«

»

sie 06

Baseny dla koni – SPA w wersji profi

plywakNawiązując do końskiego SPA z poprzedniego wpisu (coś ostatnio rozwijam tendencję jeden temat plus jeden wpis powiązany) pomyślałam sobie o basenach dla koni. Jakkolwiek wydawało by się to dziwne, baseny, wodne karuzele czy specjalne bieżnie dla koni to wcale nie jedynie ekskluzywne kaprysy bogatych szejków. Na na zachodzie Europy czy w Stanach takie baseny są stosunkowo łatwo dostępne i często wykorzystywane dla końskiej odnowy biologicznej czy fizjoterapii.

Zalety końskiego basenu można wymieniać długo. Przede wszystkim pływanie zwiększa sprawność mięśni i wspiera ich rozbudowę bez przeciążania ścięgien, wiązadeł, stawów i kręgosłupa – stąd też taki basen może być wykorzystywany np. przy rehabilitacji oraz wdrażaniu do ruchu konia po kontuzjach ortopedycznych (nawet już 7-14 dni po urazie lub zabiegu chirurgicznym!).
Samo pływanie znakomicie wzmacnia i rozwija cały organizm, poprawiając krążenie krwi, wydolność oddechową, elastyczność i giętkość mięśni oraz całego ciała. Regularne sesje likwidują usztywienia i zmniejszają wynikające z nich asymetrie postawy ciała.
Pływanie wpływa również dobroczynnie na… głowę. Te konie, które bardzo źle znoszą ograniczanie im ruchu mają szansę zuzyć nadmiary gromadzącej się energii w zupełnie bezpieczny i nieszkodliwy dla nich sposób. Dla innych, znużonych treningiem, którym z powodu monotonii wykonywanej pracy brakuje świeżości i zapału dla aktywnych ćwiczeń, basen będzie doskonałym urozmaiceniem, pozwalającym zrelaksować się i naładować baterie przed powrotem pod siodło.

Woda w takich końskich basenach jest regularnie filtrowana. Początkowo stosowano wodę chlorowaną, aby ograniczyć rozwój bakterii i innych niepożądanych mikroorganizmów, ale obecnie odchodzi się od tego na rzecz wody słonej (która ma również inną dodatkową zaletę – większy ciężar właściwy, co zwiększa wyporność zanurzonych w niej obiektów, mówiąc prosto – łatwiej się w niej pływa).

Najbardziej popularne są baseny proste, mające postać rynny o szerokości i głębokości 3 metrów, długości np. 25-40 metrów, na obydwu końcach zamkniętej łagodnymi rampami z zejściem do wody. Taka konstrukcja basenu umożliwia stałe prowadzenie konia na kantarze przez pomocników znajdujących się z obydwu stron basenu. Baseny okrągłe pozwalają z kolei pracować nad „gorszą stroną” konia – rozciągając nadmiernie skurczone mięśnie, wzmacniając je i likwidując braki muskulatury wynikające z nieprawidłowo rozwiniętej sylwetki konia.
Woda w basenie ma temperaturę ok. 19 stopni, co pozwala końskim mięśniom na zrelaksowanie się przy równoczesnym oddawaniu ciepła z organizmu – pływanie to ciężka praca! Konie jednak bardzo chętnie wchodzą do wody i instyktownie odkrywają swoje nowe umiejętności.
A jak wygląda pływający koń? Tak jak na udostępnionych przez belgijskie centrum rehabilitacji koni Horse Care Center filmach:

Widok pod wodą:

Baseny są często wykorzystywane przy treningu koni wyścigowych, ale również tych, które startują w innych dyscyplinach (np. regularnie pływają konie skoczka Nicka Skeltona).

Ogromna szkoda, że nie mamy takich terapeutycznych basenów dla koni w Polsce, chętnie bym zafundowała mojej ferajnie taką odnowę biologiczną. Basen treningowy, w którym konie stępują lub pracują na lonży, znajduje się w ośrodku Pani Katarzyny Milczarek w Zagozdzie. Basenów do hydroterapii brak :( I chyba niestety zbyt prędko się ich nie doczekamy.

12 comments

Skip to comment form

  1. Moon

    Już widzę Henia jak ochoczo włazi do basenu, hihihi 😉
    Ale rzecz superowa, nawet taki basen w Zagoździe to fajna sprawa, chętnie bym tam ‚polonżowała’ dziecko 😛

    1. quanta

      W zeszłym roku byłam w Zagoździe, Rudy niestety akurat złapał grudę, więc mu odpuszczałam kąpiele, ale Karolek spacerował po wodzie z ogromną frajdą :) A warunków treningowych w Zagoździe tylko pozazdrościć!

  2. lili

    Marzenie mieć takie możliwości w treningu.. Mam nadzieję, że się kiedyś doczekamy w Polsce..

  3. Natalia

    Fantastyczna sprawa!

  4. lili

    Ja zapytam trochę z innej beczki- co sądzisz o podawaniu meszu? Czy podawać, jak często?

    1. quanta

      Na pewno nie należy podawać w basenie 😉
      Ja swoim koniom daję mesz raz w tygodniu, lub przy intensywniejszej pracy dwa razy: zawsze w połowie tygodnia i zawsze na koniec, bo po treningach mają prawo czuć się już klapnięte. Ale mesz traktuję raczej jako miłe urozmaicenie dobrze ułożonej podstawowej diety.

      1. lili

        A jest to dodatkowy posiłek czy zamiennik?

        1. quanta

          Dodatkowy, tylko jeśli konkretnie pracują – dostają na wieczór regeneracyjną michę 😉

  5. Natalia

    Basen super sprawa , może kiedyś w Polsce..

  6. Kamil

    Swoje konie raz zabrałem nad pobliskie jezioro, fajnie się bawiły w wodzie poniżej kolan, gdy chciałem je zaciągnąć trochę dalej nie były zadowolone

  7. Karolina

    Hej :) czy mogłabyś podać link lub kontakt do pani Milczarek? Jeśli jest możliwość zakwaterowania tam konia jak w ośrodku to chętnie wrzucę tam swojego Feniksa 😛 I czy wiadomo ile tam kosztuje taka sesja w basenie?

  8. Eleonora

    Pokazałam pływające konie mężowi (niekoniarzowi), żeby zobaczył, jak to zwierzę wygląda w wodzie. W międzyczasie przeczytał ostatni akapit („Ogromna szkoda, że nie mamy takich terapeutycznych basenów dla koni w Polsce…”) i zapytał: „Nie rozumiem, co to za problem wybudować coś takiego. Przecież to taki trochę dłuższy i głębszy kanał z warsztatu samochodowego” :D:D:D
    I to proste męskie spojrzenie na sprawę spowodowało, że pomyślałam – no właśnie, jaki w zasadzie problem? To nie jest drogie, kwarcowe podłoże na halę czy kosztowne przyrządy terapeutyczne. Woda też, według treści posta, nie musi pochodzić z Rowu Mariańskiego, więc nie wiem… może to kwestia mentalności? Wiecie, w stylu „Jak to basen? Dla kuni?! W głowach się poprzewracało”. Bo niejedną nowoczesną, wypasioną stajnię byłoby chyba na to bez większych problemów stać… a może nie mam racji? Dopiero się wybudowałaś, Quanto, więc pewnie możesz coś o tym powiedzieć.
    A w ogóle to jest mój pierwszy post na tym blogu, choć czytuję go od minimum pół roku. Niedawno zaczęłam czytać systematycznie, od początku – dlatego wpisuję się tutaj. Jestem pod wrażeniem Twojej wiedzy i dziękuję za chęć dzielenia się nią bezpłatnie i w wolnym czasie. Dla mnie, niespełnionej koniary-amatorki (jeździć obecnie nie mam gdzie, bo nie chcę byle gdzie i byle jak) to pasjonująca lektura i zbieranie wiedzy na przyszłość, kiedy może konie znów zagoszczą w moim życiu częściej. Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *