«

»

sty 02

Adele’s ‚Hello’ Equestrian Parody

Dziś mam dla Was piękną jeździecką wersję megahitu Adele „Hello”. Czy może raczej parodię, a nie wersję, bo tekst jest dosadny i obfitujący w parę przekleństw. Dla tych, którzy nie wszystko zrozumieją lub usłyszą – polska transkrypcja poniżej:

 

Halo, to ja.
Goniłam cię przez 40 minut,
by zabrać cię do środka,
żeby wziąć cię do stajni,
za którą płacę fortunę co miesiąc
ale ty wolisz srać na padoku.

Halo, czy ty mnie słuchasz?
Twoja chwilowa głuchota doprowadza mnie do szału,
kiedy już czas wracać,
twoi kumple są już dawno w stajni,
muszę umyć ci nogi, puzdro i oczyścić ci kopyta.
Zawsze między nami jest to błoto
albo milion much 😆

Halo, teraz z drugiej strony.
Wołałam cię już chyba 1000 razy,
żeby zabrać cię z tej ulewy,
ale zawsze gdy ciebie wołam
znów spieprzasz ode mnie.

Halo, z tego suchego i ciepłego miejsca.
Przynajmniej mogę powiedzieć, że próbowałam:
cukierkami i marchewkami,
raz za razem,
ale to i tak nie ma znaczenia,
nawet mimo, że błoto sięga mi do pasa.

Halo, już czas.
Żeby opuścić to śmierdzące pole
i wrócić do środka
i skończyć tą głupią zabawę.
Mam nadzieję, że będę mogła jeździć.
Albo przynajmniej pojechać skosem przez drogę
kręcąc się w dzikiej galopadzie.

To żadna tajemnica,
że służysz do jeżdżenia,
a ty wystraszasz się, gdy tam nic nie ma…

Halo, z drugiej strony drzwi stajennych,
już wysuszyłam ci nogi.
Powiedziałam przepraszam,
że zepsułam ci zabawę.
Ta gąbka jest do pyska,
a ta do tyłka. 😆

Halo, z pod spodu,
który muszę czyścić 2000 razy.
Mówię ci, twój ogon jest tak brudny,
jak twoja grzywa.
Ale nie ma sprawy, wyczyszczę,
muszę to zrobić znów, i znów.

Halo, mam piasek w oczach,
mieliśmy skoczyć,
i wtedy się spłoszyłeś.
Wyglądasz jakby było ci przykro,
że spadłam na twarz,
ale to nic nie pomoże,
bo będę musiała nosić kołnierz ortopedyczny.

Halo, z podróży
wracam do domu, bo zraniłam swoją dumę,
ale to nie jest trwała szkoda,
więc wrócę o piątej,
żeby powtarzać to szaleństwo,
które sprawia, że czuję, że naprawdę żyję…

7 comments

Skip to comment form

  1. Kinga

    Haha wersja lepsza od oryginału 😀 Smutne jest to, że tekst w niej zawarty jest niestety prawdziwy..

    1. quanta

      Prawdziwie prawdziwe jest tylko ostatnie zdanie, reszta jest prawdziwa z przymrużeniem oka 😉

  2. Natalia

    Świetne!!! 😀

  3. rybka

    GENIALNE !!!!! :)

  4. Ann

    Prawda, jaz moim koniem kiedyś też ganiałam się 15 min po padoku dopóki nie nauczyłam go wreszcie prostym sposobem, że większe profity ma jak da się jednak złapać.

    1. quanta

      Nieco ponad rok temu do Garo zawitały kucyki. Jeden miły, ułożony, natomiast jego tarantowaty kumpel to był niesforny i zadziorny surowy trzylatek. Pech chciał, że padok kucyków mi wypadało czasem zmianować z Opfokiem, więc musiałam wyłapać maluchy i przeprowadzić obok. O matko, jak toto uciekało! I nie ze strachu, tylko po trochu ze złośliwości, a po trochu z chęci załatwienia sobie rozrywki. Można było do kuca podejść na 2-3 metry, ale na krótszy dystans – wiał, aż się kurzyło. Przegonienie kucy, aż się zmęczą na dużym padoku nie wchodziło w grę – człowiek się zawsze nabiegał dziesięć razy tyle. Na szczęście udało się jakoś opanować niesubordynację – wabieniem na marchewki i capnięciem za kantar zza ogrodzenia z ukrycia 😉 A potem kucom pomysł racjonalizatorskie przeszły już zupełnie.

      1. Ann

        Ja za to po każdej akcji z uciekaniem poganiałam konisko długim uwiązem. W końcu zrozumiał, że lepiej dać się złapać i dostać cukierka w nagrodę niż zwiewać przez 10 minut. Teraz czasami po prostu je łapię i wypuszczam, bo jeśli koń skojarzy łapanko = odejście od kumpli to niestety będzie kombinował.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *