Archiwum miesięczne: Czerwiec 2018

cze 29

Bez przesady, wystarczy nie dać się przesadzić ;)

Pod wpisem o skrętach 😉 znalazł się taki komentarz: To jak obciążyć zewnętrzna kość kulszowa, jeśli położenie naszego środka ciężkości powoduje docisk wewnętrznej kości kulszowej i w dodatku zrobić to bez skrętu bioder? Mission impossible. Odnoszący się do wypowiedzi powyżej: Wyobraźmy sobie woltę w galopie w lewo.. chcąc nie chcąc, koń ma swoją lewa cześć …

Kontynuuj czytanie »

cze 24

Entliczek-pętliczek, wygrany Henryczek

Podziwiam. Odławiasz sobie 6-latka z wielkiej, trawiastej łąki, po drodze do boksu spinasz na grzywie koreczki, ufryzowanego konika pakujesz  do przyczepy, jedziesz jakieś 55 kilometrów, wysadzasz konika z trailerka, na parkingu nakładasz na niego siodło i ogłowie, wsiadasz, masz kupę frajdy na rozprężalni, jedziesz konkurs C na jednym z najmłodszych koni ze stawki (na trzynastkę …

Kontynuuj czytanie »

cze 19

Jak się robi skręty? I dlaczego koń to nie rower?

Nie jest łatwo robić skręty ;)) Zakręcanie, koła, kółka, wolty, ósemki – te wszystkie figury mogą naprawdę spędzać wielu jeźdźcom sen z powiek. To więcej niż pewne, że na etapie nauki (jeźdźca lub konia, a w jeszcze gorszym przypadku obydwojga) wychodzą nam bokiem – dosłownie 😉 Koła są krzywe lub w ogóle dość losowe. I …

Kontynuuj czytanie »

cze 18

Sneak peek

Żyję, jeżdżę, latam po budowie 😉 I piszę. A kto zgadnie, o czym może być tym razem? 😀 Mały prolog zdjęcia z artykułu (jak do domu dotrę wcześniej niż nad ranem, to jeszcze dziś obiecuję coś wrzucić): 😆 😆 😆

cze 05

Uszy i Doki: roczniaki, a kanon piękna w ujęciu nowoczesnym

Roczniaki! To już! Czas naprawdę gna na złamanie karku. Dopiero co maluchy, które dreptały sobie zagubione i miały chęć wielką ciągnąć maminego cycka, a teraz to już młodzieniaszki, którym nabiał dumnie dynda między nogami, a w głowach pstro i psotnie. Doki ma 14,5 miesiąca, Uszaty dobija 14-tu. Rosną zawzięcie – Dok nosi już kantar cob …

Kontynuuj czytanie »

cze 03

Ad Astra – newsy z budowy

20 godzin spędzone w samochodzie w ostatni długi weekend musiało się dla mnie skończyć kryzysem. Wyjątkowo nie lubię podróżować, grzeczne siedzenie w fotelu odbieram jak najgorszą karę, plecy mnie bolą, nogi noszą (a iść nie ma gdzie), w dodatku jeszcze cierpię na chorobę lokomocyjną i z auta – o ile sama nie prowadzę – wysiadam …

Kontynuuj czytanie »