«

»

paź 30

Academic Art of Riding

Uczyć się trzeba z każdego dostępnego źródła, stąd też kierując się tą zasadą dołączyłam do Szkolenia Academic Art of Riding prowadzonego przez Mariusa Schneidera. Z trochę mieszanymi uczuciami – trener jest wielkim fanem hiszpańskich koni i chyba trochę chłodniejszym okiem patrzy na ujeżdżeniowe „warmbloody”, a jego podopieczni niekiedy na treningach poruszają się… wyłącznie stępem.
Okazało się jednak, że znaleźliśmy wspólny język, a sporo podpowiedzi będzie można wykorzystać na co dzień.
IMG_5940

No i nawet pogalopowałam 😉
Mieliśmy do dyspozycji trzy krótkie sesje treningowe. Na każdej z nich wyznaczyliśmy sobie cel i muszę przyznać, że udało się go w 100% i z dużą łatwością osiągnąć. A Hendrix się nawet spodobał, to zapewne przez to, że jednak przypomina trochę andaluza 😆

Na pierwszy ogień trafiły gładsze przejścia i ogarnięcie Hendrykowej tendencji do chowania się. Kudłaty od samych swoich początków był bardzo, bardzo delikatny na kontakcie, a wykorzystując długą i piękną szyję do składania się za pion preferował raczej chodzenie na pusto, niż oparcie na wędzidle i ciągnięcie za wodze. Wystarczy jedna wyraźniejsza półparada, na którą koń nie odpowie zadem i już mamy zwiniętego Henryka… Zajęliśmy się zatem w pierwszej kolejności tym, żeby szedł z otwartą szyją i niesioną przed sobą głową, mimo że w ten sposób czasami ustawiał się dość wysoko.
IMG_5446 IMG_5485
IMG_5430IMG_5802
Kluczem do sukcesu było nieustanne otwieranie ręki, która miała wyłącznie zachęcać konia do wyjścia w jej kierunku. Aby uniknąć nieskutecznych półparad, ćwiczyliśmy sobie „odświeżanie kontaktu” – po każdym ćwiczeniu (np. ustępowaniu na kole w kłusie) prostowałam konia, oddawałam rękę do przodu i ponownie delikatnie nabierałam kontakt. Henry nie tylko niósł się z głową w górze, ale też pozostawał bardziej skupiony i wyczulony na taką „nową” nabraną wodzę. Nie opadał i nie zwijał się w ustawieniu, za to odpowiadał na bardzo subtelne i delikatne półparady, co pozwoliło wykonywać gładkie i ładne płynne przejścia. Upiekliśmy tym samym dwie pieczenie przy jednym ogniu 😉
IMG_5480 IMG_5481

Sesja numer dwa to poprawienie jakości łopatek. Chociaż Henry gnie się jak plastelina, to jednak lubi w łopatkach pobiec, dodatkowo spadając nieco nosem w dół na lewą stronę. Tutaj w zasadzie nic nowego, to znaczy cała nasza praca skupiła się wokół dwóch złotych ujeżdżeniowych zasad:
– less is more (mniej znaczy więcej),
– dressage is all about preparation (w ujeżdżeniu chodzi tak naprawdę o przygotowanie).
Czasem, aby poprawić niedoskonałą łopatkę, zamiast robić więcej, należy… zrobić mniej. Poszukać detali, niuansów, drobiazgów. Jeśli mamy niesatysfakcjonujące nas zgięcie, to zamiast cisnąć bardziej wewnętrzną łydką dla uzyskania lepszej reakcji konia można zmniejszając działanie nogi udoskonalić swoją pozycję ramion, przyłożenie zewnętrznej wodzy, ba – delikatnie unosząc wodzę wewnętrzną sprawić, że łopatka konia się od niej odsunie, oferując nam większe zgięcie. Minimalne poprawki przyniosły naprawdę świetne łopatki, z bardzo dobrym zgięciem, pełną kontrolą tempa i łatwością wykonania.
A przygotowanie? Żeby zadanie zostało wykonane optymalnie, trzeba jak najlepiej je zacząć, czyli uprzednio wcześniej przygotować. Jeśli chcemy dobrej łopatki, w której koń angażuje zadnie kończyny, to „zacznijmy” ją robić już w narożniku: precyzyjnie wyjeżdżając narożnik zebranym kłusem, a nie próbując pozbierać siebie i konia do kupy dopiero po zakręcie, już zaczynając łopatkę 😉

Przy okazji pojawiła nam się ciekawa obserwacja. Konie, które uczą się łopatek i nie mają w nich jeszcze równowagi potrafią „pływać”, wypadać przodem lub tyłem dając wrażenie jeźdźcowi, że lekko się zataczają. Nie mają pojęcia, jak układać swoje nogi w bocznych chodach. Zdarza im się czasem stuknąć tylną nogą w bandę. To powoduje konsternację i niepewność u konia, który spina się i przez to w jeszcze większym stopniu odbiera sobie równowagę. Dobrze jest wtedy jeździć łopatki nie wzdłuż bandy, ale po drugim śladzie, pozostawiając odstęp i wolną przestrzeń na pomyłki. Może okazać się, że koń poczuje się wówczas znacznie pewniej, a łopatki od razu staną się łatwiejsze.

IMG_5672 IMG_5934
IMG_5747IMG_5749

Na trzeciej lekcji zbieraliśmy plony z dwóch poprzednich treningów. Skoro funkcjonowały już niezłe półparady i przejścia, a także dobre łopatki, to połączyliśmy jedno z drugim i dodaliśmy do łopatki jeżdżonej w kłusie przejścia do stępa. Z prostowaniem i wyraźnym wyjeżdżaniem konia naprzód. To poprawiało Hendriksowy azymut 😉 w stępie, bo Henry potrafi czasem w tych chodzie udawać rozgotowany makaron i nawet próbować sobie założyć nogę za nogę (przednią). Ponieważ w zasadzie po dwóch powtórzeniach ten problem nam zupełnie zniknął, sekwencja łopatka w kłusie –> łopatka w stępie –> prostowanie –> aktywny stęp –> zakłusowanie –> łopatka w kłusie została zamieniona na łopatka w kłusie –> łopatka w stępie –> łopatka w kłusie –> prostowanie, a z kolei jeszcze za chwilę łopatkę w stępie zamieniliśmy na utrzymanie kłusa a’la prawie stęp, z malutkimi, szybkimi kroczkami w odpowiedzi na półparady… Domyślacie się, co sprawdzało takie ćwiczenie? 😉 Akurat piafować Henrix w ręku umie już bardzo dobrze i robi to z ogromną łatwością, dlatego świetnie odpowiadał na skrócenie kłusa z dużym zebraniem i aktywnością tylnych nóg, wykazując swój potencjał do piafu.
Usłyszeliśmy od trenera, że do tego koń ma duży talent 😉
IMG_5772 IMG_5946

Całe szkolenie zleciało błyskawicznie i dla wszystkich (uczestników oraz widzów) w pogodnych nastrojach, mimo szalejącego za ścianą hali orkanu Grzegorz. Niestety chyba już czas powoli pogodzić się z tym, że zaczęliśmy na dobre sezon halowy i zewnętrzny plac pozostanie nam przez najbliższe miesiące raczej tylko głównie wspominać :(
W ramach tych retrospekcji wrzucę w takim razie jeszcze na koniec Hendrixowego, placowego kłusa:

Ponieważ ciągle czekam na inspektora z PZHK z opisem Henryka, to póki co z zawodów z nim nici. Zastanawiam się zatem, gdzie by to można się było z nim wybrać na kolejną ciekawą klinikę.

IMG_5560_

15 comments

Skip to comment form

  1. Moon

    HA! No właśnie to jest to – przyyygoootoooowaaaanieeee już w narożnikach przed daną figurą! Jako wiecznie-niecierpliwy-skoczek 😛 ciągle zdarza mi się o tym zapominać, a potem wściekam się dlaczego „banalna” łopatka, która działała jeszcze 5 min temu, nagle jest slalomem gigantem x.x

    I zdecydowanie wolę ksywkę Kudłaty, niż Henryk – kilka lat temu miałam takiego Henryka… I w 100% był przeciwieństwem Twojego Henryka (w ruchu, charakterze i wyglądzie też) 😉

  2. Wigor

    Czy Twoim zdaniem wyjazdy na kliniki z 3 latkiem to bezsens? Lepiej w tym wieku pracować w domu, z lokalnym trenerem (wszechstronnym), czy już w młodym wieku skupiać się stricte na treningu ujeżdżeniowym. Młody pracował cały sezon od kwietnia do początku września regularnie (jak na swój wiek 3-4 razy w tyg. pod siodłem co zakończyliśmy zawodami klubowymi, programem L-5), aktualnie po przerwie wraca do pracy ( głównie lonże i jazda 1-2 razy w tyg.).

    1. quanta

      3-latek to dziecko, trudno od niego wymagać skupienia, szczególnie na wyjazdach. Poza tym powstaje pytanie, co miałoby się robić na takich klinikach szkoleniowych poza pochwaleniem koniem 😉 W tym wieku w zasadzie pozostaje tylko wesoła jazda do przodu, ani chodów bocznych, ani zgięć. Nawet programy L-kowe są przeznaczone dla koni w wieku _minimalnym_ 4 lata. Z młodszym można coś tam sobie robić, ale na zasadzie zabawy i głównie po to, żeby pomóc mu się wzmocnić i rozwinąć fizycznie, a nie żeby go czegoś szczególnego nauczyć. Z takim młodzikiem czeka Cię jeszcze mnóstwo cierpliwości, cały przyszły sezon będzie jeszcze mocno niemowlęcy 😉

  3. Ruda

    A co u Suszka? W ogóle go tu nie widać ostatnio, a to mój ulubieniec :(.

  4. Justyna

    Ćwiczenia jak sie czyta niby sa takie proste, ale kto ny na to wpadł podczas treningu na takie rozwiązania Quanta jak ty wynajdujesz te wszystkie kliniki? Ja zazwyczaj dowiaduje sie o nich po fakcie haha a fajnie by bylo sie czasem wybrac nawet jako słuchacz, może zobaczyc Ciebie i Twoje gwiazdy podczas pracy
    Skary prezentuje sie fenomenalnie <3

    1. Justyna

      Ćwiczenia jak sie czyta niby sa takie proste, ale kto ny na to wpadł podczas treningu na takie rozwiązania ;D Quanta jak ty wynajdujesz te wszystkie kliniki? Ja zazwyczaj dowiaduje sie o nich po fakcie haha ;D a fajnie by bylo sie czasem wybrac nawet jako słuchacz, może zobaczyc Ciebie i Twoje gwiazdy podczas pracy <3
      Skary prezentuje sie fenomenalnie <3

  5. keirashara

    Ale z niego kawał konia urósł! Dopiero ostatnie zdjęcie to uświadamia :) Strasznie mi się podoba, taki elegancki się zrobił, aż ciężko uwierzyć patrząc na jego pierwsze zdjęcia, małego i futrzatego 😉

    1. quanta

      Ano :)

  6. Helix

    „(…) wyraźniejsza półparada, na którą koń nie odpowie zadem (…)” – ech, to dla mnie trochę jak Yeti, kosmos, mam nadzieję, że kiedyś zawitam do tej galaktyki :) Tymczasem dziękują za kolejną szalenie interesującą i motywującą relację. I jeszcze PIĘKNE, PIĘKNE ostatnie zdjęcie – mógłby powstać taki obraz.

    1. quanta

      Z półparadami jest trochę problem. Jeśli jeździec nie ma na nie u konia żadnej reakcji, to po prostu przestaje je robić. Jeśli jeździec nie robi półparad, koń nie nauczy się na nie reagować. Z kolei żeby jeździec umiał konia nauczyć reakcji na półparady, dobrze by było, żeby na wyszkolonym koniu poczuł, jaka powinna być ta reakcja. Samemu ciężko przebić ten zaklęty krąg i potrzebny jest z reguły jakiś dodatkowy bodziec (pomoc trenera z ziemi, lekcje na wyszkolonym koniu-profesorze).

      A zdjęcie piękne, mi też się bardzo podoba – oko Blondyna jak zwykle :)

  7. gllosia

    ile można zrobić w ciągu raptem 3 treningów!

  8. Windziakowa

    Nie mogę się na niego napatrzeć, jest fenomenalny! I jego kłus… Coś pięknego 😀

  9. Natalia

    jeju jaki On jest urodziwy a bylo takie z niego brzydkie kaczatko . Teraz to niezła fura jest kurde az sie oko cieszy jak sie na niego patrzy! Przepiekny kon widac ze nadaje sie do tej roboty 😉 !

  10. ST

    Bardzo spodobało mi się ćwiczenie z „odświeżeniem kontaktu”. Opisy treningów i klinik to zdecydowanie moja ulubiona treść tego bloga. 😉

  11. Eliza

    Pozazdrościć konia! Gratuluję również udanej kliniki. Gdzie znajdujesz informacje o różnych klinikach, szkoleniach itd bo ja nie mam do tego talentu a serce boli gdy się takie wydarzenia przegapia..

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *