«

»

wrz 14

Alpi – koń, który lśni

Co ja w zasadzie będę się rozpisywać. Lśni, skrzy się w słońcu, aż razi w oczy…

IMG_3623_ IMG_3594Ciężka praca zaczyna przynosić owoce. Atari zaczyna coraz więcej robić sam, a ja mogę z kolei robić coraz mniej i zajmować się tym, żeby usiąść, rozgościć się i zażywać relaksu. Nie muszę już tak często robić korekt, rudy coraz lepiej radzi sobie sam na autopilocie. Tak jak w pewnym momencie zaczęłam być zadowolona z galopu, tak teraz zaczynam być zadowolona z kłusa, jeśli chodzi o komfort jazdy i ilość mojej pracy, żeby mieć coś naprawdę dobrego.
No i mamy lotne!
IMG_3679IMG_3889Na zdjęciu powyżej jedna z pierwszych, jakie zrobiliśmy :)
W zasadzie do końca nie wiem, jak to się stało, że one tak łatwo przyszły i tak dobrze działają, bo po prawdzie – nie powinny. Warunkiem dla dobrych lotnych zmian jest przecież super zrobiony galop roboczy, a jego tak naprawdę nadal nie mam (i tu kolejna ciekawostka, bo zaczynam mieć całkiem długie kawałki galopu zebranego… którego też nie powinno być przed roboczym! Alpi najwyraźniej działa po swojemu i nie obchodzi go kolejność elementów wyszkolenia…). Zmiany są bardzo dobre – bardzo duże, wyniosłe i co znowu dziwne i niezrozumiałe – wyprostowane. A Alpi wciąż nie jest koniem, który sam zawsze porusza się w korytarzu pomocy, trzeba robić poprawki, żeby był cały czas pośrodku pod jeźdźcem i dokładnie pomiędzy wodzami. Zmiany robi jak po sznurku i prostuje się w nich sam. To w zasadzie też nie powinno tak działać…
Co gorsza, parę razy już, w sumie bardziej przypadkiem, kiedy Alpen odczytał moją mocniejszą wewnętrzną łydkę jako sygnał do zmiany na kontrgalop i zmienił nogę, a ja od razu przestawiłam czytelnie pomoce do poprawki – wracał na galop, robiąc drugą zmianę co tempo. Hop-hop. Łatwe to dla niego i wręcz intuicyjne. A mi łatwiej jest sobie na nim wyobrazić zmiany co dwa lub co tempo, niż ten nieszczęsny galop roboczy 😈
IMG_3715 IMG_4031 IMG_4125 IMG_4132

W kłusie jeżdżę ćwiczebnym do upadłego, a Alpi ma ciężkie zadanie, żeby mnie zabrać za sobą i dziarsko pedałować naprzód. Bez pomocy i przypominania mu się, że praca trwa, dopóki jeździec jej nie wyłączy, a wręcz czasem mogę mieć taki kaprys, że poproszę o bardzie dorosłe ustawienie i kilka kroków z włożeniem większego wysiłku konia i nieco większych starań. To go jeszcze niekiedy złości – no bo jak to, nie lepiej by było się tylko głaskać i kochać bez wysilania? 😡
IMG_4154

No cóż, dzięki tym rosnącym wysiłkom nasze chody boczne wreszcie zaczynają mieć bardziej elastyczne zgięcie wokół łydki. Czyli jednak warto 😉
IMG_4079 IMG_4082

I jakby nie było, od pracy Alpi przypakował i wyrosło mu naprawdę konkretne karczycho, a sam koń zamienia się w byczka. Jak ja bym chciała, żeby Suchy się tak ładnie budował i też zbyczkowaciał… Może kiedyś nie będzie taki Suchy 😉
IMG_4202

Z obydwoma chłopakami muszę teraz pilnie pracować, bo na początku października czeka nas fantastyczne wydarzenie – zabieram chłopaków na konsultacje z Beatą Stremler 😀 Bardzo jestem ciekawa, co ona o nich będzie sądzić, jakie nam wymyśli nowe ćwiczenia i prace domowe. Już się nie mogę doczekać!
IMG_3957 IMG_4178

21 comments

Skip to comment form

  1. ola

    Quanta, a co to za wędzidło Alpi ma?

    1. quanta

      Sprenger 2-TYPE KK-Ultra, chociaż od paru dni jeżdżę na innym, a Sprengera dostała Cebulka. Niestety Alpi obciera się od wszystkiego, przy ostatnich upałach obtarł się 4 cm od paszczy… od kółka wędzidłowego! Przerzuciłam się na kilka jazd na hak, klnąc na czym świat stoi, bo hak jest tak subtelny i precyzyjny, że czułam się, jakbym miała ułożyć bukiet z drobniutkich różyczek mając na rękach rękawice hutnicze :( Hak obłożyłam grubo futrem i skreślałam tylko dni, w których go wreszcie zdejmę i założę wędzidło. No i ostatniego dnia… Alpi obdarł sobie do gołego cały nos od futrzanego haka… No żesz! 😥
      Naprawdę przeraża mnie wizja dobrania mu kiedyś munsztuka. :(

      Alpi i Suchy mają bardzo jasną i w dodatku piegowatą skórę. To są prawdziwe, wrażliwe rudzielce, do takich dobrać sprzęt jest naprawdę niełatwo.

  2. tuch

    Może Alpi uznał, że galop roboczy jest dla cieniasów i podpatrzył galop zebrany od Suchego 😉
    Świetna robota i super pomysł na konsultacje. P. Beata będzie w Polsce, czy wyruszacie na wycieczkę?

    1. quanta

      W Polsce na szczęście :) I nawet nie tak daleko 😉

  3. Ewa

    Rewelacja ☺jesli mozna wiedziec to gdzie odbeda sie te konsultacje z pania Beata? Czy bedzie mozna w nich uczestniczyc jako widz??

    1. quanta

      Klinika będzie zamknięta dla publiczności. Tak po prawdzie, jeśli się robi klinikę dla publiczności, to jej uczestnicy – jeźdźcy – powinni mieć darmowe (opłacone przez organizatora) treningi. 50% uwagi terenera jest zajęte tłumaczeniem czegoś czy pokazywaniem publiczności – tę uwagę powinien dostać jeździec. Z kolei, jeśli para sobie jeździ w kółeczku gdzieś na drugim końcu placu / hali i rozmawia ze sobą po cichutku za pośrednictwem WHISa, to żaden widz nic z tego nie zyska.

      W najbliższym czasie dla widzów będzie organizowana taka klinika:
      http://www.horse-sport.home.pl/kjaromer/index.php/22-juz-wkrotce/98-klinika-ujezdzeniowa-z-manolo-mendez

  4. moon

    JEZUS, JAKIE KARCZYCHO!
    Quanta, bój się Boga – tak lać i żeby tak spuchło?! To aż nieprzyzwoite! 😛 😉

    1. quanta

      No i miał być ładny, eteryczny konik, a zrobił się z niego pudzian i tylko długie nogi go ratują przed wizerunkiem klocka 😉 Nie jestem do końca pewna, czy on mi się tak bardzo będzie podobał jako kark, ale to chyba nieuniknione, wychodzi z niego stara oldenburska krew. Na razie zaczęłam wołać na niego gruby 😆

      1. Moon

        Haha, albo „Seba” (każdy drech-karku to Seba, co nie? :P)
        U nas z Lucjana, Lula, wyszła… Kula, Kulek, więc wiesz, zmiana ksywek w miarę postępu roboty jest nieunikniona 😎

        1. quanta

          No ładne rzeczy, Alpi zostanie Sebą 😆

  5. Jay

    :)

    1. Jay

      Na niektórych zdjęciach z tym karczychem przypomina Zombiego

      1. quanta

        Biorąc pod uwagę, że ma 6 lat i wcale nie jest taki zaawansowany w pracy, to dopiero początki jego dorosłego wyglądu. A taki był ładny! 😉

        1. Jay

          Dalej jest ładny :)

  6. Patrycja

    Jesteś dla mnie mega inspiracją:) Strasznie żałuje, że u mnie w okolicy nie ma dobrych stajni..mam nadzieję,że kiedyś uda mi się robić z końmi chociaż 1/10 cz tego co Ty potrafisz:)

    1. quanta

      Bardzo mi miło czytać takie słowa :) Naprawdę każdy może jeździć dobrze – to tylko kwestia odpowiedniej motywacji i włożonej pracy :)

  7. Amelia

    Quanta, mam wielki problem. Otóż, wstyd się przyznać, ale po 8 latach jazdy w praktycznie samych siodłach skokowych, nie umiem siedzieć w ujeżdżeniówce :( Obojętnie jakiej – siedziałam w różnych, w tym w Hennigu. Za każdym razem, mimo że strzemiona nie są za długie, czuję się skrępowana obecnością klocka tak blisko uda i zaczynam na niego nieświadomie napierać, podnosząc kolano, tracąc zupełnie oparcie w strzemieniu, anglezuję dużo za wysoko. Co lepsze, nie wiem co mam zrobić wtedy z rękami, zaczynam ciągnąć i wszystko się rozsypuje… Dosłownie masakra. W skokówce na długich strzemionach mogę zrobić wszystko. zazdroszczę wszystkim, którzy dobrze czują się również w ujeżdżeniówce, bo mój skokowy trener co jakiś czas sadza mnie w to siodło kiedy ćwiczymy elementy ujeżdżeniowe, a ja jestem w czarnej rozpaczy :( , wiem, że na pewno ciężko jakkolwiek odpowiedzieć na ten wywód, ale byłabym wdzięczna za jakiekolwiek podpowiedzi, uwagi, po ostatnim treningu chciało mi się po prostu wyć…

    1. quanta

      Skoczkowie bardzo często siedzą na siodle, a nie w siodle – głęboki dosiad byłby przy treningu skokowym nie tylko niepotrzebny, ale wręcz stałby się utrudnieniem.
      Po pierwsze – zwróć uwagę, czy masz otwarte stawy biodrowe – siedząc na koniu można na nich położyć dłoń i odsunąć udo od miednicy w dół, tak żeby staw biodrowy miał jak największy kąt (jest sporo fajnych ćwiczeń na otwieranie stawów biodrowych, jak chociażby… rowerek robiony w stępie).
      Po drugie – pytanie, czy koń rzeczywiście idzie we wszystkich chodach sam, czy trzeba go mocno zamykać łydką i w ten sposób „wyciskać” ruch. Co się stanie, jeśli zupełnie luźno puścisz nogę w dół? Koń nie zwolni, nie spróbuje się zatrzymać? Niestety usiąść z luźną „długą” nogą możemy tylko wtedy, jeśli nie musimy cisnąć konia o stęp, kłus i galop. W skokowym siodle dość łatwo konia prowadzić w mocno zamkniętym korytarzu łydek, w ujeżdżeniu ten korytarz ma bazować na przyleganiu, dotykaniu niż na zamknięciu.
      No i trzecia rzecz – zaciskamy się na siodle, kiedy koń źle nosi i jest trudny do wysiedzenia. Trudny do wysiedzenia jest wtedy, kiedy nie pracuje elastycznie grzbietem, nie idzie przez swoją górną linię, nie ma wyrobionych mięśni brzucha. Dużo, dużo koni – i skokowych, i ujeżdżeniowych niestety też – nie jest prawidłowo wyszkolonych i tej kwestii bardzo utrudni jeźdźcowi życie. Koń prawidłowo rozluźniony, prawidłowo używający pleców wręcz zasysa w siodło – prowokuje do tego, żeby się rozgościć, osadzić, wyciągnąć nogi w dół czując mocno strzemiona. Mi Alpiego – szczególnie, kiedy coś przeżywa – nie jest łatwo wysiedzieć, muszę się pilnować, żeby mi nie odpadały od niego łydki i kolana, a na cebulce siedzi się zawsze, jakby było się przyklejonym do siodła i zrośniętym z koniem. Kiedy kupiłam i zajeździłam Suchego, to cały czas w głowie miałam myśl, że koń jest fantastyczny, ale ja nigdy w życiu nie dam rady wysiedzieć na nim chociażby L-kowego czworoboku ćwiczebnym. Suchy osobliwie używał pleców – zupełnie jak jaszczurka. Z czasem w treningu to się zmieniło, kiedy udało się uruchomić grzbiet i na dziś Suszarka nosi równie bajecznie jak Cebulka.
      Zatem jeśli tylko jest taka możliwość, to warto spróbować usiąść w ujeżdżeniowym siodle na kilku różnych koniach.

      1. Amelia

        Dziękuję za odpowiedź. Siedziałam na różnych koniach, również startującym w Mistrzostwach Europy, który raczej do pchania nie był, jednak moja łydka cały czas była w użyciu bo nie czułam by wystarczająco pracował grzbietem, ale to też mógł być wynik mojego spięcia – braku czucia. Jestem bardzo niską, 1,55m osobą i możliwe, że fakt że wciąż dostaję do jazdy konie podchodzące pod 1,80m nie ułatwia mi życia… Może dlatego, że ciężej jechać biodrem do przodu ze spionizowanym udem siedząc mocno okrakiem? Swoją drogą, miałam do jazdy przez pewnien okres konia, który miał 1,60m w kłębie i czułam, że to po prostu mój koń. Było dokładnie tak, jak mówisz – po prostu zasysał mnie w siodło. Ogólnie bardzo dobrze czuję się na niskich koniach, czuję każdy ruch pod tyłkiem. Ale przecież nie można się ograniczać do maluchów, bo zżera mnie zazdrość jak patrzę na znajomą mojego wzrostu, jeżdżącą i startującą na codzień na takich kolumbrynach, a prezentuje się jakby nie kosztowało ją żadnego wysiłku wysiedzenie ich. Na takich strzemionach kocham jeździć w skokówce:

        Może ujeżdżeniówki nie są mi pisane? :(

        1. quanta

          Jak ja bym się zastanawiała nad tym, co mi pisane, to najpewniej do dziś jeździłabym stępem. Na kucyku. Prowadzonym w ręku 😉

          1. Amelia

            Tyż prowda 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *