«

»

gru 23

Alpi versus… kraken

Środową jazdę sponsorowała mi literka P – jak parasol.
A może mamy nowego trenera? 😆

Atari miał w ciągu dnia kowala, więc wsiadłam wieczorem w zasadzie głównie na spacer, gimnastykę w stępie i lekki kłusik do dołu, ot tyle, żeby konia trochę rozruszać.
Akurat do stajni zajrzał mój Blondyn i zaproponował, że skoro mamy mieć taki luźny dzień, to możemy bojącego się wszystkiego Alpinusa… dodatkowo postraszyć. Przyprowadził zatem na halę groźnego, wściekłego, ociekającego krwią i pałającego żądzę mordu krakena…

IMG_0202

Koń na widok tegoż krakena totalnie oniemiał, zdębiał, fuchał, przechylał się do tyłu, robił szyję, uciekał w panice, podskakiwał jak rażony prądem, czyli w zasadzie wszystko to, co na co dzień prezentuje Alpi na widok traktora, kurtki, literki, narożnika, krzesełka, kogoś stojącego na hali itd. itd. Standardowy, codzienny wymiar otchłani 😉 Ponieważ wszystkie te atrakcje znam już jak własną kieszeń, to w zasadzie mnie one główne bawią:

IMG_0205

Tematu nie odpuściłam i specjalnie wiłam wolty i kółeczka wokół potwornej maszkary. Oj, żeby mi tak rudy dziad chciał chodzić wokół łydki bez parasola! 😆 A może zamiast ostróg powinnam sobie zamontować takie małe parasoleczki koktailowe? 😆 Skubaniec pięknie zawijał boczek i sam pchał mi się na zewnętrzną wodzę. Nie ma to jak wykorzystać parasol w treningu! 😉
Takie straszne no!

IMG_0207 IMG_0209

Sama sobie tam idź 😆 Lepsza przezorność, niż krwawa śmierć w zębatej paszczy bestii.

IMG_0212 IMG_0214

Niestety tylne nogi cały czas słyszały: naprzód, naprzód, naprzód i biedny koń musiał jakoś to zadanie rozwiązać. Kroczek po kroczku i nastąpił przełom.

IMG_0225IMG_0224 IMG_0229

Każde dotknięcie nosem parasolki działało jak podłączenie Alpa do wysokiego napięcia. Dlaczego ja nie mam takich prądotwórczych reakcji na pomoce? Żadnej sprawiedliwości ehh…
Ale skoro tak, to i ja nie będę praworządną Temidą. Owszem, odważyliśmy się podotykać krakena, ale to nie koniec wyzwania. Teraz kraken zaczyna się na ludzkich nogach przechadzać po hali, a koń ma w tym czasie robić chody boczne, zgięcia, trawersy i łopatki, przejścia do kłusa, a kłusować w żuciu. Nie ma to-tamto…
Nie mogłam się powstrzymać od śmiechu, bo Blondyn z parasolką był dla Alpiego „O-rety-otchłań!”, a ten sam Blondyn, który parasolkę odłożył stawał się w mgnieniu oka „O-cześć-Kuba-może-masz-cuksa-tulaj-konika” 😆

IMG_0235

Za to ekspresyjne wyrazy twarzy, które rudy rydz przybierał, były po prostu bezcenne. Tu na przykład mamy furczando:
IMG_0248

Niestety sam widok parasolki i wytrzymanie w jej obecności to nie jedyne tortury, które zdecydowaliśmy się Alpiemu zaserwować. Skoro nos już się zetknął z piekielną materią i nie odpadł, nie spopielił się, nie zamienił w ropuchę – to na koniec czekał jeszcze rudzielca rzut na głęboką wodę i bliskie spotkanie z koszmarem. Parasolka podotykała całego konia. Koń na zmianę uciekał bokiem, albo kamieniał w słup soli, albo odgrywał porażenie prądem (cóż, jakoś nie zauważyłam nawet jednej najmniejszej bateryjki w tej parasolce…), ale finalnie – przeżył.
I mam nadzieję, że to przeżycie zapamiętał.

Tylko… co to za żywot w takich warunkach.
Mina mówi sama za siebie!

IMG_0254

Żywa personifikacja „co do licha??!”. Nadawałby się ten Alpi na mema 😛

IMG_0257

8 comments

Skip to comment form

  1. FastTaker

    Albo raczej „Co tu się odje**ło?!” xD Co to są za ochraniacze? Wpadły mi w oko :)

    1. quanta

      Premier Equine Air Trax Eventing Boots, najfajniejsze z ich oferty, super lekkie, oddychające i bardzo dobrze układające się na nodze.

  2. Kasia

    Jakie ogroooomne oczy!!

  3. moon

    Quanta, nie boisz się że kiedyś mu oczy wypadną? No leżę i kwiczę z jego mimiki! :D:D:D

    Wesołych świąt przy okazji :)

    1. quanta

      Byleby mu nie wpadły do środka, bo tam w głowie niekiedy jest wieeeelka pustka 😆

      Ale za to są pozytywne aspekty nasyłania krakena, od dwóch dni Alpinus znacznie mniej uwagi poświęca traktorowi 😉 Ciekawe co bym musiała na halę przyprowadzić, żeby się już na stałe przestał bać wszystkiego 😆

  4. Moona

    Dzięki za wpis, bardzo się ubawiłam 😀

    1. quanta

      Z taką szajką ja mam ubaw na każdym treningu, są niepowtarzalne, a ostatnio zaczynamy podejrzewać, że bezproblemowo rozumieją ludzką mowę. Suchy szlifuje przejścia kłus-stęp, pada hasło, że potrzebujemy teraz małych, szybkich kroczków zadem, a nie takich zamaszystych wykroków jak w ciągach Grand Prix – i Suchy w przejściu siada na zadzie, po czym robi szybciutkie, malutkie kroczki wynokując przy tym najlepszy w swoim życiu piaf. Normalnie podsłuchał! 😛 Albo Cebula – galopuje po kole, jest trochę oburzona przejściami, chcemy ją teraz wyluzować w galopie, trenerka rzuca: „Najwyższy czas, żeby ona zaczęła używać głowę” – w momencie, kiedy zabrzmiał ostatni wyraz tego zdania, Fugu dała upust swojemu sfochaniu i zaczęła potrząsać łbem, machając nim jak brykający albo bardzo świeży koń. No to zaczęła używać głowy, w samą porę 😆

  5. Natalia

    Jaki on uroczy :)) A najbardziej mnie rozbawiło „O-cześć-Kuba-może-masz-cuksa-tulaj-konika” 😀

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *