«

»

cze 12

Alors on cavaletti danse

A więc tańczymy na kawaletkach! 😉 Jedna z moich ulubionych form pracy nad kondycją i poprawą siły zadu – a co najważniejsze, nie tylko moich ulubionych, ale i Alpiego też :) Rudzielec, jak tylko wprawił się dostatecznie, żeby zacząć sobie z kawaletkami dobrze radzić, pokochał je całym swoim serduszkiem. Robi się skupiony, myślący, super rytmiczny i przepięknie buja się pokonując koziołki. I oczywiście za każdym razem, kiedy z kawaletek zjeżdżam, mam lepszy, pewniejszy, bardziej otwarty i bardziej dorosły kłus. Coś fantastycznego!IMG_3345 IMG_3347 IMG_3342
IMG_3396

Najchętniej bym z tych drągów nie zjeżdżała w ogóle, ale cóż, tę „nudniejszą” pracę na rysunku czworoboku też tam gdzieś trzeba wpleść w tygodniowy plan treningu. Z kawaletek tymczasem obydwoje mamy fun – no i czasem się zastanawiam, czy w ogóle koń może jeszcze wyżej podnosić nogi:
IMG_3430 IMG_3526_Alpi bardzo długo bał się galopować bez spięcia i uwierzyć, że może sobie pozwolić na swobodę i na to, że nie jest wiecznie czujny, gotowy i non-stop wyczekujący, aż „stanie się coś strasznego”. Pierwsze, pojedyncze drążki z galopie do tego stopnia wybijały go z takiego umysłowego zawieszenia w przewidywaniu końca świata, że biedaczek zupełnie zapominał o tym, że ma nie tylko przednie, ale i tylne nogi 😆 Plus, że tych tyłów trzeba szybko używać, a nie tylko trzymać je w pogotowiu na wypadek nieuchronnej (zdaniem konia) strasznej ucieczki przed otchłanią i grozą. Przód skakał, tył galopował po płaskim. Ten objaw (nie wiem gdzie mam nogi) spotykałam już u paru młodych koni, o dziwo tych z naprawdę dużym ruchem. Stąd też nało się tym wszystkim przejmowałam i konsekwentnie robiłam swoje, jeżdżąc drągi zupełnie od niechcenia, czy to leżące na ziemi, czy uniesione trochę wyżej, zostawiając przemyślenie tematu po stronie konia. I w końcu rudzielec zaczął się coraz bardziej skupiać  na tym, co ma zrobić – po troszeczku bardziej niż nad tym, czego się ma obawiać 😉 Zaufał, otworzył się, okrył, że może pociągnąć szyją… I spodobało mu się strasznie! :)
IMG_3613 IMG_3617 IMG_3621 IMG_3600Kiedyś już pisałam, że Alpen tak ambitnie wymachuje przodami w galopie, że istnieje obawa, że wybije sobie zębiska – żeby nie być gołosłowną, wstawiam poniżej dowód. Gdyby tak konia ustawić roboczo, z nosem na wysokości połowy kłody, to naprawdę przy tak wywijających nadgarstkach mógłby zostać z niego szczerbatek 😮
IMG_3625
Kiedy po takiej gimnastyce zjeżdżam z kawaletek absolutnie świeżym, rozbujanym koniem z uruchomionymi plecami i pchającym się zadem zawsze mam od razu naprawdę świetne wszystkie chody. Przeważnie pozostaje mi objechać plac poszerzonym, super przyjemnym kłusem – i skończyć jazdę bardzo chwaląc starającego się Alpika :)
IMG_3749 IMG_3751
Każdy koń ma jakieś swoje ulubione elementy w pracy pod siodłem i naprawdę warto zakotwiczyć na nich trening. To uczucie, kiedy koń coś lubi, jest zadowolony i chętny – po prostu bezcenne. Suchar też uwielbia drągi – i galop, Cebulka kocha galopować, Precla fantastycznie relaksuje mocny i wyraźnie zawiesisty kłus. Dobry jeździec potrafi takie chęci wyłapać, wykorzystać i pokazać koniowi, że praca pod siodłem to coś naprawdę przyjemnego :)

A przy okazji – warto rzucić okiem i porównać stan obecny z Alpinusowymi początkami pracy na drążkach. Zmieniła się in plus sylwetka konia, równowaga (przód konia nie opada), kształt szyi (Alp odważył się rozciągnąć i znacznie lepiej dojść do wędzidła), zadnie nogi są takie same jak przednie nogi, a tonus mięśni znacznie mniejszy, mimo dużo wyżej postawionych drążków (czyli do pokonania ich potrzebny jest znacznie mniejszy wysiłek). No i wcześniej zupełnie nie mieliśmy galopu na takie zabawy:
bakawaletkiWięcej fotek we wpisie: http://quantanamera.com/kawaletki/

8 comments

Skip to comment form

  1. Ann

    Ale on jest przeuroczy <3 I ta jego ekspresja! Chyba się zakochałam 😉 Mogę ci go ukraść?

    1. quanta

      Oj nie, na tego mam oko, bo jego charakter jest przeuroczy i zawsze potrafi poprawić humor. Taki z niego miły dzieciak, że nie sposób się z nim razem nie bawić :)

      1. Ann

        Mój konik niestety jest dzieicakiem ale stara się to ukryć i za wszelką cenę dorosnąć 😉 Robi rzeczy, na które nie jest gotowy i muszę się głowić jak tu mieć normalną jazdę z koniem, który powinien chodzić P a chciałby od razu GP najlepiej 😉

  2. ST

    Cavaletti są SUPER! Żeby tylko jeszcze same się rozkładały, składały i poprawiały…

    1. quanta

      No niestety na drążki zawsze trzeba pomocnika. Nawet jak koń sobie świetnie radzi – to podnoszę, rozsuwam, ustawiam na galop. Samemu nie da rady :(

  3. Patka hm

    Pani wpisy bardzo przyjemnie się czyta – niebanalna treść, zdjęcia pięknej jakości ❤
    Poprawę widać i sylwetka Alpiego aż chwyta za oko :)
    U mnie niestety na razie o lekko podniesionych drągach myśleć nie mogę, bo kucyk traktuje je jako przeszkody – zapalona z niej zawodniczka 😉

  4. Ewa

    Czytam Twój blog od pierwszego wpisu i musze powiedzieć, że czytając Cię dowiedziałam się więcej niż od moich poprzednich trenerów (obecny jest świetny ), za co bardzo dziękuję. Chciałabym się zapytać odnośnie pracy na koziolkach… czy jak najezdzasz na nie to zachowujesz się tak jak byś jechała po płaskim, czy np pozwalasz aby kon wyciągnąć szyję w dół, oddając rękę tyle ile tego będzie potrzebowal? Czy może jeździsz i tak i tak?

    1. Ann

      Pozwolisz, że napiszę. Według mnie to zależy od konia. Jeśli mam konia z tendencją do walenia się na przód i potykania o własne nogi to lepiej robić półparady i dojeżdżać łydkami a wodze oddawać tylko minimalnie na samych drążkach. W innym wypadku można ze dwa trzy kroki przed drągami oddać wodze, szczególnie przy młodych koniach żeby sobie popatrzył na spokojnie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *