«

»

gru 11

Alpi zawodowiec

To był naprawdę pracowity weekend!
„Się ruszyłam” i zabrałam chłopaków na zawody, zobaczyć, jak poradzimy sobie z takim wyzwaniem. Dla Suszka to był pierwszy tego typu wyjazd w życiu, Alpi przed wakacjami trafił jeszcze na jednodniowe zawody towarzyskie. Dwa gorące i nader pomysłowe zielone szczypiorki bez doświadczenia.

Dużo się działo i bywało też rozmaicie, więc każdemu z rudzielców poświęcę osobną notkę.

„Nienajgorzej!” – jak to mawia nasza Pani Trener 😉IMG_9191
Alpiego wysłałam na P-tki, zgłaszając go do czterech przejazdów. Właściwie niezależnie od tego, jakiej klasy miał by iść konkurs, bał się dokładnie tak samo… Wszystko było straszne, hala, dużo koni, pani z psem na smyczy, budki sędziowskie, a za każdym razem, kiedy z głośników dobiegał komunikat od spikera, Atari wzdrygał się i albo podskakiwał w górę jak rażony, albo przykucał struchlały. Najgorsza z wszystkiego była platforma ze stolikiem sędziowskim w literze E. Przy próbie objechania czworoboku na sam jej widok Alpus wrzucił tak zapalczywy bieg wsteczny, że rudym tyłkiem skasował i wywrócił literkę (i to wielki potężny stojak, a nie jakąś tam tekturkę z literą), wywrócił i rozwalcował sporą choinkę w doniczce (dekoracja ze świątecznym motywem) oraz rozpłaszczył dwie szranki z czworoboku. Dopiero potem zdołał opanować się na tyle, żeby przejechać obok punktu, w którym musiało się co najmniej skrywać jakieś starożytne cmentarzysko,  tudzież aktywny portal służący wywoływaniu złych mocy. Na wszelki wypadek cała ściana czworoboku została przez konia uznana za skażoną i ciężko było się po niej w ogóle poruszać, nie mówiąc o dodaniach czy kręceniu wolt ze śladu 😉
IMG_9140
IMG_9216_ IMG_9220
Co bym jednak nie mówiła, muszę Aloesa pochwalić. Spięty był straszliwie, ale to co mnie bardzo cieszy, to fakt, że mimo grozy i zagrożenia otchłanią cały czas odpowiadał i starał się ze mną współpracować. OK, uciekliśmy ze ściany – ale na tę ścianę wróciłam, ok, ciężko było przejechać linię środkową, ale udało się ją śladem pijanego węża jakoś przebyć, ok, bał się w literze C, ale zagalopował. Przynajmniej mam obecnie pomoce, co daje mi jakiekolwiek pole manewru, bo dotąd… bywało różnie. Alpi w stresie (czyli w zasadzie poza drzwiami swojego boksu) po prostu się wyłącza i kompletnie znika – fizycznie, psychicznie.
To jest jego strategia, żeby przeżyć. Wprawdzie na całym świecie tylko on wie, co takiego próbuje go zabić, ale nie bądźmy już tacy drobiazgowi…
Zacne galopy:
IMG_9077
IMG_9081IMG_9088
A jak nas nic nie straszy, to mamy taaaakie dodania! :)
IMG_9155Drugiego dnia Alpinus wziął jakby większy oddech i stan z przerażonego zmienił na „tylko” spięty. Jeśli udało by mi się z czasem przepracować jeszcze to spięcie na rozluźnienie, to ten koń będzie naprawdę wybitny. Na rozprężalni dał mi rewelacyjny kłus, ale co ważniejsze – również galop, a z tym chodem Alp był bardzo długo na bakier. Ten fajny galop zaczął też bardzo nieśmiało przebłyskiwać na czworoboku i tak mnie te dobre uczucia zadziwiły, że w pewnym momencie byłam bliska pomylić z wrażenia trasę 😆 W każdym razie wynik 63,515% na tym etapie był już całkiem satysfakcjonujący :) Z nadzieją stanęłam do ostatniego konkursu i tutaj pokonał nas ZONK. W trakcie przejazdu na puste trybuny wszedł sobie jakiś wesoły tatuś, stanął na s\mej górze i zakładając, że chce dopingować czekającą na przejazd po mnie swoją córeczkę podniósł obydwie ręce nad głowę i zaczął nimi wymachiwać.
Tego już było Alpiemu za wiele!
mem
Meksykańska fala uruchomiła u konia procedury ewakuacyjne. System wyrzucił error i Alpi lekko zwariował, skupiając się na tym, żeby ratować swoje młode życie. Niestety nasz piłkarski kibic chyba nie złapał, że radosne galopady w kilku kierunkach na raz nie są najwyraźniej elementem programu, bo dalej sobie dziarsko machał… Zamarkowaliśmy odjazd galopem i jako-tako dotrwaliśmy do linii środkowej i ukłonu. No cóż, pech, bo liczyłam na następny fajny czworobok i trochę satysfakcji samego Alpinusa :(
Bez straszenia się Alpi jednak nigdy nie pokona swoich demonów, więc chyba po prostu musi wyjeżdżać  z domu, aż się w końcu jak to się mówi „otrzaska”. Byle mu życia starczyło 😛 Albo co gorsza – starczyło życia mnie 😉

IMG_9109 IMG_9094Z pozytywów muszę również docenić zachowanie Alpa w boksie, bo tutaj nie histeryzował, wsuwał siano i z dużą lubością słomę, a z nieco mniejszym zainteresowaniem – paszę, ale przynajmniej naszykowane porcje w większości zniknęły w czeluściach Alpa. Trochę marudził z załadunkiem do przyczepy na powrót, ale miał na to faktycznie trudne warunki: ciemności, strugi deszczu, dookoła porozstawiane samochody, z których w jednym włączył się alarm, więc auto wyło i migało światłami. Po niecałych 10 minutach negocjacji i groźbie, że go zostawię na miejscu Alpi zdecydował się finalnie wstąpić na pokład i grzecznie zapiąć pasy 😉

Cztery nogi nad ziemią!
IMG_9199 IMG_9211

Usłyszeliśmy masę dobrych słów od wielu osób, które nas widziały po raz pierwszy. To naprawdę motywuje do pracy :) Gigantycznym problemem jest ogromne przerażenie tego konia światem, jego zupełnie niepotrzebne spięcie i jego brak pewności siebie. To wszystko wpływa na chody, szybkość reakcji, precyzję rysunku… Ale co tu zrobić, kiedy koń nawet w domu czasem ze strachu aż zapomina, że ma oddychać? Do roboty jest wciąż kontakt, bo ten chociaż i tak znacznie się poprawił i coraz więcej czuję w ręku „mięska”, to cały czas Alpi zbyt nieśmiało i delikatnie „jest” albo „bywa” gdzieś tam wysoko na końcu wodzy, a powinien się treściwie oprzeć na kiełznie i zacząć w nie iść. Choćby przez ogień.

Najbardziej pozytywnym akcentem była jednak notka od sędziny na jednym z arkuszy ocen. Alpi pożeracz niewieścich serc! 😀
IMG_7601

30 comments

Skip to comment form

  1. Moon

    Tatusia kibica bym zaje… zabiła. X.x Skoro pakuje się na halę, to chyba powinien znać jakiekolwiek zasady – na turnieju szachów też by machał ręcami i wiwatował jak córcia by zrobiła ruch? Ehh, ludzie. O.o

    Alpi Pierwszy Śliczny (myślę że taki przydomek powinnaś zapodać do jego imienia :P) wyglądał super, w ogóle nie widać na fotach braku jego oddechu! 😛 Naprawdę czapki z głów, osobiście chyba nie miałabym tyle cierpliwości, jeździłam kiedyś takiego wypłoszka – oj ciężki to był kawałek chleba skoczyć kawaletkę ustawioną inaczej niż dzień wcześniej… 😉

    1. quanta

      Tak po prawdzie to takich rzeczy powinni pilnować stewardzi, warunki do startów powinny być takie same dla wszystkich. To wyglądało na aż specjalne płoszenie konia i prawdę mówiąc gdyby taka akcja przytrafiła się na Suchym, to mogło się skończyć bardzo paskudnym wypadkiem. Obydwa moje konie są strasznie emocjonalne, ale Alpi jest delikatny i drobny, a Suchy to maszyna, która potrafi zmieść wszystko na swojej drodze…
      A zestresowany koń uczy cierpliwości jeźdźca, to fakt 😉

      1. Aga

        Niestety.. tego chyba nie zmienimy. A co się dzieje na zawodach w skokach? Na niektórych przejazdach rodzinka i przyjaciele „konkurencji” nieoczekiwanie z całych płuc gwiżdżą z trybun, gdy zawodnik przejeżdża obok. I to niby tak zachecająco. Porażka.. A sami zawodnicy i konie? Ci najlepsi… nic sobie z tego nie robią! I to pokazuje ich dobre przygotownie do zawodów. Bo tak mi się wydaje, że naszym obowiązkiem na równi z ćwiczeniami skokowo/ujeżdż jest po prostu.. odczulanie koni. Na wszystko. Na nieoczekiwane brawa, na wystrzał przebitego balonika, na kolorowe parasolki, na wiatr.. Taki koń będzie pewniejszy siebie i szczęśliwszy. A gdy jeździec jest przywódcą- pójdą za nim jak w dym. I to jest piekne! 😀 Ale niewykonalne gdy koń widzi tylko boks/ halę i wybieg 10m x 10m. Jeździectwo jest trudne ;D ech.. a ja za to mam konia odczulonego na totalnie wszystko a za to brzydkiego ;D hihi. Gdzie sprawiedliwość na tym świecie 😀 Quanta, koń cudny! 😀 Ja Wam kibicuje ! 😀

        1. moon

          Mimo wszystko myślę, że w skokch panują deko inne zasady niż w ujeżdżeniu…

  2. Mustangowa

    Pięknie wyglądacie na tych zdjęciach <3. A jak Suchemu poszło? :)

    1. quanta

      Zrobię osobny wpis, bo chyba nie ma sensu produkować się w komentarzach i potem wszystkiego powtarzać, prawda? 😉

      1. Ola

        Na taka odpowiedź liczyłam ^_^.

  3. Iza

    Quanta, ja mam ogromną prośbę, żebyś dawała znać gdzieś między wierszami, że gdzieś się wybieracie. Uwielbiam Twojego bloga i prawie codziennie zaglądam czy coś nowego może się pojawiło :) Między innymi dzięki niemu zafascynowałam się ujeżdżeniem, po 13 latach stażu jazdy. Strasznie chciałabym zobaczyć was na żywo w akcji, a do Aro mam 5 km więc to rzut beretem i żałuję, że choroba nie pozwoliła mi być tam w weekend :(

  4. Moona

    Kolejny raz podziwiam za cierpliwość i spokój w pracy w tak wymagającym wyczucia koniem.
    Bardzo mięsny się ten Alpi zrobił 😉

  5. Karolina

    Dlaczego klasa P na munsztuku? Nie mówiąc już o tym, że z notki wynika totalny brak przygotowania jeźdźca i konia do wyjazdu. A 63% to mało satysfakcjonujący wynik dla konia z podobnym ruchem.

    1. quanta

      Nie jechałam na munsztuku, powinnaś mieć tyle znajomości przepisów, żeby wiedzieć, że munsztuk jest dozwolony od klasy C.
      Naprawdę o ocenach w konkursie decyduje ruch? To chyba zajmujemy się jakimś innym ujeżdżeniem. Choćby koń ruszał się na 10, ale będzie się płoszył lub spinał, dostanie niskie noty. Zawsze powinno ocenić się lepiej konia tuptającego przez nóżkę, ale pewnego, równego, w pełni rozluźnionego, który doskonale wie, gdzie jest, po co tam jest i co ma zrobić.

  6. Karolina

    I powiem więcej, droga quanto. Jakaż z Ciebie bije hipokryzja, gdy całkiem niedawno opublikowałaś dość sensowny post o niedobrym wpływie niedoświadczonych jeźdźców na młode konie, a tymczasem sama jesteś takim właśnie jeźdźcem… Chyba, że uważasz się za doświadczoną :p Jesteś przykładem osoby, której wszystko przeszkadza, wszystko drażni konia i ciebie. To jest bardzo złe podejście. Weź się do roboty nad sobą, później zaś pomyśl o koniach, które wpierw trzeba ujeździć, bo latanie w kółko z machaniem nogami to jeszcze nie ujeżdżenie. Chcesz być profi, ale póki co jesteś po prostu błądzącym laikiem.

    1. Ola

      Karolino, właśnie przez takie osoby jak Ty, jeździecki i „okołokoński” świat zmierza ku samozagładzie :)
      Hejt, hejt, hejt.

      Widziałaś przejazd? Widziałaś pracę Quanty na żywo? Znasz jej konie? Byłaś w stajni kilkukrotnie, by widzieć je w roznych sytuacjach?
      Zauważyłaś, że Quanta nigdy nie uważała siebie za „fachowca”? Nie jeździ jak potłuczona na zawody co weekend i nie robi z siebie super sportowca? Jeździ swoje konie racjonalnie, nie śpieszy sie z robotą, nie szuka poklasku na zawodach.
      Alpi jest koniem bojaźliwym z tego co czytamy w notkach i myślę, że skoro jesteś takim znawcą by krytykować to znasz takich koni przynajmniej kilka.
      Faktycznie temat strachu z niektorymi jednostkami niektórzy trenerzy przerabiają na tzw. batach. I z niektorymi konmi to przejdzie.
      Ale jesli Quanta chce spokojnie i powoli przerobić problem to czemu sie w to wpieprzasz? Pojechala zawody, by koń mogl poznać nowe miejsce, przeżyć nową sytuacje i byc moze nabrac kolejnego procenta odporności na stres.
      Konie Quanty progresują widocznie, co za tym idzie jej „plan treningowy”/”sposób jazdy i wychowania” etc jest skuteczny.
      Autorka bloga raczej nie pcha sie w ujezdzenie „zawodowe” „sportowe”, co za tym idzie wynik 63% moze ją satysfakcjonować, bo wydaje mi się, że zawody te nie tyle miały sprawdzić poziom „ujeżdżenia” konia i jego umiejętności, a jego jezdność w trudnych warunkach oraz sam fakt wyjazdu miał pomóc koniowi emocjonalnie dojrzeć.

      Quanta dodała wpis niedawno na temat hejtu… Poczytaj, moze cos zostanie w glowie.

      1. Fog~

        Amen.

        Lepiej bym tego nie ujęła Olu 😉

        1. magda

          Wiedziałam, wiedziałam, że kogoś w końcu żal ściśnie…. Im konie Quanty lepiej wyszkolone tym fala hejtu odważniejsza – tylko polak tak potrafi… Wstyd.

    2. quanta

      Dzięki za krytykę, rozumiem, że powinnam oddać komuś moje wszystkie konie 😆 Pozwolę sobie jednak zaufać moim trenerom, którzy jakoś nie narzekają na naszą pracę i na to, jak rozwijają się konie spod tyłka niedoświadczonego jeźdźca :) Jestem i będę amatorem, a to, że moje konie pięknieją i uczą się tylu nowych rzeczy sprawia mi – i zwierzakom również – niezwykłą radość, a to jest w tym wszystkim najważniejsze, nie rywalizacja i wyścig w byciu najlepszym z lepszych. Nie jestem najlepsza – jestem zupełnie normalna. Przesyłam gorące pozdrowienia od błądzącego laika i polecam przeczytać taki wpis :)

      http://quantanamera.com/loze-szydercow-i-wiadra-pomyj-w-jezdzieckim-internecie/

      1. Katarzyna

        Oczywisty troll jest oczywisty. Nie marnujcie na koleżanką sympatyczną inaczej czasu, dziewczyny, niech się kisi sama we własnym jadzie.

        Tobie, Quanto, chcę tylko powiedzieć, że właśnie niesamowicie pozytywne mam odczucia z czytania tego, jak wyrażasz się o swoich koniach. Na każde „tu się nie udało” jest „ale tu się starał i był dobry!”. To naprawdę wspaniałe, uczciwe podejście do „partnera”. Szkoda tylko, że nadal trochę rzadkie na czworobokach i parkurach…

      2. Olga

        Ha, w takim wykonaniu „amator” to brzmi dumnie :) Że też ludzie siedząc na internatach mają czas na wypisywanie takich bzdur.
        A swoją drogą nie myślałaś o takim bardziej „naturalsowym” (tfu, okropne słowo, ale wierzę, że rozumiecie o co mi chodzi) odczulaniu? Czy stawiasz na takie standardowe otrzaskanie na zawodach? Nie wiem jak tam w ujeżdżeniowym świecie robi się takie konie, co same w sumie kładą sobie kłody pod nogi i samokontrola je zawodzi.
        A gdybym była właścicielką, to komentarz pani sędzi, by roztopił mi serce, mimo czającej się otchłani 😉

        1. FastTaker

          Jeżeli Karolina to prawdziwe imię tej osoby… to szczerze wstydzę się za imienniczkę…

    3. Miśka

      Ja pierdykam, jaki ból dupy!!!! 😀
      Szanowna Karolino, dawaj zdjęcia swoich koni uczonych od podstaw i pokaż co udało Ci się z nimi zrobić przez kilka lat.
      Jeśli wg Ciebie „laik” jakim jest quanta potrafi wypracować z koniem to co widzimy na filmach, zdjęciach i na żywo to życzę wszystkim takiej amatorszczyzny i takich nieprzygotowanych koni, Tobie przede wszystkim 😀 😀 😀

      Jak wypłuczesz jad z oczu to może dostrzeżesz, że zdjęcia nie są z samego przejazdu (ciuchy, inne konie na hali widoczne w lustrze itd.!!!!), stąd munsztuk…

    4. bio

      I z kogo tu laik wychodzi, jeśli szanowna zawistnica uważa, że Alpi zawody przejechał na munsztuku i w ochraniaczach 😆 A quanta z szarych bryczesach i polarku.
      To jest dobry przykład biedoty umysłowej, która z zazdrości będzie tupać nogami i pluć jadem. Cebula w rozkwicie (nie ujmując quantowej Cebulce :P).

  7. Zuza

    Jak miło poczytać o takim podejściu do zawodów :) Godne podziwu, może sama kiedyś się nauczę, że zawody nie zjadają jeźdźców, tak jak Alpinków.
    Chłopak prezentował się przepięknie, wtórując pani sędzinie! Nie mogę sobie wyobrazić jak będzie wyglądał w pełni swojej chwały 😀

  8. Lola

    Wyglądacie świetnie. Błagam, pożycz mi trochę spokoju na egzamin poprawkowy na odznakę. Ja to jestem jak Alpi. Przed wjazdem na czworobok tak się zestresowałam, że prawie z konia spadłam. Głupi brąz, pewnie. I skończyło się tak, że razem z kobyłą ewakuowałam się z egzaminu przeskakując szranki.

  9. rybka

    Polska rzeczywistość :) Każdy szuka swojego miejsca w świecie, każdy ma inną drogę, ale część osób ma niskie poczucie własnej wartości, a wskazuje na to sposób wypowiedzi. Q pojechała klasę P na szczypiorze, jak sama pisze i mówi o tym ona nie ma doświadczenia w zawodach, które też jest ważne. Uczą się w pewien sposób razem. Q trenuje z uznanymi trenerami, dobrymi -złymi wszystkim nie da rady dogodzić, ważne, że szuka swojej drogi. Jednym może to się podobać innym nie, ale można kulturalnie i merytorycznie wyrażać swoje zdanie. Nie trzeba przy..ć przy samej d..pie!! Czy to źle, że dąży do spełniania swoich marzeń? Czy to źle, że mówi/pisze o tym? no nie!!. Nie widziałam przejazdów, czytałam wyłącznie wyniki. Trochę zaskoczona jestem wynikiem Suchego, ale nim zadam pytania, które mnie nurtują poczekam na wpis o Suchym. Nie chcę atakować, chcę się dowiedzieć, bo może to wzbogaci moje postrzeganie jeździectwa. Równie dobrze mogę uzyskać odpowiedź na moje pytania odp. od Q. „bo takie miałam widzimisię” i ma do tego pełne prawo, bo to jej konie, jej pieniądze, jej życie :) I jak cudnie by było, aby tuptusie za swoją dokładność, pilność, jezdność i posłuszeństwo na naszych czworobokach były wysoko oceniane – tego życzę na nadchodzący rok profesjonalistom, amatorom i tym z bólem d..py 😉

  10. Aga

    Kurcze, ıle bym dala by choc na jeden dzıen mıec moc czytanıa konskıch myslı. Moze wreszcıe dowıedzıalabym sıe co takıego strasznego jest w budce sedzıowskıej albo w cıenıu na scıanıe. :) Albo gdzıe chowaja sıe koszmarocosıe w krzakach.
    Podzıwıam za cıerplıwosc w pracy z Alpıkıem. Na prawde trzeba byc mıstrzem zen, by jezdzıc konıe z wrzaca zupa pod czerepem.
    A ten cudowny hejt to zwykly trollıng kunıareczkı. Cıekawe w jakıej kraınıe jednorozcow zyje, skoro wymaga od mlodego konıa przgotowanıa ı obycıa na zawodach. Kurde, tylko jak to zrobıc nıe wyjezdzajac na zawody? Odbyc z kazdym konıem powazna rozmowe: ‚sluchaj jedzıemy na zawody. Nıe mozesz sıe ploszyc nowych rzeczy, bo sıe wszyscy zorıentuja ze jestes nowy na zawodach’.

  11. Aaa

    Witam, mam pytanie jest jakaś notka opisująca Twoje wcześniejsze życie jeździeckie? Ile masz lat, od jakiego czasu jeździsz, jak wyglądał rozwój jeździectwa, dzięki komu i gdzie się odbył? etc etc
    Blog bardzo przyjemny i profesjonalny, pozdrawiam A. 😉

    1. sumire

      No jak to ile Quanta ma lat? Szesnaście! Nie widać? 😉

      1. quanta

        No ba – szesnaście, i żeby to raz 😆

        1. sumire

          Z czasem to już zawsze jest szesnaście. 😉

    2. quanta

      To jest taki-tam-blog-o-koniach, a nie taki-tam-blog-o-quancie 😉 Jestem tylko zwykłym amatorem jeździectwa, nikim specjalnym, ale konie mam faktycznie specjalne, więc o nich warto pisać :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *