«

»

wrz 30

A następnie praca w stępie

Skoro wygląda na to, że ze stępem  Cebuli jestem na bakier, to niech będzie dziś o stępowaniu 😉
Problem Fugu z tym chodem jest tej natury:
fugu_step
Szkopuł w tym, że jej definicja „co mnie szturchasz” jest dość pojemna. Mięciutka kozia szczotka też ją szturcha. Pasek od derki ją szturcha. Zakładanie ochraniacza szturcha. Nawet jak psikam jej ogon sprayem, to ją „szturcha”… Nie sposób uniknąć dotyku, jeśli mam wydłużyć wykrok w stępie. Albo skrócić. W jakikolwiek sposób nie zadziałam z siodła, Fugu oburza się, że ją szturcham, nadyma i usztywnia. Czeka mnie jeszcze z tą akceptacją pomocy kolosalna praca – oby nie syzyfowa.

O tym, co to jest dobry stęp było już dawno: http://quantanamera.com/konskie-chody-co-to-jest-dobry-step/
A dziś spróbujmy zastanowić się, co możemy ciekawego porobić w stępie. Na pewno nie odpoczywać! Uczciwie zapytam: komu nie zdarzyło się po przejściu do stępa wyłączyć się, zatopić w myślach (a może i – o zgrozo – zacząć grzebać w telefonie?) i biernie pasażerować, zostawiając konia zupełnie samopas w stępie? Albo zorientować się dopiero po dłuższej chwili, że nasz koń: ledwo idzie naprzód / sunie w dowolnie wybranym kierunku / przejmuje kontrolę nad tempem / usztywnia szyję? Przyznam, że mogłabym pierwsza w siebie rzucić kamieniem… Jak to jest, że wszystkie tego typu problemy, jeśli pojawiają się w kłusie lub galopie, staramy się odruchowo rozwiązywać, a w stępie coś za często patrzymy na nie przez palce. Tymczasem koń nie dzieli przecież treningu na część, w której ma być poprawny i na fragmenty, w których może sobie pozwolić na niechlujność i rozpasanie.

Na rzuconej wodzy jakoś łatwiej…
IMG_1173

Pracując w samym stępie można zrobić fantastyczną gimnastykę, prowadzącą do poprawy równowagi i rozluźnienia konia. Jeden z mistrzów XVIII-wiecznej z mistrzów francuskiej szkoły jazdy École de Versailles, François de Lubersac uważał, że stęp jest pierwszym chodem, w którym należy rozpoczynać ujeżdżeniowe szkolenie konia. Trenował swoje konie wyłącznie w stępie, a kiedy uznawał, że nadeszła odpowiednia pora, po prostu wykonywał wszystkie elementy w kłusie i galopie, bez potrzeby dodatkowych przygotowań, ćwiczeń czy prób. Stąd właśnie pochodzi znana powszechnie zasada, aby pracę i elementy w wyższym chodzie rozpoczynać dopiero wówczas, kiedy są bardzo dobrze przygotowane i wykonywane z łatwością w niższym chodzie. Jeśli zatem oczekujesz dobrych łopatek, trawersów, ustępowań, poszerzeń i skróceń wykroku – sprawdź, czy możesz je zrobić w stępie. Wszystkie problemy, jakie się pojawią w tym chodzie, pojawią się także w kłusie i galopie.

I chociaż stęp jest chodem, w którym wszystkie niedoskonałości i braki pary stają się wyraźnie widoczne, to nie należy unikać pracy w stępie. Przeciwnie, można wykorzystać spore ułatwienia, jakie się z nią wiążą. Stęp jest chodem wygodnym, dzięki czemu nawet mniej wprawny jeździec może usiąść prawidłowo, równo i stabilnie. W wolnym w porównaniu do kłusa czy galopu tempie zyskujemy sporo czasu, aby „przemyśleć” działanie pomocy i precyzyjnie je zastosować, skupiając się na reakcjach konia i uczuciach, jakie się z nimi wiążą. W stępie łatwiej nam będzie zdiagnozować krzywiznę konia, jego słabszą stronę, czy trudność w opieraniu się na którejś z nóg (i tak samo – krzywiznę jeźdźca, słabszą stronę jeźdźca itd.). Chód ten można wykorzystać nie tylko na naukę nowych elementów, ale poprawienie jakości tych, które koń już wykonuje. Jeśli jeździsz stępem – skup się na tym, co czujesz, „licz nogi” – zastanawiaj się, którą koń w danej chwili wkracza pod kłodę, bo umiejętność takiego wyczucia ogromnie się przydaje w treningu.

Totalne skupienie z liczeniem nóg (bo u Suchego lubią być dwie, a nie cztery) w stępie:
IMG_4675

Po pierwsze, w stępie potrzebujesz mieć „go” – wyraźną tendencję do ruchu naprzód. Ten chód może łatwo pokazać jeźdźcowi, co to znaczy mieć konia „przed łydką”. Hm, tylko co to w ogóle znaczy owe magiczne przed łydką? W końcu jeździec ma zawsze łydki na środku konia 😆 Jeśli obserwujesz konie na karuzeli, to możesz zauważyć, że koń maruder, który zbyt opieszale przemieszcza się w maszynie i zostaje z tyłu swojego przedziału, zostanie dogoniony przez przegrodę za nim i stuknięty nią w zad (i jeśli owa przegroda jest podłączona do prądu, to efekt spotkania z nią może być dość piorunujący…). Z reguły dwie, trzy takie kolizje i koń wie już, że nie opłaca mu się zostawać w tyle, zatem dostosowuje swoje tempo do ruchu karuzeli. Identycznie mamy działać łydką. Jeśli koń nie kroczy, tylko snuje się bez życia – wyślijmy go naprzód aktywną łydką, działającą jak popędzająca elektryczna przegroda. Potem nogę koniecznie trzeba puścić luźno, nawet jeśli spowoduje to ponowne zwolnienie marszu konia – wtedy po raz kolejny trzeba obudzić go łydką. Jeśli w ten sposób działamy z odpowiednią szybkością reakcji i konsekwencją, koń znajdzie się przed łydką – tak jak przed przegrodą karuzeli i sam będzie szedł w zadanym tempie. Ot, cała filozofia 😉
A jakie jest dobre tempo stępa, czyli kiedy konia aktywizować? Siedząc na koniu miej wrażenie, że koń idzie „dokądś”. Ja z reguły wyobrażam sobie, że mam za 10 minut odjeżdżający z przystanku autobus. Jest wystarczająco dużo czasu, żeby nie biec z wywieszonym językiem, ale muszę jednak wyraźnie kroczyć, żeby na przystanek dotrzeć w samą porę. Takie uczucie – że zmierzamy do jakiegoś celu – powinno się mieć na prawidłowo stępującym koniu (i to nie tylko na rzuconej wodzy, ale również na kontakcie). Pamiętaj jednak, że praca nad stępem zaczyna się nie pod siodłem, ale już w ręku. Zawsze, gdziekolwiek prowadzisz konia – zawsze wymagaj aktywnego stępowania obok prowadzącego. Idź na wysokości łopatki – to doskonały sprawdzian tego, czy koń pod siodłem jest przed łydką. Nigdy nie akceptuj sytuacji, kiedy koń ciągnie się na końcu uwiązu za prowadzącym, ledwo przebierając nogami. Taki obrazek to poważne naruszenie całej hierarchii stadnej między człowiekiem, a koniem – bo to koń w tym momencie prowadzi jeźdźca. Pamiętaj również, że leniwy koń nie jest skupiony i zwyczajnie Cię nie słucha!
Jeśli zdarza mi się pracować z powierzonymi w trening końmi, to nierzadko muszę zaczynać naukę od prowadzania w ręku właśnie…

Hendrix jest młodziutki i na razie wystarczy, by znał stęp swobodny, pośredni i początki wyciągniętego. Kluczem do każdego jest wyraźna dążność naprzód:
IMG_3711

Stęp w ręku też można ćwiczyć i rozwijać. Czasem bywa tak, że nie możemy jeździć (zamarznięte podłoże, kontuzja konia) – taki czas nie musi być zupełnie stracony pod kątem szkoleniowym. Sama chodzę wówczas z końmi w ręku, dbając o ich prawidłowe prowadzenie (jeszcze raz: koniecznie na wysokości łopatki i nie wolno wyprzedzać konia, przy problemach z dążnością naprzód można do drugiej ręki wziąć bacik). Robię masę skróceń i wydłużeń wykroku, czy na przykład zatrzymań w mało spodziewanych miejscach. Konie błyskawicznie uczą się dopasowywać do tempa nadawanego przez człowieka, utrzymywać je i skupiać się na pojawiających zmianach chodu – a przecież DOKŁADNIE o to samo chodzi nam pod siodłem.
Podobnie stępując w ręku, z ziemi bardzo łatwo jest nauczyć konia chodów bocznych.

Cała gimnastyka w stępie uczy konia, jak być przepuszczalnym, uruchamiając jego łopatki, grzbiet i zad.

Jest wiele rzeczy, które można wyraźnie poprawić w stępie, zależnie od tego, co potrzebujemy sporygować:
– lekkość przodu – panaceum to piruety w stępie. Można je robić podczas rozgrzewki, dobre rozstępowanie konia wcale nie musi polegać na jeżdżeniu 10 minut na luźnych wodzach.
– obszerność wykroku – kawaletki, kawaletki i jeszcze raz kawaletki. Na prostych, na kołach, z czasem rozsuwane lub podnoszone. Koniecznie jeżdżone tak, żeby koń pozostawał na pomocach i najlepiej z pomocnikiem z ziemi, który będzie mógł dostosować drążki do stępa naszego konia. Drążki poprawiają czterotaktowy rytm stępa, stąd są cenną pomocą dla koni z tendencją do inochodu.
– równowaga – ustępowania w najróżniejszych konfiguracjach
(i tutaj polecam cały wielki wpis o ustępowaniach http://quantanamera.com/ustepowanie/)
– elastyczność boków: łopatki, trawersy, rewersy, szczególnie jeżdżone na przemian na kole.
– kontakt – no i tutaj mamy tak ogromne zagadnienie, że chyba bliżej można byłoby je omówić wyłącznie w osobnym wpisie. W stępie można bardzo poprawić kontakt, ale nieumiejętna nad nim praca zrujnuje nam stęp… W stępie większość jeźdźców i koni ma najmniej trudności, aby ustabilizować lekki i elastyczny kontakt. Ponieważ jeździec siedzi pewnie i statecznie, może skupić się nad tym, jak powinna wyglądać praca jego dłoni podążających za ruchem głowy i szyi konia (bo stabilna dłoń nie oznacza ręki zabetonowanej w jednym miejscu!). W tym celu warto nabrać wodze na kontakt bez proszenia konia o ustąpienie w potylicy. Tak jak w szkółce na jednej z początkowych lekcji 😉 Teraz, utrzymując stały i równy kontakt podążamy dłońmi za ruchem wędzidła, nie blokując go, nie zwiększając nacisku, nie spóźniając się ręką. Jeśli nasz koń aktywnie rusza szyją, to dłoń będzie nam się przesuwała przed siodłem w przód i tył dobre 10 centymetrów i może być to spore zaskoczenie, że rozluźniona i podążająca z pyskiem konia ręka jest daleka od dłoni zafiksowanej w punkt. Jeśli utrzymanie równego i miękkiego kontaktu dłońmi z wędzidłem przychodzi z łatwością i bez usztywniania ręki jeźdźca, można konia poprosić o ustąpienie potylicą, rozluźnienie szyi i opuszczenie głowy w dół. Nigdy (absolutnie nigdy) nie robimy tego ciągnąc za wodze!. Konia wypuszcza się do dołu przez zamknięcie i następujące po nim otwarcie dłoni, czy lekkie zgięcie potylicy (widoczne staje się pół wewnętrznego oka) w bok, z którego zachęcamy konia do zaokrąglenia i obniżenia szyi. Jeśli próbujesz ciągnąć za wodze, to znaczy, że jedziesz od ręki, do tyłu.
Nabrać wodze, nieść dłonie przed sobą i ruszyć w równy kontakt – wbrew pozorom to nie jest takie łatwe zadanie:
IMG_3065
– reakcje na półparady – ćwicz zatrzymania, czyli pełne parady. Jeśli koń będzie umiał zareagować na przestanie podążania ręką za wędzidłem zatrzymaniem – pełną paradą, to wystarczy zastosować te same pomoce delikatniej, aby zatrzymanie zmieniło się we wstrzymanie (a parada w półparadę).
Dodatkowo, kiedy koń się zatrzyma, to zwróć od razu uwagę na jego tylne nogi. Powinny stawać równo, głęboko pod kłodą konia. Pomagaj sobie bacikiem (przydatny będzie również pomocnik z ziemi z batem, który pomoże równo ustawić zad konia), aby wytłumaczyć koniowi, jak ma wyglądać zatrzymanie. Stawanie równo poprawia równowagę i rozwija świadomość własnego ciała u konia. Niektóre konie mają naturalną łatwość opierania się na czterech nogach, innym trzeba dopiero tę kwestię wytłumaczyć i zabierze to nam sporo czasu.
– reakcje na łydkę – ćwicz natychmiastowe ruszanie w odpowiedzi na lekką łydkę, myśląc bardziej o dynamicznym drgnięciu nogi, niż o kopnięciu w koński bok. Jeśli koń nie odpowiada, to kolejne pomoce stosuj już wyraziście (czasem nawet warto pomóc sobie bacikiem). Jadąc stępem pośrednim wydłużaj i skracaj wykrok (uwaga, stęp zebrany to już wyższa szkoła jazdy).
– siłę zadu i możliwość zebrania – w tej kwestii cofanie będzie szczególnie pomocne. Zadbaj o to, żeby koń zaczął wykonywać cofanie w rozluźnieniu, równymi krokami, bez uciekania zadem na boki.
– wyprostowanie – jeździj długie proste (przekątne, krótkie przekątne, linie środkowe, drugi ślad wzdłuż ściany) prostym koniem. Z uczuciem takim, jakby na końcu prostej stał ktoś z wędką, zarzucił haczyk na pasek Twoich spodni i kręcąc kołowrotkiem przyciągał Cię prosto do siebie. Koń powinien iść prosto, „jak po sznurku”, bez pływania czy wicia się na boki. To tylko wydaje się proste 😉 Mojemu Zombiemu przy próbach pojechania na wprost, bez klejenia się do bandy, na drugim lub trzecim śladzie, zdarzało się tak plątać nogami, że potrafił w stępie (!) zdjąć sobie podkowę…)
Wyprostowanie to jednak nie tylko linie proste. Jeździj koła i wolty, ale z uczuciem takim, jakby koń był lokomotywą z dwoma wagonikami, gdzie Ty sam siedzisz w pierwszym z wagonów, a nie w lokomotywie (lokomotywą jest głowa i łopatki konia i one muszą być na zakręcie zawsze przed Tobą. Jeśli masz uczucie, że siedzisz w lokomotywie, koń najpewniej skrzywił się i zwinął przód, zamiast go otworzyć i prowadzić przed sobą. Upewnij się, że ręka prowadzi i otwiera konia, a nie ściąga jego głowę w kierunku mostka).

Zatrzymania można ćwiczyć nawet na łące czy w terenie – po każdym udanym trzeba szczodrze pochwalić konia:
IMG_1466

Uff? Mało roboty? Bez problemów można skomponować solidny trening, nie robiąc nawet kroku kłusa 😉

33 comments

Skip to comment form

  1. Katarzyna

    Szczerze mówiąc, to nawet przy ogromnie sporadycznych okazjach do wdrapania się na jakiegoś konia, czasem najchętniej spędziłabym cały trening w stępie 😀 Kiedyś miałam ten sam problem, co większość jeźdźców i traktowałam stęp jako wyłącznie konieczną rozgrzewkę przed „prawdziwą” pracą. W rzeczywistości jest tak, jak piszesz w poście: w stępie jest kupa roboty i ćwiczeń do wykonania, które przekładają się ogromnie na pozostałe chody. Od kiedy poziom świadomości jeździeckiej trochę się u mnie podniósł, praca w stępie jest chyba jedną z moich ulubionych części treningu, nie ma ani chwili na wyłączenie myślenia i reakcji. I pisze to ex-skoczek, który cały dzień mógłby przegalopować 😉

  2. Karolina

    Uważam, że gdyby zebrać Twoje rady w książkę, to byłyby obowiązkowym podręcznikiem instruktorów, czy trenerów. Twoje porównania mające ułatwić wykonywanie ćwiczeń są niezwykle trafne i przejrzyste i szczerze, bez lukrowania, gdyby więcej osób miało taką wiedzę i umiejętność jej przekazywania, to polskie środowisko jeździeckie stałoby na pewno na o wiele wyższym poziomie. I nie mówię tu o sporcie, a o samej rekreacji.

    1. Ewa**

      W pełni się zgadzam, czysta kopalnia wiedzy :)

      1. quanta

        Dzięki Wam obydwu, miło, że ktoś chce to czytać, bo wpis robiłam nocami na raty 😉
        A rozumiejący konia jeździec, odpowiadający na pomoce to absolutnie nie jest wymóg sportu, ale każdej formy uprawiania jeździectwa, nawet jeśli to mają być spacery do lasu. Warto pracować nad koniem i sobą nie tylko w kolejce po medale, ale po lepsze zrozumienie siebie nawzajem.

  3. Magda

    Uwielbiam ten moment, kiedy czytam jeden z Twoich wpisów lub napataczam się na inną inspirującą treść w internetach i po prostu nie mogę się doczekać kolejnej jazdy. Dziękuję!

    1. quanta

      Super, o to chodzi – jeździectwo jest fantastyczne :)

  4. Anna

    Quanta, jakie są twoje sposoby na konie idące na jazdę w tempie ślimaka? Po prostu pogonienie batem czy coś bardziej wyrafinowanego? 😉

  5. Natalia

    Quanta , a możesz trochę przybliżyć temat stępowania w ręku ? Mój rumak niestety należy do tych z problemami z dążnością naprzód …. próbowałam po dobroci z cukierkami i innymi zachętami ale cwaniak szybko nauczył się to wykorzystywać . Na dzień dzisiejszy każde wyjście z uwiązem w dłoni – nawet na spacer do lasu to ” droga na skazanie ” . Cała sytuacja diametralnie się zmienia gdy już się na takiego rumaka wsiądzie gdyż uszy wtedy wędrują dziarsko do góry i stępowanie już nie jest takie złe …. Czy jesteś w stanie coś zaradzić ?
    z góry dziękuję za odpowiedź
    Natalia :)

    1. M.

      Ale naprawdę jak idziesz z nim w ręku na wysokości łopatki i pukasz trzymanym w lewej dłoni, skierowanym do tyłu, pod skosem, bacikiem za popręgiem to koń nie przyspiesza kroku?

      1. quanta

        Dokładnie tak. Konie mają różny temperament, są takie, które rozminęły się z przeznaczeniem i wolałby by zapewne wieść żywot wiszącego na gałęzi leniwca 😉 U każdego jednak można konsekwencją i dyscypliną wyrobić prawidłowe nawyki. Spać można na padoku albo w boksie, w pracy jest praca.
        Dokładnie tak robimy stęp w ręku – z bacikiem w lewej dłoni, skierowanym do tyłu. Jeśli tylko koń się ociąga – trzeba go błyskawicznie i skutecznie (ale z wyczuciem, działanie batem nie musi być mocne, musi być szybkie) wysłać naprzód.
        Konie są jednak dość inteligentne i bywa, że doskonale się orientują, że u konkretnego człowieka mogą sobie pozwolić na więcej. Dotyczy to często naprawdę kochających ich właścicieli. Gdybym sama nie widziała w jak wielkim stopniu konie czują, na co u kogo mogą sobie pozwolić, to trudno by mi było uwierzyć, że może być tak olbrzymia różnica. Koń lonżowany przez właścicielkę poganiany z całej mocy trzaskającym batem, ledwo snujący się kłuso-stępem dany do ręki mojemu Kubie w jednej chwili robi zagalopowania na proste hop i ma większy problem z przejściem w dół, niż w górę.

  6. Ann

    Chodzenie z koniem to w ogóle świetna metoda treningowa. Raczej zapinam wtedy konia na uwiąz z łańcuszkiem pod brodą lub względnie przez nos, aby mieć możliwość działania z różną siłą i bacik. Moje zwierzaki uczą się w ten sposób uważania na człowieka, nie wyprzedzania, nie wpadania łopatką na prowadzącego i nie rozglądania się gdzie popadnie. Uczę zatrzymywania się razem ze mną, poszerzania wykroku w stępie kiedy ja tez wyciągam nogi, cofania kiedy ja cofam i czasami nawet spokojnego kłusa. Oprócz tego można w ten sposób pokazywać nowe, straszne rzeczy, większość koni lepiej reaguje mając kogoś przy sobie. No i chodzenie z górki i pod górkę, wchodzenie do wody, drągi w różnych konfiguracjach i dużo cukierków 😉 Robię to parę razy tygodniowo, często zamiast rozgrzewki. Bardzo pomaga zwłaszcza mojemu autystycznemu konikowi, który wiecznie żyje we własnym świecie i nie zauważa ludzi.

  7. Eliza

    Bardzo pouczający post (nie wiem jak to inaczej nazwać), na pewno się skupie bardziej nad stepem na koniu idącym jak taran we wszystko. A co można zrobić z takim 2,5 latkiem w ręku (drążki mamy już obcykane)?

  8. Sandra

    Mam pytanie, ponieważ aktualnie pracuję nad stępem pod siodłem z swoim koniem, jak wyglądają u Ciebie pomoce do przyspieszenia stępa? U mnie aktualnie koń funkcjonuje w dwóch trybach, albo tryb wolny stęp, albo tryb kłus. Jak stosować pomoce, żeby koń skojarzył je z przyspieszeniem stępa, ale nie zakłusowaniem? Nie chce jej po zakłusowaniu zwalniać, żeby nie utracić reakcji na łydkę…
    Stęp z ziemii mamy już przepracowany, też koń funkcjonował w trybie ślimak, tera ledwo daję radę ją dogonić na spacerach, teraz czeka nas przepracowanie tego pod siodłem…

    1. bio

      Oprócz łydki jest jeszcze dosiad 😉

      1. Sandra

        Dosiad jest przede wszystkim, ale jeżeli koń nie wykazuje reakcji na łydkę, to niezależnie jakbym biodrami pchała to co najwyżej siodło przesunę jej na grzbiecie, więc pierw chce wypracować reakcję na łydkę, żeby potem przeprogramować konia na sam dosiad…

        1. quanta

          Unikaj „pchania” biodrami. Dosiad warto sobie zarezerwować na poszerzenia stępa czy skrócenia – przy zwykłej jeździe stępem pośrednim lub swobodnym zadaniem konia jest iść bez konieczności bycia pompowanym przez biodra jeźdźca. Ansolutne abc to prawidłowa reakcja na łydkę.

  9. keirashara

    Bardzo czekałam na ten wpis! Z racji budowy (długa kłoda, krótkie nóżki, krótka szyja – uroki ślązaka), mam ciągły problem w stępie z obszernością. Stępy zebrane, piruety koń robi rewelacyjne, jest równiutki, nigdy nie wpadał w inochód – no tu się przydaje miejsce pod kłodą i krótka nóżka 😉 Za to wyciągnięty stęp to cóż… coby nie robić, ciężko uzyskać obszerność i nawet w ocenie za chody często mam dopiski „stęp!” :( Z jednej strony wiem, że to po prostu budowa i dla niego przekraczanie o jedno kopyto to już dużo, a z drugiej staram się nad tym pracować, bo zdecydowanie odstaje jakością od innych chodów. Jest lepiej niż kiedyś, bo już nie męczę się w stępie bardziej niż w galopie, ale dalej to nie jest to, co bym chciała.

    1. quanta

      Koniem, który przez całą swoją młodzieńczą edukację osiągał w stępie maksymalnie wkraczanie w ślad i nieszczególnie imponował wykrokiem, był… Valegro 😉
      Wiadomo, że nie da się zrobić top stępa z takiego, który jest po prostu skromny, ale i tu warto dołożyć wszelkich starań, żeby ten chód zagrał jak najlepiej. Ja bym dodała kawaletki, nie bardzo wysokie i początkowo takie, żeby koń się w nich odnalazł – i stopniowo rozsuwała między nimi odstępy.

      1. keirashara

        Oj kawaletki to on kocha i nie ma takich, których by nie przeszedł, we wszelkich możliwych konfiguracjach :) Młody też już raczej nie jest, bo mu na 15 rok idzie. Staram się wypracować ten stęp i kurcze, trochę budujące jest to, że nie tylko moja gruba fajdłapa ma na tym polu problemy :)

  10. Joanna

    Swietny wpis, dziekuje, dzis wsiadam i cwicze dlugie linie w stepie, bo moj kon ma tendencje do wezowego ruchu :-)
    Moja instruktorka (Niemka) ma obsesje na punkcie stepa. Na aktywna rozgrzewke w tym ruchu przeznacza co najmniej 20 minut z godzinnej jazdy. Zdarza sie, ze cala lekcja odbywa sie wylacznie w stepie i wierzcie mi – to wlasnie po tych lekcjach jestesmy najbardziej zmeczeni, spoceni i czujemy kazdy miesien.
    Ale najfajniej jest kiedy po 30 minutach intensywnej gimnastyki w stepie (robimy ustepowania, lopatki do wewnatrz, wolty z odgieciami zadu w obie strony itd.itp.) ruszamy klusem lub galopem i mamy od razu idealnie elastycznego, reagujacego na najdrobniejsze pomoce konia.
    I na koniec: jezdzcy cwiczacy obok skoki troche sie z nas nasmiewali, bo oni stepik: 5 minut, tak akurat na dociagniecie popregu, a potem to juz tylko jazda przed siebie! W ich opinii my- dresiarze to tchorze, ktorzy boja sie szybkosci, stad ciagle tylko ten step i step….
    Ale jak przyjechala do nas specjalistka od strechingu koni, to naszymi byla zachwycona i powiedziala, ze sa tak wygimnastykowane, ze w sumie ten streching niewiele im da. Natomiast u skoczkow…bylo do naprawiania, oj bylo….

    1. Ann

      Ja owszem skaczę, ale treningi skokowe to dwa razy w tygodniu, reszta to normalna praca ujeżdżeniowa, rozciąganie i gimnastyka. Jeśli ktoś uważa, że skoro skacze to może sobie odpuścić gimnastykę, to prędzej czy później się to na nim zemści.

  11. Sandra

    Właśnie to miałam na myśli ze dosiad bez prawidłowej reakcji na łydkę jest… no właśnie. Zastanawiam się jak koniu rozróżnić łydkę do szybszego stępa a łydkę do kłusa… naprzemienne dawanie łydek kojarzy mi się z tym wypychaniem biodrami I „chodzeniem” za konia. Quanta możesz doradzić jak uczysz swoje konie «rozróżniania» łydek?

  12. Dominika

    Bardzo chętnie i często zaglądam na Twojego bloga :) Piszesz w absolutnie porywający sposób- bez zadęcia i udawania a jednicześnie z ogromną porcją wiedzy i humoru w każdym wpisie. Super! Czekam na każdy wspis z niecierpliwością a do starych często wracam. Pozdrawiam :)

  13. Ada

    Mam pytanie odnośnie „zabetonowanej ręki”. Ten błąd to: ręka sztywno trzymająca wodze w jednej pozycji, mało elastyczna, nie współpracująca z koniem, raczej ciągnąca? Koń wtedy zdecydowanie skróci wykrok i usztywni grzbiet, prawda? Bo nabieranie rzuconej wodzy na kontakt i jazda w ustawieniu wymaga od nas raczej zdecydowanego i stabilnego trzymania wodzy, ale zarazem pracująca i wykonująca półparady? czy dalej ma się poruszać kołysząco o te 10 cm? znalazlam taki film na ten temat: https://www.youtube.com/watch?v=PF1xEO-ra_s

    1. quanta

      Półparady nigdy nie robimy machinalnie, półparada to sygnał, że koń ma coś zrobić. Na nagranych wodzach ręka tak samo podąża za wędzidłem, na tyle jednak czujnie, ze jeśli koń chce zgubić ustaloną ramę, to dzialanię jeźdźca zdąży temu zapobiec. Film niezły, ręka trochę chaotyczna w stępie, ale w galopie kontakt wyglada ok.

  14. Kama

    Fantastyczny wpis, a wypunktowanie zalet stępa wręcz kapitalne. Dzięki!!!
    Tak trochę jak zwykle poza tematem – jak dobierasz ostrogi? Masz swoje ulubione typy, coś polecasz? Jeździsz w ostrogach na codzień czy zakładasz raz na jakiś czas?

    1. quanta

      O ostrogach spróbuję nakręcić jakiś prosty filmik 😉

      1. Kama

        Super, czekam więc:)

  15. drabcio

    Ostatnio wsiadłam ciągle myśląc o tym wpisie „hmm faktycznie coś w tym jest, spróbujmy więcej popracować od początku”. I faktycznie od pierwszego kroku koń stępował jak nigdy w życiu 😉 Chyba wziął sobie na poważnie moje nastawienie 😉

    1. quanta

      Tak trzymać! :)

  16. alutka

    Świetny artykuł. Rzeczywiście jest tak, jak piszesz. Wszystko najświętsza prawda!! Zachęcam gorąco do zebrania materiału i ubrania go w ilustrowaną oprawę. Piszesz językiem ludzkimJako instruktor będę polecać lekturę najmłodszym adeptom, a rysunki napewno zachęcą do wdrażania poszczególnych elementów Pozdrawiam

    1. quanta

      Staram się tłumaczyć tak, żebym sama mogła zrozumieć 😉 Prowadząc treningi na żywo mam łatwiej – mogę dotykać jeźdźca i konia, przytrzymać wodzę, żeby pokazać, co należy poczuć, mogę ruszyć jeźdźca łydką. Niestety online zostają tylko same słowa. Trenerzy używają często słusznych haseł: miej konia przed łydką, jedź wokół wewnętrznej łydki, prowadź na zewnętrznej wodzy, rób półparady – tylko tak naprawdę to wcale nie jest oczywiste, co się za tym kryje. A z kolei szukając tych prawdziwych uczuć/reakcji można się naprawdę zdrowo wpuścić w maliny (jak pomyślę, co ja kiedyś wyprawiałam z zewnętrzną wodzą… zgroza.).

  17. Moon

    Wpis z października, ale Quanta, chciałam Ci podziękować za niego! – po lekturze zrobiłam solidny stępowy rachunek sumienia, no i, powiedzmy sobie szczerze – nie wypadł za dobrze 😛 (jak to bywa u skoczków…) – wzięłam sobie do serca to wszystko i zaczęłam wprowadzać świadome stępowanie ZAWSZE. (wiadomo, luz dla konia też być musi) Szok i niedowierzanie, bo pan Kul stał się bardziej czujny, ekspresyjny i słuchający czym go zaraz „zaskoczę” (a to typek co się lubi nudzić i zgadywać, zwłaszcza w jeździe „po płaskim”) po takim stępie nie mam najmniejszych problemów z impulsem i tempem od pierwszych kłusów <3
    Dzięki! :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *