koń jest wystarczająco silny, proszę o zebranie w stępie.
Charlotte unika również jeżdżenia pełnym siadem, dopóki koń nie wzmocni się wystarczająco.
– Jest dla mnie ważne, aby koń był tak luźny grzbietem, jak tylko to możliwe. Chcę również, żeby nie tylko szedł naprzód, ale i myślał naprzód. Jeśli usiądę na jego grzbiecie, to zamykam konia i mogę sprawić, że zacznie odczuwać zmęczenie – a dążę do tego, żeby moje konie były atletyczne, luźne, elastyczne i czuły się szczęśliwe.
Charlotte wyjaśnia, że kłus anglezowany sprawdza się doskonale nawet w przypadku starszych i bardziej zaawansowanych koni przy pracy nad chodami bocznymi. Pomaga koniom rozluźnić się i ułatwia uniesienie grzbietu. A skoro ujeżdżenie w powszechnej opinii jest utożsamiane z nieustannym wożeniem się pełnym siadem, to mamy już naprawdę dobry powód, żeby dać temu twierdzeniu odpór 😉
– Nie ma nic gorszego, kiedy jeździec trenujący ujeżdżenie jest przekonany, że powinien jeździć ćwiczebnym kłusem. Przeważnie wtedy siedzi na koniu, odbija się od niego skacząc po całym siodle, a koń jest przeraźliwie spięty grzbietem. W takiej sytuacji jeździec robi sobie przeważnie dłuższe strzemiona, żeby lepiej i głębiej usiąść i móc „przykleić się” do siodła. O nie, to absolutnie nie działa w ten sposób! Aby móc wygodnie usiąść, trzeba mieć konia przepuszczalnego, luźnego, elastycznego i pozbawionego spięć.

Praca z końmi 4-letnimi

Jaka według Charlotte powinna być sylwetka 4-latka pracującego pod siodłem? Uwaga – taka, w której koń czuje się wygodnie i która jest łatwa do uzyskania. Jej sesje treningowe z końmi w tym wieku trwają maksymalnie 20-25 minut, z dużą ilość przerw na stęp i złapanie oddechu.
– Tak młode konie nie są silne fizycznie, więc sama praca pod siodłem w trzech chodach jest dla nich trudnym zadaniem.
Z młodym koniem mamy do zrobienia tak naprawdę trzy rzeczy: start, stop i sterowność. Wycofanie / zatrzymanie od ręki i ruszenie naprzód od łydki. Te reakcje to absolutne, obowiązkowe i niezmienne podstawy, z których najważniejszych jest „go!” – czyli ruch do przodu za każdym razem, kiedy pomoce jeźdźca o to poproszą. Ugruntowanie takich reakcji konia może zająć wiele sesji szkoleniowych, podczas których Charlotte często prosi jeźdźców o nieskrępowaną galopadę dookoła placu, by nauczyć ich konie „myśleć naprzód”.
Bardziej wyspecjalizowane działanie łydki, którego uczymy konia w kolejnym etapie, to zróżnicowanie tego, że dwie łydki znaczą „idź! rusz naprzód!”, a jedna łydka oznacza „przesuń się lub odsuń się”. Jednak jedyne chody boczne, jakie Charlotte praktykuje z czteroletnimi końmi, to dziecinne ustępowania z linii ćwiartkowych z powrotem na ślad, lub proste ustępowania wzdłuż długiej ściany czworoboku.
ch1 ch2

Charlotte podkreśla, że czas jest istotnym czynnikiem w pracy z młodymi końmi. Trening przekraczający ich fizyczne możliwości, zbyt wygórowany w odniesieniu do ich kondycji działa tylko i wyłącznie destrukcyjnie i jest marnotrawstwem dobrych chęci konia.
– To, czego naprawdę nie chcesz zrobić, to pracować z młodym koniem wtedy, kiedy jest on zmęczony. W takim momencie to zupełnie przestaje być nauką i szkoleniem. Musisz zatrzymać się takim poziomie, na którym praca będzie dla Twojego konia czymś bardzo łatwym. Nie chcesz go nigdy zobaczyć zlanego potem i sapiącego z wysiłku, tak jakby przed chwilą dostał naprawdę niezły wycisk. Wymagasz wyłącznie, aby poruszał się stępem, kłusem i galopem, aby rozumiał działanie łydki i działanie półparady. To wystarczy. To naprawdę jest wszystko, co powinien robić czteroletni koń.

Charlotte kończy wszystkie swoje treningi rozciągnięciem i żuciem z ręki, ale u początkujących koni najlepsze rozluźnienie i rozciągnięcie otrzymamy zawsze na koniec naszej jazdy.
– Młode konie nie rozumieją dobrze rozciągania i wydłużania sylwetki przez grzbiet i najłatwiej jest im wykonać dobre żucie z ręki jako ostatnie ćwiczenie podczas pracy.

Praca z końmi 5-letnimi

ch3– Konia z tym wieku zaczynam jeździć trochę wyżej ustawionego i trochę bardziej „na” wędzidło. Będę również robić jeszcze trochę więcej przejść, dłuższe odcinki ustępowań, a jeśli będzie gotowy do tego, zacznę również odrobinę trawersu. Jeśli koń będzie miał z tym trudności, zadowolę się „spychaniem” zadu ze ściany.
Kiedy wprowadzamy ciągi, Charlotte zaleca jeżdżenie ich z linii środkowej na ślad, bo konie zawsze „chcą” znaleźć się przy bandzie, ponieważ wzdłuż ogrodzenia (szranek, bandy, wytyczonej linii ogrodzenia) najłatwiej im się poruszać. Na tym etapie można po troszeczku prosić o delikatne momenty zawieszenia w chodach, ale to wszystko wprowadzamy bardzo powoli, bardzo cierpliwie, na zasadch proszenia, próbowania i zabawy.
Charlotte podkreśla, że jeśli już zaczynamy pracować w wyraźniejszym kontakcie (bardziej równym, stabilniejszym oparciu na wędzidle) musimy utrzymać cały czas aktywną jazdę do przodu.
– Koń ma całe życie na to, żeby nauczyć się pracować w zebraniu. Teraz musisz nauczyć go pozostawać w ruchu naprzód. Jadąc aktywnie do przodu musisz wyszkolić go tak, aby był miękkim na ręku w nieco wyższym ustawieniu.
Ustabilizowanie i uczynienie „doroślejszym” kontaktu nie oznacza bynajmniej, że mamy zacząć nosić końską głowę!
– Myśl o okrągłej szyi konia, ale bez trzymania jej w takiej sylwetce. Staraj się mieć konia opartego na wodzach i miękko przychodzącego do ręki.

Praca z końmi 6-letnimi

To jest czas, w którym Charlotte Dujardin zaczyna… jeździć kłusem ćwiczebnym (!)
– Siadam pełnym siadem na moich koniach, kiedy mają 6 lat i mają wystarczająco silne plecy. Myślę, że naprawdę korzystają z tego, że moją pełną wagę zaczynają nosić dopiero w tym wieku.
Sześciolatki zaczynają się również oswajać i zapoznawać z kiełznem munsztukowym.
– Moje pierwsze jazdy na munsztuku to treningi poświęcone żuciu z ręki, jeździe do dołu i rozciąganiu. Potem dodaję po trochu spacery w teren, aż w końcu koń przyzwyczają się do tego, że trzyma w pysku dwa kiełzna. Krok po kroczku coraz więcej korzystam z munsztuka. Uważam jednak, że większość moich koni jest lepsza na zwykłym, pojedynczym kiełźnie, niż na munsztuku.

ch4

W temacie nauki lotnych zmian należy zachować dużą cierpliwość i nigdy nie karać konia za błędy.

Ani razu nie może też pojawić się u nas myśl, że koń jest wredny i nie chce czegoś zrobić. Sześciolatek to nadal zielony, niedoświadczony koń i dopiero się uczy. Nie można karać konia, jeśli zrobi spóźnioną zmianę lub nie odpowie na pomoce. Jeśli tylko wyciągasz konsekwencje wobec konia, dlatego że popełnił błąd, będzie dziesięć razy trudniej nauczyć go prawidłowych zmian, bo koń stanie się spięty i nerwowy. Przeradza się to potem w ogromny i bardzo trudny do poprawienia problem. Po prostu powtarzaj próby zmian, jakby nic się nie wydarzyło, aż do momentu, kiedy koń zrozumie, czego tak naprawdę od niego wymagasz.
Na zasadzie zabawy Charlotte sprawdza łatwość lotnych zmian już u koni pięcioletnich.
– Przekładam pomoce na przekątnej i jeśli koń zaoferuje zmianę – to świetnie, ale jeśli nie zmieni nogi – to nie ma żadnego znaczenia. Ja się tylko bawię i pokazuję koniom, że to zadanie jest łatwe, proste i wesołe i absolutnie nie jest czymś, czego należy się bać.

W wieku sześciu lat, prawidłowo trenowane konie stają się nieco bardziej fizycznie dojrzałe do pracy nad chodami zebranymi. Teraz możemy zacząć uczyć konia „sadzać się” na zadzie.

Wszystkie te wskazówki to nie są reguły!

ch0Najważniejszą wytyczną, którą kieruje się Charlotte w pracy z młodymi końmi, jest empatia. Każdego konia musimy indywidualnie ocenić, szacując nie tylko jego wiek, ale i dojrzałość psychiczną, jak i fizyczną kondycję i dopiero całościowy obraz pozwoli nam dopasować plan treningowy do wierzchowca – nigdy zaś odwrotnie!
– Niektóre młode konie bardzo długo nie mają siły, żeby się prawidłowo nieść, a kiedy prosimy je o ruch naprzód, stają się ciężkie na przodzie i gubią równowagę. To zupełnie normalne. W takim wypadku trzeba czekać, aż koń stanie się silniejszy i będzie w stanie poruszać się z lekkim przodem, bez spadania na przednie nogi i szukania pomocy/podparcia na ręce jeźdźca.

Druga bezwzględna zasada, jaką musimy zaakceptować, to fakt, że wszyscy popełniamy błędy. Pomyłki to coś, z czym po prostu trzeba się pogodzić. Są one nieodłączną częścią całościowego procesu nauki.

Trzecia złota rada jest taka, że jesteśmy odpowiedzialni za to, jaką osobowość rozwiniemy u konia. To szczególnie ważne, żeby konie miały naprawdę dobre doświadczenia związane z tym, że siedzimy na ich grzbiecie. Nie mogą bać się, czy odczuwać dyskomfortu. Muszą być pewne siebie (dlatego Charlotte poleca na przykład częstą jazdę w teren), a o pracy myśleć w ten sposób, że jest ona rodzajem zabawy. Konie ujeżdżeniowe muszą być szczęśliwe!

Tłumaczenie za źródłem: psdressage.com, zdjęcia pochodzą ze strony http://www.charlottedujardin.co.uk

9 comments

Skip to comment form

  1. Lidka

    dzięki, dobra kobieto, fajny artykuł :)

    1. quanta

      O tyle fajny, że nawet jeśli nie jeździmy młodych koni, ale mamy do dyspozycji konie niedoświadczone i niezbyt dobrze ujeżdżone, to można wyrobić sobie dobry obrazek tego, co jest do zrobienia w pierwszym, drugim i trzecim roku szkolenia wierzchowca. Super sprawa.

      1. Tęcza

        Ja mam dokładnie taki problem przed sobą (koń 8-letni, ale słabo doświadczony), więc dziękuję Ci Quanta bardzo za ten wpis! Kocham Charlotte, jej podejście do koni jest godne naśladowania w każdej dyscyplinie jeździeckiej. A jej dosiad to mój niedościgniony ideał :)

  2. Magda

    Bardzo fajny artykuł i cieszy mnie to, że też pokazuje aby koniowi pozwolić chodzić w tereny.

  3. Magda

    A ja mam pytanie laika. Zawsze wydawało mi się, że przy nauce czegokolwiek stawiamy na konsekwencje i jasne przekazanie koniowi czego od niego oczekujemy oraz jasne dążenie do otrzymania jakiejkolwiek reakcji. Odpuszczenie kiedy widzimy, że koń może nie wykonuje tego co chcemy w 100% ale widać że coś mu tam świta. Odpuszczenie jako pokazanie koniowi „o to to! dobrze myslisz! dobry koń!” a potem żądanie więcej i więcej.
    Jak to się ma do tego
    Na zasadzie zabawy Charlotte sprawdza łatwość lotnych zmian już u koni pięcioletnich.
    – Przekładam pomoce na przekątnej i jeśli koń zaoferuje zmianę – to świetnie, ale jeśli nie zmieni nogi – to nie ma
    żadnego znaczenia. Ja się tylko bawię i pokazuję koniom, że to zadanie jest łatwe, proste i wesołe i absolutnie nie jest
    czymś, czego należy się bać.
    Czy chodzi o to że to jest taki element który koń sam w pewnym momencie załapie i zrobi kiedy jego ciało będzie na to przygotowane?
    aj Sto myśli mam w głowie kiedy to pisze i sama sobie wszystko analizuje ale omijając te moje wywody końcowe pytanie jest takie:
    czy to nie jest nie fair/czy to jest czytelne dla konia że robimy na nim jakiś ruch nie wymagając absolutnie żadnej reakcji a za jakiś czas robimy ten sam ruch już z pewnymi oczekiwaniami?

    1. quanta

      Bo to jest jeszcze nie czas na zmiany – to tylko sprawdzenie odpowiedzi na postawione zupełnie nowe zadanie. Czy jeśli robisz pierwsze w życiu zakłusowanie konia, to będziesz wymagać od razu, żeby ruszył od zadu, przez plecy, okrągłą szyję do kontaktu na przepuszczalnej potylicy? Czy obklepiesz mu szyję z dwóch stron, chwaląc go głosem jakby właśnie zdobył olimpijskie złoto za to, że po prostu ruszy, nieważne, że niezbyt płynnie, wskakując w kłus, pomagając sobie szyją i unosząc głowę? Jasne, że wariant B i nie wpłynie to na docelowo wyuczone zakłusowanie.
      Sprawdzenie zmian to zrobienie jednego przełożenia na przekątnej, pewnie raz na miesiąc, albo dwa, albo trzy miesiące. Nic, co jest elementem szkolenia w ramowym treningu.

      Jeszcze jedna rzecz mnie nieco uderzyła w powyższej odpowiedzi. Pochwalenie, odpuszczenie, a potem żądanie więcej i więcej. Jeśli trening jest prawidłowo prowadzony, jeździec chwali i odpuszcza, a koń rozumie nagrodę, to nie żądasz – sugerujesz, podpowiadasz, a koń sam chce z siebie dawać więcej i więcej, bo zwyczajnie chce być chwalony, chce się czuć dobrze i komfortowo.
      Ja mam z tym czasami sporą zagwozdkę – mam bardzo ambitne konie, takie, które proszone o palec dają całą rękę. Oferują o wiele więcej, niż na danym etapie powinny. I celuje w tym Suchar, a on jeszcze dodatkowo strasznie przeżywa, jeśli czegoś nie zrobi po prostu perfekcyjnie i najchętniej sam by się wtedy ukarał. Wbrew pozorom, to jest naprawdę istotna trudność w pracy.

      1. Magda

        Jeśli chodzi o pierwszą część:
        jasne że przy zakłusowaniu tak będzie. I niczego więcej nie będę wymagać jak tylko zaczątku ruchu na przód w wyższym chodzie. Tylko wydawało mi się że lotnych nie da się tak stopniować. Jakby to ująć…przy zakłusowaniu mogę sobie pomóc głosem który koń zna z lonży. A potem z tego głosu rezygnować i cieszyć się, że koń jakkolwiek ruszył tym kłusem od łydki. A przy zmianach? Albo koń ją zrobi albo nie ale skąd ma wiedzieć, że akurat o to go teraz prosimy? (ja laik jeśli chodzi o szkolenie koni, kompletny). Chodzi mi o to że łatwiej zielonego konia nauczyć przesuwania się (bo to robimy codziennie i możemy dostać tylko kawałek ustępowania np. W lotnej albo dostaniemy zmianę albo nie (abstrahując od jakości)

        Co do drugiej części:
        źle mnie zrozumiałaś :) albo inaczej: źle się wyraziłam. Po pierwsze nie „żądanie więcej” od razu po dobrym pierwszym razie. A po drugie to w ogóle złego słowa użyłam. Chodziło mi o to że po prostu w dalszym treningu nie zadowalamy się już jednym krokiem, a dwoma-trzema. Potem nie dwoma trzema jakimikolwiek ale dwoma-trzema dobrymi etc.

        1. Magda

          jeszcze tak dla ścisłości a propos „skąd koń wie że prosimy go o lotną” – mam jakieś tam pojęcie o tym. Tylko chodziło mi bardziej o to że robiąc coś z koniem oczekujemy jakiejkolwiek reakcji i do tego dążymy. Dlatego mnie zdziwił ten wpis że „proszę o lotną – jak zrobi to ok, jak nie to też ok”. A że w lotnej koń nie może jej zrobić „trochę”. Albo ją zrobi albo nie.

          1. Aga

            Oczywiście, że może zrobić „trochę lotnej”, na przykład zmienić nogę tylko przodem, może zmienić nogę poprzez kłus lub stęp. Charlotte chodzi o to, że jeśli po przełożeniu pomocy koń zareaguje prawidłowo to super, jeśli zaś nie, to zwyczajnie brak dobrej reakcji pomija „milczeniem” i pracuje dalej. Od jednego niewykonanego polecenia konia „nie zepsuje” i na pewno koń nie zapamięta, że na sygnał do lotnej ma robić nic. Nie udało się dziś, uda się za miesiąc, dwa. W szkoleniu konia zawsze powinno „mieć się czas”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *